poniedziałek, 24 czerwca 2013

Zwracam honor!

Mojemu Dziecku!
I sobie też :)

Za nami pierwsza wizyta adaptacyjna w żłobku.
Jutro zostawię Lenkę na 30 minut.
I tak z każdym dniem co raz więcej.


Jak mantrę powtarzałam sobie, że Nie będę #porównywać mojego Dziecka z innymi Dziećmi. Blogosfera rodzicielska jest zalana blogami/pamiętnikami o dzieciach gdzie opis "trudnych chwil" z dzieckiem ogranicza się do wymiany tych 2 słów nie więcej. Jak tak się zagląda i czyta to człowiek autentycznie głupieje i to mimowolnie! Nie żebym opierała się tylko na innych blogach :) Generalnie o tym jak dzieciaki są wkurzające się nie mówi, nie pisze, nie opowiada "bo nie wypada". Można się zapędzić w kozi róg bo biorąc pod uwagę te okoliczności człowiek (ja) dostaje frustracji i zaczyna sobie wmawiać, że tylko jego dziecko jest nieznośne i nie do wytrzymania! 

Poruszyły mnie Wasze komentarze pod TYM postem. 
Wyszło na jaw, że nie jestem jedyna!

W sobotę zajechał do nas brat cioteczny z żoną i 1,5 roczną Córą. Mała to żywioł jak nasza Lenka ;) ale pogadałyśmy chwilę i tak od słowa do słowa o tym jak nasze Córy są do siebie podobne to generalnie bezproblemowe. My na co dzień nie mamy styczności z dziećmi w wieku Lenki. Nie mam porównania żadnego. Zdumiewająco więc patrzyło się na Dziecko tak podobne do naszej :) Przy okazji dowiedziałam się o dzieciach trudniejszych... 

Dziś dotarłyśmy do #żłobka. Pierwsza wizyta adaptacyjna za nami. Pierwszy raz miałam okazję i czas by zaobserwować gromadkę dzieci w wieku Lenki. To niesamowite jak 2 panie (w porywach do 3-4 :) potrafią ogarnąć gromadkę dzieciaków, które przecież jeszcze nie mówią a potrafią wykonywać polecenia bez problemów. Zdumiona byłam tym jak Dzieciaki słuchają się i rozumieją co do nich się mówi. Lenka nie miała problemów by iść za dziećmi za Paniami... na mnie nie zwracała uwagi. Oczywiście początkowo oszołomiona, potrzebowała chwili by rozeznać się z otoczeniem. Jutro zostawię Lenkę na 30 minut :) Dzieci mają swobodę pod nadzorem. Nie ma nacisku ale pewna forma dyscypliny jest. #Dzieci mają stały plan dnia a Lenka jest Dzieckiem rytualnym i lubi stałość i powtarzalność. My przychodzimy po śniadaniu dzieci ok 9:30 jest chwila na rysowanie, Panie sprawdzają zawartość pieluszek i wychodzą na podwórko. Jest zamykana piaskownica, schowane zabawki i nadzorujące 4 Panie. Po czym mniejszych grupkach są zaprowadzane do sali. Jest mycie rączek i buziaków. Sprawdzanie pieluszek i wysadzanie na nocnik (Lenka dobrowolnie poddała się kolejnym czynnościom ja tylko obserwowałam). Wysadzane na nocnik są te dzieci które chcą i z polecenia rodziców - przymusów nie ma. Po czynnościach toaletowych dzieciaki dostają picie w swoich kubkach i wszystkie piją i dobrowolnie oddają kubki na miejsce. I w tym miejscu następuję rzecz, która mi się nie podoba. Nie wszystkie dzieci są w żłobku w cyklu całodniowym z wyżywieniem. Kilka dzieci ma dodatkowe jedzenie i te kilka dzieci są pakowane w krzesełka do karmienia i dostają to co przynoszą rodzice. Druga część dzieci w tym czasie słucha czytanej bajki przez Panią. Lenka w tym momencie ogłupiała. Chciała w krzesełko, dałam jej paluszki a dzieci miały biszkopty. Biszkopty Lenka zabierała i też chciała. Jak wiadomo Lenka nie jada takich rzeczy więc tutaj muszę się dogadać z Paniami tak by odwracać uwagę Lenki by nie podjadała bo naszą dobrą dietę szlag jasny trafi. W tym momencie tolerancja Lenki odpadła i pożegnałyśmy się. Zobaczymy jak nam pójdzie jutro!

