piątek, 26 lipca 2013

Jak nam minął piątek?







Dzień zaczął się średnio.
Na wychodzącego Tatę do pracy Lenka zareagowała siuśkami na chodniku na środku domku.
Wkurzyłam się.
Śniadania nie chciała jeść.
Zbierać się musiałyśmy, bo do miasta, do żłobka dzisiaj.
W żłobku wypuścić mnie nie chciała
Ale się udało.
Przede mną średnio 3h "wolnego"

Ale zżerają mnie wyrzuty sumienia za ten poranek więc 0 przyjemności dla mnie.
W głowie mam zdanie "Potwór nie matka ze mnie"
Lecę z pendrive'm do znajomej gdzie drukują ale tuszu kolorowego nie mają.
Kurde muszę wydrukować litery do proporczyka, zdjęcia do dekoracji stołu i CV.
Więc kombinuję.
Poszłam do salonu wywoływania zdjęć. Udało mi się 6sztuk (na jednym 2 zdjęcia) za 5,99.
Litery wydrukowałam w drugim miejscu na sztywnym kartonie za 6,70 (2 strony)
CV wysłałam mężowi więc też wydrukował ok
W drodze spotykam krawcową mówi mi, żebym przyszła na przymiarkę.

Ehhh pojutrze impreza urodzinowa Lenki
A za tydzień 3 sierpnia moja siostra bierze ślub kościelny wraz z Chrzcinami Maluszka.
My z M będziemy 2w1 świadkowie i Chrzestni :)
W związku z tym szyję u krawcowej fioletowe bolerko, bo nigdzie znaleźć nie mogłam.
Krawcowa znajoma, kręciła nosem. Zaniosłam jej na wzór to moje ślubne i zabrała się za nie :)

W między czasie zaszłam do domu moich rodziców. Musiałam zjeść śniadanie, ogarnąć parę rzeczy w necie i siebie też.

Poleciałam w końcu po Dziecko.
Z radością wpadła w moje ramiona, w podskokach opuściła żłobek.
Poszłyśmy do Pani Dyrektor omówić szczegóły naszej umowy.
Pobyt Lenki za 3 dni w tygodniu średnio 3h z obiadem - 150-200zł Tak to mniej więcej ma wyglądać.
Poszłyśmy też do banku.
W drodze Lenka w podskokach wołała "Maataa! Maataa!" i "Jaapaa, jaapaaa"
W banku na całe gardło wołała "Bankuu Bankuu!"
W banku porozstawiała krzesełka w kąciku dla dzieci, zdążyłam narysować 3 koty, świnkę, zrobić Dziecku pierścionki na palcach, odrysować rękę :D
Poszłyśmy po piiiciuuu do sklepu i zgarnęłyśmy Dziadka, który nas zawiózł do domu.
Ale zanim Dziadek zawiózł do domu, Lenka wzniosła protest, że do auta Dziadka NIE wejdzie.
Leżała z nosem na środku chodnika :D (muszę jej w końcu zrobić zdjęcie w trakcie takiej sceny ;)

Zmęczona była porządnie.
W domu piciu i lulu spać na drzemkę.
Drzemka trwała 15 minut.
I 0 spania!
W domu bajzel, przede mną robota a tu ZONK spania nie ma... ;)
Na szczęście aniołek z Lenki był i udało mi się robotę nadgonić po 1h walki z próbą spania.
Jeść nie chciała za to piić piiić! Piła jak smok i siusiała tak samo :D
W końcu zasnęła po 17!
A po 15 minutach mąż dryndnął i obudził Dziecko

Myślałam, ze zatłukę przez telefon! (jak w tych kreskówkach gdzie przez słuchawkę telefonu ręka tłucze)

Ale zasnęła ponownie.
Znowu nadgoniłam robotę.
Mąż wrócił.
Dziś bez obiadu więc zjedliśmy na szybko :)
Lenka wstała, uwiesiła się na Tacie.
Poszliśmy na spacer.
Po spacerze namówiona na kanapkę z Tatą, Lenka jadła popijając wodę z kieliszka :)
Zrobiłam kąpiel i Dziecię padło.

Tylko gdzie ja wtryniłam tą taśmę klejącą żeby proporczyk skończyć???

Aaaa! Dzisiaj imieniny więc życzeń odebrałam i kwiaty dostałam :) 

I wybaczcie za brak fotorelacji :P

5 komentarzy:

  1. Wszystkiego naj Aniu! To ci mały piernik. A jak ona leży tak to próbowałaś "Dobrze to my z dziadkiem jedziemy, a Ty tu zostajesz, tak?" Na moją córką zawsze działało. Oczywiście nigdy bym jej nie zostawiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że tak mówiliśmy. Coś Ty leżała dalej, buty z nóg zrzuciła :P

      Usuń
  2. Najlepszego Aniu :)))) intensywny dzień za Wami :) czekam na zdjęcia proporczyka :))) i sukni i bolerka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężko,oj ciężko... u nas z jedzeniem ma problem Jula! Pięć lat ma,ale za nic nie da sobie wytłumaczyć,że jeść trzeba :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwariowany dzien, mam nadzieje ze impra udala. Jak ja nie lubie takich dni, drzemki po 15 minut

    OdpowiedzUsuń