piątek, 7 grudnia 2012

Córka swojej Mamy




Dziecko moje zadziwia mnie każdego dnia i tak już będzie zawsze :) Z wyglądu zewnętrznego jest kopią Taty z kilkoma moimi cechami. Temperament, usposobienie ma zbliżone do mojego. Naturę ma raczej dzikiego kota, bo nie lubi być miziana, głaskana i memłana co i rusz. Lubi chodzić swoimi drogami. I całe szczęście, że mieszkamy mając dookoła przestrzeń, bo ze spacerów do domu wraca niechętnie. Więc ja idę do domu i pozwalam "kręcić" się Lence przy domu samej, oczywiście mając cały czas na oku i co chwile pytając czy do domu nie chce iść. Jak otwieram drzwi to ucieka na podwórko dalej, wtedy biorę pod pachę i pakuje do domu ;) Tak było dzisiaj przy -6 :) U nas oprócz mega ulewy i śnieżycy nie istnieje pogoda przy której nie wychodzimy z domu. Nawet jak będzie -22 na dwór wychodzić będziemy! Tak było rok temu gdy Lenka miała 6 miesięcy, gdzie większość Mam nie wychyla nosa z domu - sama bym chodziła po ścianach a mowa moje Dziecko.

Lenka jest bardzo baardzo absorbująca. Każda moja nieuwaga zostaje głośno odnotowana. Ostatnie dni były trudne, musiałam walczyć niemal, z własnym Dzieckiem by móc ogarnąć podstawowe sprawy w domu. Wczoraj dopadł mnie kryzys, byłam koszmarna, krzyczałam (na Lenkę też) i ryczałam, trzęsłam się z nerwów a Lena robiła dokładnie to samo. Mąż mało nie zwariował a ja chciałam się pochlastać.
Dziś dla odmiany humor miałam wyśmienity, uśmiechałam sie do ścian, śpiewałam a później palma zaczęła mi odbijać skakałam i tańczyłam - Dziecko było w 7 niebie!  - autentycznie mam dość siebie samej!

Zrobiłam plan na przygotowania przed świąteczne - zaczęłam panikować i nie wiedziałam do czego się zabrać. Dla bezpieczeństwa otoczenia rozplanowałam przyszły tydzień a kolejny mam wolny tak by ewentualnie nadrobić to czego nie dam rady za pierwszym podejsciem. Mąż zadeklarował ewentualną pomoc, bo jak wiadomo z Dzieckim nigdy nic nie wiadomo a z czwórek tylko jedna jest w całej okazałości, reszta jest w trakcie a odzywają się już trójki na dole... Powinnyśmy iść na szczepienie teraz przed samymi świętami ale z premedytacją nie zabieram Lenki teraz tylko aż po nowym roku, bo to to szczepienie które Dzieci źle znoszą a chcę mieć spokój na święta przynajmniej z tym. Ostatnimi czasy próbuję ogarnąć przestrzeń, znaleźć pomysł na organizację... może mnie olśni!

A jutro muszę latać i szukać na gwałt kombinezonu... Nie wiem czy jestem durna, ślepa czy co tam jeszcze. Miałam 2 częsciowy kombinezon na 92 który dostałam, mierzyłam na Lenkę jakisc zas temu i wszystko było ok. Zaczęło się robić zimno i okazało sie, ze spodnie tak schowałam, że za nim nie mogę znaleźć. Dziś -6 na szczęście mam podwójne wełniane spodnie więc na taki mróz są ok. Dziś wyciągnęłąm kurtkę od kompletu i jakby było mało okazało się, ze suwaj po jednej stronie na połowie długości jest wyrwany wraz z materiałem... no niech to szlag! Nie wiem gdzie i za ile ale jutro będę latać, odpalam miotłę bo wyjścia innego nie mam a czasu na czekanie też. A po powrocie do domu czekają na mnie meble, które będziemy z M przestawiać :P Tego nie mogę się najbardziej doczekać!

Lenula w obiektywie czyli to co lubi najbardziej:

Porządki w mamy biżuterii, bardzo owocne - ja ogarnęłam kolczyki a Lenka dostała wszystkie korale do zabawy i bawi się nimi namiętnie :)

Pytanie za 100pkt: - gdzie jest Lena?

A torebki są naj naj NAJ!
Dziecko moje samo wyciąga torebki z szafy, obwiesza się jak na zdjęciu, wkłada w nie telefony, obwiesza wózek w którym wozi miśki... no jak Mama!


11 komentarzy:

  1. cudna :) no prawdziwa kobieta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak się schowała, że jej nie widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że Mania ma prawie 7 miesięcy i jeśli o aurę chodzi to nie wychodzimy tylko jak jest ulewa:) Wczoraj było -7, pdał śnieg a ja szusowałam wózkiem, bez spaceru to jakoś tak dziwnie(no chyba że mamy jakos inaczej dzien zaplanowany, goście albo np jakies przeziebienie-ale tak to zawsze spacer musi być).

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ma ambitny plan, jak sama wiesz posprzątania całego mieszkania w ten weekend. E na pewno będzie mi bardzo "pomagać" :)
    dla nas tez takie mrozy nie były straszne, teraz bardziej leniwa jestem.
    a z humorami to mam podobnie, sama ze sobą nie wytrzymuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam pojęcia, gdzie jest ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Żono...ale przecież nikt Ci nie broni wychodzić :D kochaj i rób co chcesz !

    OdpowiedzUsuń
  7. Plany przedświąteczne w tym roku mnie nie obejmują, jadę do rodziców i będę robić, co każą. ;)
    Nie wiem jak u was, u nas dzisiaj było -19 stopni rano jak wychodziłam na uczelnię, przydaje sie kombinezon dla dziecia. Udanego polowania!

    OdpowiedzUsuń
  8. Achhh co to z tej Lenki wyrośnie :D na pewno śliczna kobietka! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ania jak piszesz o Lence to jakbym o Witku czytała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się Twoje podejście do spacerów zimowych. Też to praktykowaliśmy, ale tej zimy obawiam się, że będzie inaczej. Ja strasznie marznę i bolą mnie palce gdy tylko zdejmę wielkie rękawice lub założę cieńsze. Kiedy Piotruś był malutki i siedział w wózku nie było problemu, ale teraz jest aktywny, mobilny, trzeba za nim biegać, bawić się i generalnie wykonywać różne czynności, których w wielkich rękawicach wykonać się nie da (na przykład założyć mu wiecznie zdejmowanych rekawiczek czy zapiąć wiecznie rozpinane rzepy w butach) i ja po prostu wymiękam z bólu. W wielkie mrozy będę go wysyłała na spacery z tatą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też nie rozumiem mam, które nie wychodzą z dzieckiem w wielki mróz. Wiadomo, że kiedy śnieżyca, albo okropny wiatr to też oszczędzam dzieciaki, ale w innym przypadku - codziennie musi być spacer. Efekty są, bo chłopcy cały czas zdrowi.

    Lena jest tak samo urocza jak łobuzerska - całkiem jak moje dzieciaki :D

    OdpowiedzUsuń