czwartek, 18 kwietnia 2013

Być dobrą, najlepszą Mamą.

Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewien temat. Co tak na prawdę jest miarą najlepszego macierzyństwa? Jak najlepiej wychować nasze Dziecko? Które metody są najskuteczniejsze? Co powoduje, że jest się najlepszą matką dla swojego Dziecka?



Bardzo łatwo wpaść w pułapkę modowo-czasową trendową na wychowywanie i postępowanie wobec własnego Dziecka. Jak mamy problem wystarczy go sobie wrzucić w google i wyskakują, niemal podane na tacy, sposoby na jego rozwiązanie.

Gdy jesteśmy w ciąży niczego świadome do końca jesteśmy bombardowane słodkimi obrazkami równie słodkich bobasów. Pamiętam te broszury na temat karmienia piersią gdzie ewentualne problemy są tak opisane jakby dotyczyły niewielkiej grupy mam karmiących a w zasadzie prawie wcale... A jeśli się pojawią to wystarczy zrobić to i tamto... Tak na prawdę jeśli ma się konkretny problem ma się wrażenie, że on dotyczy tylko nas. Wiele problemów młodych mam do dziś są niemal tematami tabu. Dopiero jak się szuka i zaczyna mówić o czymś głośno okazuje, że takich mam jak my z naszymi problemami jest więcej! Dlaczego więc macierzyństwo jawi się zewsząd jako róż i mleko płynące niczym rzeka z piersi?

Matkom brakuje wiary w siebie, dystansu i obiektywizmu. Albo przelewają swoje problemy na inne, albo są zazdrosne o to jak radzą sobie inne albo krytykują postępowania matek które robią inaczej niż one same...

Śmiać mi się chce. Bo teraz jest "moda" na chusty, nacisk na karmienie piersią, na spanie z dzieckiem, na bliskość. I co jeśli Dziecko nie chce chusty? Karmienie piersią jest koszmarne? A ryczące Dziecko nas dobija i załamuje? Co jeśli ogarnia bezsilność, bezradność i frustracja? Co jeśli Matka mówi otwarcie: "ciężko mi, nie daję rady, nie mam siły". 

Zazwyczaj jest wtedy tak: "Ty źle robisz, to po co Ci Dziecko, to po co zostałaś matką..." 

Matczyny instynkt jest zbrukowany, bo przecież intuicyjne wychowywanie Dziecko i kierowanie się swoim stylem bycia jest złeeee. Bo powinnaś robiś tak siak i owak.

Czytanie poradników też jest złe przecież. A ja się cieszę, że przeczytałam "Język niemowląt" bo mimo wszelkich minusów tej książki to autorki zwracają uwagę na fakt, że Dzieci są RÓŻNE. Każde Dziecko jest innym typem, można go "dopasować" pod typ który opisany jest w książce ale niekoniecznie. Każde Dziecko ma swoje inne potrzeby. Wreszcie każda z nas jest inną kobietą i będzie inną matką.

Wkurwia mnie to wrzucanie Dzieci do jednego worka, narzucanie stylów wychowawczych i wmawianie mi, że moje Dziecko potrzebuje noszenia w chuście mimo, że uwielbia wózek bo woli oglądać świat niż wąchać mój dekold. Ja nie mówię, że chustonoszenie jest złe. Są dzieci które wolą właśnie chusty a nie wózek i ja tego nie krytykuję! Ale niech nikt, kto nie zna mojego Dziecka lepiej ode mnie nie wmawia mi, że to jest jemu potrzebne.

Słuchajmy naszych dzieci! Słuchajmy siebie samych i bądźmy szczęśliwe.

Powinnam być sobą, żyć w zgodzie ze sobą. Jeśli siebie nie akceptuje i próbuję podpiąć pod model matki polki dzieje się źle. Zaczynam wchodzić na ścieżkę wojenną sama ze sobą, jestem skłócona, niepogodzona... Czy o to w tym chodzi? 

Jeśli moje Dziecko jest szczęśliwe bez chusty, bez cycka, bez spania ze mną i bez wielu innych aktualnie wychwalanych metod wychowawczych to po co się czepiać? Moje Dziecko chce być samodzielne, ja Jej tylko w tym pomagam, puchnę z dumy jaka jest mądra i wspaniała. Cieszymy się sobą po swojemu, po naszemu. Lubię dzielić się moim doświadczeniem i lubię czerpać wiedzę z doświadczenia innych mam. Lubię słuchać jak dzieci są różne, jak Mamy z nimi postępują. Tylko przykro jest czytać jak matki działają w jakiś sposób bo jest na to moda, bo tak teraz trzeba... Nie wsłuchując się co tak na prawdę Dziecku jest potrzebne...


