środa, 10 lipca 2013

Niepedagogiczna matka

W związku z pewnym wpisem na fcb chciałam napisać parę słów

Jestem pedagogiem po pedagogice.
Studiowałam wychowanie obronne z problematyką przestępczości
I pedagogikę opiekuńczo-wychowawczo.
Jakkolwiek miałam wspaniałych wykładowców.
Tak żaden nie przedstawił instrukcji obsługi rozhisteryzowanego dziecka.
O buncie 2 latka też nie było mowy
A szukając wszelkich pomocy i rad tych jak na lekarstwo
Tekstów typu "nie martw się przejdzie jej mam po uszy"
W kwestii wychowania mojego dziecka popełniam mnóstwo błędów.
Mogłabym wystąpić z szeregiem kretyńskich tłumaczeń.
Ale nie tłumaczę się.
Jedyny logiczny argument jest taki, że jako osoba dorosła z ADHD
Jestem impulsywna i cierpię na chroniczny brak cierpliwości.
Tak więc zdarza się, że unoszę głos na dziecko
Zamykam się w kiblu
Wychodzę z domu
Biorę za fraki i przenoszę z miejsca na miejsce w sposób niedelikatny
I zdarza się, ze pierdolę głupoty w stylu:
Zadzwonię do Pana 
lub czy nie chce się wyprowadzić jeśli jej źle ze mną.

Tak jestem człowiekiem który pieprzy 3 po 3 a zastanawia się po fakcie.

Jakkolwiek jednak moje Dziecko jest całe i zdrowe (oprócz gila do pasa)
Cieszy się pełną gębą a ja usilnie próbuje dowiedzieć się skąd napady histerii.

Posiłkuje się sztabem pomocników i wsparcia w tym:
Mamy mojej, siostry, męża, psychologa i uspokajaczy w postaci żółtej tabletki dla mnie i syropku dla Lenki.

Jestem pedagogiem, posiadam wiedzę jednak nie mam doświadczenia w pracy z innymi dziećmi.
Konsekwencje moich błędów wychowawczych poniosę ja i moje Dziecko.

I uwierzcie mi poprzez mówienie do Lenki w amoku histerii czegokolwiek
 nie jest w stanie się do niej dotrzeć.
I jeśli zaburzam system bezpieczeństwa mojego Dziecka
I nawet jeśli ją przestraszę swoim gadaniem
To ja za to odpowiadam i moja w tym głowa by Dziecko moje nie przeżywało traumy.

A to się jeszcze nie zdarzyło.

O ile z wykształcenia jestem pedagogiem o tyle jako matka wiele razy postępuję wbrew logice pedagogicznej :)
Bo najzwyczajniej w świecie nie wiem co robić.

35 komentarzy:

  1. Witaj w klubie :) Jako pedagog z wykształcenia, ale bez doświadczenia, często łapię się na tym, że czegoś mi brakuje! Czytam co się da, szukając wytłumaczenia dal dziwnych zachowań mojego 2,5 letniego synka i dochodzę do wniosku, że nie dam rady inaczej... Znalazłam artykuł jakiś czas temu, że np. w krajach afrykańskich nie ma czegoś takiego jak bunt 2 -latkach. To wymysł cywilizacyjny, wynika z "kultury" zachodu. Pocieszam się i Ciebie, że będzie lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tymi uczonymi. Bunt 2 latka jest przereklamowany tak jak bezstresowe wychowanie. A jak ktoś chrzani o wychowaniu bez konsekwencji to nóż w kieszeni się otwiera...

      Usuń
  2. Jak sama piszesz, pedagogika nie ma nic wspólnego z wychowywaniem dziecka. Ale Ania, naprawdę uważasz, że ADHD usprawiedliwia wszystkie Twoje błędy. Ostatnio wpadasz w skrajności, martwię się o Ciebie. Przykro czytać jak piszesz o Lence jak o bestii. Znasz mnie. Dzieci potrafią mnie naprawdę zgnębić, siedzę i wyję bo jestem bezsilna ale to są wciąż małe dzieci, Lena jest malutka, one nie robią nam na złość, nie potrafią tego jeszcze. Ale wiem, że te błędy, które teraz popełniamy będą miały odzew w przyszłości. Trzymaj się, pani mgr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i małe dzieci nie potrafią zrobić nam celowo na złość co nie zmienia faktu, że nie każdy potrafi usiąść w kącie i wyć. Niektórzy/niektóre z nas ponoszą emocje i nie raz się wydrą po dziecku.

