sobota, 10 sierpnia 2013

Lepiej, będzie lepiej...

Te słowa słyszę non stop.
"Zobaczysz będzie lepiej"
Więc czekam na to lepiej...
I co?
I dupa.

Ten rok nie jest łaskawy. Ani dla mnie ani dla nas.
Może to jakiś test sprawdzający? Tylko w jakim celu?
Staram się uatrakcyjniać naszą codzienność ale jest coraz trudniej.
Codzienność w domu to dla mnie prawdziwa męczarnia.
Córka drażni na każdym kroku. I nie jest to dla mnie łatwe.
Paradoks tkwi w tym, że ja wciąż staram się by było dobrze, lepiej nam wszystkim a kompletnie mi to nie wychodzi.
Nie potrafię pogodzić się z tym, że po jednym problemie pojawia się następny i tak jeden za drugim gonią się nawzajem.

Zdałam sobie sprawę, że dobrnęłam do ściany z którą walczę, która odbiera mi tlen bo powoduje, że się duszę tu gdzie jestem.

Bardzo bym chciała iść do pracy. 

Kilka lat temu potrzebowałam wyciszenia, schowania się przed ludźmi.
Wystarczy. 

Tylko co z tego, że chcę i pragnę tak ważniej zmiany jak wszystko co się dzieje wokół mnie stoi na przeszkodzie by móc zmienić kierunek... Kłody pod nogami  pojawiają się jedna po drugiej. Mam uczucie zabetonowanych nóg i żadnej możliwości ruchu.

Staram się wracać do chwil gdy byłam w ciąży, odnaleźć to pragnienie, jakie towarzyszyło wtedy w tak oczekiwanym czasie. Nie mogłam się doczekać radości i szczęścia z jakim wiążę bycie Mamą. 

Kocham moją Córkę bardzo, całą sobą, całym sercem a jednocześnie cholernie mnie drażni i wkurza. A jeszcze bardziej wkurzam się na siebie samą. Bo jestem taka do dupy. 

Lenka skończyła 2 lata. Wypracowany do tej pory system przestał się sprawdzać. Nie wiem od czego zacząć, co jeszcze zmienić. Wprowadziliśmy żłobek - efekty są rewelacyjne. Tylko ciężko utrzymać żłobek bo Lenka choruje i tak czy owak kisimy się w domu jak ogórki.

Byłyśmy któregoś razu na zakupach. W rossmanie wyczaiłam takie oto musujące kule do kąpieli:


To dopiero hit i szał.
Pięknie pachną, kolorują wodę, jedna to koszt 2,99zł.
Nie wrzucamy całej kuli do kąpieli.
Odcinamy nożykiem kawałek :)
Lenka woła "Mama kulu kulu kąpu kąpu" :)

Dawno nie byłam w sh. Wczoraj miałam okazję zajść do mojego ulubionego sh. Akurat była dostawa - 29zł za kg. Znalazłam bardzo oryginalne buty :D


Całe 13,50 zł :)

Nie wiem kiedy je włożę bo u nas leje, burza za burzą! 
Wspaniałe rześkie powietrze w końcu jest czym oddychać :)
Nie cierpię upałów!

16 komentarzy:

  1. ale ja mam takie samo wrażenie, że z doła w dół. Ja już pracuje ile było radości bo dobre godziny bo babcia z Hanią bo więcej hajsu iiiii szał minął jest jakaś ciągła potrzeba, no właśnie ja już nie wiem czego

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Lepiej' przychodzi do każdego w innym czasie. Żeby przetrwać aktualne 'gorzej' trzeba jakimś cudem nauczyć się dostrzegać pozytywy każdej sytuacji, aby zbytnio nie zwariować w oczekiwaniu na 'lepiej'. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. oj mam podobnie
    też czasami mam dość, nie mam sił do małej
    potem jestem zła na siebie

    wracam od września do pracy i cieszę się ogromnie bo jest nam to potrzebne by trochę od siebie odpocząć

    OdpowiedzUsuń
  4. Kule sa świetne. Musze poszukać u siebie w Rosku.
    a buty boskie.

    I będę szczera. Lepiej będzie jak dziecko się wyprowadzi i założy swoja rodzinę... chociaż nie... wtedy tez będzie źle bo pusto. Cóż macierzyństwo to orka, ciężka, a matka to koń... i nie zmienimy tego. Trzeba zacisnąć pośladki i walczyć choćby ze sobą...

    OdpowiedzUsuń
  5. My chyba tak wszyscy żyjemy - do problemu do problemu z chwilami oddechu i uśmiechu, niestety.
    Ja jestem tydzień na urlopie i już mnie dobija codzienność...

    Uwielbiam te kule :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przez te upały też miałam ciągłego wnerwa, a córka ma dopiero pół roku. tak to jest, chyba tracimy siebie na rzecz dzieci i to jest czasem ciężkie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic nie tracimy!!!!zyskujemy!!!niezla zolzo!usmiechnij sie do siebie i corki!czesto piszesz o swoim dda ... A jakie problemy emocjonalne bedzie kiedys miala Lenka? Tak mnie denerwuja Twoje wpisy ze sama nie wiem po co tutaj wracam? Chyba zeby sie przekonac , ze razem z Lenka wygrasz ta walke:) bo jakos i tak w Ciebie wierze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi mnie też to denerwuje i te moje wpisy denerwują i sama siebie denerwuje ;)

      Dzięki!

      Usuń
  8. kurcze, a ja zawsze całe daję :D Ja mam podobnie, wiesz jakie mam problemy, a najgorsze, że też czuję jakbym miała nogi w betonie, próbuję w jedną, albo drugą stronę i wracam do punktu wyjścia, znam to :( dziecko bywa wkurzające, ale przeważa radość z tego, że ją mam :) Trzymaj się mocno

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie wkurza mój Pierwszy Anioł i tym bardziej cierpię,bo dopóki nie było Drugiego Anioła to był cudownym grzecznym dzieckiem a teraz to ciągła walka z nim no i jeszcze musze uważać,bo maleńkiego próbuje sobie ustawić.

    Trzeba szukac dobrych chwil każdego dnia.Małych rzeczy :))
    Trzymajcie się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne buty! chyba nowe.
    a cena, żal nie brać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zadaniem nr jeden powinno być jednak pójście do pracy. Tak myślę. Mam te same realia, dziecię niby w żłobku ale częściej w domu, bo choruje. Ale powrót do pracy wiem że będzie korzystny. Martwię się co zrobimy z chorobami, ale z drugiej strony kiedyś taka passa musi się skończyć. A może spróbować odpocząć parę dni od wszystkiego - zostawić dziecię pod opieką i parę dni spędzić gdzieś indziej, w innym powietrzu? Żeby odsapnąć, zatęsknić, nabrać nowej perspektywy? Tydzień by można, choćby tydzień.

    OdpowiedzUsuń
  12. Buty super. Ja tam tez wole jak jest chlodneij.

    Szkoda tych chorob Lenki, pewnie jej sie w domu nudzi, a Tobie przy okazji tez. NIc nie mozesz zrobic, niczym sie zajac tylko dla siebie ... ale pamietaj ze po burzy przychodzi slonce , po tych burzach z Lenka tez wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Swietny kolor butow!
    ...trzymam mocno kciuki za lepsze jutro!

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialne buty, uwielbiam ten kolor.

    OdpowiedzUsuń