środa, 24 lipca 2013

Żłobek - czyli fanaberia Matki.

Dziś Lenka do żłobka odstawiona gdzie swoje 3h spędziła.
Po chorobowym mini maratonie
 I wczorajszym koszmarnym dniu dla mnie to ulga ogromna.

Po co w ogóle, Dziecku żłobek jeśli Matka "siedzi" w domu?


Zostałam osądzona od czci i wiary za to, że posłałam Lenkę do żłobka. 
Bo po co? Przecież nie pracuję. "Siedzę" w domu i "wymyślam" żłobki. Przecież nie może być mi wygodnie, bo każda Matka "siedząca" w domu radzi sobie z dzieckiem i nie wymyśla.

W związku z wczorajszym horrorem, porozmawiałam z Ciocią ze żłobka Lenki. Lenka nie sprawia żadnych problemów. Jest aniołkiem. Bez problemu wykonuje polecenia i bez problemu zaaklimatyzowała się w grupie. Nic złego się nie dzieje. Cieszy mnie to ogromnie. I tym bardziej zastanawiam się czemu w domu potrafi zachowywać się tak obrzydliwie. Lena potrafi ze złości na zawołanie zsikać się w ubraniu, na środku chałupy tylko dlatego, że jest coś nie po jej myśli. Potrafi mnie być i gryźć tak mocno, że mam siniaka. Histerie potrafią trwać 2h, bo Lena nie chce się ubrać w ogóle...

Pani zdumiona ale podpowiedziała jak mam działać. Więc po raz kolejny zmieniam taktykę i jeśli będą efekty dam Wam znać. Póki co nie chcę zapeszać.

Jest wiele powodów ku temu, że wysłaliśmy Lenę do żłobka.

Po 1. Lekarz zasugerował nam, że Dziecko najlepiej puścić do żłobka w okresie letnim. Czyli wtedy gdy jest najmniej chorób w większych grupach dzieci. Do jesieni nieco się uodporni i będzie mimo wszystko mniej chorować.

Po 2. Lenka spędza w żłobku 3dni w tygodniu po 2-3godziny. Nie jest to cykl całodniowy z tego względu, że nie pracuję. Gdyby sytuacja miałaby się zmienić automatycznie Lenka przejdzie na cykl całodzienny.

Po 3. Muszę się zabrać za moje zdrowie. Niestety odkąd zostałam Mamą wiele kwestii związanych z moim zdrowiem leży odłogiem...
  • Udało mi się zrobić rtg kręgosłupa. Diagnoza już jest. Dalej czeka mnie wizyta u rehabilitanta i wskazówki na co dalej.
  • W kolejce czeka stomatolog.
  • Endokrynolog.
  • Kardiolog.
  • Szereg badań
Niestety będąc non stop z Leną nie mam możliwości zajęcia się swoim zdrowiem a nie mogę dłużej zwlekać. W związku z brakiem tarczycy muszę regularnie odwiedzać specjalistów, badać się żeby nie przeoczyć czegoś. Nie mam możliwości zostawienia Córki z kimś. Nie wynajmę do tego celu niani, bo to się zwyczajnie nie opłaca.

Po 4. Lena kocha Dzieci. Ja jej już nie wystarczam. W domu się nudzi. Mimo, że staram się zapewnić jej szereg rozrywki nie jestem w stanie zajmować się Leną cały czas. Lena jest dzieckiem szczególnym. Potrzebuje uwagi non stop. Dlatego jest nam trudno. Ja się muszę mnożyć by móc coś zrobić przy Lence w domu. Poza tym potrzebuje tak samo jak ja "stałej zmiennej" czyli cyklu ruchliwego, w którym są stałe zmiany. Czyli pobyt w domu ok ale 1-2 dni maksymalnie później już potrzebna zmiana otoczenia.

Po 5. Lena dzieci kocha nadzwyczajnie. Będąc z nią  w mieście zaczepia każde napotkane dziecko. Podchodzi, ściska, przytula, daje cześć, daje buziaki... Dzieci ma w żłobku i jest tam przeszczęśliwa. 

Po 6. Gdyby Lena była Dzieckiem wiszącym na mnie, wrażliwym, zamkniętym w sobie - nie wysyłałabym Jej do żłobka. Gdy zostałam Mamą nie miałam w planach żłobka w ogóle. Jednak to jest przede wszystkim potrzeba mojego Dziecka!

Po 7. Muszę odbębnić praktyki. We wrześniu, mam na to cały miesiąc. Praktyki mam zrobić w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum ogólnokształcącym. Co wtedy zrobię z Leną? Wezmę na barana? 

