wtorek, 14 maja 2013

Przerobiłam portki Córki...

...Czyli moje małe DIY

Ciepło wystrzeliło nagle i błyskawicznie.
Przecież miesiąc temu śnieg jeszcze leżał.
A dziś mamy za sobą pierwsze upalne dni.
Lenka krótkich portek potrzebuje a widziałam w sh takie śliczne a'la bombka.
Tylko za małe były.
Pomyślałam i mnie naszło.
Przewertowałam portki wszystkie...

W ruch poszły nożyczki, wybielacz, igła, nitka, gumka krawiecka, agrafka i chwila czasu.




 Nie zrobiłam zdjęcia zanim ciachnęłam ;)


Coś poszło słabo to wybielanie. Za jakiś czas spróbuje bo portki moczyły się popołudnie, noc i kawał drugiego dnia zanim wrzuciłam do pralki.

Gdy wyschły porteczki obszyłam ręcznie, wciągnęłam gumkę i gotowe!


A tak się prezentują na Szanownej:



P.S.  W planach mam jeszcze jedne ale oczywiście nieco inaczej ;)

P.S. Ze mną lepiej natomiast gorzej z Lenką. Wczoraj miałyśmy najgorszy dzień w naszej wspólnej historii. Przeszłam załamanie matczyne a ostateczna myśl jaka mnie naszła to ta, że urodziłam Potwora z duszą diabła...

20 komentarzy:

  1. Pamiętam moje załamanie. Na szczęście mogłam Kosmyka zostawić z ojcem i po prostu wyjść. Łaziłam po lesie półtorej godziny, zanim się uspokoiłam...

    A portki cudne, Lenka ślicznie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  2. rewelacyjnie to wyszło!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne gacie!
    A załamania się zdarzają niestety. I u mnie najlepiej działa krótki parogodzinny odwyk. O tyle dobrze, że następnego dnia zazwyczaj już jest ok i dziecię zachowuje się bardziej cywilizowanie. Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  4. spodenki wyszły świetnie

    OdpowiedzUsuń
  5. super spodenki!

    a co do Małej, ja od kilku dni mam podobne myśli. Potwór nie dziecko. czy półtoraroczniaki przechodzą jakiś bunt, czy coś?

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowna wyglada rewelacyjnie, a z Ciebie pomysłowa matka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że dziś już jest lepiej!
    A porteczki cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie wyszło :D Wygląda na łatwe zadanie, nie wiem czy sama się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Portki super, aż chyba zgapię pomysł.
    O ile jestem w stanie zrozumieć (i to doskonale) kryzys z dzieckiem w wieku Lenki, o tyle własnych emocji, sfrustrowania, niemocy, i myśli takich, że lepiej się nie przyznawać względem własnego PÓŁROCZNEGO dziecka zrozumieć nie mogę. A jednak czuję to co czuję i psycholka u mnie gotowa, a dziecko coraz gorsze, bo mu się udziela, to , co mi się udzieliło początkowo od Niej. I tak się mordujemy ze sobą, czekając na powrót taty...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdolna z Ciebie mamuśka!!

    I tulę Cię mocno!! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam takie przeróbki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie, ale ja to zbyt leniwa jestem na szycie :P

    OdpowiedzUsuń
  13. wyglądają super!
    a z tymi dzieciakami to serio się coś dzieje ostatnio... wszystkie świrują na raz!

    OdpowiedzUsuń
  14. No piękne są te porteczki!!!
    Zdolniacha jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne te portki!!!
    Trzymaj się będzie lepiej :*

    OdpowiedzUsuń
  16. spodenki rewelacyjne, zdolniacha z ciebie. A co do załamania to współczuję, u nas ostatnio zdarzają się takie chwile, że też jestem przerażona zachowaniem mojego dziecka. Dlatego kupiłam książkę Dzieci pełne złości, jak przeczytam na pewno wrzucę recenzję na bloga. Mam nadzieję, że znajdę tam jakieś sensowne wskazówki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Super spodenki!
    A ten kryzys...chyba było ostro :/

    OdpowiedzUsuń