środa, 20 marca 2013

Z deszczu pod rynnę

Moja wytrzymałość jest testowana maksymalnie. Nie rozumiem dlaczego to wszystko się dzieje a w zasadzie nie dzieje. Blokada totalna i niemoc wszechmiarowa. Nie mogę o tym myśleć od kiedy to się zaczęło ale co nieco wspominałam na temat tydzień temu.

A o co chodzi? O tą pieprzoną normalność, która stała się nieosiągalna od jakichś 3 miesięcy a nawet dłużej...  Bo przecież kiedyś będzie lepiej no i właśnie miało być lepiej a nie jest. Nie mam pojęcia czemu bez przerwy wpadam z gówna w gówno. Czemu po dupie dostaje nieprzerwanie. Jakaś nauczka z góry? Nielimitowana? Pakiet? Nic takiego nie zamawiałam.

Wiecie co mnie tak bardzo dobija? To, że od 3 tygodni nie mogę po ludzku wyjść z mojego zadupia i zrobić zakupy takie normalne, spokojne, na luzie w mieście. 

Dziecko jest zdrowe, zęby są wszystkie, owsiki przegnane. I co? Klasyczny bunt 2 -latka. Ryk, wyjec i 0 współpracy. Ja nie mogę Córce dogodzić jak jestem przy niej, próbuje z nią nawiązać nic porozumienia to ta się rzuca na mnie jak lew na mięso w zoo. Gryzie mnie, szczypie, klepie, bije i co dusza zapragnie. A wyć potrafi i 2h... Głowa mi pęka a dom leży, obiad w powijakach burdel nie z tej ziemi nie do ogarnięcia. Dziecko pieluchy już nie chce ale do nocnika nie trafia celnie... Za oknem pierdolona zima więc warunków do latania z nocnikiem i gołym tyłkiem brak. Przedświąteczne porządki? To jakiś żart. Nie wiem czy cokolwiek ruszę w kątach. Poczekam na ciepło i godniejszą pogodę. Najwyżej będę jadła świąteczne jaja z kurzem w kątach. Nie mam jak prać wszystkiego bo miejsca do suszenia brak. W dupie z tym wszystkim.

W piątek mam urodziny. Moje urodziny to dla mnie jak najwyższe święto narodowe. To definitywny koniec cholernej zimy i odrodzenie świata na wiosnę... Rok temu spacerowałam z Lenką wówczas 8-miesięczną na krótki rękawek, Lenka była w samej bluzie! Pamiętam to jak dziś, było cudownie ciepło...



Dziś to tylko wspomnienie, kupa śniegu za oknem i pizgawa totalna.

Tak tak, malkontentka ze mnie rasowa się otworzyła. Ale każdy ma dość, każdy jest w szoku a pogodzić się ciężko z tym klimatem...

Strasznie mi przykro, bo kocham święta Wielkanocne a ta cholerna aura nie pozwoli mi ich przeżyć iście wiosennie z klimatem ciepłego chłodu... Nie pasuje mi cała otoczka jajeczno-kurczakowo-zającowa :( No płakać mi się chce jak o tym pomyślę!

W takim razie ja mam słaby charakter.
Toleruję śnieg Bożonarodzeniowo - Noworoczny
Ale nie do cholery śnieg Wielkanocny!

P.S - Moje Dziecko tv gardzi na odległość. Do tej pory nie oglądała nic oprócz reklam i to tylko tych wybranych. Wczoraj Dziecko moje zahipnotyzowało... oglądałyśmy porody na polsat.cafe :-D



19 komentarzy:

  1. Ech. I no ja mogę poza przytuleniem i buziakiem...

    OdpowiedzUsuń
  2. pierdolona zima, też mam jej dosyć, wolę się smażyć w ukropie latem, niż mieć śnieg zimą.
    Zmiany na blogu bardzo korzystne :)
    nie dam Ci żadnej rady, bo takiej nie ma. Trzeba czekać dalej. U Nas za oknem słoneczko mimo iż śnieg też jest :/, ale zawsze to coś

