poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Nie taka blogowa mama jak się maluje"

Świat blogowy nie stanowi dla mnie szczególnego zaskoczenia. Bloga prowadzę od 7 stycznia 2011r. Oprócz pisania mojego przez ten okres przebrnęłam przez mnóstwo blogów. Nie ograniczając się tylko do pisania i czytania wkroczyłam również w sferę poza blogową czyli dzięki forom, kółkom i tym podobnym poznałam autorki blogów nieco bliżej...

W ostatnim czasie miałam szansę zamienić kilka słów z wieloma blogowymi mamami. Bardzo żałuję, że kontakt ogranicza się do spotkań wirtualnych. (Wyjątek stanowi Gizanka, z którą spotkałam się osobiście :) 8 marca 2011 napisałam posta o Roli Kobiet w moim życiu, Mam ogromne doświadczenie w relacjach z koleżankami, rówieśniczkami, kobietami  - płcią piękną. Niestety bagaż doświadczeń ten gdyby postawić na szali wagowej w dużej mierze byłby przeciążony po stronie negatywnej.

5 lat temu przyszedł taki moment w moim życiu gdy zerwałam wszelkie dotychczasowe kontakty. Po tym jak dowiedziałam się o roli tych znajomości "od podszewki". Wkraczając w blogowy świat nie spodziewałam się innych, lepszych relacji. Nie stworzyłam bloga po to by manipulować czytelnikami, wmawiać jakie mam cudowne słodkie życie, jak sobie świetnie radzę i że we wszystkim co robię jestem NAJ pod każdym względem. Nie wyznaję fanatyzmu w tym co robię i nie potrzebuję kółka wzajemnej adoracji dla poparcia własnych prawd życiowych. Nie potrzebuję podbudowania własnego ego, podwyższenia poczucia własnej wartości i tego, żebym była uwielbiana, kochana i podziwiana. Wystarczy, że mój mąż i córka kochają mnie i podziwiają :)

Wkraczając w znajomości blogowe - poza blogowe poznałam blogujące mamy "od podszewki". Są wśród nas mamy które prowadząc bloga kreują swój wizerunek dla potrzeb marketingowych gdzie życie na blogu odbiega od rzeczywistości... O ile piękne i wyważone blogi prowadzą o tyle same w sobie nie prezentują choćby godnej kultury osobistej. Wywyższanie się, brak szacunku dla autorek mniej poczytnych blogów czy w końcu knucie intryg rodem z wenezuelskich telenowel!  Poziom wypowiedzi niektórych mam blogujących dalece odbiega od słowa przelewanego na ich blogach. Wymuszona blogowa konkurencja, ubliżanie innym, przepychanki słowne... będąc świadkiem kilku już takich wojenek początkowo nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje o tyle teraz mnie już takie sytuacje nie dziwią. To wszystko dzieje się na prawdę po cichu poza pięknymi, kolorowymi blogami, poza postami o tym jak cudownie dziecko się rozwija, jak wspaniałe gadżety posiada dziecko, czy jak pięknie wygląda w nowym ubranku, poza pięknymi zdjęciami wspaniałych plenerów i nie tylko...  Nie mam zamiaru wytykać palcem kto co, dlaczego i kiedy.  Zależy mi tylko na zwróceniu uwagi, że blogowy świat nie takim jak go malują. Zazdrość, zawiść, poniżanie, pomiatanie i brak szacunku również jest obecny w blogowym - poza blogowym świecie! A także rozsiewanie plotek, sianie zamętu... Kilka blogów skreśliłam z listy czytelniczej i przy okazji gdy jest mowa o nich nie kryję się z moimi doświadczeniami ani zdaniem na dany temat cytując konkretne przykłady.
 
Na szczęście mam dystans do takich sytuacji i takich ludzi. Nie stanowią dla mnie zaskoczenia ani nie sprawiają zawodu. Nie pozwalam się wciągnąć w blogowy wyścig szczurów. Nie zabiegam o współpracę a celem pisania przeze mnie bloga nie stanowią zyski. Piszę bloga dla potrzeby ducha i umysłu, jest to miejsce gdzie mogę swobodnie dać upust swoich słów, myśli, emocji i frustracji. Nie jestem zazdrosna ani zawistna o ilość Unikalnych Użytkowników u innych blogerek, bo zwyczajnie mi na tym nie zależy :) Bardzo doceniam każdego czytelnika i każdy pozostawiony komentarz, bo nigdy nie spodziewałam się takiego zainteresowania swoich dyrdymałów :)

Na szczęście dzięki blogosferze poznałam wiele wspaniałych kobiet, które przynajmniej częściowo przywróciły mi wiarę w solidarność jajników!

