środa, 25 września 2013

Czy to co dobre musi się zawsze kończyć?

Ku przestrodze.
Ogarnęła mnie full opcja frustracja.
Dzisiejszy dzień to koszmar jakiś.
A ja muszę z siebie wyrzucić żółć...


Jeśli myślisz, że mając Dziecko możesz robić niemal wszystko tak jak zanim ono się pojawiło - zapomnij. Chyba, że masz rodzinę na każde skinienie ręki albo stać Cię na nianię. Mając do dyspozycji tylko męża jest to mało realne. Chyba, że mąż siedzi w domu, lub ma taką pracę, że spędza więcej w domu czasu niż 2h dziennie. Generalizując - jeśli jesteś i masz być sama z dzieckiem - czeka Cię rzeź.

Nie będę opisywać jak jest ciężko i przejebane gdy w ciąży (mimo, że nie choroba) jest chujowo a po porodzie zebranie się w garść jest niemal nie osiągalne. Nie o to chodzi. Frustracje u matki są cykliczne i choć to bardzo indywidualna kwestia dotyczy stety/niestety większości kobiet, nie tylko matek.

A o co mi chodzi? O to, że wydawało mi się iż jak puszczę Dziecko do żłobku 3x w tygodniu na 3h w lipcu to na tyle się przyzwyczai, że we wrześniu nie będzie tak chorować. A tu zonk, całe wakacje przechorowane z mini przerwami. Jak już było lepiej, to zrobiłam pierdolone szczepienie, po którym odporność tak spadła, że Lena morduje katar już niemal miesiąc (z tygodniową przerwą).

Po co miał być żłobek? Między innymi po to, żebym mogła zrobić pierdolone praktyki. Ale kurwa nie mogę! Nie mogę bo gnije w domu z chorym Dzieckiem. I nie mam już siły, nie mam skąd brać cierpliwość. Nienawidzę odkładania spraw na później. Mój rtg zatok i rehabilitacja kręgosłupa leżą w skierowaniach nawet nie zapisane... 

Pracy nie szukam już... Bo najpierw praktyki a do pracy pójdę wtedy gdy Dziecko się z domu wyprowadzi!!!!! (o ile dożyję nerwowo)

Jestem w takiej nerwówce, że nie myślę racjonalnie. Wkurwia mnie już wszystko a Dziecka mało dzisiaj nie wysadziłam w kosmos! 

Żeby było mało, dzisiaj o włos od tragedii moje Dziecko oparzyło sobie nogi inhalacjami. Jak to się stało? Nie wiem, bo głowę odwróciłam na ułamek sekundy. Nie pamiętam jak do niej leciałam na ratunek ale po czasie znalazłam rozrzuconą w locie kanapkę. Zapowiadało się groźnie, a skończyło kilkoma pęcherzykami wokół pięty na ścięgnie achillesa...

Tłumaczyłam mężowi, żeby pomalować w chałupie zanim zacznie się 3 semestr mojej podyplomówki... Ale oczywiście jak to chłop uważa, że inne sprawy są ważniejsze. A mnie nerw ciśnie. Dobijający jest fakt, że jego moje praktyki nie obchodziły do czasu aż zaczęłam się ciskać jak gówno w bucie. Dopiero zareagował i zorganizował opiekę od poniedziałku nawet jeśli Lenka będzie chora i do żłobka nie pójdzie...

Tylko po co czekać aż zacznę buzować?

Cały czas czekamy na kredyt na dom. To już trwa niemal pół roku... Osiwieć można!!!!

Męczy mnie psychicznie i zżera od środka to, że jak muszę coś załatwić JUŻ to nie mogę, bo z Dzieckiem nie mam co zrobić... Wkurza mnie to po prostu. Nie sądziłam, że to może być aż tak trudne do zrealizowania. Nie miałam złudzeń i wiedziałam, że wraz ze żłobkiem zacznie się chorowanie. Nie sądziłam jednak, że szczepienie może tak drastycznie osłabić odporność...!

Byłoby mi łatwiej gdyby mój mąż w takich chwilach wziąć ten dzień wolny i przejął opiekę nad Córką... Bo gdy to trwa tygodniami a ja zalegam ze sprawami, te się nawarstwiają i ja tykam jak bomba zegarowa. Niestety mojemu chłopu nie da się tego wytłumaczyć!!!! A mózgiem ruszy dopiero jak mu urządzę wojnę w domu.