    OdpowiedzUsuń
  3. i ja mam dość, równie mocno jak Ty nie toleruję śniegu an Wielkanoc, te święta kojarzą mi się ze słońcem, kwiatami, radością i kolorami, to co jest za oknem bardzo odbiega od mojej wizji.
    i dopada mnie jakaś depresja, Emilka to odczuwa, sama tez jest nerwowa.
    na pocieszenie napiszę, że w końcu przyjdzie ta wiosna, musi nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno przyjdzie! to nie Narnia i czarownicy białej nie ma :D

      Usuń
  4. masakra z tą pogodą, codziennie rano podnosząc roletę błagam o słońce i niestety szlag mnie trafia, kiedy widzę świeży śnieg. Nic mi się nie chce, tylko spać. Rozumiem cię doskonale. Trzeba to po prostu przetrwać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Proponuję wyjąć choinkę i przystroić jajkami!!! :P Na pocieszenie powiem, że uwielbiam Twój ostry język i ciętą ripostę. No ja wczoraj wyruszyłam niczym na Syberię na kolejne zajęcia Szkoły Rodzenia, jak popatrzyłam na to sypiące się z góry gówno, od razu rozbolały mnie oczy, bo nienawidzę jak mi to COŚ napieprza w każdy otwór mojej twarzy, a że wycieraczek na gębie nijak nie przymocuję, to przemieszczam się po omacku. Olśniło mnie i wyciągnęłam parasol - Uff. A w autobusie poczułam ulgę, że zimno, bo wysiedzieć bym nie mogła z 7-miesięcznym brzusiem, palce mi już puchną i duszno na potęgę, w domu robię sobie lodówkę. Co do sprzątania, to cieszę się, że robisz strajk. Od dawna mam ochotę założyć Komitet NicNierobienia Przed Świętami. Po jaką cholerę wybieramy sobie takie pory roku jak zima (Boże Narodzenie), czy niestabilna wczesna wiosna (Wielkanoc) na generalne porządki, gdy na pogodę do mycia okien trzeba polować niczym przyczajony tygrys - ukryty smok. A jak już upolujemy, to efekt utrzyma się jeden dzień, bo znowu zachlapie. Porządki przełóż na prawdziwą wiosnę, będzie to prawdziwe oczyszczenie i pełna radość.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego białego gówna to już chyba każdy ma dość...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zawsze po burzy słońce, to i bunt minie... Nie będę życzyć cierpliwości i wytrwałości. Oby do wiosny, http://mamamaj.pl/kiedy-nadejdzie-wiosna/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwości - brak
      Wytrwałości - brak

      Dobrze, że nie życzysz bo skąd brać?

      Usuń
  8. Dziś jest lepiej, cieplej!!!! Też mnie wkurza taka pogoda, też jestem malkontentką i to pewnie gorszą. I grubszą i brzydszą, więc ty masz lepiej :P
    Bunt dwulatka znam, ale o biciu i gryzieniu mowy nie było, nie wiem co ci poradzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas żadnego słońca nie ma, ale wiatru też brak a stopni 0,5 na minusie więc jakiś spacerek nawet był...

      Usuń
  9. Ostatnio chyba każdego łapie deprecha, mnie juz szlag trafia nawet z sama sobą, odczuwam z dnia na dzień coraz wiekszą agresję do wszystkich i tylko dziecko jako tako mnie uspokaja póki co.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcialabym Cie pocieszyc ale tez mam dosc tej p... zimy. I bunt dwulatka tez znam :-/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zima w końcu minie, a wiosna tuż-tuż. No chyba w kwietniu śnieg już sobie zniknie, co? Przesyłam trochę irlandzkich promieni :*

    OdpowiedzUsuń
  12. ja mam w domu bunt 2,5 miesięczniaka:( zero spania w dzień i ciągły ryk:(

    Też mamy dość zimy i WIelkanoc ze śniegiem nam się nie widzi:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też dołączam do narzekających na zimę... :(((

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ma tak źle, żeby nie mogło być gorzej... słyszałam jak niektórzy tak mówią, ale przyznaję że dzisiaj nawet ja im nie wierzę :D

    OdpowiedzUsuń