środa, 13 marca 2013

MaaaMY Dooooość!!!!!

Matka da radę nie? "Musisz dać radę. Trzymaj się. Zdrówka."


Już mi się nie chce pisać, mówić myśleć! O kolejnych choróbskach. 

Zaczęło się w fali wirusowej w okresie świątecznym Bożonarodzeniowym. Nowy rok witaliśmy z gilami po pas. Gdy sytuacja została opanowana zaczęło się dalej...

I tak jest do tej pory! Już 3 miesiąc! Jestem przykuta do domu. Nerwy mi puszczają bo nic nie mogę normalnie zrobić (zapalenie zatok u mnie). Lena też ma dość i daje upust emocjom. Wczoraj histeria i bunt, dziś podobnie. Mąż tak mnie wkurwia, że najchętniej pozbyłabym się go z domu. Bo niestety nie mogę robić wszystkiego w domu na tą chwilę i potrzebuje pomocy... 

 

Dziecko też mnie wkurwia. Niestety nie mogę robić tego co ona chce i właśnie urządza kocią muzykę na zmianę z krzykami rozżalonej i wściekłej pannicy.

Tak narzekam sobie, bo mam tak dość, że dość bo DOŚĆ. Pierdolona czarna seria.


Mąż oczywiście nie może wziąć wolnego więc jesteśmy we dwie nabuzowane same od 8 do 18. 

Nienawidzę być chora i żyć w niemocy. A nie mogę sprzątać bo schylanie się powoduje potworny ból. Nie mogę ugotować obiadu bo kompletnie nie czuje smaków i zapachów... I te proste na pozór czynności, których robić nie mogę najzwyczajniej w świecie mnie dobijają.

Oczywiście wszyscy są zalatani albo schorowani a ja już nie mam sumienia i sił prosić o pomoc. Najprościej byłoby eksportować Lenkę poza mój zasięg aż wydobrzeję by móc wrócić jakkolwiek do stałego rytmu... - Marzenie ściętej głowy.
O ile chorowanie dziecka jest uciążliwe baaardzo o tyle bycie chorą matką jest gorsze, bo cały system panujący w domu staje na głowie i nie ma nikogo kto by go podtrzymał... 

Widzę, że moje Dziecko pragnie dawnej stałości (brak jej już wystarczająco długo) i zaczyna chodzić po ścianach. Wyciąga kurtkę, szalik, czapkę i się ubiera bo chce wyjść z domu a nie może...

Więc obie jesteśmy nabuzowane, tęsknimy za naszym rytmem i normalnością, której w ciągu ostatnich 3 miesięcy jak na lekarstwo... Frustracja przelewa się na zmianę. Wybuchy też i płacz też.


Bardzo bym chciała napisać o czymś innym, podzielić się radością, uśmiechem, słońcem... A za oknem mamy styczeń w marcu! Rozgoryczenie, zawód i wiele innych przykrych emocji nam towarzyszy... a im dalej w las tym trudniej dostrzec koniec tego wszystkiego...

Jak to mówi moja Kochana Aga: "tyle moje co sobie ponarzekam"...

14 komentarzy:

  1. współczuję z całego serca i mocno przytulam mam nadzieję że teraz będzie już TYLKO LEPIEJ!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  2. jezu dobrze że jest internet i trafiam na normalnych ludzi ....kochana u nas identyczna sytuacja dopiero co wykaraskałam się z zapalenia zatok - kurewski lekarz do którego zawitałam stwierdził że nic mi nie jest bo nie mam gorączki :( mała pokazuje wieszak z ubraniami i ciągni emnie do drzwi a ja z głupim obiadem nie daje rady do tego dwie starsze ciągle w napięciu "mamo daj mi to - muszę tamto - chce pić sryć i wszystko na raz" a ja do kibla normalnie wyjść nie mogę :( niech jużż przyjdzie wiosna , słoneczko zajrzy przez okno a może i choróbska odpłyną za siódmą rzekę. Trzymajcie się jakoś dziewczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś się trzymamy. Obiadu nie zrobiłam a Lenka ma co jeść :)

      Wy też się trzymajcie i Ty przede wszystkim!

