piątek, 26 kwietnia 2013

Intuicja

Intuicja (z łac. intuitio – wejrzenie) – proces myślowy polegający na szybkim dopasowaniu danej sytuacji, problemu, zagadnienia do znanych już szablonów i zależności. Objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym. Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym, którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane przez intuicję rozwiązania. Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w porównaniu do myślenia logicznego. (źródło: wikipedia.pl)

Intuicja jest dla człowieka tak samo naturalna, jak instynkt dla zwierząt. Różnica polega na tym, że zwierzę nie ma wyboru – musi podążać za instynktem. Z człowiekiem jest inaczej: może decydować, czy podążyć za swoim rozumem, czy za intuicją, a może za ich kombinacją. Zdolności intuicyjne posiada każdy, jednak wsku­tek przesadnego korzystania tylko z rozumu, intuicja jest tłumiona i prawie w zaniku. Należy zatem przypomnieć i rozwinąć własne zdolności intuicyjne oraz duchową dojrzałość, aby ponownie móc odbierać intuicję świadomie. (źródło: http://zenforest.wordpress.com/2007/11/25/czym-jest-intuicja/)


Ciekawa jestem czy w intuicji jest coś złego. Moja intuicja jest wyjątkowa, nietypowa i choć gra mi na nerwach wielokrotnie to absolutnie jej ufam. Intuicja nigdy mnie nie zawiodła. Mogłam ją zbywać, olewać, focha strzelać, nie słuchać się jej... a potem sama mi powtarzała: "A nie mówiłam?"

Zupełnie nie pojmuję wszelkiej krytyki odnośnie intuicyjnego wychowywania Dzieci.  Uważam, że intuicja w wychowywaniu Dzieci jest najważniejsza. Oczywiście nie potępiam poradników i innych pomocy. Moja intuicja jest wszechmocna i poradniki stanowią dla mnie rzecz podrzędną - korzystam docelowo. Jestem po pedagogice przecież mam wiedzę teoretyczną nie małą. Stylów wychowawczych jest mnóstwo i można się w nich pogubić.

Myślę, że mało docenia się własne zdolności intuicyjne. I to nie prawda, że intuicja dotyczy tylko kobiet. Wiem, bo mój mąż też takową posiada. Wiele razy nasze "przeczucia" zbiegają się w czasie i po jakimś wydarzeniu okazuje się, że oboje odczuwaliśmy to samo...

Moja intuicja daje znać codziennie. Staram się jej słuchać choć bywa to różnie. Nie zawsze udaje mi się "odczytać" płynące sygnały. Jednak nigdy się na niej nie zawiodłam. Najbardziej mnie wkurza gdy ostrzega mnie o zagrożeniu. Wszelkie choroby, pogrzeby i inne przykre mające nadejść zagrożenia - wiem o nich przed czasem. Nie lubię tego. Ogarnia mnie wtedy niepokój i wszechogarniający miażdżący lęk. Trudno wtedy zachować spokój i racjonalne myślenie. Staram się panować nad tym, przyjmować ze spokojem, brać na klatę.

Wielokrotnie też gdy Lenka była maleńka intuicyjnie odczytywałam jej potrzeby. Odbierałam sygnały jakie mi przekazywała. Dziś jest łatwiej, bo komunikacja idzie do przodu, Lenka robi milowe kroki w nauce mówienia. Ale nie jest to komunikacja doskonała. Również intuicyjnie odbieram sygnały, jakie przekazuje mi Dziecko.

Na intuicję trzeba też uważać. Można się zafiksować w płynących sygnałach. Można popaść w paranoje i żyć w irracjonalnym lęku i ciągłym zagrożeniu. Można codziennie drżeć o bezpieczeństwo Dziecka i nadmiernie skakać nad nim, pilnować. Można żyć w ciągłym stresie z tego powodu.

Intuicja - dar niesamowity, cudowny. Jednego dotyka bardziej drugiego mniej. Dobrze się z nią oswoić, rozmawiać, współpracować, reagować na sygnały i analizować je. Bez przesady jednak.

Jak to jest u Was? Bardzo chciałabym poznać Wasze doświadczenia w sferze intuicyjnej.

