wtorek, 11 grudnia 2012

Rytuały

Nie wiem jak jest u Was. U nas rządzą rytuały. Po urodzeniu Lenki panował chaos, ustalenie jakiegokolwiek harmonogramu dnia spędzało mi sen z powiek. Po jakimś czasie coś zaczęło się tworzyć. Pisałam już kilka razy nasze plany dnia, które z czasem się modyfikowały mniej lub bardziej. Uświadomiłam sobie w ostatnich dniach, że niemal od początku pewne rytuały towarzyszą nam niezmiennie, tkwią każdego dnia oczywiście dziś przebiegają w nieco bardziej wyspecjalizowany sposób :)

Weekend przebiegł intensywnie. W sobotę rano byłyśmy w mieście (polowałam jak dzika na kombinezon i... znalazłam! pokażę w kolejnym poście) Lenka była w tym czasie u mojej mamy. Wróciłyśmy do domu ok 13, Lenka była bardzo zmęczona a my jeszcze przemeblowanie zaserwowaliśmy... Córa dostała kociokwiku ze zmiany, szok dla niej totalny, poszła spać o 16 (!) wieczorem zasnęła normalnie... A wczoraj znowu było dużo atrakcji: o 11:30 pojechaliśmy do chinki (chińskie centrum handlowe) Lenka znów oszalała i dostała kociokwiku z nadmiaru bodźców. Potem do rodziców na obiad a po obiedzie supermarket gdzie Lenka gotowała się ze złości spowodowanej zmęczeniem... Padła w aucie w drodze do domu...

Wczoraj był powrót do normalności, stałości która daje Dziecku mojemu ogromne poczucie bezpieczeństwa. O 7 Lenka wita dzień z pełną pieluchą :P, podkrada mi płatki na mleku o 8, pije herbatkę, pomaga ścielić łóżka, myjemy razem zęby, o 10:30 zjada konkretne 2 śniadanie, herbatka, ok 12-13 idziemy karmić kurki i kotki jak Lenka w humorze serwujemy spacer (w wersji krótszej lub dłuższej). Po 14 idę do domu a Lenka jeszcze dogląda czy kotki wypiły mleczko, które im wlała po czym zachęcona jogurtem z owocem i soczkiem idzie do domu. Ok 14:30-15 idzie pa lulu i tak do ok 17, potem obiad z tatą, na którego czeka z niecierpliwością, zabawy z tatą i od 19 szykujemy się do kąpieli o 20:30 (tyle czasu trwa pełny rytuał wieczorny). 

Staram się by Lena miała ograniczoną ilość zabawek. Tak samo staram się włączać Lenkę w codzienne czynności jak ścielenie łóżek, sprzątanie zabawek, wstawianie prania, wieszanie go... Jeśli muszę zrobić coś sama muszę też dać w tym czasie konkretne zadanie dla Lenki tak by nie czuła się osamotniona. Trudnym momentem jest gdy Tata wraca z pracy i chce w spokoju zjeść obiad a Lenula niemal wisi na nim i domaga się swojej uwagi ;) Z premedytacją pozwalam Lence "broić" grzebać w szafkach, w pudełkach, rozwalać różne rzeczy... wczoraj wyciągała z przejęciem talerze :)

Dzieci potrzebują stałości, powtarzalności i z wiekiem to się nie zmienia. Oczywiście są humory, złe dni, nie wyspanie, ZĘBY, które burzą harmonogram i mimo tych przeszkód ja jako rodzic powinnam pilnować porządku i jeśli wychodzimy na dwór o 13 to mimo wszelkich ale trzeba wyjść chociaż na 10 minut. Dla Dziecka to znak, że nic złego się nie dzieje!

Na naszym polu idą trójki a w związku z tym pełen zębny rytuał... a ja sprzątam przedświątecznie więc w domu mam armagedon!

7 komentarzy:

  1. Sama chciałam wprowadzić rytuały na początku życia z córeczką.. Niestety nie udało się- nie jestem aż tak dobrze zorganizowana..

    Oj współczuję ząbkowania w tym przedświątecznym rozgardiaszu..

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie, że macie ustalony rytm dnia, tak jest łatwiej, u nas na początku był jeden wielki chaos, teraz zaczyna się w końcu normować jakoś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiadome, każdy lubi wiedzieć, co się dzieje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój synek też musi mieć stałe pory spania, jedzenia i zabawy. Inaczej jest marudny, płaczliwy i nie śpi dobrze w nocy. Dzieci jednak uwielbiają rutynę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas plan dnia obejmuje tylko wychodzenie na dwór, jedzenie i kąpiel, a pory wybiera Zuzka w zalezności od sytuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z jednej strony się zgadzam. Mój synek miał/ma stały plan dnia i to było bardzo pomocne gdy był mały. Czasem jednak marzę o większej elastyczności. By na przykład był w stanie usnać wieczorem u kogoś w ubraniu żeby go tylko do auta na śpiocha przenieść tak byśmy mogli czasem u znajomych posiedzieć razem dłużej niż do 19.30-20.00 a nie tak jak ostatnio że ja z Piotrkiem od mamy z imienin wracałam by go położyć, a maż został. U Piotrka to nie przejdzie bo ma ten swój rytuał bajeczka-kąpiel-książeczka. Marzę też by przestał spać w dzień. Czasem z premedytacją łamię jego plan dnia gdy nie chce mi się wracać do domu na drzemkę i Piotrek śpi tylko chwilę w samochodzie i trudno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Racja. U nas też musi być zachowany rytm dnia. Nawet ja muszę mieć ustalony dzień ;)

    OdpowiedzUsuń