49 komentarzy:

  1. Ja wychodzę z założenia ze każde dziecko jest inne i może się okazać że to co dla jednych jest idealne dla nas nie musi bo po prostu mi lub Antkowi nie pasuje. U nas np. BLW odpadło,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dobre założenie. Co dla mnie dobre nie musi być dla Ciebie ;)

      Usuń
    2. U nas też się BLW nie sprawdziło.

      Usuń
    3. BLW - u nas porażka.
      I oczywiście zgadzam się z tym, że każde dziecko jest inne, a porównywanie jest bez sensu ;)

      Usuń
    4. A co to jest BLW? ;-)))))))))))))

      Usuń
  2. Słuchać intuicji i się nie przejmować!

    OdpowiedzUsuń
  3. Święta racja.
    Jestem mamą raptownie 3 miesiące a już usłyszałam " mając taką świadomość nie powinnaś być matką", "naraziłaś swoje dziecko" itd. Przykre to.

    Moje dziecko jest szczęśliwe we własnym łóżeczku i we własnym wózku (chusty nie próbowałam bo mnie oszukali na allegro i nie przyszła :().

    Ja wychodzę z założenia "żyjmy po swojemu i dajmy żyć innym"

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja stawiam na własną intuicję, nie patrzę n innych. Jestem spełniona, zadowolona, nie czytam poradników, nie czytam forum i dobrze mi. Córka od 4 miesiąca śpi we własnym łóżku, we własnym pokoju. Chusta mi się nie podoba, BLW to dla mnie pomyłka a spanie dzieckiem jest niewygodne a mimo to, wszyscy są szczęśliwi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. akurat jeśli chodzi o karmienie piersią, to problemy są przerysowywane. a że mleczko ( dla cieląt) jest w każdym sklepie to dam sobie spokój. dziecko budzi się w nocy za czesto to dam butle bo się wyspac chcę. albo nie mam pokarmu to dam dziecku butle to na pewno będe miała więcej pokarmu. niektóre matki to hipokrytki. Nie ma nic bardziej naturalnego niż poród i póżniej karmienie piersią. I próba zakrzyczania własnego sumienia, ze nie próbowałam bardziej, jest moim zdaniem hipokryzją. Bo zaraz zrobi się tak, że zlinczuje się matki karmiące piersią, bo przecież można butelką.i zaraz zacznie się wmawiać, że karmienie sztucznym mlekiem cielęcym jest lepsze. Sama karmiłam dwoje dzieci przez rok czasu każde, nie bez problemów i wcale nie mogę powiedzieć, że to uwielbiałam. Dieta( dzieci bardzo atopowe), pobudki co godzinę w nocy, zatory mleczne z gorączką i dreszczami, zalewanie mlekiem ubrań w najmniej wyjściowym momencie, zapach mleka, którego nie lubie....ale jest to poświęcenie, na które mnie stać..I nie chodzi mi o to, że ktoś kto karmi butelką jest gorszą matką( obojętnie z jakiego powodu, nawet z własnej wygody), ale na miłość boską przestańcie się już pastwić na mamami karmiącymi piersią!!Moda na sztuczność jest już wszechobecna-poród przez cięcie bo sobie tego życzę, karmienie butla bo przecież nie będzie mi ktoś na cycku wisiał itd itp. doszło już do tego, że matka karmiąca piersią dziecko w miejscu publicznym jest traktowana jak ufo a wręcz niemile widziana. Nawet mandat można za to dostać. szok. aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja zdyskredytowałam matki karmiące piersią? Komentarz trochę nie na temat... Ale odniosę się do do przed ostatniego zdania. Nie mam nic przeciwko karmieniu piersią w miejscu publicznym, dla mnie matka może karmić swoje Dziecko piersią nawet w kościele. Wystarczy, że będzie dyskretna. Bo można karmić piersią w miejscu publicznym bez "wywalania cycka" na wierzchu nie wzbudzając zgorszenia ani kontrowersji.