      Usuń
    2. O tak Hexe pisze prawdę. Niestety nikt nie jest idealny i każdy ma cos za uszami. Jedni mówią o tym głośno inni nie. Wiele zalezy od charakteru nie trzeba ADHD żeby nerwy puściły. A co do tego czy dzieci nie robia czegoś specjalnie. Lenka ma prawie 2 lata, więc nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że jest zupełnie nieświadoma i nie robi pewnych rzeczy specjalnie. Otóż takie dziecko lubi sprawdzac na ile może sobie pozwolić i bardzo często nie podoba mu się fakt, że rodzic jest na nie. Głosno to manifestuje i ani myśli ustąpić.

      Usuń
    3. Prawda :)
      K.B.W.

      Usuń
    4. A ja się nie drę??? Ale dzwonienie do Pana jest dla mnie przerażające :( Na równie ze straszeniem czarownicą/niedżwiedziem/ch... wie czym jeszcze. Ania wie, o co mi chodzi.

      Usuń
  3. Wiesz, ja często byłam i jestem bezradna, a jak czytam o tym by towarzyszyć dziecku podczas takich napadów, przytulać, nazywać emocje to mi się śmiać chce bo mój syn w takich sytuacjach nadaje się li i jedynie do zamotania w kaftan bezpieczeństwa ;-) I zastanawiam się czy to ja coś schrzaniłam czy to po prostu taki typ. Psycholog z którym się konsultowaliśmy jakiś czas temu stwierdził, że ten typ tak ma....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój się wtedy odpycha rękami i nogami. To co - mam mu robić na złość dodatkowo i go tulić siłą? :)

      Usuń
    2. Moi w większości przypadków też. Dlatego zostawiam w spokoju i czekam aż przejdzie.

      Usuń
    3. Gdy Lenka ma napad histerii ja nie mogę zrobić NIC. Jakiekolwiek działania potęgują jej zachowanie...

      Usuń
  4. wiec i ja zacne grono Pedagogów ;p poszerze;p bo i ja kompletnie nieraz niewiem jak me dziecie obsługiwac:) instrukcji nie dali;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Anna Paprocka10 lipca 2013 22:52

    Ciesze sie ze nie jestem sama !!! Czasem z tej bezradnosci sama mam ochote pohisteryzowac!!! Mama 2,5latka i 5mcznej niemowlaczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na wielu blogach wciąż czytam,że macierzyństwo jest sielsko-anielskie,a przecież wcale tak nie jest! Nie jesteś jedyną mamą,której puszczają nerwy i w amoku gada głupoty...U nas histerie, bijatyki i gorzkie żale są na porządku dziennym. Mam dwie córki,bez instrukcji obsługi (jak to nazwała poprzedniczka), które się biją o kredki,drapią,uskuteczniają "zapasy" na podłodze...ale zawsze kiedy ryknę,bo nie mam już siły tłumaczyć,włącza im się "tryb stereo" i wyją jak syreny alarmowe,chowając twarze w swoich objęciach...Jeśli chodzi o pedagogów...w lutym Kinga wylądowała w szpitalu, leżała na sali z dwuletnią Małgosią,której mama jest pedagogiem (wychowawczyni w przedszkolu),doświadczenie więc ma. Nie wyobrażasz sobie mojego zdziwienia,kiedy puściły jej nerwy i też ryknęła... ;)niestety byłam w takim szoku,że nie pomyślałam o tym aby uwiecznić własną minę na zdjęciu ;). Uszy do góry! Trzeba pozbyć się "lukru" z blogów parentingowych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny wpis, cieszę się, że (patrząc po powyższych komentarzach) nie jesteś sama. Ja cały czas modlę się w duszy, żeby nie mieć takich problemów z moim dzieckiem. Bo nie ma nic gorszego niż kompletny brak komunikacji z dzieckiem. Ręce opadają i narasta frustracja, potęgowana presją otoczenia typu: nie denerwuj się, to przecież dziecko.
    K.B.W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy z dzieckiem nie ominą nikogo...Jak jakaś mama mówi,że ma w domu aniołka,to po prostu nie wierzę! Każde dziecko (dorośli też) w pewien sposób sprawdza na ile może sobie pozwolić i testuje cierpliwość rodziców. Problem zaczyna się wtedy, gdy ostro przesadzi i nie reaguje na "wykłady" dorosłych...Matka i ojciec to wbrew pozorom nie roboty ;)Po kilkunastu upomnieniach,każdemu cierpliwość się skończy, więc ratuje my się wszelkimi sposobami ;)

