środa, 20 lutego 2013

Matka vs DDA i ADHD


Świadomie zostałam Mamą. Moje największe marzenie od dzieciństwa spełniło się tak jak chciałam i w tym czasie kiedy chciałam. Oczywiście przerażenie "Na prawdę się udało!" było i panika i obawy i lęki też. Jednak byłam też przekonana, że jestem gotowa na wejście w rolę Mamy. Tym bardziej będąc świeżo po terapii DDA.

ehhh... Ileż razy waliłam się po głowie mówiąc: "Oh ja głupia! jak mogłam tak myśleć???" 

W moim przypadku bycie Mamą to największe życiowe wyzwanie.... Nigdy nie myślałam że może być to tak bardzo dla mnie trudne... 

Cała dotychczasowa praca nad sobą, układanie śmietnika przeszłościowego w głowie poszło w łeb. Dziecko odarło mnie do samej kości; wyciągnęła największe śmieci z przeszłości. Do dnia dzisiejszego od urodzenia Leny (1,5 roku) przewertowałam całe swoje dotychczasowe życie. Wszystkie uczucia jakie przeżyłam (te negatywne głównie) wracały jak bumerang. To co rzekomo zebrałam w garść do kupy rozsypało się na miliony kawałeczków. 

To nie jest tak, że macierzyństwo to kolejny koszmar mojego życia. To wyzwanie które niesie za sobą zarówno piękno, radość, ogrom miłości, wzajemności... To jest ta lepsza strona, bo w moim przypadku macierzyństwo ma 2 strony - jasną i ciemną. Gdy tydzień z Lenką mamy udany po nim nadchodzi tydzień jęcząco-wyjący gdzie ja po kilku takich dniach gryzę ściany z bezsilności. W dodatku nabieram obrzydzenia do Dziecka i przebywanie z Nią w takim stanie staje się ponad moje siły.

Bycie DDA i z ADHD niczego mi w przypadku macierzyństwa nie ułatwia. Od początku ogromną trudnością było dla mnie zbudowanie więzi z Córką. Nie potrafię się skupić tylko i wyłącznie na jednej czynności przez co nie jestem w stanie skupić się na byciu Mamą tylko i wyłącznie. Na co dzień jest to ogromny minus, bo ciężko mi usiąść na tyłku i bawić się z Dzieckiem... Całkowita koncentracja na Dziecku powoduje u mnie odwrotny efekt od zamierzonego. Za bardzo się wczuwam w potrzeby Leny przez co Ona się wkurza, bo ja próbuję na siłę jej dogodzić. Może to nieprawdopodobne ale moje Dziecko nie cierpi gdy się nad nim ktoś trzęsie i kokta!

Wiem, że to czyni mnie inną. Nie jestem standardową Matką, funkcjonuje inaczej niż większość. Przede wszystkim jestem dobrze zorganizowana. Funkcjonuje wg wypracowanego elastycznego schematu, tak by w razie nagłej zmiany harmonogramu nie wpadać w panikę. Cały czas pracuję nad sobą i zastanawiam się nieprzerwanie jak żyć by było nam wszystkim lepiej?

Cieszy mnie to, że mam wiedzę na temat DDA i ADHD. Nie wypieram się moich ułomności, tego że mam z czymś problem. Nie uważam się za zosię samosię i nie siłuję się ze sobą, bo to prowadzi tylko do autodestrukcji.  Nie wstydzę się tego dlatego mówię o tym otwarcie co innych może szokować. Niestety nie żyjemy w społeczeństwie gdzie szczerość jest doceniana. Nie wypieram się wtedy gdy sobie nie daje rady, szukam pomocy gdzie tylko mogę, próbuję różnych możliwości. To dzięki osiągniętej wiedzy - wiem, że nie muszę się katować.

Dlaczego mam się wypierać prawdy? Siebie samej? Owszem macierzyństwo jest cudowne ale i ciężkie. A trudne chwile potrafią przesłonić całą dobrą stronę... Gdy jest dobrze chcemy by tak było cały czas... a potem tli się poczucie zawiedzenia...


14 komentarzy:

  1. Fajnie, że potrafisz prosić o pomoc. Ja się dopiero uczę, mam jakiś syndrom najstarszego dziecka. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Pocieszę Cię, że każda mama (cholera mam nadzieję:p) ma dni wyjąco-jęczące,, ja po takich dniach uwielbiam moment zaśnięcia mojej Córki, bo następuje CISZA:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że każda mama ma. Ale o tym przekonałam się dopiero pisząc o tym tutaj i widząc odpowiedzi innych mam... ;)

      Usuń
  3. Z jednej strony aż serce boli, że tak Ci ciężko, z drugiej cieszy, że Ty to wszystko sobie uświadamiasz, dzięki czemu skutecznie z syndromem walczysz. Podziwiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walczę a prowadzenie bloga mobilizuje mnie do takich podsumowań i zbierania "do kupy" rozgarniętych myśli :)

      Usuń
  4. Wspaniały blog, bardzo mi się podoba :)
    Zapraszam na moje Urodzinowe Candy: http://skradzionechwile.blogspot.com/2013/02/urodzinowe-candy.html

    Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rety nawet sobie nie wyobrażam jak musi ci być czasem ciężko, nie dość, że DDA to jeszcze ADHD. ja przez moją przeszłość też często czuję się bezsilna. Tak trudno czasem zapanować nad swoimi emocjami i nie wydrzeć się na dziecko. A potem nie pogrążyć się w dole za to że się nie udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u mnie pogrążanie się w dole jest na porządku dziennym na szczęście co raz rzadziej :)

      Usuń
  6. Ja jestem "tylko" DDA. ADHD mam w domu.
    A jest mi cholernie ciężko.
    Nie wyobrażam sobie co musisz czuć ty, kiedy to w Tobie to wszystko buzuje, myśli krążą po Twojej głowie.
    Wiem jedno. Lena nie mogła mieć lepszej mamy. Każdy z nas ma wady i jakieś "ułomności". Nie ma ludzi, matek idealnych. Uważam, że jak na swoje przypadłości radzisz sobie świetnie.
    To początek waszej wspólnej drogi. Tylko i aż 20 miesięcy zarazem. Będzie lepiej i gorzej.
    Jednak każda chwila słabości, zwątpienia uczy Ciebie i Lenę wspólnego życia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Owszem macierzyństwo jest cudowne ale i trudne. A trudne chwile potrafią przesłonić cała dobrą stronę- w tych dwóch zdaniach ujęłaś istotę mojego bycia mamą. Dopóki nie zaczęła czytać blogów innych mam czułam się winna,bo wydawało mi się,że jestem okropną matką skoro tak czuje,że jestem egoistką,która chciałaby żeby wszystko szło po jej myśli,że mając dziecko sama zachowuję się jak rozkapryszony bachor. Też mam "bogatą" przeszłość w niekoniecznie to co bym chciała,jestem DDA,choć wypieram to ze swojej świadomości... Wasze blogi mnie rozgrzeszają,bo zapala się lampka: "Boże nie ja jedna". Dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. tak tak! Wy dzieci bohaterowie jesteście przecież najlepsze ! słodźcie sobie dalej.

    OdpowiedzUsuń