poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Użalam się.

Minęło 2 lata mojej drogi macierzyńskiej.
Za miesięcy parę minie 3 lata od chwili, 
Gdy dowiedziałam się o Bąblu w brzuchu.

Macierzyństwo to ciężka harówa. Sinusoida. Każdy mówi, że są dobre i złe chwile.
Raz lepiej, raz gorzej. Nic nie jest proste a Dziecko nie takie łatwe w obsłudze.
Od początku pojawiają się problemy, które mijając nie pozwalają człowiekowi złapać oddechu, bo zaraz pojawiają się następne.
Najgorsze uczucia towarzyszące mnie jako matce: bezsilność, bezradność i frustracja.

Przyznaję bez bicia: macierzyństwo mnie przerosło. A przebywanie z Dzieckiem w domu bez możliwości powrotu do pracy (nie pracowałam w momencie zajścia w ciążę) jest dla mnie niemal karą. Ciągnę tę codzienność na siłę, wbrew samej siebie. Jednocześnie zżerają mnie wyrzuty sumienia, karcę się i wmawiam, że nie powinnam była decydować się na Dziecko...

Mam świadomość głęboką tego wszystkiego jak i świadomość miałam gdy zachodziłam w ciążę. To nie była wpadka ani zaskoczenie. Chciałam to i miałam. 

Nie miałam pojęcia, że macierzyństwo tak mnie rozczaruje. Nie miałam pojęcia, że mi tak będzie ciężko.
Że to poświęcenie i rezygnacja z własnych potrzeb na rzecz potrzeb małego Bąbla będzie dla mnie tak ogromnym wysiłkiem! Najbardziej rozczarowana jestem sobą. Tym, że jestem taka do dupy, do niczego w roli matki, że się nie spełniam w tej roli czego byłam niemal pewna...

Oczywiście na ten fakt składa się mnóstwo czynników. Ten podstawowy to miejsce gdzie mieszkamy. Jakkolwiek jest to miejsce piękne, spokojne tak dla mnie za spokojne. Warunki mieszkalne też nie napawają optymizmem a szans na wprowadzenie do budowanego domu na tą chwile brak...

Jestem zdołowana. 3 tydzień Lenka jest w domu ja chodzę po ścianach a w zasadzie nie mam serca, cierpliwości ani żadnych innych dobrych uczuć do bycia w domu. Wszystkie plany z przed 3 tygodni leżą odłogiem nie zrealizowane. Mam wrażenie, że stoję w miejscu i moje życie już nigdy się nie zmieni.

Jestem spragniona wszystkiego a jednocześnie mam tak dość dotychczasowości. 

Bardzo bym chciała pochwalić się czymś inspirującym, napisać, że jest dobrze. 

Nie dzisiaj.

15 komentarzy:

  1. Kochana wiem, że to mało pocieszające, ale każda z nas zmaga się z ciemną stroną mocy. Tylko, że niektóre z nas są bardziej wrażliwe tak jak Ty, inne silniejsze, jeszcze inne znalazły w macierzyństwie to coś. Ale każda z nas przechodzi bardzo trudne chwile i każda z nas się podnosi. Wierzę, że i u Ciebie będzie dobrze, bo jesteś bardzo świadomą mamą. Podziwiam Cię za szczerość i jednak siłę do walki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, niejednej z nas brak odwagi by przyznać się do słabości, zwątpienia.
      Helena jest dzieckiem zaplanowanym, wyczekanym i upragnionym, a przez jakże krótki jej żywot po tej stronie brzucha, już kilka razy zwątpiłam i zadawałam sobie w głowie pytanie: po co ci to Kaśka było?
      ale później patrzę na nią, gdy już spokojnie śpi i nie płacze pól nocy i nie wyobrażam sobie życia bez niej.

      Usuń
  2. ...

    czasem przyjdzie TAKI dzień...

