środa, 19 czerwca 2013

Im starsze Dziecko tym łatwiej... - Podobno

Odkąd zostałam mamą zewsząd słyszę non stop zdania typu - 
  • "Zobaczysz później będzie łatwiej", 
  • "Jak urośnie będzie Ci lepiej', 
  • "Im starsze dziecko tym więcej można zrobić",
  •  "Im starsza tym więcej się sobą zajmie"
Tylko, że ja nie nie doświadczam tego "lepiej"



Przy moim Dziecku te wszystkie zdania się nie sprawdzają. Nie ma reguł w jakim wieku była w jakim jest. Po prostu jest tak absorbująca, upierdliwa i uparta, że proste codzienne czynności stają się kamieniem milowym. W naszych relacjach zawsze COŚ szwankowało i szwankuje. Jesteśmy do siebie podobne, ścieramy się jak papier ścierny. Włazimy na siebie, warczymy i potrzebujemy chwil bez siebie. Ja oddziałuje na Lenkę a Lenka na mnie. Ja niczego nie ułatwiam Córce a ona nie ułatwia mi. Nasza codzienność to pole walki i toczymy batalie. Bo gdy ja chcę pozmywać to Lenka mnie ciągnie gdzieś byle bym nie stała przy zlewie. Wyprawia cuda wianki by skupić na sobie swoją uwagę od robienia demolki w domu po walenie głową np. w drzwi od wc gdy ja tam jestem za potrzebą, bo bicie, gryzienie i szczypanie mnie. 

Nie wiem już jak wprowadzić ład i porządek w naszą codzienność. Wszystko zależy od tego czy ja lewą wstanę nogą czy Lenka. Czy Lenka pozwoli na wykonanie codziennych moich obowiązków czy będziemy się kłócić o to.

Doceniane są dzieci spokojne, nie absorbujące sobą otoczenia, nie domagające się uwagi, potrafiące zająć się sobą przez pół dnia.

Nie wiem jak inne mamy ogarniają gromadkę dzieci, dom, męża i jeszcze mają czas na własny biznes. 

Biznes? Z Lenką? Wolne żarty! To jest awykonalne i niemożliwe... 

Moje frustracje i przygnębienie właśnie bierze się z tego jakim Stworzeniem Pan Bóg mnie obdarzył. Dopiero teraz do tego się przyznaję otwarcie - Lenka mnie ogranicza na każdym kroku... Bo moje życie to Lenka, sprzątanie, Lenka, gotowanie, Lenka, Pranie i Lenka. Nie ma miejsca na więcej. Córka nie zajmie się sobą dłużej niż 3 minuty. I mogę się zająć Leną przez godzinę i dwie i 3 i pół dnia a jej będzie mało... Ja będę cały dzień w piżamie, bo nie pozwoli mi wyjść do łazienki ubrać się i umyć zęby!

Studia ogarniam w ostatniej chwili w nerwach gdy trzęsąc się po raz kolejny tłumaczę mężowi, że MUSZĘ przygotować się do zaliczeń a z Lenką się nie da. 

Mam małą zołzę w domu. Nie będę nikogo oszukiwać i wmawiać, że moje Dziecko jest grzecznym aniołkiem. Ja jestem zołzą i takie mam Dziecko. Jak ktoś mi wyjeżdża z tekstem "kiedy drugie?" mam chęć przysolić w zęby. Mam jedno, która nadrabia za pół stada i na razie wystarczy.

Podjęliśmy decyzję o żłobku :)


32 komentarze:

  1. Ja Cię bardzo dobrze rozumiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkowicie Cię rozumiem, ja mam z małym tak samo... Jak tylko zacznę myć gary albo biorę się za obiad, to w sekundzie wymyśla co by tu spsocić albo co mam mu podać. Też jestem z gatunku zołz i podejrzewam, że moje dziecko ma matki charakter. Ja do żłobka młodego nie puszczę, ale odliczam miesiące i dni do przedszkola...

