poniedziałek, 2 września 2013

Sama sobie winna.

Od kilku dni chodzę i walę się w głowę.
Powtarzam "Jaka ja głupia, jaka głupia byłam!"
Tak jak wąż cyklicznie zmienia skórę tak i na mnie przyszła pora:
Wychodzę ze skorupy, w której zbyt długo tkwiłam.



Sama jestem sobie winna, wyprułam na wieś i odsunęłam się całkowicie od ludzi. Miałam ku temu powody - przejechałam się na pseudo "dobrych" znajomych... Zawinęłam się w kokon a każdą napotkaną osobę trzymałam na dystans. Jednocześnie narzekałam, że mi źle a nie potrafiłam ruszyć z miejsca... 

Zamknęłam się w mini chałupce z dzieckiem, dla którego potrzeba własnej przestrzeni równa się naruszeniem mojej... Taki ze mnie człowiek durny, że jak się zakotwiczę w jakimś cholerstwie to za nic nie umiem się z niego wykaraskać! Moja siostra namawiała mnie od 3 lat żebym sama do niej przyjechała. A ja ciągle milion wymówek, bo to bo tamto.... Od 4 lat mam w kieszeni prawo jazdy, auto stoi pod chałupą od niemal 1,5 roku a ja nie umiałam się przemóc żeby wsiąść i pojechać... Nawet do durnego sklepu! Siedziałam, wyłam do księżyca, jak mi źle, że mi duszno, że w więzieniu tkwię... Nic do mnie nie docierało, żadne argumenty nic z tych rzeczy, że sama muszę ruszyć z kopyta. Otoczyłam się bagienkiem złych wspomnień i tak taplałam się w nich ohhh jaka ja biedna!

W minioną sobotę byłam na ślubie i weselu. To nic dziwnego jednak nie byłam tam jako gość z rodziny ale osoba z zewnątrz. Ożenił się mój bliski kumpel. Tak tak, nie przyjaciółka tylko kumpel. Byłam jedyną gościówą płci żeńskiej reprezentującą naszą blokową paczkę z lat młodości. A była nas ekipa kilku facetów i ja jako rodzynka :) Znamy się od 11 lat. Kumpel był na moim weselu i ilekroć nasze drogi się rozchodziły w różne miejsca Polski zawsze gdzieś tam w locie się łapaliśmy by pogadać dosłownie o wszystkim. Gdy byłam w dołku zawsze ZAWSZE mogłam liczyć na wsparcie ze strony najlepszego kolegi. Ilekroć byłam w szpitalu zawsze do mnie przychodził :) Pamiętam jak mi kiedyś do szpitala przyniósł frytki z domu :D Wiem jak bardzo chciał mieć swoją rodzinę i ja nie ukrywałam mojego szczęścia z ich szczęścia. Nie dość, że kumpla mam rewelacyjnego to i Jego żona jest wspaniałą osobą!

To było najlepsze wesele w dziejach mojego życia. Na moim własnym nie było mi tak dobrze, bo po prostu nie lubię być na tapecie. Czułam się świetnie i mój mąż także, mimo że to byli przede wszystkim moi znajomi. Mnóstwo wspomnień przywoływaliśmy i każdy się cieszył że widzimy nasze gęby w tym jednym miejscu.

I właśnie to wydarzenie uświadomiło mi jak bardzo odsunęłam się od wszystkich... I, że to ja jestem sobie winna. Bo to ja zaszyłam się pod miastem i przestałam spotykać się ze wszystkimi. Mimo 5 lat studiowania, żadna znajomość z tamtych czasów nie przetrwała... 

Dotarł do nas fotelik CARETERO Diablo XL Plus

Dokładnie w tym kolorze. 
Pierwsze jazdy mamy za sobą więc relacja będzie na dniach!




15 komentarzy:

  1. Ja mam podobnie z tym że ja robię to zupełnie świadomie i nie mieszkam na wsi. Może to kwestia tego że jestem jedynaczką:) i po prostu mi tak wygodnie:). Obyś umiała ruszyc z kopyta i obys nie straciła zapału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam chcę uciekać za miasto jeszcze dalej niż teraz.

    OdpowiedzUsuń
  3. A może było Ci to potrzebne, właśnie po to żeby teraz dostrzec z innej perspektytwy

    OdpowiedzUsuń
  4. Zobaczysz jak się teraz rozhulasz towarzysko!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do Krakowa, zrobimy bobo-imprezkę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uśmiałam się serdecznie :D oj prawda to, prawda i cieszy mnie to niezmiernie, że wreszcie oczki się przetarły i skorupka pękła. Oj taplało się dziecko w błotku, taplało. Ale na Twoją głupotkę koniec przyszedł! ALE FAJOWO!!! I świat stoi otworem!!! Strzeżcie się - mistrz kierownicy nadciąga! :D
    K.B.W.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja lubię ludzi i nie mogę bez nich żyć. po prostu przebywać w ich otoczeniu.
    ale przynajmniej jeden dzień w tygodniu zamykam się w domu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie jest za późno by żyć w pełni. Choć stracony czas nie wróci to nowe może być równie miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Samochód bardzo ułatwia funkcjonowanie, fajnie że się przemogłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba mam troche tak jak ty ;) Ciesze sie ze Ci sie udalo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja często mówie "nie chce mi się wyjść"..a jak już wyjdę to jestem zdziwiona, że było tak fajnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam gdzieś znajomych, od paru lat tylko ja wysyłam życzenia urodzinowe, mi prawie nikt, ja jestem fajan w lato, bo można wpaść do mnie na grila, więc olałam "znajomych". Mam jedną, fajną przyjaciółkę i jest mi dobrze :) lubię towarzystwo, w pracy mogę zamienić parę słów z dziewczynami i jest ok, zwykle jak już idę na imprezę to jestem rozczarowana. Wolę swój dom, swój bajzel, swoje książki :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, ze trzymacie kontakt, wiem ze nie jest to łatwe, zwłaszcza, gdy się założy rodzinę. Fotelik wygląda super!

    OdpowiedzUsuń
  14. ... ja ostatnio po latach wsiadłam ... wsiadłam i pojechałam, tak po prostu! Daj czadu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam podobnie, gdyby nie blogi to bym zapomniała jak się gada z ludźmi :D

    OdpowiedzUsuń