piątek, 30 sierpnia 2013

Ja nie zupa grzybowa - nie trzeba mnie lubić.

Blogowanie to swego rodzaju ekshibicjonizm.
Odzieramy siebie samych lub bliskich z prywatności
Pokazujemy światu nasze gęby.
Gdy się siedzi przed ekranem lapka chyba nie do końca ogarnia nas świadomość 
jaki zasięg ma to co wysyłamy po kliknięciu "opublikuj".





Wbrew temu, że mój ojciec alkoholik dzieciństwo miałam świetne. Spędziłam je niemal non stop na osiedlowym podwórku. Miałam ekipę, koleżanki... Wszystko się skończyło gdy w wieku 10 lat Mama odeszła od ojca. Wtedy skończyło się moje dzieciństwo. Jako rozwodząca się rodzina społeczeństwo nas wykluczyło. Straciłam wszystkie koleżanki, bo nie mogły się ze mną "zadawać".


Nim pogodziłam się ze wszystkimi faktami swojego życia minęło wiele lat. Tak samo mnóstwo czasu musiało upłynąć nim zrozumiałam, że nie wszyscy muszą mnie lubić... W między czasie stałam się wredna i paskudna. Po dzień dzisiejszy dobrze mi w skórze wrednej i wyszczekanej. 

Kilkakrotnie na blogu wspominałam o tym jak 5 lat temu odcięłam się totalnie od wszystkich dotychczasowych znajomych. Teraz mam męża i cudną Córę. Żyjemy na wsi, w spokoju...

Prowadzenie bloga w moim przypadku wzięło się m.in z tego, że brakowało mi ludzi, kontaktu z ludźmi, odbiorców moich słów... I tak w tej mojej wsi nieświadoma jeszcze blogosfery pisałam tak to co mi w duszy siedzi...

Ale w wirtualnym świecie wcale nie tak daleko do tego realnego. Ponoć bywa gorzej, bo anonimowo łatwiej wyrzucać z siebie jad. Ale dla mnie różnicy wielkiej nie ma. Poznałam jad w realu i tym jadem w wirtualu wcale zaskoczona nie byłam i nie jestem. Przywykłam do tego, że ludzie migrują w życiu. Przychodzą i odchodzą. Nie trzymam nikogo siłą. Odcinam się, nie rozpaczam. Tak po prostu jest.

Piszę bloga w lekko aroganckim tonie. Wylewam z siebie to co chcę nie zastanawiając się do końca jak moje słowa będą odebrane. Zazwyczaj nastawiam się na atak i potyczki słowne. Jakież moje zdziwienie jest, że nie mam tego w ogóle!

Może dlatego, że nie pokazuje twarzy dziecka i nikt nie może stwierdzić czy jest ładne czy brzydkie?

Może dlatego, że nie opisuję osobistych spraw/relacji z mężem i resztą członków rodziny?

Może dlatego, że skupiam się głównie na sobie?

Może dlatego, że opisuje macierzyństwo takim jakie jest bez obsrywania siebie i Was lukrem?

Może dlatego, że piszę szczerze?


Jakkolwiek nastawiona do boju odkąd piszę bloga z miłym zaskoczeniem i poniekąd rozczarowaniem, bo w tym wszystkim chodzi o zrozumienie z Waszej strony. Mimo moich złych cech, mimo moich frustracji i bycia rozdartą potraficie mnie rozumieć.

To wirtualne zrozumienie płynące od Was to taka stała nadzieja, która ilekroć było mi źle, trzymała i trzyma mnie "przy życiu". Jeśli brakowało mi wyrozumiałości wśród bliskich zawsze odnajdywałam je tutaj. To dlatego jakiś czas temu napisałam, że blog to dla mnie ściana płaczu :)

Bloga piszę dla siebie i dla Was. Dla tych, którzy przeżywają podobnie, którzy nie mają takiej odwagi jak ja by wykrzyczeć światu co ich boli. Przychodzicie, odchodzicie, przybywa Was, ubywa. Normalka. 

Ostatni czas jest dla mnie wyjątkowy. Boję się mówić na głos, że jest "dobrze". 