    OdpowiedzUsuń
  3. no niestety mój syn tez poszedł po mamusi robi wszystko czego mu nie wolno. Ty mówisz nie a on z uśmiechem na ustach i błyskiem w oku robi i tak swoje. A jak się już czymś zajmie te 5min że matka do kibla chociaż skoczy to zaraz coś połamane, podarte lub niebezpieczne i masz ci los...Witam w naszym świecie:( a do żłobka go wysłałam więc jak to mój mąż mówi mam dla siebie 4-5h dziennie w zależności od tego ile wytrzyma, w sensie lecę z wywieszonym ozorem do pracy i to jest mój czas dla siebie że nawet kawy n ie zdążę bo zaraz trzeba po małego

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za żłobek:) i za to żeby z czasem faktycznie było łatwiej. Coć z tym różnie bywa, jeśli macie podobne temperamentu to obawiam się, że tarcia będą normą...przerabiałam to z własną mamą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda mama chyba czasem ma dość swojego dziecka, zmęczenie, frustracja itd. Ja po porodzie miałam 4 miesiące wyjca, nerwusa, kolki trwały godzinami, spacery były męczarnią, więc teraz każdy inny etap, który różni się od tamtych pierwszych miesięcy jest dla mnie o niebo lepszy. Oczywiście czasem Marycha bywa upierdliwa, ale to tylko dziecko, wiadomo że wszędzie włazi, wszystko wyciąga i ja to już ,,biorę na klatę'', ot taki głupawy wiek, że najchętniej by wszystko przyciskała, laptopy, dekodery i inne urządzenia. Myślę, że na każdym etapie rozwoju dziecka są jakieś trudności i zmartwienia, dla mnie akurat im bardziej mogę się komunikować z moim dzieckiem tym lepiej. Jak zmywam-wsadzam ją do fotelika i niech czeka, gary się same nie pozmywają, a jak gotuję otwieram jej szafkę z garami i niech się bawi, przez te 10 minut można czasem ugotować cały obiad, przy dziecku dochodzi się do wprawy przy daniach jednogarnkowych :Pmania ma czasem takie fazy, że sama wychodzi z pokoju gdzie ja jestem i idzie do siebie i zaczyna się bawić, co mnie szczerze mówiąc bardzo cieszy, nie trwa to długo, ale dla mnie ważne że w ogóle umie się sama bawić, aczkolwiek co do żłobka jak skończy 1,5 roku planujemy na kilka godin tygodniowo prowadzać ją właśnie do żłobka żeby była wśród dzieci. Może spróbuj muzyki jej puszczać? U nas na razie bajki są nudne, za to muzyka dziecięca jest uwielbiana i hipnotyzuje na kilkanaście minut:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie miec grzeczne dziecko, które potrafi sie sobą zająć :)
    MOja baaardzo rzadko to potrafi, jest prawie cały czas tylko ze mną więc oczywistym jest, że jestem jej ulubioną rozrywką.
    dzieci są rózne i rodzice są różni.
    Jedna matka myje te gary jak dziecko sie drze, inna zostawi i będzie myć w nocy jak dzieć zasnie. Jeszcze inna sie wydrze bo szlag ja trafi jak któryś raz z kolei dziecko nie da zrobić tego, co trzeba. Dlatego też różnie dzieci reagują.

    Zauważyłam, że dzieci spokojnych matek tez sa spokojne, pewnie od małego mniej nerwów doświadczają. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też to zauważyłam=jak się drę to i ona nerwowa i wyje, jak ją biorę spokojem to i lepsza jest:)

      Usuń
    2. Ja też zauważyłam tą zależność. Ale bywa i tak, że ja jestem spokojna a Lenka mimo to daje czadu...

      Usuń
    3. To moje dzieci mają inaczej, mam wrażenie że kompletnie nie reagują na moje nastroje :) Tzn. jak jestem wściekła i coś krzyknę to wiadomo, że reagują, ale nie obserwuję czegoś takiego że jak ja mam stres to oni się jakoś inaczej zachowują.

      Usuń
  7. Rozumiem jak najbardziej. Z tego samego powodu wysłałam Małą do żłoba, myślałam, że zdołam w końcu ogarnąć się z pracą, odgruzować dom, kupić sobie na spokojnie jakieś szmaty, nawet, o naiwna ja! odchamić się trochę, ukulturalnić. Niestety wraz ze żłobkiem przyszły choroby i częściej nie chodzi niż chodzi (proporcja tak 3:1 ;), więc cele dalej czekają na realizację.

