piątek, 21 czerwca 2013

Rozmowa z pewnym 3 latkiem...

Odkąd zostałam Mamą moje podejście do dzieci zmieniło się diametralnie.
Zacznę od tego, że w ogóle zwracam uwagę na inne dzieci i tak strasznie mnie nie drażnią ;)
Lenka uwielbia dzieci, zaczepia je więc w takich chwilach jestem z nią i również wchodzę w interakcję z dziećmi i ich rodzicami.

Dokładnie za miesiąc Lenka skończy 2 latka! Dziś stuknie jej 23 miesiące :) wraz z babcią mogą świętować bo dzisiaj babci urodzinki :)

A wczoraj spotkała mnie taka sytuacja:


Jestem w biedronce - zaszłam po drodze a tak żeby rzucić okiem. Byłam bez Lenki. Wzięłam sobie tylko lakier do paznokci. Stanęłam w długiej kolejce do kasy. Przede mną siedzi w wózku zakupowym chłopczyk na oko 3-letni. Oczywiście nudzi się i łobuzuje w zakupach. Mama stara się utrzymać Młodego w ryzach ale On dalej robi swoje... Więc zagajam do niego:

J - A kto tak łobuzuje Mamie w czasie zakupów?

Młody zawstydził się, schował buzie w dłoniach i wtulił się do Mamy. Mama zdumiona mówi:

M - Ty się zawstydziłeś? Niemożliwe :)

Coś tam mówię, żeby nie rozrabiał i w końcu pytam się:

J - Jak masz na imię? Ile masz lat? A chodzisz do przedszkola?

Młody ochoczo odpowiada na pytania i dalej zaczęliśmy sobie gawędzić. W tym czasie Mama wypakowała zakupy, kasjerka skasowała, Mama w spokoju spakowała...

Młody zaczął mi opowiadać o siostrze, o ślizgawce kręconej i huśtawce, że wysoko chce się huśtać, bo przecież "Jestem duzi". Mówiłam mu, że mam Córeczkę młodszą od niego a on, że ma starszą siostrę w domu :)

Gdy już swój zakup poczyniłam. Skierowałam się w kierunku wyjścia Mama jeszcze stała przy drzwiach z Małym w wózku. Podchodzę do niego daję mu "cześć" a Mały:

"A kiedy do nas psyjdzies?"

:-D

Nasza budowa w tym roku zakończy się na samym pokryciu dachem. W dniu kiedy mieliśmy podpisać umowę o kredyt hipoteczny dowiedzieliśmy się, że decyzja została cofnięta... Z przyczyn niezależnych od nas samych. Po prostu bank nas wychujał. Nie mamy czasu na uruchomienie procesu starania się o kredyt w kolejnym banku bo terminy wpłat nad gonią.
Zmuszeni sytuacją musimy wziąć kredyt gotówkowy by do końca rozliczyć się ze składem budowlanym i ekipą.

Jest cholernie przykro. Jedyne co nas pociesza to to, że nie jesteśmy jedyni w takiej sytuacji. Jednak marzenia o przeprowadzce do domu musimy przełożyć na kolejny rok. W związku z tym, że jesteśmy zmuszeni mieszkać dalej w chałupie, w której się kisimy zrobimy mały remont i Lenka zamiast kąta będzie miała mini pokoik. 

A wczoraj odcięli nam prąd. Bo ktoś zapomniał zapłacić rachunku... Dzisiaj już wszystko wróciło do normy jednak zanim ja i cała nasza ferajna się pozbiera do kupy chwila minie...

A od poniedziałku zaczynamy adaptacje w żłobku! I ta myśl trzyma mnie w ryzach :)

9 komentarzy:

  1. Współczuję sytuacji z domem, ale wiesz wydaje mi się, że to i tak dużo zwłaszcza, że dopiero teraz ruszyliście z budową. My ruszyliśmy z budową w marcu 2009 i też do jesieni udało się zrobić tylko stan surowy zamknięty z oknami i dachem, potem kolejny rok to były tynki zewnętrzne i wewnętrzne, wylewki, instalacje, a kolejny wykończeniówka. Wprowadziliśmy się po ponad 2 latach od rozpoczęcia budowy, na dzien dzisiejszy jeszcze kończymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zrobiliśmy 2 lata temu fundament...

      Usuń
    2. Wiem, że to frustrujące :-/ Najbardziej dobija wykończeniówka. Póki dom się pnie w górę to człowiekowi się wydaje, że prace posuwają się szybko, a potem to już nie jest takie spektakularne.

      Usuń
  2. Niezła Żono, zapisuj sobie, bo zapomnisz! Mnie w zeszłym roku też prąd wyłączyli, bo myślałam o wszystkim, tylko nie o tym, że rachunek leży i się kurzy. Boże, trzy dni minęło zanim włączyli (cały weekend...), jak się nawkurzałam, to moje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za gnojki w tym banku no!!!!
    Aż mnie zatrzęsło:( Ściskam Was mocno

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda,że musicie odłożyć przeprowadzkę na kolejny rok :(. Trzymam kciuki za żłobek :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ostatnio byly mysli o zlobku, a jutro juz adaptacja, mam nadzieje ze do naszej adaptacji tez tak szybko minie czas. Szybciej to Emma do szkoly pojdzie, pozniej wakacje w PL (mam nadzieje) i dopiero zlobek.

    Szkoda tego cofnietego kredytu, mojej siostrze tez cofneli...

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam te "poważne" rozmowy małych dzieciaczków :)
    i te słodkie zmiękczanie!

    pozdrawiam :)

    http://islandofflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakupy to zbyt długa czynność dla małego dziecka. Wiadomo, że z nudów będzie się irytować, bo na co komu tyle zakupów ;) Trzeba było zapytać się o adres i wpaść z wizytą do kawalera i jego mamy, a co :))

    OdpowiedzUsuń