Moje Dziecko tęskni za żłobkiem i za dziećmi... Jest jej tam dobrze, zamierzam przeprowadzić Córce kurację wzmacniającą odporność. Lekarka poleciła nam Broncho-Vaxom. Ktoś coś wie? Słyszał?


 PODPIS

31 komentarzy:

  1. ja brałam broncho vaxom i od tego czasu dużo mniej choruję. drogie dziadostwo ale działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie takie drogie. Już się naczytałam co nieco. Zdania są podzielone. Skonsultuję się jeszcze ze znajomą Mamy farmaceutką.

      Usuń
  2. Ale frustracja Cię dopadła. Też czasami tak mam, ale nie aż tak wielką. Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kumulacja tym bardziej sięgnęła zenitu!

      Usuń
  3. Oj niezła bomba z ciebie. na serio jeszcze nie wybuchłaś?
    Ja dziś też nie wytrzymałam. O tym u mnie na blogu. Trzymaj się! Z jednym dzieckiem jest ok. Serio. Gorzej jak dojdzie drugie. Wtedy wysiada się totalnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszam się tym, że mam jedno. Serio.

      Usuń
  4. głęboki oddech, policz do dziesięciu i ... jutro od nowa :( trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się. Dzisiaj cieszę się zjedzoną przez Córkę owsianką, rosołkiem i zakupami w biedronce :)

      Usuń
  5. moja córka brała Brocho-Vaxom
    rewelacja jeśli poda się w czas...
    nie zwlekaj szwagierka za późno zaczęła lekarzy ochrzaniać, że dzieciak leczone ma tylko objawy a nikt nie zastanawia się nad przyczyną i broncho nie pomogło
    nauczona jej przykładem na 3 wizycie zapytałam dlaczego moja córeczka tak często choruje i czy nie można z tym walczyć dostałam właśnie broncho i...
    koniec z antybiotykiem
    katar jeśli się pojawia to na 3-4 dni góra...
    a cienko było bo już nawet wziewki ze sterydami brała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiamy się z mężem poważnie. Tylko nie wiem czy podać już czy czekać aż katar minie...

      Usuń
    2. a co lekarz proponował??
      są dwa sposoby podawania tego leku-szczepionki
      podajesz 1x dziennie przez 30 dni lub
      drugi:
      podajesz 1x dziennie przez 10 dni a później robisz 20 dni przerwy, znowu 1x dziennie przez 10 dni i 20 dni przerwy- trwa to 3 miesiące
      pierwszy sposób stosuje się przy antybiotyk-o terapii, a drugi przy wzmacnianiu odporności- lepiej poczekać aż wyzdrowieje i już od następnego dnia podawać... w między czasie może wystąpić katar lub kaszel ale nie należy przerywać podawania...
      ta szczepionka jest w kapsułkach które się otwiera, a proszek wysypuje się najlepiej na łyżkę i dodaje się odrobinę soku lub herbaty... ciężko się rozpuszcza a właściwie wcale...
      moja córeczka właśnie złapała katarek nawet nie gorączkuje, ale to pestka w porównaniu do tego co mnie dopadło- ból gardła gorączka katar który za nic nie chce się odczepić i co rano "zaropiałe" oczy, sporo ludzi ma podobne objawy i leczą się niestety antybiotykami...
      a moja Stonka nic herbatka z lipą i malinami i do tego 5 kropelek wit C 1x dziennie

      Usuń
    3. Lekarka zaproponowała ten drugi sposób podania czyli 1x dziennie przez 10 dni miesiąca i tak przez kolejne 3.