      Usuń
  8. Toż tu same padagożki są :D Ja mogę się jeszcze usprawiedliwić, że zamiast na piąty rok ja na porodówkę gnałam więc może mnie coś ominęło :D Chociaż jak spojzeć z boku to chyba ominęło mnie wszystko :D I gdzie ta cała mądrość studiów gdy przed dzieckiem staję? Pytam się - gdzie?? :D

    PS. A niby wczesnoszkolną i przedszkolną studiowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja jestem pedagogiem hehe. I też nie wiem jak ze swoim dzieckiem czasem postępować. Jedno jest pewne - robisz co uważasz i nie ma potrzeby się tłumaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uhuhuhuhu Kochana...Ja jestem pedagogiem z wykształcenia i posiadam jakieś tam doświadczenie w pracy z dziećmi (minimalne bo minimalne) i co z tego? Tez ni puszczaja nerwy. Potraie sie wydrzec na moje poltoraroczne, drace sie bez wiekszego powodu przez pol dnia dziecko, bo jestem tylko czlowiekiem, a halas, co udowodniono naukowo, tak wplywa na nas, ze zaczynamy zachowywac sie agresywnie. Oj miewam ja Ci myśli, ze fraki biore i kopa na księżyc zasadzam i wiele innych....ale poki nie wprowadzam tego w czyn to jest dobrze:P prada jest tez, ze do swoich dzieci ma sie mniej cierpliwosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehehehehehehehehehehe - DOBRE :)

      K.B.W.

      Usuń
  11. Ania ja wszystko rozumiem, że histeria, że bunt, że jesteś nerwowa, tylko pamiętaj, że nie możesz być pewna czy dziecko traumę przeżywa czy też nie, bo to się okaże za parę lat, choć życzę aby nie miała Twoja Córa żadnych niemiłych wspomnień:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piszesz "(...) a ja usilnie próbuje dowiedzieć się skąd napady histerii". Może stąd, że "Jestem impulsywna i cierpię na chroniczny brak cierpliwości. Tak więc zdarza się, że unoszę głos na dziecko. Zamykam się w kiblu
    Wychodzę z domu Biorę za fraki i przenoszę z miejsca na miejsce w sposób niedelikatny I zdarza się, ze pierdolę głupoty w stylu: Zadzwonię do Pana lub czy nie chce się wyprowadzić jeśli jej źle ze mną." Często łatwiej zapanować nad swoim zachowaniem, niż szukać przyczyn histerii dziecka bóg-wie-gdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie jestem pedagogiem, jest nim moja mama ;) i ona twierdzi, że z moim synem (13m) czasem nie idzie dać rady... Każdy z nas popełnia błędy, ja bardzo chętnie czytam Twojego bloga, bo otwarcie się przyznajesz, że czasem macierzyństwo nie jest fajne, a dziecko nie jest grzeczne czy wręcz jest rozwydrzone (to odnośnie mojego syna, żeby nie było:)). Powiem więcej, podziwiam Cię, bo zawsze mi się wydaje, że spędzasz cały dzień sama z Lenką, mi zawsze pomaga jedna babcia lub druga, nawet jak jestem w domu. Dodam jeszcze, że wkurzają mnie pewne blogi, na których zawsze są hasła: dzieci się nie bije, itd, co jest oczywiste, ale czemu autorki się nie przyznają, że czasem jednak ręka zaświerzbi, a człowiek bywa sfrustrowany?Pozdrawiam :)
    tincturkaa

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie jestem żadnym pedagogiem ale wiem, że dzieci są różne.
    Moja córa jest spokojniejsza jak ja jestem spokojna, i u niej w przypadku histerii pomaga przytulanie.