40 komentarzy:

  1. Kurcze to dziś drugi blog na ktorym czytam post w podobnym klimacie. Coś się nieźle spaprało najwyraźniej....mnie wiele sytuacji w życiu realnym nauczyło, żeby być ostrożną tam, gdzie zbyt wiele bab...i tego się trzymam, a wrodzona intuicja mówi mi na ile i komu zaufać. Mam nadzieję, że niesmak szybko minie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie już chyba nic nie zaskoczy. I mam tak jak Ty w sumie - piszę przede wszystkim dla siebie, a każda z moich UU (uśmiech tutaj) jest mi droga i darzę ją wielką sympatią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matka matce wilkiem - w blogosferze, jak i w życiu. Tylko po co? Lepiej się chyba wspierac, niż wojowac. Ale im więcej bab, tym większe zamieszanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy oczekują wsparcia i wyrażają chęć wsparcia...

      Usuń
  4. Świat wirtualne widzę nie odbiega od świata rzeczywistego. Kobieta kobiecie wilkiem. Jakiś czas temu zostałam zakrzyczana na pewnym blogu ponieważ wyraziłam swoje zdanie na temat karmienia piersią. Nie zrobiło to na mnie wrażenia, no może troszkę zaszokowało jak matka matce może takie rzeczy pisać. Martwi mnie tylko to, że nie wszyscy mają takie zdrowe podejście. Moja bardzo bliska koleżanka załamała się tym, że nie karmi swojej córeczki piersią. Po konsultacji z pewną blogującą mamą (a nie z lekarzem czy położną) wylądowała w szpitalu. Do tej pory dochodzi do siebie. Moim zdaniem we wszystkim trzeba zachować umiar. W rzeczywistości też unikam dużych skupisk kobiet, zawsze się dogadywałam lepiej z mężczyznami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masakra jakaś, współczuje koleżance. widać że bardzo się przejęła.

      Usuń
    2. Mi też zawsze lepiej szło dogadanie z facetami. Bo u facetów nie liczą się bzdety nie ma zazdrości tylko kawa na ławę...

      Bardzo mi przykro z powodu Twojej bliskiej koleżanki... :(

      Usuń
  5. Hej mam nadzieję, że na swojej drodze spotkasz juz jak najmniej takich kobiet, złych.
    Jesli jesteś zainteresowana to zapraszam do mnie. Też mam zwykłe życie i piszę "dyrdymały" ;) na swoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że spotkam wiele takich kobiet jeszcze na szczęście spotykam też mnóstwo wspaniałych i mądrych kobiet, które dają mi siłę!

      Usuń
  6. A ja ściągam pokarm i karmię butelką, brodawki nie bolą, nie wyję z bólu i nie uważam mojego dziecka za sadystę :D Poza tym mam kontrolę nad tym ile moje dziecko je i mam w nosie opinie innych :) A co do charpiowatych mam blogujących - czytam tylko tego oto bloga i jest mi z tym zdrowiej, bo tu trzeźwe myślenie wycieka z każdego zapisanego słowa :D

    K.B.W.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moj blog nie zalicza sie do tych popularnych i mam go dla takich samych celow, o ktorych Ty pisalas. Wchodzac na inne blogi, w miare szybko wyczuwam falsz i nawet tam nie wracam. Mam nadzieje, ze Ci, ktorzy staraja sie byc ludzmi na poziomie w zyciu, to pamietaja tez, ze w swiecie wirtualnym rowniez maja do czynienia z prawdziwymi ludzmi...A ja tez staram sie nie rzucac epitetami typu "wszystkie baby sa zle i wredne", bo znam wiele fajnych kobietek, no i generalnie staram sie wierzyc, ze "cos tam w srodku jest"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludziom się wydaję, że jak biorą w stery swój wizerunek zza komputera to posiadają władzę. Ja podchodzę sceptycznie i z dystansem dzięki temu "zawód" jest mniej bolesny.

      Usuń
  8. no niestety.Ja wkraczajac w rodzinna blogosfere takze nie mialam pojecia jakie to "bagienko".Ale odcinam się od tego.Chce robic swoje,pisac dla swojego syna,a takie " wojenki "mnie nie interesują :) Ale ostatnio coraz wiecej osob zwraca na to uwage niestety,ze tak kolorowo nie jest :( a szkoda,bo przynajmniej trochę szacunku miedzy matkami powinno byc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak się dzieje coś źle to trudno przejść obok obojętnie... a wojny wojnami to już przechodzi w proces.

      Usuń
  9. podpisuję się rękami i nogami pod ostatnim akapitem:)
    piszę z potrzeby ducha i umysłu i jeśli ktoś ma ochotę czytać moje wypociny to super:)a jeśli nie...no co to nie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. brawo! ja np.: nie spotkałam się jeszcze z jakimś wyścigiem szczurów ani z szykanami.pewnie mój blog za mało poczytny i nie stanowię konkurencji ;) nie przejmuję się tym wcale. bo piszę go w tym samym celu co i Ty:)i wsio.

