wtorek, 30 lipca 2013

Każdy "orze" jak może.

Ileż można mielić teksty, że blogi rodzicielskie są w ogonie całej blogosfery.
Że matki są nudne
Że nie mają na siebie pomysłu i zaśmiecają system...


Blogosfera rodzicielska jest dość specyficzna.
Jest też podzielona.
Gdy zaczęłam moją "karierę" w blogosferze nie zastanawiałam się nad statystykami i czytelnikami.
Jak zostanę odebrana i co inni o mnie pomyślą. Ot byłam w ciąży i fajnie było sobie coś poskrobać.
Z czasem gdy ciąża była coraz bardziej uciążliwa a ja traciłam w pełni na sprawności fizycznej blogowanie stało się częścią mojej codzienności a interakcje z czytelnikami namiastką kontaktów społecznych, których tak mi brakowało również po ciąży.
 
1) Są blogi matek słodkie do kwadratu gdzie lukier wylewa się uszami i wszelkimi otworami z komputera.

2) Są blogi matek sfrustrowanych (w tym i ja) które wyżywają się na klawiaturze by oszczędzić nerwów bliskim.

3) Są blogi matek gdzie reklama goni reklamę a posty sponsorowane gonią jeden za drugim.

4) Są blogi matek gdzie zdjęcia Dziecka w każdej możliwej pozycji zalewają każdy post.

5) Są blogi matek gdzie filarem owego bloga jest właśnie Dziecko, jego rozwój i to czy, kiedy i jaką walnął kupkę.

6) Są blogi matek, które usilnie unikają opisów codzienności a potrafią opisywać jeden wyjazd w 5 postach, jedno wydarzenie z Dzieckiem mielić przez 2 tygodnie w każdym poście po kolei z 10 różnych perspektyw.

7) Są blogi matek - które usilnie próbują sklonować te z jakąś popularnością i jakkolwiek im dorównać....
8) ...lub całkowicie się wyróżniać ;)

9) Są blogi matek, które w gąszczu blogosfery istnieją niezauważalne i albo zginą albo dalej będą sobie żyły w swoim spokojnym rytmie obok te całej szarańczy.*

Blogujące Matki to tylko część społeczeństwa a jednak łączy je przede wszystkim jedno - prowadzą blogi. Mniej lub bardziej poczytne, mniej lub bardziej przyjazne, mniej lub bardziej szanujące swoich czytelników. 
I jak to w świecie bab są tu typowo babskie cechy takie jak zazdrość, zawiść, niedowartościowanie, niskie poczucie własnej wartości, kompleksy, rywalizacja i mnóstwo tego typu podobnych.

Można zauważyć pewną zależność w "naszej" sferze blogosfery. Wiele autorek blogów dzięki kilku "eventom" zmieniły formę swojego bloga i straciły na jej wartości. To się niejako wiąże z migracją czytelników czyli jedni odchodzą, nadchodzą następni i odchodzą. O ile dzieje się to w pełni świadomości o tyle należy liczyć się z tym, że zmiana ta nie zawsze musi być korzystna. Nie każdy lubi zmiany, a jak wiadomo ludzie najzwyczajniej boją się zmian.

Inną, prostszą kwestią jest ta, że życie Matek nie jest usłane różami ani do bólu atrakcyjne. Przebywanie z Dzieckiem w domu nie obfituje w ciekawe wydarzenia każdego dnia. Należy liczyć się z tym, że na co dzień matki są same, brakuje im wsparcia i zrozumienia. To są główne motywy prowadzenia bloga. Niejako blogowanie staje się odskocznią od codzienności, miłym jej akcentem w sferze codziennych obowiązków. 

Mnie osobiście pisanie bloga motywuje do wielu działań jak choćby organizacja 1 urodzin mojej Córki. Nie jest jednakowo wyrocznią i niczego w życiu codziennym nie uzależniam od blogowania. Na pewno jest to miejsce gdzie przykuwam cień uwagi na sobie, czego również brakuje na co dzień. 

Wiadomo, że Matka lukrująca będzie jednym z wielu źródeł frustracji matki sfrustrowanej. A matka sfrustrowana będzie działać na nerwach matce lukrującej, bo po co masz Dziecko skoro tak Cię wkurwia? Matka reklamowa będzie źródłem frustracji matki klona, próbującej jej dorównać itd...

A najlepiej trzymać dystans i robić swoje. Każda z nas matek blogujących "orze" jak może.

* podział napisany z przymróżeniem oka ;)

29 komentarzy:

  1. Amen!
    Swoją drogą tak się zastanawiam do której kategorii matek ja należę. Ja i mój blog, wcale nie najbradziej popularny;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy trzeba do którejś należeć? ;)

      Usuń
    2. Z reguły jakąś tam łatkę się zawsze dostaje...