    OdpowiedzUsuń
  8. Żłobek to jednak fajna sprawa, wysłaliśmy tam Adiego, bo nie mieliśmy wyboru, po jakimś czasie zamknęli mój zakład pracy(byłam 2m-ce przed terminem porodu z drugim Dzieckiem), a Adi w żłobku został- właśnie po to, żebyśmy mogli odetchnąć;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z opisu wynika, że córka zrobiła z Ciebie niewolnicę, dosłownie. Moja sis ma tak samo ze swoją córką, niczym się sama nie zajmie a ma 6 lat. Przepraszam powinnam Cię pocieszyć, a nie dołować. Przytulam mocno i nie martw się, skończy 15 lat, zacznie chodzić na randki a Ty odpoczniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze to kochać dziecko takim jakie jest... A Ty na pewno Lenulkę bardzo kochasz nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. każde dziecko jest inne i nie m reguły.
    a co się dzieje, gdy nie reagujesz i nie zajmujesz się nią od razu na zawołanie?
    próbowałaś przeczekać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie wtedy zaczyna się agresja...

      Usuń
  12. Co do tego czy łatwiej ze starszym dzieckiem... U nas, czyli w moim odczuciu i rozumieniu, jest jedynie o tyle łatwiej z dzieckiem już mówiącym, że powie co Je boli. Patrzę na to z punktu widzenia chorobowego, bo u nas do 3lat to było przechodzenie z choroby w chorobę. A czy pod innymi względami łatwiej? Chyba nieszczególnie. Wszystko zależy od Dziecka. Syn mojego Brata potrafił zająć się sobą od zawsze-dosłownie. A u nas? Eliza "wisiała" na mnie do 3lat, wszystko, dosłownie wszystko musiałam z Nią robić. Momentami to było już chore, nawet idąc do toalety musiałam mieć otwarte drzwi. I na pewno nie jest to okres macierzyństwa, który wspominam najlepiej. I co z tego, że mała miała kontakt z innymi ludźmi, u nas rozluźnienia więzi ze mną to nie oznaczało. Dopiero kiedy poszła do przedszkola zrobiło się pod tym względem lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastawiam się na chorobowy problemy, nie oszukuję się, że "jakoś to będzie" ;)

      Usuń
  13. Myślę,że żłobek to dobra decyzja ;) Ja odetchnęłam dopiero wtedy,gdy Jula poszła do przedszkola. Nauczyła się tam dyscypliny głównie poprzez zabawę. Wychowawczyni stała się dla niej autorytetem (ja to wykorzystuję!).W końcu mogła dać upust swojej energii dzięki zabawie z dziećmi. Z przedszkola wraca tak zmęczona,że sama upomina się o drzemkę :)Powodzenia i miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem podekscytowana tym żłobkiem, oczywiście mam obawy jak to wszystko się ułoży :)

      Usuń
  14. Kazde dziecko ma swoje humory. W otoczeniu innych doroslych Emma jest spokojna moze z 10 minut, pozniej albo "ujezdza" ta druga osobe, albo bawi sie soba / Patrickiem. Nie zawsze jest latwo, ona tez chce zeby jej poswiecac duzo czasu, zeby sie a nia bawic i malowac. To co napisalas ze Lenka sprzatanie, Lenka gotowanie itp, to ja mam to samo, tylko ze moja mi jeszcze "pomaga" mieszajac koloru w pralce, albo rozlewajac wszedzie wode, do tego maly pelzak, tez nie daje za wygrana i uparcie dazy do jedzenia kota .
    Mi mama kiedys mowila ze moja siostra tez byla taka spokojniejsza jak emma teraz, a jak starsza, to dopiero zaczela sie ostra walka o to ktora z nich ma racje, siostra i z domu uciekala i inne rzeczy robila , wiec moze lepiej ze teraz Lenka jest taka jaka jest a pozniej bedzie spokojniejsza - czas wszystko pokaze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! - Czas pokaże a żeby było lepiej trzeba wprowadzić zmiany!