      Chyba zabrakło Tobie otwartości na drugą stronę, bo widzę że argumenty opierasz na swoich przemyśleniach. Nigdy nie dawałam Dziecku MM z wygody ale z potrzeby. Uważam, ze warto poznać obie strony medalu, wgłębić się w każdą sytuację Mamy i Dziecka a nie oceniać opierając się tylko na swoim punkcie widzenia.

      Pozdrawiam Aneto!

      Usuń
    2. Uderz w stół a nożyce sie odezwą... ;) Karmiłam i będę karmić jeśli się da i na Boga mm to nie mleko dla cieląt, cielęta jeśli trzeba tez się podaje preparaty mlekozastępcze ale inne od tych dla dzieci. Bez przesady z tym uciskiem matek karmiących i sztucznością no mam wrażenie ze komentaż z kosmosy bo na planecie na której ja żyję jest inaczej.

      Co do posta: amen!

      Usuń
    3. Skoro jesteśmy już na 'Ty', to powiedz mi proszę, co jest gorszącego w karmieniu piersią nawet jeśli się wywali cyca? przeciez z seksen to nie ma nic wspólnego. a jeśli już się to komuś tak kojarzy to Więcej seksualności serwują nam reklamy w godzinach przedobiadowych. A ponoć mamy być tacy tolerancyjni...ale to chyba właśnie Tobie zabrakło spojrzenia na drugą stronę. A mnie chodzi o to, żeby nie krzyczeć wszem i wobec, że karmienie butelką jest takie super i że dzidziuś taki szczęsliwy bo to nie prawda. Karmienie butelką to ostateczność, jeśli naprawdę nie można karmić a nie, że nie mamy w godzinę po porodzie pokarmu i już się poddajemy bo po co się starać skoro wszyscy na około mówią, że butla taka super. Jeśli nie karmię piersią to ok, moja sprawa, ale nie bombarduję wszystkich na około za to, że mówią/zgodnie z prawdą zresztą/, że lepiej jest karmić piersią.

      Usuń
    4. Nie interesują mnie cycki innych mam ot po prostu, nie mam ochoty na to patrzeć i mam do tego prawo. Można to robić dyskretnie więc po co robić to ostentacyjnie? Manifest?

      Z resztą wolałabym dyskusję odnośnie posta, bo komentarze Twoje są nie na temat.

      Usuń
    5. Anonim (Aneta?) wylewa żale i tyle. Ktoś jej dokuczał, nie czuje się pewnie jako matka, może partner ją krytykuje i stąd wywód kompletnie nie na temat i w sumie bezpodstawny. A butla jest super - jaka to wygoda, gdy w nocy tata może wstać do dziecka :)

      Usuń
    6. Aneta pisząc że MM dla dzieci jest mlekiem dla cieląt po prostu obrażasz dużą grupę matek w Polsce. Niezła Żona, ani nikt inny w komentarzach nie obraził cyckowych matek więc może lepiej daj sobie spokój.

      Usuń
    7. Zawsze, zawsze, ZAWSZE jak jest poruszany któryś z tematów o których napisałaś ktoś napisze, że nie masz prawa mieć zdania jakie masz bo zdanie przeciwne jest lepsze. Ale mnie to wkurwia, wybacz dosadność, ale inaczej nie umiem tego określić. Karmiłam mieszanie, byłam po obu stronach barykady. I co, moje dziecko jest w połowie nieszczęśliwe czy jak? Bzdura.
      Masz rację, każde dziecko jest inne. A jest szczęśliwe jak mama poświęca mu czas i je kocha. Nie ważne czy karmi BLW czy papką, czy nosi w chuście czy wozi w wózku, czy śpi z nim czy osobno, albo karmi piersią czy MM. To jest nie ważne.
      Ważne jest by dbać o swoje dziecko, kochać je i zaspokajać jego potrzeby przy tym będąc szczęśliwą. Nie bez powodu się mówi- szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko.

      Usuń
    8. Droga Aneto może jednak za bardzo się poświęcałaś, bo ten Twój komentarz to jak kulą w płot po prostu.

