wtorek, 3 września 2013

O tym jak postanowiłam zmienić nawyki żywieniowe.

Mam taką budowę ciała, że nawet jak grubnę to jakoś się to nie rzuca w oczy.
Wszyscy wkoło mówią, że dobrze wyglądam.
Nie mam się co czepiać a wagi w domu nie mam...
Moja mama kupiła wagę!
Po latach nie ważenia wlazłam na wagę i zbladłam!


Oczywiście nie mam nadwagi, nie jestem otyła. Ale nie jest mi dobrze. Przez większość życia miałam niedowagę, "dzięki" chorej tarczycy jadłam wszystko i nie tyłam w ogóle. Po operacji w kilka miesięcy z 48kg zrobiło się 57kg. I tak mi odpowiadało. Wchodząc na wagę mamy ponad 2 tygodnie temu ujrzałam grubo ponad 60kg przy wzroście 164cm. Postanowiłam więc wrócić do tych 57 jednak bez konkretnej diety.

Ponadto na 1 miejscu jest mój stan zdrowia. Przez problemy z wydolnością płuc (2 razy zapalenie płuc + alergia na wszystkie pyłki) mam problemy z oddychaniem i nie mogę biegać ani podejmować się dużego wysiłku fizycznego. Do tego niedoczynność tarczycy a co za tym idzie słabsze krążenie i niskie ciśnienie. Wysuwający się dysk w dolnym odcinku kręgosłupa... I parę innych "defektów".

Wraz z początkiem tego roku podjęłam się pierwszej próbie zmian swojego ciała. Skupiłam się na ćwiczeniach bardziej niż na diecie i skończyło się rwą kulszową.

Zaczęłam szukać informacji, grzebać w necie, pytać wśród znajomych. Nie bardzo wiedziałam od czego zacząć. Dotarłam do przeróżnych tabeli produktów ze wskaźnikiem glikemicznym np. TUUUU Od razu wyrzuciłam ze swojej diety płatki kukurydziane na mleku, które jadłam codziennie od zawsze! Ograniczyłam ziemniaki do 1 razu w tygodniu.  Sięgam po produkty o średniej i niskiej wartości wskaźnika glikemicznego. Metodą prób i błędów wyklarowałam sobie dzienny harmonogram żywienia idąc jednocześnie na kompromisy, bo zmiany należy wprowadzać stopniowo:

Śniadanie - Po wstaniu z łóżka wypijam szklankę ciepłej wody z cytryną. 
Po 30 minutach (ok 8-9 rano) (w trakcie których przygotowuje sobie i Lence 2 śniadanie) zjadam owsiankę gotowaną na wodzie, z jogurtem jogobella owocowym - nie jestem w stanie jeść samej owsianki na wodzie, ten jogurt to pewne ustępstwo :)
Po 30 minutach wypijam kubek zielonej herbaty.
Później szklankę wody lekko gazowanej. (nie idzie mi woda niegazowana to też mój kompromis)

Na 2 śniadanie (ok 11-12) przygotowuje koktajl owocowy:
Wrzucam kiwi, brzoskwinię, nektarynkę, maliny, borówki amerykańskiej i garść natki pietruszki. Wlewam 100% sok pomarańczowy. (unikam mleka i jogurtu naturalnego w połączeniu z owocami)

Szklanka wody.

Ok 15 jestem baaardzo głodna! Zjadam niepełną miseczkę zupy warzywnej. W zeszłym tygodniu była to zupa z cukinii wczoraj i dziś zupa krem ze świeżych pomidorów. Dodaję pestki z dyni/słonecznika. Przy dużym głodzie nawet kromkę pełnoziarnistego chleba!

Kawa z odrobiną cukru bez mleka!

Ok 18 Jem wspólny obiad z mężem i z Córką. Jeśli oni jedzą ziemniaki, ja jem np. kaszę pęczak. Do tego sałata, pomidor, cebula. Mięso jem albo i nie. Zastępuję ziemniaki też makaronem al dente, lub ryżem.

Szklanka wody.

Piję przed jedzeniem 30 minut i po jedzeniu 30 minut. 

Jeśli wieczorem jestem głodna to jem tak by to było 3h przed snem. Więc może to być 21 jeśli się kładę spać o 24. Wtedy zjadam kromkę chleba ciemnego z oliwą z oliwek, sałatą i ogórkiem. Jednak nie dzieje się to każdego wieczoru.

Do tego rano robię ćwiczenia rozciągające jednocześnie takie by nie obciążać dolnego odcinka kręgosłupa!
Niedawno zrobiłam sobie rtg i niestety muszę się oszczędzać. Nie mogę np. robić klasycznych brzuszków czy żadnych ćwiczeń gdzie są skłony tułowia.