W planach mamy pobyt Lenki w żłobku docelowo 3x w tygodniu na 2h i tak co najmniej do końca wakacji. Między posiłkami dzieci czyli od 9:30 do 11:30. Jak to będzie wyglądało dalej w zależności od tego czy pójdę do pracy :)

Była też inna mama również na adaptację z synkiem. O ile Lenka po wejściu do grupy z lekką nieśmiałością poszła do dzieci o tyle chłopczyk był wtulony w mamę... Mały ma problem z dostosowaniem się, robi na przekór, nie słucha się, ucieka, robi co chce, jak chce, kiedy chce. Mały indywidualista. Był płacz, złość, rzucanie się... I tak rozmawiałyśmy z mamą i z Panią. Pani zapewniała, że syn się dostosuję bo konsekwencją i nie uleganiem uda się utrzymać w ryzach. To nie jest tak, że to Dziecko jest jakieś gorsze. Po prostu inaczej jest wychowane i trzeba trochę nad nim popracować...

Obserwując moje Dziecko na tle innych jestem dumna. Mój wkład pracy, konsekwencja i nie uleganie zachciankom Lenki wychodzi nam na dobre i procentuje. Pozwalam Dziecku na wyrażanie własnych emocji. Dziś rzuciła się w rossmanie przy kasie na podłodze. Powiedziałam "Pozłość się Kochanie będzie Ci lepiej :)" Panie w kolejce z podziwem i dumą obserwowały sytuację jak dajemy sobie radę. Wczoraj byliśmy w kościele. Pierwszy raz od jakiegoś czasu, bo wcześniej się nie dało. A tu niespodzianka. Lenka dała radę całe 40 minut do czasu gdy rąbnęła się o ławkę. Zezłościła się i wtedy wyszliśmy przed kościół i tak dotrwaliśmy do końca :)

12 komentarzy:

  1. Pięknie :)
    Lenka jest mądra i inteligentna, absorbująca tylko dlatego, że mama to cały jej świat :)
    Jak jej dasz możliwość przebywania z innymi to sama sie nauczy interakcji w społeczeństwie i tego, że nie wszystko ma na juz bo inne dzieci też chcą na już. :)
    Mnie by sie tez nie podobało to, że dzieci w żłobku dostają jakieś dodatkowe posiłki przynoszone przez rodziców, biszkopty??? Przecież bez tego by sie obyły, w towarzystwie dzieci nawet by nie myślały o podjadaniu.

    A myślisz, że jak matka nie pisze o tym, że dziecko ją irytuje to tego nie czuje, czy po prostu nie chce napisać? ;)

    Będziesz dostosowywac teraz wasz plan dnia do godzin w żłobku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aktualizowałam informacje o pobycie Lenki w żłobku. Na razie 3x w tygodniu po 2h. Moja Lenka jest wychowana bez podjadania i żadnych biszkoptów! Więc muszę przypilić Panie żeby pilnowały.

      Myślę, że Matki nie chcą pisać o tym jak dziecko jest irytujące. Moje osobiste zdanie to nie owijać w bawełnę i mówić wprost jak jest wtedy łatwiej o wyrozumiałość a także szansa na skorygowanie pewnych zachowań :) Będąc dzisiaj w żłobku zobaczyłam, że jest to możliwe!