      Usuń
    9. Jeszcze raz do Anety, wczoraj byłam zbyt zmęczona na dłuższe wywody,ale przyznam,że komentarz poruszył mnie do żywego.
      Po pierwsze w necie, na blogach wszyscy jesteśmy na Ty, taka złota zasada, chyba że czujesz się lepsza bo urodziłaś naturalnie i karmisz piersią, więc "sorry". Takie kobiety jak Pani lubię określać mianem "sama natura", naturalny poród, karmienie piersią itd... A każda mama, która robi inaczej to ZŁA mama. Tylko jak to jest z tą matką naturą. Bo na mój rozum skoro poród naturalny jest najlepszy to dlaczego wiele kobiet naturalnie urodzić nie może?? Mi matka natura pozwoliła bez problemu dwa razy zajść w ciąże. Niestety budowa kanału rodnego nie pozwoliłaby mi urodzić żadnego dziecka naturalnie. Więc o co tu chodzi?? Tak samo z karmieniem. Moja Mama chciała mnie karmić, niestety wymiotowałam po każdej kropli Jej mleka. Lekarze nie wiedzieli dlaczego. Za to mleko dla cieląt tolerowałam bez problemu. Znowu matka natura się nie popisała. A jeszcze w kwestii karmienia piersią. Skoro to takie najlepsze. Dlaczego wiele matek nie może tego robić? Dlaczego wiele dzieci nie potrafi/nie lubi ssać? A poza tym do jasnej cholery co to za moda,żeby to jak karmię była wyznacznikiem jaką jestem mamą?? Mojej Mamy ponad 30lat temu nikt nie męczył bo nie karmiła. Dziecko było najedzone i zdrowe i to było najważniejsze. Ani razu nie usłyszała tekstu, że się poddała, że mogła walczyć... Ludzie! Nawet jeśli założymy,że mama karmi do 3 roku życia (co dla mnie jest już przesadą, ale ok,niech będzie) to chyba bliskość i relacje z dzieckiem budujemy przez całe życie? Nie tylko poprzez karmienie.,spanie z dzieckiem itd.
      Dodam,że sama karmię piersią. I moja droga też nie była łatwa. Ale czy mam prawo kogoś tym zamęczać? Czy mam prawo oceniać inne mamy? Moje cycki,moje dziecko,moja sprawa. Co mnie obchodzi "sąsiadka za płotem". To jakaś plaga z tymi nawiedzonymi matkami. Czasami mam wrażenie,że pytanie o sposób karmienia wyprzedza pytania o płeć i imię dziecka. To jest już chore!!!
      Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Banał. Każda z nas ma swój patent na bycie NAJLEPSZĄ!!! Nie oceniajmy się. Trochę więcej zrozumienia i tolerancji i NIE WPIERDALANIA SIĘ!!!!

      Usuń
  6. o, albo sapanie z dzieckiem, od wszychczasów dziecko spało z matką i jakoś zzyło. a teraz jak ktoś spi z dzieckiem to wariat. jak chce spać z dzieckiem to co komu do tego? przecież całe zycie nie będzie z spało z rodzicem. odnoszę wrażenie ze dzisiaj jest trend urodzić dziecko i jaknajbardziej je od siebie odsunąc.a bo to niewygodnie mi się z nim spi, a bo to mama musi być szszcęśliwa i pójść do pracy(oczywiście większość musi bo takie czasy) a potem się wszyscy dziwią ze samobójstw tyle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ze wg Twojej opinii samobójstwa mają związek z niespaniem z dzieckiem? Woooow!

      A ja nie wiem co to znaczy "spało się z dzieckiem od zawsze". Bo chociażby moi dziadkowie nie spali ze swoimi dziećmi ;)

      Usuń
    2. A moje dziecko w ogóle nie chce z nami spać - wyrywa się i ucieka do swojego łóżeczka. Jak nic popełni samobójstwo?

      Usuń
    3. A anonimowego czytacza, jeśli ma ochotę powylewać żółć - zapraszam na swojego bloga - trochę mi brakuje takich wariatów :)

      Usuń
    4. Mi też, mi też:)

      Trochę to wszystko bez sensu piszesz Pani z Anonima.
      Autorka w poście pisze o tym by każdy wychowywał swe dziecko po swojemu i tak jak on uważa. Nie pisze tutaj co jest dobre ani co złe.

      Nie oszukujmy się w rodzicielstwie jak i we wszystkim są trendy: obecnie są to: spanie z dzieckiem, chustonoszenie i wiele innych. Jak ktoś się w te modę nie wpisze to od razu jest złym rodzicem. I to bezsensowne podążanie za modą jest bez sensu!

      Niech każdy żyje, karmi i wychowuje po swojemu. Daj żyć a będzie Ci dane!