Po. 8. Potrzebuję oddechu. Autentycznie przebywanie z MOIM Dzieckiem non stop grozi wywozem w kaftanie bezpieczeństwa. Jest absolutnie cudowna... ...i absolutnie męcząca. Potrzebuję wyjścia do ludzi, samotnych zakupów, samotnej kawy. U siebie nie mam takiej możliwości. Od Lenkowania się.

Po 9. Chcę iść do pracy. Będąc cały czas z Leną nie mam możliwości latania, załatwiania, składania setki papierów... Muszę sama. Praca mnie nie znajdzie to ja muszę szukać.

Po 10. Tak na prawdę to dlaczego Lena chodzi do żłobka jest tylko i wyłącznie naszą sprawą. Każdy z powyższych powodów może wydawać się mało ważny i osoby z otoczenia którym się to nie podoba i tak nie przyjmą do wiadomości każdego z punktów. Więc może pozostać wersja, że żłobek wymyśliłam z własnej wygody by leżeć pół dnia w domu pierdzieć pod kołdrą i byczeć się przez pół dnia. A nawet jeśli to czyż nie mam do tego prawa?

Wczoraj miałam koszmar w domu. Dziś Lena po niemal 2 tygodniowej chorobowej przerwie spędziła 3h w żłobku. I nie chorowała przez żłobek. Katar złapała od kąpania się w misce przed domem i basenie a wirusa złapała od mojej Mamy. Odebrałam ją bezproblemowo. Zachowywała się NORMALNIE, czego najbardziej brakowało w ostatnim czasie. Po tych wszystkich przykrych sytuacjach, akcjach gdzie moje serce pękało z rozpaczy na widok obrzydliwego bachora (tak dokładnie tak zachowywała się moja Córka), gdzie wyzuta z wszelkich dobrych uczuć do własnego Dziecka udało mi się ujrzeć szansę na powrót do normalności... Bo obłęd w moich oczach to jedno a ja w obłędzie to drugie...


24 komentarze:

  1. żono prosze zdradz jakie to sposoby ma "ciocia" bo moj dwulatek to diable wcielone i juz nie wyrabiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę chociaż raz zastosować u Leny żeby móc się wypowiedzieć w miarę obiektywni i subiektywnie :)

      Usuń
  2. I każdy z tych powodów osobno jest równie dobry jeśli chodzi o żłobek dla dziecka jak wszystkie razem wzięte. nawet jeśli miałabym pierdzieć pod kołdrą przez pół dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ania, ja szczerze nie rozumiem wtrącania się otoczenia w różne sprawy rodzicielskie typu np. żłobek. U nas np. wyjścia nie ma i Anti i tak pójdzie akurat się wcześniej w czasie odwlekło za co w sumie jestem losowi wdzięczna ale pójdzie. A komentarze niektórych osób są żenujące... Niektórzy nie pojmują choćby tego, że to nie takie czasy jak 30lat temu i w części spraw rodzicom jest łatwiej ale w części jest stokroć trudniej. Nie będę tu pisać wywodów w każdym razie każdy ma prawo do własnych decyzji :) Pozdrawiam serdecznie i bardzo się cieszę że ten żłobek u Was stał się niejako wybawieniem:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widać Twojej córce bardzo brakowało towarzystwa dzieci. Dzięki temu ona jest spokojna, a Ty masz chwilę dla siebie. Czasem mam wrażenie, że mnie też potrzeba chwila (może nawet cały tydzień BYĆ) spokoju! I też powinnam zająć się sobą, kilku lekarzy czeka na moją wizytę :/
    Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowie jest najważniejsze! Nasze matczyne tak samo jak każde inne.

      Usuń
  5. Jasne,że żłobek i inne decyzje to Wasza sprawa! Nie rozumiem i nie chcę rozumieć ingerencji osób trzecich w cudze życie! Większość ludzi,a zwłaszcza naszych rodaków,ma niepohamowaną skłonność do wpieprzania się i krytykowania innych,nie patrząc przy tym na własny tyłek! Masz prawo do odpoczynku,do spokojnego załatwienia spraw i do zadbania o własne zdrowie! A innym nic do tego!
    Ale pokrzyczałam...;) Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jak tak ktoś krzyczy w imię mojego dobra ;)

      Usuń
  6. Też Mikołaja dawałam na kilka godzin i kilka dni i sobie bardzo chwalę, odżyłam, zaczęłam się cieszyć czasem z nim, miałam ponownie anielską cierpliwość, wszystko pozałatwiałam w urzędach, założyłam działalność, odżyłam intelektualnie, odbiłam się psychicznie, mały chodził chętnie, poznawał nowe zabawy - same plusy. Nie zaczął jakoś więcej chorować. Teraz dzięki temu przedszkole od razu na tak i nie ma problemu. Twoje życie, dziecko i decyzja. Jak innym coś do tego, to niech się zwolnią i pobawią w nianię, może zrozumieją, a może nie ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia pójścia do przedszkola w takim przypadku to pikuś, żadnych problemów :)
      A żłobek to mnóstwo plusów jak widać z resztą :)

      Usuń
  7. Ogolnie ja tam sie ciesze ze masz taka mozliwosc, ale nie martw sie odkad Patrick pojdzie do LZobka na 2 dni po 5 h od polowy listopada, to tez mi wszyscy truja a po co skoro Ty siedzisz w domu, slowa mojego ojca i co z tego skoro to zlobek francuski, no sorry nie ma polskiego a i tak jest szansa ze jest to miejsce , Emma od wrzesnia idzie do przedszkola (ecole - mowimy jej po francusku, bo wsyzscy mowia ecole i my tez :)) zeby jej sie w glowie nie pomieszalo). Bede miec wiecej czasu dla siebie, dla synka do polowy listopada i wogole bedzie tez na caly dzien i znowu po co skoro moge ja zabierac na obiady do domu (jest taka mozliwosc we Francji), a po cholere ja mam sobie glowe zawracac zeby po nia leciec o 11h30, szykowac obiad i odstawiac na 13h30 zeby odebrac o 16h30. No tak wyrodna matka bo siedzi w domu, a obiad kosztuje 1.70 euro... jeszcze nas stac. i znowu slowa mojego ojca : po co sie cieszyc i tak bede ryczec przez pierwsze dni" ... dziekuje za wsparcie tatusiu ...
    Dobrze ze o tym piszesz, bo az milo sie czyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie mi przykro i znam to gadanie bo ta kwestia dotyczy również rodziny w moim przypadku...

      Usuń
  8. Żłobek to dobra sprawa, dziecko ma możliwość zabawy, Ty masz chwilę oddechu. Sama planuję za kilka miesięcy na kilka godzin tygodniowo zaprowadzać Marysię bo ja nie zapewnię jej takich zabaw jak będzie miała w grupie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli chodzi o punkt 8, to mam tak samo :D :D :D
    u mnie jest jednak praca.. - i jak pracuje to rozpaczam, ze Bobasa mego nie widze.. a jak mam troche wolnego, to przez pierwszy tydzień sie zachwycam.. a pozniej juz niestety wariuje..;)
    Aaaa.. i też chętnie poczytam o tych sposobach Cioci na diabły wcielone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam znać jak wypróbuję te sposoby :)

      Usuń
  10. Ja rozważam dać Miśka do grupy przedszkolnej od jesieni żeby właśnie się przyzwyczaił do tego że jest czasem bez mamy, nauczył bawić z dziećmi itd. I wiem, że dla jego rozwoju to będzie super też jak będzie przebywał ze starszymi dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  11. A tam fanaberia... A poza tym należy Ci się nawet leżenie i pierdzenie pod kołdrą, po tym jak non stop 'siedzi się' z dzieckiem. Moja mała ma narazie siedem miesięcy, ja wróciłam do pracy i póki co rozważam raczej nianię. Ale jak lekko podrosnie i zacznie być bardziej mobilna, również zamierzam posłać ją do żłobka. Dziecko zupełnie inaczej rozwija sie wśród dzieci, a u nas na podwórku raczej dzieci brak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puścić takiego maluszka do żłobka to jednak nie to. 1,5 roku - 2 latka to dobry czas i też nie dla wszystkich dzieci :)

      Usuń
  12. A ja uważam, że metka to wół roboczy i wolny czas jej się należy. 2-3 h w żłobku to świetny pomysł. Jakbym na swojej wiosce miała żłobek to me dziecię by tam właśnie na owe 2-3 h zostało wydelegowane. A poza tym kontakt z dziećmi rozwija.

    I nie waz się słuchać tych idiotycznych komentarzy to chyba mówił ktoś kto nie spędził nigdy nawet miesiąca 24/7 z dzieckiem.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dobrze przeczytać coś dobrego o żłobku - my się jeszcze nie zdecydowaliśmy, ale rozważamy. Niestety wciąż tylko krytyczne, albo wręcz katastroficzne opinie mi otoczenie podsyła.

    OdpowiedzUsuń