      Usuń
  2. Nie koniecznie zachowanie tego chłopca musi być spowodowane innym wychowaniem. Po prostu to odrebny człowiek nawet rodzenstwo jest inne, ma inne potrzeby jedne dzieci nie mają leku separacyjnego inne mają go aż powyżej uszu. Kwestia wytrwałosci. Jak tak piszesz przypominaja mi sie dwa okropne tygodnie w których prowadziłam dziecko do przedszkola. To była istna porazka. Ale przeszło, przetrwaliśmy to, więc sie da. Chłopcom może być trochę gorzej zaakceptować nową sytuację, potrzebują wiecej czasu niż dziewczynki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym przypadku Mama chłopca przyznała, że ulega zachciankom i Mały jest nieposłuszny...

      Usuń
  3. Myślę, że u Was powinno pójść dosyć łatwo. Będziesz oddawała na bardzo krótki czas. Mała będzie traktować to pewnie jako rozrywkę, a nie zostawianie przez Mamę, więc powinna się łatwo przyzwyczaić. Co do planu dnia, to powiem Ci, że u nas w domu nadal panuje inny niż w żłobku. Nie wiem jak panie dają radę kłaść Lulkę dopiero o 12.30, skoro w domu na pierwszą drzemkę pada koło 10 i nie mam serca jej przeciągać do południa. Z tym dokarmianiem rzeczywiście dziwna sprawa, ale w ogóle żywienie w żłobku daje sporo do myślenia. Ja mam jeszcze mniej do gadania bo zależy mi na publicznej placówce
    I chyba każdy rodzic wie, że dzieciaki potrafią porządnie dać w kość i mentalnie poprawić kopniakiem. A że o tym się rzadko czyta? Mało kto chce się przyznać do "porażki rodzicielskiej", bo tak traktuje się taką sytuację, gdy masz dziecka po prostu dość. Przy czym ja akurat nie mam z tym problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu trafiłaś w samo sedno. Akceptuje się tylko "grzeczne" dzieci. Wszelkie odchylenia od normy społecznej każdy rodzic bierze do siebie jako "porażkę rodzicielską". Ja też kilka razy wpadłam w pułapkę "jestem beznadziejną matą". Jak widać dzisiejszy dzień definitywnie wybił z mojej głowy "porażkę". Wyolbrzymiałam zachowania mojej Lenki bo wydawało mi się, że jest taka okropna a inne dzieci tak się nie zachowują...

      Dzieci są ludźmi takimi jak my dorośli. Ich świat jest prostszy i łatwiejszy. Jeśli dzieje się coś nie halo to dlaczego mamy o tym nie mówić? Jestem inna umiem przyznać się do błędu i staram się je naprawiać. Dzięki temu wiele tematów mnie omija.

      Usuń
  4. Bo mojej Ani czy Tomka nie znasz na żywo, kochana :) Są okropni, wstrętni, uparci ale są też odważni, dzielni i kochani.
    Ja wiedziałam, że tak właśnie będzie. Lena jest wspaniała dzięki Tobie. Mówiłam Ci to nieraz i nie dwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka dzielna super! Życzę dalszych sukcesów żłobkowych:) Z radością będę podczytywać jak Lenka sobie radzi. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pewna, że wszystko się super ułoży!!! I podziwiam Cię za Twoją determinację w stopniowym wprowadzaniu Lenki. U nas tego nie było...JJ zaczął żłobek od 4 godzin, dwa tygodnie płaczu, aż nagle okazało się, że żłobek bardzo lubi. Teraz chodzi tam od 9.00 do 15.00 i mimo, że jestem z Kamilkiem w domu, to nie przyszło mi do głowy, aby go nie zawozić...bo to jest czas oddechu. Lubię wspólne weekendy, ale lubię też czas, gdy żłobek przejmuje obowiązki.

    OdpowiedzUsuń
  7. My też z taką częstotliwością chcemy Marysię zaprowadzać do żłobka, tylko od zimy i zastanawiam się w jakich godzinach najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. też myślimy o żłobku, ale z wielką niechęcią. może taka adaptacja to coś dla mnie ..no i dla dziecka trochę też ;)

    OdpowiedzUsuń