niedziela, 8 września 2013

Podwyższony stan gotowości.


Miałam w głowię listę spraw na ten tydzień.
I wszystko poszło w łeb.
Zanim poszło - szło gładko.
W ubiegłym tygodniu wyrwał mnie z rytmu telefon z przychodni...
Bo bilans, bo szczepienie...


Miałam jechać w czwartek spotkać się z Panią dyrektor szkoły gdzie muszę odbębnić praktyki (potrzebne na studia podyplomowe, które robię). Ze spotkania nici. Pojechałyśmy na wizytę, zrobiłyśmy szczepienie. Czas upłynął nam wspaniale. Były obiecane lody, ja kawka, zakupy, przechadzka po mieście, odwiedziny babci...

W piątek katar, stan pod gorączkowy, rumień w miejscu szczepienia. - tak od razu?
W sobotę gluty po pas, nocne wymioty.

Dzisiaj maruda marudę goni ale Lenka daje radę. Okupuje Tatę i babcię.

Okłady z sody oczyszczonej (łyżeczka sody na pół szklanki ciepłej wody). W ruch poszła sól morska, inhalacje, wapno, witaminy, amol.

Dołożyłam flegaminę, syrop prawoślazowy (na duszący około katarowy kaszel).

Odpuszczam wieczorną kąpiel, pozwalam oglądać bajki, czytam bajki do snu, przed snem, w ciągu dnia.

Lenka stała się ogromną fanką bajek! Uwielbia gdy jej czytamy. Mówi "Cita jesce jesce".

Ja mam skurczony jak kamień żołądek i gulę w gardle. Czuwam jak wariatka, pilnuję, wymyślam co zrobić jeszcze? Najgorsze, że męczy mnie PMS. Rower łagodzi stany frustracji a ja się martwię co zrobię jak przyjdzie zima? Gdzie będę rowerem się tłuc? Może biegać zacznę, może moje płuca dadzą radę.

Zaczynam tłumaczyć sobie i odpierać od siebie uczucie paniki na myśl o kiszeniu się w domu z zagluconą Lenką. Modlę się by na glutach się skończyło. Robię plan na obiady w tym tygodniu, bo gotować lubię co raz bardziej i jakoś kuchnia mnie uspokaja.

Pluję sobie w brodę bo szczepionkę zmieniłyśmy. Do głowy mi nie przyszło, że taka jazda przed nami.


 PODPIS

16 komentarzy:

  1. Ogromnie współczuję, ale mogę zalecić Ci tylko ogromną dawkę spokoju. Sama rozumiem frustrację z zabunkrowania się z zasmarkanym dzieciem w domu. Będzie dobrze! Musi być. Teraz już nic nie cofniesz i oby skończyło się tylko na katarze i gorączce!

    OdpowiedzUsuń
  2. zdrówka dla młodej. U Nas w domu też szpital. Ledwo młodą wyleczyłam to teraz ja z mężem chorujemy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrówka życzę. Będzie dobrze. Zawsze możesz w domu poćwiczyć np. z Chodakowską ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo zdrowia dla Lenki, a dla Ciebie spokoju!!! Ściskamy =]

    OdpowiedzUsuń
  5. Powrotu do zdrowka zyczymy Lence!!! U nas glut juz zanika byl przez tydzien :/ Sezon na katar rozpoczety :p

    OdpowiedzUsuń
  6. głowa do góry,cycki do przodu :) ja utknęłam w domu z dwoma zasmarkańcami

    OdpowiedzUsuń
  7. zdrowia życzę dla Lenki! przetrwacie i to jestem tego pewna !

    OdpowiedzUsuń
  8. zdrowia Lence, a Tobie cierpliwości i wytrwałości, dużo spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  9. dacie rade !! sezon katarowy i przeziebieniowy rozpoczyna sie we wrzesniu niestety . u nas jedengo roku trwał od wrzesnia do marca
    wiola

    OdpowiedzUsuń
  10. Na co teraz szczepilas Lenke?Tez mam zamiar zmienic szczepionke na platna,a poprzednio miala ta z 3 ukluciami.Teraz planuje ta 3 w 1 - infanrix hexa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pierwszego szczepienia miałyśmy infanrix hexa a w czwartek infanrix IPV + Hib i po tej czwartkowej mamy gluty.

      Usuń
  11. Kurde, wiem co to znaczy.. Ja mam stresa jak cholera gdy małolaty chore. Z jednej strony im wspołczuje, próbuje ulżyc jak mogę z drugiej czuje się ogromnie zmęczona po całym dniu jęczenia, braku drzemek, nad aktywności mimo 38stopni gorączki...

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby to szybko minęło. trzymam kciuki i buziaki dla Lenki:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Pocieszyć Cię tylko mogę, że zauważyłam u większości dzieciowych znajomych, że po czwartej dawce szczepionki zawsze występowały objawy poszczepienne w formie gorączki, przeziębienia, osłabienia, marudzenia. Więc nie obwiniaj się, bo gdybyś nie zmianił tej szczepionki również mogło być tak samo.

    Zdrówka dla Lenki :*

    OdpowiedzUsuń