poniedziałek, 15 lipca 2013

Tryb chorobowy

Kiedy Dziecko choruję
Trzeba uruchomić tryb chorobowy
Być w stanie pełnej gotowości
I nastawić na hardcore...




Bo z chorym Dzieckiem nigdy NIC nie wiadomo.
Bo można iść do 5 lekarzy a i tak nie przewidzisz co się stanie za chwilę.
Trzeba powalczyć z mężem i z dzieckiem...
Bo mąż sraczkuje się a Dziecko jest na NIE ze wszystkim co chcesz mu podać.
W ruch idzie wszystko
Inhalacje z soli i majeranku i te z miski z olejkami
Smarowanie amolem
Bańki (Dzięki temu choroba przebiega lżej)
Czyszczenie nosa, sobie, tacie, misiom i Dziecku
Wpuszczanie do nosa udrażniacza sobie, tacie, misiom i Dziecku
Podawanie kilku syropków (lipomal, prawoślazowy, wapno i pulneo)
Picie stoi w 2 kubkach i butelce, bo Dziecko tak wybrzydza, że oczywiście nic nie chce...
...a pić musi
Jak pić nie chce, żołądek podchodzi do gardła, pali się czerwona lampka w głowie z napisem SZPITAL
Podajesz nurofen forte a gorączka nie spada - ZONK!
Chłodna kąpiel z olejkami z tatą (żeby Dziecko chciało wleźć do brodzika w ogóle)
Bo Matka idzie w odstawkę a Tata jest w pierwszym rzucie i zaczyna się sraczkować...
Zimne okłady na główkę i tak na zmianę przez pół nocy.
W między czasie rzyganie.
Adrenalina daje kopa i spać się nie chce
W kącie stoi niedopita kawa w pogotowiu...

6 rano. Dziecko nie piło od 9h! Prosi i kaszkę. Dajemy, pije ufff pojawia się też siusiu ufff

Od 7 Dziecko z siłami biega jak tajfun... ufff

I znowu syropki, picie, rzygi, siusiu, rzygi, trochę nerwów jakieś bicie, maruuuuda, czyszczenie noska misiowi, sobie i Dziecku, przebieranie, zalanie połowy chałupy miską z wodą i olejkami, bajzel w chacie, odgrzewam kawę z kąta i zaciskam zęby...

W pogotowiu jest Dziadek, Tata też i jakby co to można lecieć do lekarza... 

I tym razem żłobek winowajcą kataru a zarazę rozniosła Babcia... 


I jeśli miałam jakieś plany na ten tydzień to mogę je odłożyć...
A w tej chwili wsadzić je sobie w tyłek!
Ot życie.

Dobrze, że jest lepiej :)

34 komentarze:

  1. Dużo zdrówka :* Nie lubię jak dzieciaczki chorują :( Trzymajcie się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby szybko Lenka wyzdrowiała.
    Pociesz się tym, że jak facet choruje to gorzej niż dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mój z gorączką 39stopni potrafi iść do pracy... a mi ręce i cycki opadają...

      Usuń
  3. O rety, współczuję Wam i zdrówka życzę. Ja jeszcze nie doświadczyłam takich ekstremalnych sytuacji, więc z przerażeniem czytam twój wpis.

    OdpowiedzUsuń
  4. wiem, że to dziecko cierpi, ale nienawidzę jak mi mały choruje! Życzę zdrowia i tego żeby Lenka chciała współpracować (choć troszkę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej było wczoraj, w nocy i dziś rano ze współpracą. Już jest lepiej. Ale tak ja też nienawidzę jak Dziecko choruje!

      Usuń
  5. Zdrowia dla Lenki i cierpliowsci dla was!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bańki polecam! Oczywiście te szklane lekarskie,a nie chińskie ;) Dacie radę! Wyobraź sobie,że u nas jak jest choróbsko,to razy dwa,a jak się tata pochoruje to nawet trzy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bańki! Stawiałam w środę na katar i podejrzewam, że dzięki temu choroba ma lżejszy przebieg, bo moja Mama dostała właśnie mocniejszy antybiotyk...

      Usuń
  7. Zdrówka Dla Was i dużo siły. U nas też chorobowo mama angina a dziecko zaczyna coś brać i temp. Jak ja nie cierpię chorować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówka i dla Was! I sił i cierpliwości anielskiej także! :*

      Usuń
  8. Najważniejsze że jest lepiej! Parę dni i powinno być dobrze. Lepiej przygotuj sobie cały dzban melisy. Przyda się przy takiej kołomyi. Zdrówka dla Małej, cierpliwości dla Ciebie i ofuknij Męża by tak się nie sraczkował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się uśmiechnęłam czytając :)

      Usuń
    2. Polecam się na przyszłość ;)

      Usuń
  9. Cieszę się,że jest lepiej. Dużo zdrówka dla Lenki i cierpliwości dla Ciebie!!! Dobrze, że mąż zdrowy, powszechnie wiadomo że męską chorobę trudniej zdzierzyć psychicznie niż dziecięcą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Zwłaszcza jak ma się chłopa, który chory wmawia, że nic mu nie jest i żadnych leków ani leżenia nie potrzebuje...

      Usuń
  10. Zdrówka dla Lenki! I jak najszybszego powrotu do normalnego trybu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już się boję jesieni i mam nadzieję ze w tym roku będzie lepiej... rok temu uratowały nas nalewki i bańki - bo po bańkach skończyło się łapanie infekcji ;-)
    Dodatkowo będę uodparniać dzieciaki na bicomie ....

    Żałuję że Norb jest uczulony na miód bo to dla mnie wspaniały wspomagacz :-) i składnik naszej cudownej nalewki ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bańki to cud techniki! Mam i jestem wdzięczna, że wygrałam je w rozdaniu u Aguli, bo pomagają nam bardzo. Ja też miód muszę mieć zawsze (teraz nie mam) i działam zawsze dwutorowo czyli leczenie od lekarza i domowe. Uważam, że inhalacje są równie ważne jak bańki. Nawet kąpiel do której wlewam olejek i amol działa jak inhalacje!

      Usuń
  12. Nie cierpię tego trybu specjalnego! Życzę szybkiej zmiany funkcji ;) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja nie cierpię ale jak trzeba to trzeba :)

      Usuń
  13. Najważniejsze, że już lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo zdrowia i wytrzymałości.....

    OdpowiedzUsuń
  15. dużo zdrówka, cierpliwości. U nas jak choroba to jakbyśmy istnieć przestawali, i tylko buteleczki, soczki, kanapa, kołderki, podusie, jak do sklepu wychodzę to czuje się jak na wczasach hahah :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymaj się Ania, zwłaszcza Ty. Bo Lenka twarda sztuka jest :) Zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ściskam WAS mocno!!! Nienawidzę, gdy chłopcy chorują...szczególnie tego lęku:-(

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój synek jak choruje ma tylko gorączkę i nic poza tym i głów się babo co mu jest? Ale chcemy zrobić chociaż ogólne badanie moczu czy nie ma żadnej bakterii w organizmie. My z mężem raczej nie chorujemy.
    Współczuję Tobie, ale widać, że silna jesteś :) Poradzisz sobie

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja pochodzę z czasów, gdy zwykłe grypy i przeziębienia wyleżało się w łóżku, a rodzice nie wymyślali żadnych metod leczniczych. Dzieci nie czekały nawet na kompletne wyleczenie i były silniejsze, niż obecne dzieciaki.

    OdpowiedzUsuń