wtorek, 25 czerwca 2013

"Odkrywca ADHD przyznaje, że to fikcyjna choroba."

Taka informacja obiegła internet w ubiegłym tygodniu.
Za sprawą TEJ wiadomości.
Nie mogłam przejść obok obojętnie.
Jako pedagog, ADHD-owiec i autorka pracy naukowej na temat #ADHD...


Zacznę od tego, że realia w Polsce a na zachodzie w Niemczech czy USA są inne. Wertując dostępną literaturę na temat ADHD tylko w książkach autorów ze Stanów natknęłam się na określenie ADHD jako choroby. W naszym kraju ADHD nie istnieje jako choroba ale zaburzenie. Wertując informację jako, że Leon Eisenberg chorobę wymyślił znalazłam TO z czego wynika jasno, że zrobił to dla pieniędzy. 

Jakie są obecne realia odnośnie diagnozy i leczenie ADHD? #Nadpobudliwość psychoruchowa to najczęściej diagnozowane zaburzenie wśród dzieci. Poradnie psychologiczno-pedagogiczne wystawiają zaświadczenia niemal "od ręki". Sztuka polega na tym by odróżnić Dziecko nadpobudliwe od tego rozwydrzonego. Wszystko opiera się na sytuacji w domu dziecka, na relacjach rodziców, na procesie wychowawczym... ADHD nie bierze się z powietrza, nagle z dnia na dzień. Pierwsze symptomy zaburzenia można zaobserwować u niemowląt! O czym można poczytać TU

Kwestii podawania Dziecku z diagnozą ADHD leków wyciszających pominę. Uważam, że można obyć się bez leków jednak należy podjąć się ogromnej pracy gdzie uczestniczą wszyscy czyli Dziecko, rodzice a także wychowawcy. Wszystko pod nadzorem psychologa i pedagoga w szkole.

Coraz więcej i częściej mowa o tym, że ADHD jest nadużywane. Przykleja się etykietki wszystkim niesfornym dzieciakom. Rodzice zamiast przyjrzeć się własnym poczynaniom wychowawczym wolą obciążać odpowiedzialnością wszystkich (najczęściej samo dziecko) innych tylko nie siebie. Łatwiej powiedzieć "trudne dziecko" niż przyznać się do własnych błędów. 

Nie będę wchodzić w polemikę na temat tego czy ADHD w ogóle istnieje. Gdybym nie zmagała się z tym zaburzeniem osobiście mogłabym zwątpić w to czy ono w ogóle jest. Jednak opierając się na własnym doświadczeniu mogę dać 100% pewność, że jakkolwiek by się to nie nazywało TO ADHD istnieje. Nie da się oszukać badania EEG głowy, w którym widać TU zaburzenie gołym okiem! 

Co do nadużycia ADHD jest jeszcze jedna zasadnicza kwestia. W naszym kraju są szkoły integracyjne gdzie tworzone są takie klasy. Pakują w daną klasę czy grupę przedszkolną jedno lub kilkoro dzieci z zaburzeniem lub niepełnosprawnością w celu integracji. Problem tkwi w tym, że kadra pedagogiczna - nauczyciele, wychowawcy nie posiadają odpowiednich kwalifikacji by móc współpracować z tymi dziećmi. I wcale się nie dziwię. Aktualnie jestem na studiach podyplomowych z przygotowania pedagogicznego, na zajęciach z pedagogiki specjalnej była mowa o chorobach genetycznych i niepełnosprawności u dzieci jednak o zaburzeniach było niewiele a o samym ADHD i Zespole Aspergera nic. Gdybym nie poruszyła tematu na zajęciach nikt by się niczego nie dowiedział a dzieci z tymi 2 zaburzeniami w szkołach i przedszkolach ogólnych jest najwięcej. Oprócz podania definicji czym jest ADHD i ZA więcej informacji od prowadzącej wykład nie uzyskałam... 