      Usuń
  3. Mnie dziś od rana gardło boli, a mały marudny bo ma kaszel i podwyższoną temperaturę :/
    zdrówka :***

    OdpowiedzUsuń
  4. nie jesteś sama, świadomość, że jestem uziemiona z dzieckiem w domu choćby an parę dni powodowała u mnie mega nerwicę i rozdrażnienie.
    obie dostawałyśmy jopla i kota.
    teraz po ciężkim weekendzie i dodatkowo uczuleniu, którego E się nabawiła od jabłka chyba siedzimy w domu do piątku.
    wolę wszystko wyleczyć i w zdrowiu z nową energią wkroczyć w wiosnę.
    na szczęście teraz jakoś dajemy radę i nawet pozytywnie w domu nam jest.
    i Emilka i ja znosimy to zadziwiająco dobrze.
    nadrabiam zaległości w sprzątaniu, pieczeniu.
    odpoczywam prawdę mówić.
    kwestia nastawienia.
    ale fakt 3 m-ce to bym oszalała, nawet w więzieniu wychodzą na spacerniak.
    3majcie się ciepło.
    już bliżej niż dalej.
    wolność na Was czeka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałaś homeopatii? Ja osobiście postanowiłam spróbować (choć początkowo byłam sceptyczna), bo dolegliwości na które cierpię są typowo psychosomatyczne i żaden lekarz konwencjonalny nie pomógł, a wiadomo jak ciągłe faszerowanie się antybiotykami wpływa na odporność organizmu. Tylko trzeba znaleźć dobrego lekarza homeopatę. Chwilę potrwało, zanim lekarz dobrał odpowiedni lek więc czasem trzeba uzbroić się w cierpliwość, ale powiem szczerze, na mnie to działa. A dzieci szczególnie dobrze reagują na homeopatię. Jedynym mankamentem są koszty takich wizyt bo wiążą się z dogłębnym wywiadem (zazwyczaj pierwsza wizyta trwa 2-3 godziny) ale to też pewnie zależy gdzie. Ale w końcu, ile warte jest zdrowie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy gdzieś w moich okolicach jest taki lekarz. Poza tym ten wirus który u nas szaleje błyskawicznie atakuje drogi oddechowe a zwłaszcza płuca. Nam i tak się udało zatrzymać w porę i dopiero wtedy podać antybiotyk. Gdyby nie leczenie w domu byłoby gorzej. Ja mam tylko zapalenie zatok a Córa tylko i dopiero początki zapalenia płuc. Lenka już skończyła antybiotyk a ja zaczęłam. Jej to pierwszy w życiu a mój pierwszy od 4 lat.

      Nie jest tak źle ale ten ciąg chorób... to masakra...

      Usuń
    2. Szkoda, że nie masz możliwości pójścia do homeopaty, w sumie najgorsze, że to się tak ciągnie. Wtedy najmniejsza duperela potrafi wyprowadzić z równowagi. Takie przewlekłe stany są skutkiem obniżonej odporności i nawet jeśli nie bierzesz już antybiotyku, to warto przyjmować probiotyki regularnie. Jest taki lek - szczepionka doustna podnosząca odporność Broncho-Vaxom, chyba dzieciom też można podawać, dużo jest informacji o tym leku w internecie i jest podobno skuteczny. Poza tym korzystałam kiedyś z portalu Commed, i chociaż z reguły jestem sceptyczna i ostrożna co do porad dawanych przez ludzi w internecie, niejaki Peter pomógł mi wtedy w moich dolegliwościach (sorry jeśli wyszło jak reklama). Popatrz, może znajdziesz coś dla siebie.

      Usuń
  6. Podobno wkrótce ma być cieplej:))) Nareszcie! :))
    Zdrowia duuuużo:)) Trzymajcie się:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Cie złapało!!!:( Zdróweczka i trzymam mocno kciuki za WAS!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś musi przyjść koniec... po prostu musi. To jedyna myśl, która powstrzymuje mnie przed wariactwem w takich chwilach.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to musi się już skończyć! Po prostu już wyczerpałyście limit chorób

    Trzymajcie się ciepło

    OdpowiedzUsuń