A jest. Lenka do żłobka nie chce iść tylko być ze mną... Dobrze jej ze mną. Dziwi mnie to i nie dziwi jednocześnie. Nie pozwala mi rano wygrzebać się z łóżka. Wisi na mnie czego dzisiaj mam już po kokardki.
Od wtorku wprowadzam z sukcesem zmiany w moich nawykach żywieniowych. Zaczęłam się ruszać. I w końcu wsiadłam w auto! Pierwszy raz w moim życiu, wsiadłam SAMA do auta wraz z Leną w foteliku i pojechałyśmy w miasto. Nareszcie mam więcej energii i sił do codzienności.

A to dopiero początek :)

Lenka mnie lubi, kocha wręcz uwielbia być ze mną. Tak samo mąż. Tęsknił za mną, za Lenką jak nas nie było. Teoretycznie powinna być to oczywista oczywistość a jednak nie raz mnie to dziwi... ;)




15 komentarzy:

  1. I to jest komentarz, zawarłaś wszystko, jeżeli ktoś spodziewa się że za każdy jego post inni dadzą mu order, a pod każdym zdjęciem bedą piać z zachwytu to już są skazani na porażkę. Tak piszemy dla siebie i dla innych bez obłudy, bez fałszu, taki post każdy bloger powinien dodać do ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie przechwalam się na blogu. Oczekując poparcia moich zachwytów przeżywałabym notoryczne rozczarowanie za jego brak. Nie potrzebuję ochów i achów tylko zrozumienia.

      A tak zaskakiwana jestem notorycznie :)

      Dzięki :)

      Usuń
  2. Fałsz i obłuda są wszędzie...niestety. A może nie masz hejtów bo nie wywyższasz się nad innych? Takie patrzenie na wszystkich z góry wkurza ludzi...Ja lubie do Ciebie zaglądać bo nie lukrujesz świata:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie w blogowym świecie zaskoczyło to jak szybko ludzie potrafią zmienić zdanie: dziś kocha a jutro nas nienawidzi. W sumie to ja nie wiem dlaczego mnie to zaskoczyło skoro w życiu codziennym przyzwyczaiłam się już do tego i mnie to nie dziwi. Dzięki blogowemu światu poznałam już wiele wspaniałych osób (piąteczka Anie :*).

    OdpowiedzUsuń
  4. twój blog jest jednym z niewielu, gdzie ktoś pisze tak otwarcie o sobie.
    lubię to.
    wierz mi nie raz, nie dwa chciałabym wyrzucić z siebie złość, frustracje, ale brakuje mi odwagi i noszę to w sobie.
    jest dobrze i mów o tym głośno :)
    fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że wszystko zmierza ku lepszemu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój ojciec też pije, nie mam z nim kontaktu :/
    widać że jesteś szzcerą osobĄ podziwiam!

    jak chcesz zapraszam do sb na blogA,.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie się Ciebie czyta, tak normalnie, tak jak prawdziwe życie.

      Usuń
  7. podziwiam za szczerość, nie każdy w blogowym świecie ma tyle odwagi! Aby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupowałs kiedys Lence w Biedronce ksiazeczke z naklejkami. widziałam podobne teraz w promocji w pepco za jedyne 2,99:-D :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha juz kupiłam- ale jednak te Biedronki lepsze:-D grubsze i wiecej naklejania

      Usuń
  9. Dlatego tu wracam :-)...czuje bliską duszę.
    Mój tez pił..ale Ja miałam dwa światy. w domu piekło, a na podwórku, szkole inny, lepszy świat. pomiędzy jednym a drugim - przepaść - musiałam sie jakos odnaleźć.. stąd pewnie moja "skrajność" i jednoczesnie umiejętność odnajdywania się w "nietypowo-różnych" światach :-)

    Co do pisania...sama mam potrzebę ekscybicjonizmu. nikt mnie nie zmusza, robię to na własną prośbę. blog daje mi siłę, a jeśli przy okazji komus pomoże, coś dla siebie znajdzie to super..pzdr

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio tak wiele ludzi narzeka na hejterów, że pewnie dotrą i do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze napisane :)
    Tez zaczelam pisac niedawno, tez nie zdawalam sobie sprawy, ze istnieja w blogosferze przyjaznie, konflikty, klotnie.... Narazie pisze, bo mam ochote. Pozdr

    OdpowiedzUsuń