      Usuń
    5. Wiesz, w dawnych czasach ludzie mieszkali po kilka osób na kupie w jednej izbie i dzieci były świadkiem seksu rodziców bo inaczej się nie dało, nie było szczepień i innych wynalazków i co? tez powrót do natury? dajmy spokój temu ekomaniactwu doprawdy. Lubisz spać z dzieckiem, chustować, chcesz karmić piersią to to rób i tyle. Nie dorabiaj ideologii bo naprawdę ta moda na robienie z macierzyństwa sensu wszystkiego i religii jest absurdalna.
      jestem w drugiej ciąży. Pierwszego dziecka nie karmiłam piersią w ogóle. Drugie zamierzam spróbować ze względu na przeciwciała bo urodzi się jesienią akurat jak starsze pójdzie do przedszkola i na pewno będzie chorować ale jeśli będzie to oznaczało wiszenie na cycku non stop to momentalnie i bez rwania szat przejdę na karmienie mieszane lub całkowicie mm, bo mam starszego syna, któremu też muszę poświecić czas, zawieźć i odwieźć z przedszkola, iść na spacer, a mój mąż pracuje. Nie mam zamiaru spać z nim w jednym łóżku, tak jak nie spałam ze starszym bo JA potrzebuję wieczorem czasu i przestrzeni dla siebie, choć odrobinę.

      Usuń
    6. Ach, nie ma to jak anonim wylewający na blogu swoje frustracje i żale ;]

      Usuń
  7. Brawo! Podpisuję się obiema rencyma ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepszymi specjalistami od wychowania dzieci są ich rodzice, a innym nic do tego.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja lubie poczytać czy posłuchac rady innych.
    Nie wkurza mnie, jak ktoś mi radzi co moge zrobic żeby było lepiej, nie irytuje mnie jak ktos porównuje jedno dziecko z drugim. Nie jestem idiotką więc wiem że dzieci są różne, kazdy może się czegos nauczyć od innych jesli ma chęć.
    A jak słyszę "każda matka wie co jest najlepsze dla jej dziecka" to mnie śmiech ogarnia. Dupa a nie kazda matka wie, ja często nie wiem i czyjaś rada bardzo mi pomaga, jakis artykuł pomaga zrozumieć o co dziecku chodzi. Na pewno nie jestem jedyna, a to już wyklucza okreslenie "kazda".
    Wychodzi na to że mam być sfrustrowana, bo z kolei nie mam intuicji i często to co robię wcale nie jest najlepsze bo można było zrobić lepiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. A o dzieciach to ja mogę gadać bez końca! Uwielbiam słuchać jakie dzieci są i na co je stać :)

      Usuń
    2. Ja tez mogę o tym słuchac, nawet jak nie miałąm dziecka (a dzieci nie lubie ogólnie) to dla mnie było niesamowitym przeżyciem słuchanie, co takie maluchy potrafią. Takie zderzenie ze swiatem dorosłych, a potem porównywanie co czułam, jako dziecko. Bo ja naprawde duzo pamietam z tego okresu pewnie dlatego, że czytałam od małego i umiałam nazywac od małego własne uczucia :)

      A póki co nie jestem sfrustrowana macierzyństwem, popełniam błędy i ucze się na nich bądź nie, jak to w zyciu.
      Ale rady zawsze chętnie wysłucham. :)

      Usuń
  10. Każde dziecko jest inne, trzeba je poznać i zrozumieć. Ma przecież swoje zdanie i swój indywidualny charakter. Metod jest milion, pytanie którą dopasujemy do swojego dziecka. Metoda prób i błędów - sprawdzona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, ze rodzicom odbiera się prawo do popełniania błędów. Błędy potrafią być weryfikowane zanim je popełnimy lub z góry zakładane jest że i tak źle postępujemy...

      Inną sprawą jest fakt, że rodzice nie potrafią przyznawać się do błędów...

      Usuń
    2. Nie potrafią, no nie potrafią, nie chcę się powtarzać, ale brakuje wśród matek ZROZUMIENIA i EMPATII. To jest najgorsze...

      Usuń
  11. Ciężko się nie zgodzić, zwłaszcza z tym, że dzieci różnią się między sobą. I, że można być dobrą mamą na 101 sposobów.