    Ale nie raz zamykam sie w kiblu, drę na kawałeczki papier toaletowy i mówię takie rzeczy, że lepiej ich nie powtarzać. :P

    OdpowiedzUsuń
  15. mimo ze jestes po pedagogice, to jest wiele matek , ktore nie wiedza co robic, ja tez unosze glos na Emme, teraz i wiecej dzieli sie to na Patricka. Wiem ze zle robie, ale dopoki siedze sama i mnie nikt nie krytykuje (poza mezem, ale tylko jak jest w domu) to radzimy sobie jak radzimy ja i moje dziecia

    OdpowiedzUsuń
  16. Ufff nie jestem sama, robię wszystko co ty, tylko nie mówię, że zadzwonię po pana ;) wiem, że robię źle, wiem, że są lepsze matki, ale wiem też, że gdy córka wtula się we mnie wieczorem, a jej mówię, że jest dla mnie najwazniejsza, że cieszę się, że ją mam, że życie bym za nią oddała, że ją kocham, a ona się uśmiecha to czuję ulgę, że widzę ten uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  17. każdy wie co robić TEORETYCZNIE. Praktyka to masakra :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Woooow!

    Pisząc owego posta spodziewałam się gromów i linczu. Jestem w szoku pozytywnym, bo nie jestem sama.

    Staram się równoważyć życie na blogu piszę o pozytywach i negatywach. Jak to w życiu raz jest lepiej raz gorzej popadanie w skrajności bo nasz mechanizm rodzinny nie jest doskonały.

    A w doskonałym wieje nuuuuda ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie jestem pedagogiem, jednak bardzo dużo czytałam i czytam o wychowaniu dziecka. Teorię mam w jednym palcu, jednak nie zawsze niestety udaje mi się ją wcielić w życie. Monotonia, znudzenie, chroniczne zmęczenie robią swoje, niestety i nie raz się wydzieram, albo powiem coś durnego...
    Niestety jest tak jak niektóre dziewczyny piszą, że nie raz dopiero po kilku latach zbieramy plony swoich żniw i to co czasem wydawało nam się nieszkodliwe wywiera na dziecko duży wpływ.
    Jednak rozumiem i się nie wymądrzam, bo sama wydzieram japę :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Też jestem pedagogiem i nawet kilkuletnie doświadczenie w pracy z dziećmi mam ale nie przeszkadza mi to w popełnianiu tysiąca błędów wychowawczych. Nie przeszkadza mi również w byciu niecierpliwą, impulsywną, drącą gębę i niejednokrotnie w chwili złości mówiącą rzeczy, których mówić do dziecka się nie powinno!
    Matka jest tylko człowiekiem. I ma prawo do emocji, błędów.. Ja przynajmniej daję sobie takie prawo!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Co do Pana. Może być tak że stąpasz po grząskim gruncie. ja pamietam jak pisałam chyba rok temu o sytuacji która spotkała nas podczas powrotu do domu. Dzien wcześniej, mały zapytał mnie o policjanta i o to kto może zostać aresztowany. Utkwiła mu w głowie jedna fraza, którą nawet nie podejrzewałam za niebezpieczną, ot taka rozmowa z dzieckiem na luzie. Gdy wracaliśmy, młody zobaczył motor policyjny, zapiał z zachwytu i widząc to policjant odezwał sie do nas. Młody uszedł 5 kroków, padł na trawe i zaczął wyć wniebogłosy. Okazało się że sie bał że policjant go zabierze. Zupełnie kuriozalna sytuacja, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Młody o tym zapomniał, ale celowego straszenia panami, pielęgniarkami, strażakami, policją czarną wołgą i innymi takimi nie polecam, bo kiedys może się to obrócić przeciwko tobie. To juz wolałabym bardziej niepedagogiczna straszenie np wyrzuceniem ulubionej zabawki. Wydaje mi się że niesie ze soba mniejsze żniwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez pamietam jak się bałam, że dostane od pijanego ojca takie lanie jak sąsiad spuszczał swoim dzieciom. Tato chciał zażartowac i udał takiego pijanego z głupim śmiechem, a mnie sie nie dało uspokoić jak go zobaczyłam w tym stanie.
      Ponoć miałam ok 2,5 roku, teoretycznie nie powinnam pamietać. Tylko raz mi mama powiedziała, że mnie odda temu sąsiadowi.
      Do tej pory boje sie pijaków i nienawidzę, jak ktoś jest pijany.

      Usuń
  22. Innym łatwiej doradzić, niż sobie poradzić, niestety :(

    OdpowiedzUsuń