      Usuń
    4. a mówiła żeby poczekać aż mała lepiej się poczuła?
      dobra dobra ja tu nie jestem lekarz tylko tak piszę
      wiem że Stonce pomogło

      Usuń
    5. Nie mówiła nic czy mamy czekać. Powiedziała żebyśmy poczytali na temat i zastanowili się :)

      Dzięki za wszystkie informacje :)

      Usuń
  6. To chyba jakieś fazy księżyca czy inne cholerstwo bo całkowicie Cię rozumiem. Też po szczepieniu borykamy się z kaszlem, na który co lekarz to inna opinia i koncepcja leczenia, do tego pieprzony rotawirus męczył dziecię i chłopa parę dni, wiec wszystko na mej głowie. Opcja żłobek w zawieszeniu.
    Ja we wtorek teoretycznie wracam do pracy, dziecię chyba się nie wykuruje do tego czasu, więc nie wiem kto z nią zostanie, bo w robocie nie mogą się ogarnąć w jakich godzinach mam przychodzić. Wkurzam się na Chłopa, siebie, dziecko oszczędzam bo niczemu nie jest winne. Mam ochotę ekspediować się na księżyc, albo rzucić robotę przed jej zaczęciem.
    Może jutro będzie lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Twoje posty! piszesz to co czujesz i to mnie urzeka w Tobie! Miałam ten sam problem kilka lat temu.sześć lat czekałam by wyrwać sie z domu od smroda!
    mama A.

    OdpowiedzUsuń
  8. W pełni Cię rozumiem, ja jestem na wychowawczym i mimo, że kocham malego nad życie, czasem mam ochotę uciec najdalej od niego...:(na męza liczyc nie mogę-wiecznie zapracowany, w domu bywa praktycznie w weekendy, jeśli chce gdzies wyjść, coś zalatwić-wszędzie ciągnę malego,nie mam praktycznie żadnej odskoczni.Czasem czuję się jak chomik w kółku...codziennie to samo... zastanawiam się co będzie jak nadejdzie sroga zima..skonczą się wielogodzinne spacery, wyjścia z malym "do ludzi" a to jest mi bardzo potrzebne...ps przejrzałam Twojego bloga po zdjęciach wnioskuję, że mieszkamy chyba niedaleko siebie:)pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz do mnie meila!

      niezlazona@wp.pl

      Może się kiedy spykniemy na kawkę?

      Usuń
  9. łączę się w bólu i cierpieniu. Człowiek myśli: jak pójdzie do przedszkola to będę mieć wreszcie czysto w domu, wreszcie siądę ,odpocznę, zrobię to co jest do zrobienia. A tu dupa.

    OdpowiedzUsuń
  10. współczuję... ja sie ostatnio wnerwiam,ale to pewnie okres mi się zbliża....też miałam ochotę wyastrzelić w kosmos...tylko nie wiem kogo bardziej:/
    co do szczepień, niestety działaja odwrotnie niż nam się mówi...my przestaliśmy szczepić po 3 dawce pentaximu (czyli tej na błonice, krztusiec i tężec), a i tą młoda dostała dopiero po ukonczeniu roku. Na razie choruje rzadko, nawet jak chodziła do żłobka, to 1 raz nam sie pochorowała, a tak to co najwyżej katar...
    Trzymam za Was kciuki i za zdrowie Lenki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My i tak jedno szczepienie odpuściliśmy. I chyba dobrze zrobiliśmy!

      Usuń
  11. Właśnie jeśli chodzi o szczepienia, jestem bardzo ostrożna...Wiem,że zdania są podzielone. Moja młodsza córka,pierwsze szczepienie po urodzeniu,przypłaciła roczną rehabilitacją.Nie szczepie jej do dnia dzisiejszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się czy szczepienia skojarzone są dobre. Czy jednak lepiej byłoby szczepić tak jak kiedyś...

      Usuń
  12. A ja myślałam, że u wszystkich matek - polek jest pięknie, różowo i kolorowo... a tu widzę, że podobnie jak u mnie - bywa różnie. Będzie lepiej niedługo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa różnie. Jak to w życiu raz lepiej raz gorzej. Można się cieszyć drobnostkami ale jak chujowo to po co mam mydlić oczy?

      Usuń
  13. Mam to ostatnio!!!
    Dzieci oszalały!
    Wczoraj jeden drugiemu rozciął głowę, a dziś drugi pierwszego kopnął w nos tak że krew się polała... dobrze że trzeci nie jest jeszcze mobilny... Zawsze mogło być gorzej. Zawsze może być gorzej!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bajko Kochana trzymaj się mocno, mój Mati miał kurację bronho vaxonem, pomogła i u Was będzie lepiej

    OdpowiedzUsuń