12 komentarzy:

  1. ja nie polegam bardzo na mojej intuicji, za to wierzę że gdzieś tam na górze jest plan na nas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Instynkt to nie to samo co intuicja. ;)
    Moim zdaniem. :P
    Ja czasem polegam na intuicji ale czasem rozsądek podsyła inne argumenty.
    Najczęsciej intuicja-to małe piknięcie w głowie-ma rację.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wlasnie preferuje wychowanie intuicyjne. Czytam duzo Poradnikow ale najbardziej ufam sobie. I jemu.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie to zależy, raz polegam na intuicji, raz na radach czy sprwdzonych patentach oraz rozsądku - w zależności co będzie lepsze dla mojego dziecka lub naszej rodziny czy też samej mnie. Jedno się u mnie sprawdza -słucham swojego serca, kiedyś wsłuchanie się w nie uratowało mi życie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jeśli chodzi o Alę to miałam kilka takich przebłysków i intuicja mnie nie zawiodła, ale na co dzień nie zawsze daję się jej prowadzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja uczę się ufać sobie, osobiście uważam że intuicja jest najlepszym doradcą. Bo oczywiście warto mieć wiedzę na temat wychowywania dzieci, ale tak jak ty uważam że można się w tym wszystkim pogubić i warto wtedy zaufać sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Intuicji jako takiej w życiu codziennym to chyba jednak nie mam. Ale poczułam bardzo wyraźnie co to znaczy matczyna intuicja. Kiedy Eliza bardzo poważnie zachorowała, nikt nie umiał nam pomóc, bo lekarze niczego nie znajdowali, mimo że leżeliśmy dwa razy w szpitalu i wypuszczano nas z diagnozą, że wszystko jest ok, ja CZUŁAM że coś jest nie w porządku, że Ona jest chora. Miała wtedy 2-3miesiące jak choroba się zaczęła, więc mówić nie umiała niestety. Straszne to było z jednej strony, bo patrzałam na swoje dziecko i wiedziałam, że jest chore ale nie wiedziałam na co, bo przecież lekarzem nie jestem. Ale dzięki tej intuicji i temu, że jej zaufałam w końcu doprowadziłam do zdiagnozowania Elizy i po miesięcznym pobycie w szpitalu w końcu była zdrowa.
    Po urodzeniu Lilki odwiedziła nas położna, jakoś tak się zgadałyśmy o tej chorobie Elizy, nie wiem dlaczego, ale jakoś łatwo mi przyszło opowiedzenie Jej tego wszystkiego i Ona wtedy powiedziała coś czego nigdy nie zapomnę: "Mamy mają najlepszą intuicję, szkoda tylko, że lekarze przywiązują do niej tak małą wagę.".

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj mam podobnie jak Surrealistka:) Poradniki są ok - choć nie przeczytałam w całości ani jednego - raczej an wyrywki, przerabiając bieżący problem. Podchodzę do wychowania intuicyjnie ale nie odrzucam teorii zdobytej na studiach ani praktyki zdobytej w pracy. Jakoś idzie. Czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem ale do przodu:) Dobry post:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam troche problem z zaufaniem intuicji bo mam jakas obsesje ze cos sobie wmawiam. Mialam jednak w zyciu kilka sytuacji gdy przeczucie bylo bardzo wyrazne,zaufalam mu i dobrze na tym wyszlam. Co ciekawe w tych sytuacjach przez mysl mi nie przechodzilo by sie zastanawiac czy to przeczucie czy nie. Po prostu wiedzialam jak sie zachowac.

    OdpowiedzUsuń
  10. Intuija, żadko bywa zawodn, z reguły się nie myli:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie tez moja mega czula intuicja czasem wkurza;) Pewnych rzeczy wolalabym nie wiedziec wczesniej, ale oczywiscie przy wychowywaniu dziecka ma da mnie kluczowa wartosc...

    OdpowiedzUsuń
  12. Intuicja to niesamowity dar, z którym trzeba się delikatnie obchodzić. Tak jak napisałaś - może wpędzić w niesamowite lęki...

    OdpowiedzUsuń