    Bezkrytyczne wyznawanie poradników jest o tyle ryzykowne, że zazwyczaj prezentują one dosyć skrajne opcje. Może się okazać, że kolejna moda odsłoni słabości poprzedniej i to co było niedoścignionym wzorem wzbudzi uśmiechy politowania albo wręcz grozę. Przecież wcale nie tak dawno poradniki behawiorystów odradzały przytulanie dzieci jako osłabiające proces wychowawczy (nagroda bez zasługi). I było wiele osób, może nawet większość zainteresowanych tematem, które uważały to za jedynie właściwe podejście.
    Ale na szczęście prawda, zwłaszcza ta nasz prywatna, nie zależy od liczby wyznawców i rzadko kiedy bywa rozstrzygana demokratycznie ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Można być życzliwym specjalistą od karmienia piersią albo cyckowym nazistą.
    Można chętnie służyć radą w temacie chustowania lub przewodzić chustowym bojówkom.
    Jak świat światem nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dotknęłaś sedna problemu.
    Jak urodziłam byłam na cenzurowanym i to bynajmniej nie u własnej matki. Wszyscy wiedzieli lepiej, co jest dobre dla naszego dziecka. Słyszałam nawet teksty które pieluchy są najlepsze, które chusteczki i kremy, bo "MY TAKICH UŻYWAMY". Nasze pomysły były krytykowane albo pomijane milczeniem lub zbywane pobłażliwym spojrzeniem.Nie powiem wprowadziło mnie to w kompleksy.
    Teraz dopiero na to leję. U nas wiele rzeczy sie sprawdziło. AP tudzież po polsku RB stosujemy nie bo taka moda, a dlatego, że to nam pasuje, ale też nie w 100%. Chusta uratowała mi życie. BLW też, a Hance ułatwiło wypróżnianie, choć też nie jest to w 100% BLW. Nigdy jednak nie przyszło by mi do głowy, żeby komuś mówić "stosuj to, bo najlepsze"...a gówno prawda!
    Wiesz moje dziecko ma 15 miesięcy a dalej mam wrażenie, że niektórzy próbują być mądrzejsi ode mnie w kwestii wychowania mojej córki.....

    OdpowiedzUsuń
  14. ja nie wiem dlaczego czytanie poradników jest złe, a tak swoją drogą Aniu, jak możesz to podeślij - wiesz co ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odniosę się do komentarza u Sroki - a co się mam szczypać w język, skoro za każdym razem, gdy wejdę do "wspomnianych", oblewa mnie zimny pot i ciśnienie skacze? Gigantyczny poziom samozachwytu, gigantyczny poziom epatowania swoją zamożnością i nieuzasadnionym poczuciem wyższości jest PRZERAŻAJĄCY. Sadomasochistycznie wchodzę, bo tak już mam, ale o ludziach tych mam bardzo niskie mniemanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde! Ja też taka sadomaso :D Ha! Nie jestem w tym sama :D

      Usuń
  16. Najgorsze jest w tym to, że potem taka matka, która nie nosi w chuście, nie karmi piersią, nie śpi z dzieckiem i podaje jedzenie słoikowe jest odrzucana, parzą na nią z pogardą i jak na kosmitę. Mnie to generalnie wisi kto co o mnie mysli, ale są matki, które prze to rozpaczają...

    OdpowiedzUsuń
  17. Weszłam na chwilę, zostanę na dłużej. Podoba mi się Twój sposób myślenia i niesamowicie się cieszę że odkrywam coraz więcej takich matek!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A dla mnie właśnie macierzyństwo jest "sensem wszystkiego i religią", na pewno jest dla mnie najważniejsze. Wybieram to, co mi pasuje. Noszę w chuście (moje dziecko nie zna wózka), od kilku lat wiedziałam że będę nosić, a mody jakoś nie zauważyłam, nie spotkałam ani jednej matki z chustą poza kumpelą której poleciłam (tak, polecam) i też u niej zaskoczyło. Mieszkam w dużym mieście, a wszyscy patrzą jak na dziwoląga. Nic to, ważne że nam pasuje. Karmię piersią i jestem z tego bardzo dumna. Moja córeczka ma pół roku, karmienie kosztowało mnie wiele trudu, ale daje satysfakcję. Teraz wprowadziliśmy słoiczki, bo nie ma jeszcze ładnych rodzimych warzywek na targowisku. Spania z dzieckiem sobie nie wyobrażam, Mi sypia sama od kąd wróciliśmy ze szpitala. Wręcz bałabym się, że jej coś zrobię przez sen (położę się na niej, czy zakryję głowę kołdrą), bo od porodu sypiam jak kamień, padam wykończona. Teraz nie śpimy już nawet w jednym pokoju. Kieruję się własnym poczuciem tego, co dobre dla dziecka i reakcjami mojej córki. Nie poddaję się modom, choć lubię wyszukiwać nowości i ciekawostki, bo czasem znajduję coś dla nas. Nie mam miliona gadżetów dla dziecka i dobrze mi z tym. Dla mojej córeczki najlepszą zabawką jest butelka od mineralnej. Dla niej na pewno jestem najlepszą mamą na świecie. Jeśli chcecie nas bliżej poznać, zapraszam: http://mamazpowolania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja też chusty polecam! Bo to, że mojemu Dziecku nie odpowiadało nie znaczy, że innym Dzieciom też ;)