      Usuń
  2. Super to napisalas, tez czasami sie zastanawiam na roznymi blogami "matek" no coz, kazdy jest inny, kazdy pisze co mu lerzy na sercu, kazdy chce wyrzucic z siebie to co zle. No coz moj blog nie jest super poczytny ale mam nadzieje ze kiedys bede mogla pokazac go corce i synowie, bo ... chwile sa ulotne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przede wszystkim piszemy dla siebie samych :)

      Usuń
  3. A ja nawet nie wiem do czego mogłabym się dopasować:-p.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej nie ma co patrzeć na wywody Kominka, gość cierpi na przerost ego, poza tym póki człowiek sam rodzicem nie zostanie to po prostu nie jest w stanie zrozumieć pewnych kwestii. a raczej poczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. dziś pzreczytałam ten tekst i zdecydowanie rażą mnie jego teksty, bo są agresywne a że rodzicem nie jest to może sobie popisać. Chciałabym natknąć sie kiedys na jego tekst jak być może zostanie ojcem i przytłoczy go kwestia kupy dziecka :D

      Usuń
    2. Trochę jak celebryta któremu sodówa uderzyła do głowy.

      M.M. To byłoby dobre :D

      Usuń
    3. Noooo:) Poczekamy, zobaczymy jak wtedy będzie ,,radził'':)

      Usuń
  5. Kominek namieszał ostatnim wpisem... Tak, jestem matką blogującą, a moja pisanina zmieniała się z czasem wraz ze mną. Najpierw zapisywałam swoje przepisy kulinarne, przy okazji rejestrując postęp ciąży. Potem zaczęłam opowiadać o sobie, o tym co czytam i oglądam, a teraz głównie pokazuję prace, które robię. Nadal jest to jednak blog o wszystkim co mnie otacza, co lubię, kocham i co mnie interesuje.
    Fajnie jak ma się coraz więcej obserwatorów, jak pojawiają się komentarze. Dla mnie to okazja do swego rodzaju "życia" poza kieratem domowym. Dzięki blogowi poznałam mnóstwo fajnych ludzi, także w świecie rzeczywistym.
    Pozdrawiam bez zawiści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas jest absolutną indywidualistką i takie blogi prowadzimy, które ewoluują wraz z nami.

      Usuń
  6. Zastanawiam się do którego punktu zalicza się mój blog:P Myślę, że coś pomiędzy 5 a 6, bo blog mój ma być głównie o rozwoju dziecka, czyli typowe tematy dzieciowo-mamowe, a z drugiej strony nie opisuję codzienności jako takiej, czyli mojego życia prywatnego. I nie usilnie tylko zwyczajnie nie czuję takiej potrzeby, bo od zwierzania się mam Rodzinę i Przyjaciół:) Po prostu stosuję zasadę jak najmniej prywaty bo jednak dla mnie ważniejsze jest życie realne. Bloga założyłam bo chciałam popisać o dziecku, o codzienności z nim, o problemach, zagadnieniach związanych z dzieckiem i pisałam na tematy, o których ja chciałam poczytać kiedy Marysia była malutka. Piszę też o różnych zdarzeniach np. medycznych, które wydarzyły się w moim życiu, kilku doświadczeniach bo najzwyczajniej może ktoś skorzysta. A że przypadkowo i nie zamierzenie zaczęły wpadać jakieś współprace i gratisowe produkty-kurde dla mnie bomba:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja chyb nie chcę być w żadnym worku, wszystkie jakieś negatywne jak dla mnie, ale tekst daje do myślenia hmm. myślę wiec :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja odnajduję się w pkt.9 i nie jest mi z tego powodu źle:)
    Chyba "wyróżniłaś" wszystkie grupy.
    Ja zaczęłam pisać bo "nagle" okazało się, że jestem w ciąży i byłam sama. Któregoś weekendu podczas "widzenia" pokazałam mężowi "ciekawego" bloga, z którego dowiedział się, że zostanie ojcem. Pisałam co u nas.
    Obserwując innych chciałam też pisać o produktach i chyba na chwilę straciłam cel, z którym zaczynałam prowadzić swoją stronę. Dziś jestem młodą, zmęczoną mamą, która znów siedzi sama ale o rozwoju dziecka pisać już nie chcę tego "pamiętnika".

    Nie wiem co napisał Kominek bo nie lubię ani samozwańczego pierwszego bloggera RP, ani "najpopularniejszego bloga paretingowego" ani innych mądrych, radzących jak żyć i co myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  9. No i masz babo placek. Do wczoraj byłam mamuśką pisząca bloga o życiu codziennym, swoich frustracjach, trochę o ząbkach, kupkach i pieluszkach. Bazgroliłam na swoim blogu nieświadoma faktu, że w ogóle jest jakiś podział. Zaglądałm tez na inne blogi. Jeden blog podobał mi sie bardziej, drugi mniej i po prostu więcej tam nie wchodziłam. i nagle tekst kominka i wczoraj zaczełam się zastanawiaćm do jakiej kategorii należę. na szczęście dziś mam podziały wszelkie w głębokim poważaniu, bo blog należy przede wszystkim do mnie, a nie do żadnej kategorii i pisze na nim to na co JA mam ochotę. Żadnego parcia na reklamy ani na testowanie czegokolwiek też nie mam, choć nie mówię, że nigdy nie...konkursów też u mnie nie uświadczysz i...dlatego statystyki mam jakie mam. ale co tam

