wtorek, 2 lipca 2013

Migawka z codzienności.

Wstałam w nocy do Niej bo zawodziła
Półprzytomna sięgnęłam po pieluszkę
M. ściągnęłam z łóżka  żeby przygotował kaszkę/picie...


Młoda zaczęła się drzeć i rzucać po łóżeczku...
Nijak nie mogłam się do niej dobrać
A jak zaczęła mnie kopać
Myślałam, że ją rozszarpie.
Krzyknęłam, rzuciłam pieluchę i poszłam od niej.
Nie to nie.

Wstałam jak zombie.
Nie mogę oczu otworzyć
Słyszę ją ale wolę zatkać oczy i schować się pod kołdrą
Jak na nią patrzę rośnie mi nerw

Uciekłabym, schowała przed Potworem na 2 tłustych nóżkach.
Nie chce z nią być w domu
Ale wybyć nie ma jak.
Może później.
Później - i znów rośnie nerw

Przeraża mnie perspektywa wspólnego dnia
Wczoraj dałam radę przez parę godzin
Ale potem już nie i uniosłam się kilka razy
Jak mąż wszedł zjedliśmy i ulotniłam się
Miałam 15 minut błogiej ciszy.
Dopóki ciśnienie nie zeszło z żołądka nie ruszałam się
Wrócić było ciężko

Jest nieznośna, krnąbrna i taka nie podobna do mnie
Wszyscy powtarzają, ze byłam gorsza...
I to ma być pocieszenie?
Wmawianie sobie, że odnoszę porażkę w roli matki już nie działa
Urodziłam Potwora albo podmienili w szpitalu
Teraz ta wersja jest kojąca
Bo przecież ja jej tak nie wychowałam, nie nauczyłam...
A może jednak?
Może sama sobie jestem winna? Ja zawiodłam?

Ale pomaga na ułamek sekundy
Po to by odsunąć mordercze myśli
Chociaż zdecydowanie wolę te o ucieczce, że lece w kosmos teraz już.
Albo ona albo ja
Wole ja bo jeśli nie komos to chociaż przycupnąć na obłoku...
Przynajmniej miękko i piękne widoki zapierajace dech...

Jestem egoistką.

24 komentarze:

  1. a kto powiedział, że będziemy rodziły same Aniołki?
    Moja też jest złośnica, gryzoń i maruda...
    z charakterkiem nie wygrasz!

    Pozostało Nam jedynie mocno kochać te Nasze maluszki i nauczyć sie cierpliwisci...

    http://islandofflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi ta nauka cierpliwości słabo wychodzi...

      Usuń
  2. Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale doskonale rozumiem Twoje uczucia. Mnie pomaga czasem odrobina czarnego humoru :P i ręczę Ci, ze to na pewno pomyłka szpitala, ewentualnie sprawa mocy piekelnych, bo niemożliwym jest by nasze macice były w stanie nosić, a potem wydać na świat nieustannie drące się stwory....zostałyśmy oszukane!!!! : P

    A tak poważnie- dużo siły Ci życzę! Niech moc będzie z Tobą i nie udziela się Potworzastej:) czego i sobie życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. wzięłabym Ci ją na dzień do siebie żebyś się odchamiła i odpoczęła. Wiem co czujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest źle. Trochę dziś odsapnęłam od niej...

      Usuń
  4. Dziś gorsze dni, jutro będzie lepiej. Nie będę prawić banałów. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jakże bliskie jest mi to, co napisałaś. Też czasem mam ochotę uciec. Byle dalej, by móc odpocząć. I czasem też myślę o sobie, że jestem egoistką. Ale to nie prawda! Musimy mieć chwilę oddechu, chwilę dla siebie! Po niej wracamy z większą siłą. Właśnie tej siły Ci życzę! Tego opanowania i cierpliwości- sobie też tego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja chcę być egoistką. Nie jestem w stanie oddać się w całości innym...

      Usuń
  6. Dasz rade kochana, nie takie rzeczy się przetrwa:) zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezła Żono! Napisałaś takie rzeczy, które sama czasem myślę i za które się besztam. Gratuluję odwagi. O ucieczce marzę każdego poranka, potem jakoś się rozchmurzam. Egoistką nazywam się za każdym razem, gdy płacz dziecka mnie nie wzrusza, bo wiem, że nic złego się nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas już nosiłam się z zamiarem opisania tych gorszych chwil. I jak to bywa przy tego typu tekstach okazało się, że nie jestem jedyna...

      Usuń
  8. Dlatego wcale nie cieszę się z dwumiesięcznych wakacji, bo mam dwa potwory przez dwa miesiące non stop!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zaczęliśmy akcję "żłobek" po 3 wizytach mamy wirusa. Od soboty w domu i ja kota dostaję!

      Usuń
    2. Ja uwielbiam zlobki przedszkola i wszystkie inne instytucje, gdzie można podrzucic dzieci na co najmniej dwie godziny

      Usuń
  9. Ania, Adaś robi dokładnie to samo w nocy. Czasem to trwa 10 minut, a czasem godzinę! Potem obraża się na łóżeczko, na nasze łóżko i siedzi na podłodze! I nie chce żeby się do niego nawet zbliżać... Już nie wiem co z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dużo siły i cierpliwości! Bułka jest co prawda przekochanym dzieckiem, które nie daje popalić, ale dobrze pamiętam moją młodszą siostrę, więc wiem o czym mowa. Pocieszę Cię, że wyrosła na fantastyczną babkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. o boszz...ja dopiero debiutuję ale również z Potworem. Nie mam czasu na nic kompletnie bo Mała Pijawka uzależniła się od piersi. Mam już czarne myśli. Marzę aby go ktoś zabrał na dzień. Mogłabym Twój tekst skopiować do siebie. Odpowiada moim odczuciom w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasem sobie też poryczę z bezsilności...
    Jesteśmy tylko ludźmi. Rozumiem i tulę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oby przetrwać, a jutro będzie już lepiej.
    Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  14. to minie - Mała Cię próbuję - przejdzie Jej :)
    Powodzenia, wytrwania.

    OdpowiedzUsuń