      Usuń
  19. Oczywiście, że najważniejsza jest intuicja, ja karmiłam BLW nie wiedząc nawet co to jest BLW :D chustę ubrałam, dziecko wsadziłam, zasnęła jak się nie ruszałam, usiadłam powoli i siedziałam tak godzinę, bo jak chodziłam to się darła, po trzech dniach olałam i robiłam po swojemu, łóżeczko, mata, noszenie na rękach. Z cyckiem od początku kłopot, w szpitalu "jak to pani nie ma pokarmu?!" trzeci dzień, dojarka przy cycku i 3 ml pokarmu, brawo ku...a. Aha z jednego cyca leciało, karmiłam mieszanie przez 3 miesiące, cud, że udało mi się z jednym cyckiem i koszmarem jakim było karmienie. Zresztą nieważne, ważne, że w końcu ktoś normalny, zanim się nie porzygałam przy niektórych blogach. Kocham cię Niezła Żono! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja niestety spotkałam samych ,,cyckowych nazistów". Poradniki, dobre rady i inne matki tak zlasowały mi w ciąży mózg, że marzyłam o przystawieniu maluszka do cycusia, o uczuciu szczęścia i niesamowitej bliskości. Wiedziałam, że nic innego nie da mi takiej więzi z dzieckiem jak karmienie piersią. Butelka w ogóle nie wchodziła w grę. Do czasu porodu...już w szpitalu zaczął się koszmar bo po porodzie siłami skalpela nie miałam pokarmu a jak w końcu się pojawił to małemu i tak ciągle było mało. Pogryziona do krwi, zaryczana dałam dziecku butlę... Na cycku wytrzymałam miesiąc i wspominam to jaką ciągłą udrękę. Nie szło, za nic w Świecie. Może przy drugim będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam post i przeczytałam komentarze i smutno mi się robi, że do niektórych osób w ogóle nie dotarły Twoje słowa...mam już pewne podwójne doświadczenie w byciu mamą i bardzo dobrze Cię rozumiem. Mdli mnie od trendów w wychowaniu...z normalnych spraw robi się teraz wielkie ideologie, a zapomina o najważniejszych istotach świata...o dzieciach. Uważam, że to moje dzieci są dla mnie najważniejszą teorią, najlepszą książką, z której tylko pozostaje mi każdego dnia się uczyć. To moje dzieci pokazują mi właściwą drogę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Intuicja intuicją, ale jak tu już dziewczyny wspomniały dobrze jednak wesprzeć się radą z poradników, od znajomych czy własnej mamy. Ja przyznaję się bez bicia, że od początku dużo czytałam - gazetek, książek, oczywiście internet bo jednak niepewną matką jestem i koniec, intuicja na poziomie męskim czyli nikła. Za nami mniej lub bardziej udane doświadczenia z karmieniem cyckiem, karmieniem mieszanym, chustonoszeniem, BLW, wspólnym spaniem, spaniem osobno i cały czas poszukuję złotego środka. Wiem, że błędy popełniam i popełniać będę.I każdy sposób czy metoda, która uszczęśliwia moje dziecko, a dla mnie nie jest szczególnie wykańczający jest sposobem dobrym. A co do opinii innych matek czy ogólnie otoczenia - wychodzę z założenia, że jeśli ewidentnie nie krzywdzę mojego dziecka - nie biję, nie głodzę, leczę gdy chore, przytulam gdy płacze i nie wykorzystuję do celów niecnych tudzież karalnych nikomu oprócz mojego męża nic do tego jak karmię, w czym wożę/noszę, gdzie zasypia, jak się z nim bawię, czy ogląda telewizję czy nie itd. W każdym innym przypadku proszę bardzo można mnie krytykować a nawet zgłosić na policję.

    OdpowiedzUsuń