    OdpowiedzUsuń
  10. Kominek zawsze musi komuś pojechać bo z tego słynie. A te parentingowe rosną jak grzyby po deszczu- czego sama jestem przykładem- to łatwo o kontrowersyjny temat ktory wstrząsnie blogosferą. Bo kto zrobi większy szum sprawie jak nie sami zainteresowani :)

    Można się z nim zgadzać lub nie ale śledzić warto a i ja odnalazłam w jego pisaninie kilka rad dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobiłam zadanie domowe - przeczytałam ten tekst.
      Nieświadomie nawiązałam w wypowiedzi do bloga, którym zaczyna swój wywód :)

      ...no ale czy trzeba być od razu bloggerem-milionerem...?

      Usuń
  11. A ja szczerze mówiąc nawet się nie zastanawiam, który typ by pasował, czy do którego typu dążę. Dla mnie to taka notatka z codzienności, próba złapania czegoś fajnego/ciekawego w chwili, w sytuacjach macierzyńskich, takie które chciałabym zapamiętać i za parę lat opowiedzieć córce czy potencjalnym przyszłym dzieciom. Wiadomo, jednak odrobina próżności nami łechce, bo gdyby nie ona to równie dobrze mogłybyśmy to zapisywać do szuflady i z nikim się nie dzielić. Ale czy to źle?
    Przy czym odnośnie Kominka - on wyraźnie zaznaczył, że jest to tekst o blogerkach, które chcą zacząć zarabiać lub zarabiają na blogach, więc automatycznie nie do wszystkich czy nawet nie do większości(tak myślę). I w tym przypadku jestem skłonna się z nim zgodzić.

    OdpowiedzUsuń
  12. niektóre z tych blogów bardzo mnie wkurzają jak, lukier i kupy. Za to lubię zdjęciowe, wchodzę, oglądam i spadam. Nie mam nic przeciw testowaczom, ale raczej nie zaglądam, wychodzi na to, że lubię blog matek sflustrowanych :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Też się zastanawiam,która kategoria pasuje do mnie najbardziej;) Nie prowadzę żadnego kalendarza wpisów,nie planuję.Piszę jak mnie palce poniosą.O codzienności i niecodzienności piszę.Czasem jak mi się coś przytrafia,to dzielę się informacjami.Jak nie mam ochoty to nie piszę. Za to lubię czytać i Was i resztę moich ulubionych blogów :) Szczera jestem,tylko tyle...
    Miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny tekst. Pierwszego bloga pisałam pięć lat temu mieszkając w Gruzji. Miałam kilku swoich stałych czytelników, i większość znajomych czy rodziny. Wtedy jeszcze zarabianie na pisaniu bloga nie było tak powszechne, a może ja o tym nie wiedziałam:)Obecnego bloga Mama Mirona zaczęłam pisać, bo jak sama zauważyłaś, poczułam się osamotniona w swoim macierzyństwie. Myślałam, że będzie to blog zupełnie inny, właśnie taki z testowaniem produktów i opisem rozwoju M., ale okazało się w praniu, że zwyczajnie nie umiem o tym pisać... Teraz nie wiem jaki jest... Jest mój.
    A Kominka widziałam kiedyś w Dużym Formacie i chyba nie mam ochoty na więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie na temat.....
    żono nie moge sie doczekac zdjec z urodzin Lenki ciekawa jestem jakie w tym roku robiłas dekoracje? bo w tamtym wyszło genialnie.
    ps. jak nózka dzisiaj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam proporczyk ale zdjęć z imprezy nie mogę dorwać i pewnie pokażę tak "na sucho" czyli poza imprezą. Na pewno opiszę menu jakie zaserwowałam, bo zniknęło dosłownie wszystko :)

      Nóżka bez problemu na szczęście :)

      Dziękuję za troskę :)

      Usuń
    2. opis opisz bo masz ciekawe pomysły.sezon "gryllowy" wpełni moze cos odpgapimy:-D

      Usuń
  16. "A najlepiej trzymać dystans i robić swoje" - Amen!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nawet nie wiem do której grupy się dopisać.
    Żenujące, że jakieś kategorie się porobiły...

    Ale tak jak piszesz - najlepiej robić swoje czy się to Panu Kominkowi podoba czy też nie.

    OdpowiedzUsuń
  18. haha, trafne podsumowanie. czytając poszzcególne opisy w myślach szufladkowałam odwiedzane przeze mnie blogi ;)
    wolę nie myśleć, gdzie mnie ludzie kategoryzują.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny post. Mój blog jest mieszaniną punktów 4, 5, 6 i 9 - i mam w nosie, co o mnie myśli Kominek. Najwyżej nie zbiję fortuny na reklamach;p

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń