środa, 7 sierpnia 2013

Gdy brakuje matce dystansu.

Wiem dlaczego jestem taka podła i koszmarna.
Nie musiałam szukać daleko.
To wcale nie takie trudne.
I choć nie raz wspominałam to słowo...
...to na trzecim miejscu po
DEFICYCIE UWAGI
DEFICYCIE CIERPLIWOŚCI
Cierpię na 
DEFICYT DYSTANSU...

Wasze słowa pod postem o użalaniu się dały mi do myślenia. Jakkolwiek pławienie się w czarnych myślach, użalanie się nad sobą, popisywanie jak mi źle mam opanowane do perfekcji tak okazuje się, że jestem odważna, bo o tym głoszę wszem i wobec a w dodatku są wśród Was te, które mają podobnie...

Wynika z tego jasno, że nie jestem sama (o ja biedna! a jednak nie ma się komu nade mną litować) i  mimo tej całej czerni jestem dobrą matką.

Mój głęboko zakorzeniony samokrytycyzm nie pozwala na samozwańcze myśli z kategorii "jestem dobrą matką". Jeśli już to jestem matką jako taką a na pewno nadmiernie sfrustrowaną.

Po 3 tygodniach gnicia na wiejskich włościach, z 3 zapaleniem zatok odprowadziłam dziś Lenkę do żłobka. Nie do końca kontaktując, z przyduszoną krtanią poszłam zarejestrować się w przychodni (numeru do przychodni rano nie znalazłam), (na 17:30!). Wracając zaszłam do laboratorium zrobiłam sobie badanie TSH (wynik po 16 w internecie). Zrobiłam zakupy w rossmanie i usiadłam na 4 literach, na niemal godzinę, do ulubionej kawiarni, z ulubioną kawą... Rozmawiałam z siostrą... 

Nie mogłam rozkoszować się smakiem najlepszej kawy, gdyż mój zmysł powonienia nie funkcjonuje. Dlatego dylemat miałam czy w ogóle brać. Po tej rozmowie zaszłam jeszcze do sklepu po okulary przeciwsłoneczne i poszłam do domu rodziców. Tam spędziłam niecałą godzinę. 

Poczułam coś takiego, coś co odciąga ode mnie wszelkie czarne myśli. W pewnym momencie myśląc o Córce (której dość miałam od tygodnia) poczułam ciepło w moim sercu. Tak jakby wszelkie negatywne emocje na więzi z Córką rozprysły się a między mną a Nią nastał ład i porządek. Ten ład i porządek to właśnie dystans.

Tak na prawdę nie ma znaczenia co robiłam dzisiaj rano. Chodzi o to, że każda wykonywana czynność powodowała fakt, że te złe emocje po kolei odchodziły ode mnie. Odbierając Lenkę ze żłobka pragnęłam nie tylko na nią spojrzeć ale po prostu potrzebowałam jej obecności! 

Spojrzałam na moją Córkę tak inaczej, z boku.. z dystansu i zobaczyłam zupełnie inne Dziecko. 
Zobaczyłam piękną 2 latkę, spokojną patrzącą na mnie z miłością i tęsknotą...
Zobaczyłam Dziewczynkę pełną nadziei, pełną dobrej energii.
Zobaczyłam w Jej wyrazie twarzy siebie i mojego męża...

To była magiczna chwila, jakby czas zatrzymał się w miejscu...

Mogę się karcić za każdym razem, gdy wpadam w marazm żalu i złości, oto że znowu wyzbyłam się dystansu. Ale taka prawda że aby złapać dystans do kogoś lub/czy czegoś muszę stanąć z boku i spojrzeć na to z innej perspektywy. Tak by dostrzec to czego żal i złość mi nie pozwalają.


8 komentarzy:

  1. Dokładnie tak, tylko w tej całej frustracji człowiek o tym zapomina, sam się nakręca i ciężko spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.
    Czasem ktoś nas w dupsko musi kopnąć,a czasem robi to po prostu życie.

    Pięknie napisane i mam nadzieję, że taki stan będzie trwał dłużej :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Chwilo trwaj jak najdłużej :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy potrzebuje chwili oddechu

    OdpowiedzUsuń
  4. cała prawda, też brakuje mi dystansu, szczególnie w te upały! ale dziś mam nadzieję go złapać, i złapać też oddech do kolejnych zmagań. pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. nawet największej perfekcjonistce potrzebna jest chwila na oddech i pobycie niedoskonałą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie chwile są bardzo potrzebne. A i dziecko trzeba powoli uczyć samodzielności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dystans, to jest to! (Czego i mnie brakuje...) ;)

    OdpowiedzUsuń