    a na życie staram się patrzeć pozytywnie, bo (jak dziś przeczytałam na szkoleniu) "chętnego losy prowadzą, opornego wloką" czy jakoś tak. Także jestem chętna na pozytywne doświadczenia w sferze wirtualnej i rzeczywistej :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. swojego bloga pisze od kwietnia 2011 roku. rozpoczełam tuż przed narodzinami córeczki. Na tą chwilę liczba obserwatorów przekracza ledwie 70-tkę. I co? no i właściwie to nic, bo blog piszę dla siebie, rodziny czy znajomych. miło mi jak na ulicy facet, z którym "kupę" lat temu studiowałam opowiadał mi jak to się uśmiał nad któryms z moich postów i, że razem z żoną chętnie mnie czytają. Jak na nk dostaję wiadomość od kolejnej koleżanki-studentki, ż która od cZasu studiów sie nie widziałam, z informacją, że pioprawiłam jej postem humor...itd. to dla nich piszę. blogi, z których trąci jak karmić, w co ubierać, jak sie zachowywać przestałam czytać, choć obserwuję, bo czasem ciekawe posty się zdarzają. coś o uszy obiło mi się o jakiejs wojence blogerek parentingowych, ale nie wiem dokładnie. Po co? Do licha po co sobie humory psuć? Za czym pędzić? Ja z nikim nie współpracuję, ale tez nie udaję, że jak mi się ciekawa oferta trafi to nie zacznę.
    Ten post daje do myslenia i uswiadamia jakie baby potrafia byc wredne. Eh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojego bloga czytają wspaniali ludzie! Wśród Was jest też moja rodzina i znajomi. I tak Ty piszę bloga właśnie dla tych wszystkich osób a sytuacje, które opisujesz są wyjątkowe :)

      Ja już nie wnikam po co komu wojenki szkoda mi czasu na analizowanie głupoty :)

      Usuń
  12. A ja wciąż nie wiem o co chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja nie wiem w czym rzecz...
      kolejny wpis tego typu.

      Usuń
  13. przywracasz mi wiarę w jedność jajników hihi buziam

    OdpowiedzUsuń
  14. Brakuje najzwyczajniejszego szacunku do drugiego człowieka.
    No i nie tylko w blogosferze. Bu ! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bo tu nie chodzi o jakąś szczególną życzliwość ale o SZACUNEK.

      Usuń
  15. Blogerki, które tak robią leczą swoje kompleksy. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ostatnio zostałam nazwana oszustka bo o pomoc w konkursie poprosiłam znajomych... nie z blogosfery.
    Rzygac się chce na takie pseudo-prawdziwe-blogerki dla których jedyna prawda jest ich własna prawda.
    Ja tez nie bloguję dla zysku, mam niewielu czytelników, nie skacze po blogach zgarniając nowe osoby.
    Po tej sytuacji pewnie długo nie wezme udziału w kolejnym konkursie, mimo że tyle osób zechciało mi pomóc. GRa niewarta jest świeczki, a pieniacze niech sie zagryzą we własnym gronie, w dupie mam tych uu jeśli są to ludzie nie warci uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co w tym złego, że poprosiłaś o pomoc?

      "Pseudo-prawdziwe-blogerki dla których jedyną prawdą jest ich własna prawda" - trafiłaś w sedno!

      Usuń
    2. ten cytat oddaje problem nie tylko blogerek lecz wielu kobiet.

      Usuń
  17. Ja podsumuje to w ten sposób:
    Ciąża zweryfikowała znajomości;
    Macierzyństwo jeszcze bardziej;
    Odnalazłam się w forowym świecie, z którego uciekłam, po tym, jak zobaczyłam jad nie pluty, tylko wręcz płynący rzeką ze strony matek-specjalistek;
    Teraz zaczęłam pisać bloga, ze względu na potrzebę "wygadania" się. Czytelników mam zapewne przypadkowych, aczkolwiek niczego mi nie żal.
    Życie niestety jest okrutne.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy okrutne? Nie powiedziałabym. Warto jednak podkreślać, że słodko cukierkowo nie jest i zawsze są dwie strony medalu.

      Usuń
  18. Całe szczęście tylko raz byłam "świadkiem" dość ostrej konwersacji, szybko opuściłam bloga, bo tak jak napisałaś- na blogu słodkie pierdu-srerdu, a w komentarzach wyszedł cały jad:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mnóstwo takich blogów! Gdzie na pierwszej stronie bloga autorka przeczy sama sobie ;)

      Usuń
  19. Ja myślałam, że blogosfera nie rozinie sie na tyle, żeby blogerzy poczuli cheć integracji. Wydaje mi się, że dopóki byli anonimowi, jakoś to wszystko łatwiej szło. No cóż świat się zmienia, ewoluuje, blogi również, a co za tym idzie i sami blogerzy. Szkoda tylko że nie zawsze jest to pozytywna ewolucja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze powiedziane! Blogosfera ewoluuje w parze z weryfikacją i tak jedne blogi odejdą w niepamięć a w ich miejsce wskoczą następne. W ten sposób przez blogosferę przemierzy tabun ludzi a co za tym idzie zmienią się też relacje. A że nie zawsze jest pozytywnie? Cóż takie jest życie :)

      Usuń
  20. Ania zgadzam się z Tobą, sytuacje poza blogowe tzn właśnie te z forum czy z grup na fb bardzo zmieniły moje podejście do części osób, przykre to jest, że udaje się łagodną sarenkę a wychodzi z człowieka co innego:/

    OdpowiedzUsuń