      Usuń
  15. Moja jest taka sama :( Drugie dziecko to w innym wcieleniu niestety....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nasze Dzieci są wyjątkowe jednak ja nie jestem w stanie już zaspokoić wszystkich potrzeb Lenki efektem czego Córka się nudzi a ja frustruję :)

      Usuń
  16. To trochę tak jakbym o Kacprze czytała, teraz mówi i coraz wiecej rozumie, ale nie raz musi miec cos tu i teraz. Czasem tą cierpliwość mam, a czasem przez zęby proszę aby opuścił pomieszczenie w którym przebywam bo mama zaraz wyjdzie z siebie i stanie obok. Teraz to jest troche łatwiejsze, niż kiedyś. Jednak czy dużo łatwiejsze? Nie powiedziałabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym mieć niekończącą się ilość cierpliwości...

      Usuń
  17. Ja jeszcze nic o mojej powiedzieć nie mogę:) Na razie jest wyrozumiała dla mamy ale co będzie jak będzie miała roczek , 2 lub 3 latka? Może być zołzą jak ja:)

    Jak byłyście u nas to Lenka zaprezentowała się bardzo grzecznie :D Musicie częście do nas przyjeżdżać:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz co ? Moja Julianka (najstarsza taka była) normalnie jakbym miała małego pasożyta który się karmi, każdą moją chwilką , ale my szybko zdecydowaliśmy się na rodzeństwo ...i zadziałało została starszą siostrą i w cudowny sposób przeistoczyła się w samodzielnego stworka :) Maja miała już starszą siostrę która się z nią bawiła(oczywiście nie od razu) i już nie potrzebowała tak mnie. Serio i nie chodziło o to że Julka stała się opiekunką /nianią dla mojego spokoju nic w tym sensie bo to różnica raptem 2lat, ale tak to jest że jedynaczki potrzebują czyjejś uwagi - jesteś ty to wysysa z ciebie, jest młodsza siostra której można coś pokazać , pomóc mamie przypilnować i jest super interakcja. Masz czas nawet na kawkę , w międzyczasie gdy obie czegoś od ciebie nie chcą - bo się bawią hihi ;)

    ale serio wiem jak to jest ,jak ma się w domu wampira energetycznego :P ściskamy

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytam, czytam i czytam i zastanawiam się jakie moje będzie... Bo dopiero 1,5 miesiąca ma - heh... Na razie spokojne, zostawiam momentami samego, ale generalnie jest cały czas ze mną. Nie wiem jak to będzie, aż się boję...

    K.B.W.

    OdpowiedzUsuń
  20. Też mam bardzo absorbujące dziecko. Teraz synek ma ponad 2 lata i od paru miesięcy chodzi do żłobka i naprawdę jest to dla mnie wybawienie. Fakt, że choruje średnio co 2 tygodnie przez 2 tygodnie, ale mimo wszystko połowę miesiąca jest w żłobku i to mnie ratuje. Ciężko zając czymś dziecko, które wszystkim się nudzi po 5 minutach a o samotnej zabawie w ogóle nie ma mowy. Każda czynnośc typu mycie, ubieranie, pójście spac to nieustanna walka. I tak codziennie od rana do nocy. Aha, a w nocy budzi się co najmniej 2 razy jak jest zdrowy, a jak chory to co godzinę ryk.
    Najbardziej wkurzające jest, że większośc osób w rodzinie uważa, że takie są wszystkie dzieci, że to normalne. A ja bym chciała żeby chociaż spróbowali mnie zrozumiec i przyznali, że mój synek jest ciężkim dzieckiem i trzeba poświęcac mu wiele energii. Wiem, że takich dzieci jest sporo, ale widzę też spokojne dzieci i takich też jest dużo. Zazdroszczę matkom, które siedzą na placu zabaw i czytają sobie gazetę a dziecko młodsze od mojego bawi się przez godzinę samo w piasku.
    Twojej córce i Tobie na pewno pomoże pójście do żłobka. Chociaż trochę od siebie wzajemnie odetchniecie. Pozdrawiam! Anna

    OdpowiedzUsuń