Szczerze wisi mi to czy ktoś wymyślił Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi czy nie. Jeśli nie jest to ADHD to jest czymś tak czy owak. O ile twórca sam wyparł się istnienia ADHD jako choroby o tyle oprócz niego jest mnóstwo innych naukowców, badań które wskazują jasno, że temat istnieje :)

10 komentarzy:

  1. to jest choroba zachodu, u nas nie ma naddiagnozy dla świętego spokoju... Chyba :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ważny post i pewnie za chwilę rozwinie się dyskusja, bo to niełatwy temat.
    Dla mnie w ogóle informacja na temat tego, że niejaki Pan Eisenberg wynalazł ADHD jest czymś niezwykłym, bo po jaką książkę czy publikację nie sięgam to jest informację, że symptomy ADHD były już zauważalne w XVIII czy XIX wieku... Co prawda nie pod nazwą ADHD, ale określane jako postać nerwowości dziecięcej, zespół minimalnego uszkodzenia mózgu, zespół nadpobudliwości psychoruchowej, zespół deficytu uwagi i nadruchliwości, zespół hiperkinetyczny. zaburzenie z deficytem uwagi i hiperaktywnością.

    Z czegoś aferę robić muszą...

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm tak się zastanawiam i chyba nigdy osobiście nie spotkałam nikogo z tym zaburzeniem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis, jeśli to prawda, to jest to niezła bomba ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. No widzisz...ja nie wiedziałam kto "odkrył" i nazwał ADHD, a teraz wiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. sa dzieci nadpobudliwe, z malach skonnoscia do skupienia uwagi itp, a czy choroba jest czy nie, to widziac po samej Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama osobiście spotkałam się z tym jak bardzo nadużywane jest stwierdzenie, że dziecko ma ADHD, choćby w gronie moich znajomych... Bo każde dziecko, które nie usiedzi na tyłku przez 5minut definiowane jest przez własnych rodziców: "on/ona ma chyba ADHD" I przyznam, że wkurza mnie to niesamowicie,bo odbieram to jako totalną ignorancję dla osób/dzieci które rzeczywiście zmagają się z tym problemem. Czytałam kiedyś publikację na temat tego jak osoba z tymi zaburzeniami odbiera otaczający go świat, i domyślam się tylko jakie to musi być męczące na co dzień. Co do nadużywania jeszcze-dzieci moich znajomych są po prostu żywe, niektóre rozwydrzone inne z kolei "nie wybiegane" i w tym tkwi ich problem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele jest faktycznie osób, które przypinają bez zastanowienia łatki ADHD-OWCA. Wiem to po mojej córci która jest okropną gadułą i wszędzie jej pełno. Ale w przeciwieństwie do innych nie uważam, by miała ADHD. Jest po prostu tyle energiczna, żywiołowa że ciężko jej w miejscu usiedzieć i jest to normalne! Dzieci mają prawo do szleńst, wygłupów, do dzieciństwa. Ale miałam też styczność na praktykach z dzieckiem, chłopcem, który miał zdiagnozowane ADHD. I w tym przypadku uważam, że diagnoza była prawidłowa. Niestety prawdą jest, że kadra pedagogiczna nie ma o tym zaburzeniu pojęcia. Nauczycielka kazała mi go po prostu ignorować. Nie mogła przeboleć, że część lekcji poświęciłam na pracę indywidualną z nim samym. O zespole Aspergera mówi się jeszcze mniej.
    Zgadzam się z Tobą, że takie zjawisko horobowe istnieje. Że jest nadużywane również. A że twórca nazwy twierdzi że wymyślił - może nazwę tak. Ale na pewno nie wymyślił objawów ... które są i utrudniają życie.
    Pozdrawiam Serdecznie.
    Mama Czwórki
    http://kropleszczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Z prawdziwym przypadkiem ADHD spotkałam się tylko raz - jako opiekunka na kolonii dla dzieci, na szczęście ten chłopiec nie był w mojej grupie... :p Powiem tyle - masakra. Dzieciak non-stop w ruchu, cały mokry od potu, nieusłuchany, ciężko mu było się na czymkowiek dłużej skupić, zaczepiał inne dzieci... a przy tym wszystkim był naprawdę miłym, pogodnym i fajnym chłopcem. Ciężka sprawa...
    Też uważam, że etykietka ADHD jest mocno nadużywana... bo najchętniej to mielibyśmy spokojne, ciche, "grzeczne", siedzące cicho dzieci. A, na szczęście!, tak nie jest - dzieciństwo ma swoje prawa, dzieci mają biegać, skakać, płakać i badać granice :)

    OdpowiedzUsuń