    OdpowiedzUsuń
  3. Owszem i tak bywa. Ja w takich chwilach myślę "dobrze, że nie mam sześciorga, dobrze, że mogę wyjść do pracy itp"

    OdpowiedzUsuń
  4. heh, jest ciezko, jest. Nie kazdza z nas odnajduje sie w roli matki, tak jakby chciala... Kiedys ogladalam taki skecz - francuski, opowiada go kobieta, ktora postanowila zmienic swoje zycie z bizneswooman na wlasnie takie zabawne historie ze swojego zycia ... decydujemy sie na dziecko, kazda z nas chce byc mama, ciazujemy wymiotujemy, albo i nie i przychodzi ten dzien porodu, och k.. to az tak boli, ok pieluchy, butla, pieluchy, butla, maz wraca do pracy ,a ty dalej pieluchy i butla, od 6h rano do 23h bez odpoczynku, bez wytchnienia, klade sie do lozko i mysle tylko "spac", a maz czeka z pytaniem "zonko, moze sie pokochamy" - nie masz sobie ochoty palnac wtedy w leb. PO 5 latach zapominasz jak bylo i trach : czas na kolejne dziecko, a po zaciazeniu i zaraz po porodzie, mowisz sobie. Boze jak to mozliwe ze 6 lat temu mialam to samo i teraz znowu mi sie w glowie poprzewracalo..."

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda z nas ma takie dni. Przesyłam dobre, pogodne myśli!

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdego tak czasem trafi smutek nie każda kobieta musi czuć to powołanie.
    Chyba potrzeba by ci było zmiany np póścia do pracy. ja np wróciłam do pracy gdy Marysia miała 7 miesięcy i uważam że to była najlepsza moja decyzja spełniam się zawodowo a dziecko kocham nad życie. Chodzi do żłobka i nie uważam by działa jej się tam krzywda. a nie raz miałam zwątpienie czy na pewno tego chciaąłm

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieraz i tak pewnie będzie, ale co zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdarzają się takie dni i takie myśli. Nie ma co ukrywać i udawać, że jest dobrze jak nie jest. Sama rozumiem frustrację tą niejaką samotnością 1+1. Bo pomimo całej miłości, ileż można się zachwycać dzieciem i biegać na każde polecenie (zwłaszcza, jeśli jest to energiczna Lenka ;) Masz ochotę wyrwać się, zająć czymś bardziej konstruktywnym albo po prostu innym. Może czas poszukać pracy, zwłaszcza jak Lenka rozpoczyna karierę żłobkową. Pół etatu, wolontariat, cokolwiek, byle wyjść z domu. Tylko nie daj sobie wmówić (sama sobie wmówić), że jesteś do niczego w roli matki. Może czasem się nie spełniasz, ale matką jesteś dobrą i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam Cię,że piszesz otwarcie,tu na blogu,o tym co Cię boli. Ja próbowałam,wiele razy.Ale zawsze takie posty kończyły się "szkicem roboczym".Na swoim blogu jestem jak najbardziej szczera! Ale kiedy przychodzi frustracja,jakoś nie potrafię jej upublicznić i po prostu mnie "nie ma".

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie mam dzieci, ani nie mam ADHD, ale właśnie Twój opis macierzyństwa najbardziej do mnie przemawia spośród wszystkich cukierkowych blogów dzieciowych..
    Dla mnie jest najbardziej wiarygodny.
    Może trochę przeraża, ale nie czarujmy się - posiadanie dziecka nie wygląda jak różowe i słodkie reklamy w tv.

    Życzę Ci dużo sił, chęci i uśmiechu każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej sfrustrowana matka?? Bez przesady... Każdy ma chwile słabości. Ale to mija. Uwierz. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie można być Matka idealną. gdzieś przeczytałam, że trzeba być wystarczająco dobrą.

    OdpowiedzUsuń
  13. DZIĘKUJĘ CI ZA TEN WPIS! ja zostałam mama po raz trzeci i choć moje dzieciaki sa przecudowne twoje słowa oddaja to przez co teraz przechodze, nic dodać nic ująć:(

    OdpowiedzUsuń