środa, 14 sierpnia 2013

Słoiki 2.


Jestem ogromną fanką wszelkich pojemników na przechowywanie
Zarówno tych dużych jak i małych.
Drobiazgi trzymam w większych kolorowych pudłach i mniejszych szklanych lub plastikowych...
Za nami rundka po mieście.
I zakupy w rossmanie...
A tam takie słoiki z ceną na do widzenia: 5,39zł



Nie są duże ani małe. 
Raczej średnie.
Nie wiedziałam po co i do czego je biorę.
Nad tym zastanowiłam się przez chwilę w domu.
Stanęłam w mojej mikro kuchni...
...i wymyśliłam!

Słoiki wzięłam 2.
Włożyłam do nich podręczne leki. 
Moje które biorę codziennie.
I te które biorę średnio 2 razy w miesiącu.

Lenka dosięga już wszędzie.
Potrafi przestawić krzesło, wejść na nie, otworzyć wiszącą szafkę w kuchni...

W domu sama nie zostaje więc mam nadzieję, że ten sposób przechowywania nam się sprawdzi :)


P.S. A Lenka jednak zmaga się z chorobą "bostońską". Ku naszemu szczęściu przebiega łagodnie.



9 komentarzy:

  1. Kurczę, dobry pomysł. Pod ręką ale zabunkrowane przed Małą. Zdrówka dla Lenki!

    OdpowiedzUsuń
  2. zgapiam i wykorzystam, ja trzymam leki w szafce wysoookooo, tak samo żele do wc - stoją na apteczce, leki takie zapobiegawcze mam w apteczcce, a te które biorę w kuchni w szafce, mi trudno tam nawet sięgnąć :D Dobrze, że łagodnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj jak czytałam o tych krostkach w buzi i na kończynach,od razu skojarzyło mi się z wirusem Coxackie'm , czyli chorobą bostońską. Nie chciałam krakać, ani podważać diagnozy lekarskiej :) Julka też przez to przechodziła. Podobno ten wirus przenosi się przez ślinę,ale nie tylko. Wspomagaliśmy się Calcium w syropie,witaminą C i pudrem w kremie. Z tego co pamiętam po ok. 4 dniach przeszło :) Zdrówka dla Lenki życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pomysł ze słoikami :) Nie wpadłabym na to, u mnie one służą do przechowywania składników w kuchni ;) A dla Lenki mnóstwo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Emilka to przechodziła rok temu, ale na szczęście nie miała wysypki na kończynach, skończyło się tą w buzi.
    nazywa się to inaczej zapaleniem jamy ustnej.
    oby przebieg łagodny by.
    zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  6. zdrówka dla córeczki :)
    a słoiki fajne-zakupię i dżemu do nich nawtykam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie tak myślałam, że to bostońska choroba-przez tą wysypkę. Tylko za chiny nie mogłam sobie prztpomnieć, jak ona się nazywa...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bostońska obiła mi się o uszy. mam nadzieję, że w praktyce jej nie będę testować.

    OdpowiedzUsuń