Staram się też codziennie pod wieczór jeździć na rowerze.

Są też efekty! Od wtorku ubiegłego tygodnia gdzie te zmiany wprowadziłam weszłam na wagę Mamy w sobotę. Ujrzałam 1kg mniej! Polecam bardzo bloga Anny Lewandowskiej jest tam mnóstwo dobrych informacji jak prawidłowo się odżywiać, ciekawe przepisy i mnóstwo motywacji by ruszyć z miejsca! TUUUU!!!!

Przed tymi zmianami było tak:

Na śniadanie jadłam płatki kukurydziane, + musli, zalane mlekiem o z dodatkiem jogurtu owocowego.
Na 2 śniadanie zjadałam 2-3 kanapki np. z wędliną pomidorem lub ogórkiem.
Potem rzucałam się na słodkości.
Zjadałam obiad.
I wieczorem o 22-23 zjadałam kilka kanapek.
Od męża siorbałam wieczorami piwo.
W dzień piłam zieloną herbatę i kawę. Poza tym może szklankę wody.
Oprócz sporadycznych spacerów z Córką - całkowity brak ruchu.

Od niedzieli mam sajgon w domu! Lena bez przerwy się drze i histeryzuje. Niestety to co dobre minęło... ehhh


21 komentarzy:

  1. Super, tak trzymaj.
    Ciągle się zastanawiam, czemu te dzieci tak dużo "wyją" ?? Moja Pati, na początku próbowała tak na mnie różne rzeczy wymuszać, ale jak widziała że to nie skutkuje to momentalnie przestawała a niektóre ryczą i ryczą. Całe szczęście, to z wiekiem mija.

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja wolę ćwiczyć z Ewa Ch. niż chodzić 'głodno'.

    efekt ten sam a ja chodze szczesliwa [endorfiny] i pełna energii ;)

    POLECAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczenia Ewy Ch. Nie są dla mnie. Mam problemy z oddychaniem dlatego nie mogę np. biegać... Do tego niedoczynność tarczycy, problemy z ciśnieniem, alergie pokarmowe i na pyłki. W moim przypadku dieta to podstawa!

      Muszę działać metodą małych korków :)

      Usuń
  3. a może codzienny spacer z Lenką do tego :)
    swojej "diety" wolę nie opisywać...
    daleka jest ona od idelanej.
    niestety.
    ciężko mi coś zmienić.
    dla męża i Emilki gotuję zdrowo, ale sama z reguły nie jem...

    OdpowiedzUsuń
  4. byłam kiedyś na takiej diecie, super się po niej czułam, waga poleciała w dół do idealnej wymarzonej :) życzę wytrwałości i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Ja byłam na diecie South Beach... bazuje ona właśnie na indeksie glikemicznym. Rezultaty były widoczne naprawdę już po tygodniu.
    Trzymam kciuki za Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o takiej diecie ale już rzuciłam okiem :) Fajna jest ale te pierwsze 2 tygodnie: wooow!

      Usuń
    2. Mi już troszkę spadło z wagi i mam motywacje by dalej iść do przodu :)

      Usuń
  6. Powodzenia :)
    Niekoniecznie w chudnięciu ale w zmianie nawyków żywieniowych :). Warto :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje, bo najważniejsze to zmienić sposób odżywiania:) i w miare mozliwości właczyć w dzien aktywność fizyczną

    OdpowiedzUsuń
  8. trzymam kciuki i co mogę doradzić to bardzo dobra i zdrowa w diecie jest kasza gryczana, pomaga też spalać kalorie, polecam też jaglaną, choć ta zdecydowanie mniej smaczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za gryczaną - ta mi odpowiada tylko z gulaszem z dzika :) Jaglaną muszę zdobyć, bo skończyła mi się.

      Dzięki Aniu :)

      Usuń
  9. Brawo, Ania! Muszę brać z Ciebie przykład.
    A między 11 a 15 nic nie jesz?? o_O
    Powodzenia w kontynuowaniu diety!
    Btw, przepięknie wyglądasz!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli piję koktajl o 11 do zupę zjadam o 14. Odstęp czasowy między posiłkami utrzymuję 3h w między czasie piję szklankę lub więcej wody i np. kawę lub herbatę.

    OdpowiedzUsuń
  11. To pewnie będzie kolejny krok w przód: większa dyscyplina z jedzeniem. U Ciebie działa rewelacyjnie, to może i u mnie coś w końcu ruszy!
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zbierałam się właśnie, żeby spytać Cię o ćwiczenia i dietę, a tu wszystko mam jak na tacy :) Dzięki. Potrafisz motywować :)

    OdpowiedzUsuń