poniedziałek, 30 września 2013

Siła tkwi w pochwale.

Poczucie własnej wartości.
Czyli coś co zawdzięczamy przede wszystkim własnym rodzicom.
Kluczowym momentem są pierwsze 3 lata życia...

Znam może kilka osób, które są spełnione, szczęśliwe i wierzą w siebie z taką siłą, która poraża innych. Niestety na co dzień nie mam z nimi styczności, a szkoda.
Podejrzewam, że 90% osób z mojego otoczenia cierpi na brak wiary w siebie a co za tym idzie, mają zaniżone poczucie własnej wartości. 
 
Zaniżone poczucie własnej wartości jest jak zaraza, choroba cywilizacyjna, dotyczy mnóstwa ludzi, których mamy w zasięgu ręki...

Poczucie własnej wartości budują rodzice przez pierwsze 3 lata życia dziecka! To my rodzice odpowiadamy za przyszłość naszych dzieci, za to czy będą wierzyć w siebie. Jeśli my wierzymy w nasze dzieci to one w tym poczuciu będą wzrastać i szturmem wejdą w dorosłe życie. 

Bardzo często myślę o przyszłości mojego Dziecka. Ilu rzeczy muszę nauczyć Córkę by dała radę sama ze wszystkim. Jeśli ma być Dzieckiem samodzielnym i radzić sobie, musi wierzyć w siebie, w swoje możliwości, siły, mieć świadomość jaki tkwi w niej potencjał. Za te ostatnie czynniki odpowiadam ja i mój mąż.

Moja Córka ma 2 lata. Mamy razem z mężem jeszcze niecały rok na budowanie Jej poczucia własnej wartości. 

Spędzamy razem jak najwięcej czasu. Oprócz zabawy, robimy mnóstwo codziennych czynności razem. Lenka ze mną sprząta, odkurza odkurzaczem, myje podłogi mopem, razem zmywamy naczynia, wstawiamy pranie i je wieszamy, gotujemy wspólnie. A z tatą chodzi po budowie i zbiera klocki drewniane (odpady) do wiaderka ;) Cały czas przy tych czynności rozmawiamy. Tłumaczę wszystko Córce tak by zrozumiała. Widzę jak ona wszystko chłonie jak gąbka! Ćwiczymy też wymowę tak przy okazji... Za każdym razem gdy coś razem robimy nie oszczędzam słów pochwały. To ogromnie motywuje Córkę, dzięki temu mogę robić przy Lence niemal wszystko.

Nie jest tak, że ciągle powtarzamy Lenusi jaka jest wspaniała, mądra, śliczna i oh i ahh. Mówimy, że wspaniale mi pomaga, że jest najlepszym pomocnikiem, najlepiej na świecie wykonuje daną czynność i jak bez Jej pomocy byłoby trudniej. Efektem jest to, że Lenka wyrabia sobie nawyki i są takie czynności o które nie muszę prosić a nawet nigdy od niej ich nie wymagałam... Sama zbiera chodniki z podłogi na hasło "odkurzamy".

Lenka wyniosła buty z ganku przed odkurzaniem i ułożyła sama...


Przede wszystkim nie zabraniam Dziecku uczestniczyć w tych czynnościach. Staram się traktować Córkę na co dzień w sposób partnerski. Jakkolwiek to brzmi, chodzi o to, że nie uważam iż ja jestem starsza i mądrzejsza a ona mała i głupia. Nie daję odczuć Dziecku, że jestem ważniejsza i tylko JA a ona jest dodatkiem do mnie. Pozwalam Córce się rozwijać, pozwalam na samodzielność a jej to bardzo odpowiada. Nie chwalę Córki jak zje całą kanapkę. Chwalę również wtedy gdy nie zje całej i zostawi część. Mówię, że "Pięknie zjadłaś Lenusiu, wspaniale". Niezależnie od tego jaki jest efekt końcowy. Liczy się wykonanie czynności. Nawet jeśli tą kanapką Córkę karmię. Nie chcę by Dziecko moje było nauczone, że pochwałę dostaje tylko za coś albo że musi sobie na nią zapracować...

Odkąd zaczęłam Lenkę wciągać w czynności kuchenne potrafi jeść wszystko co razem przygotowujemy! Narzekałam, że owoców nie je? Odkąd razem przygotowujemy koktajle i soki owocowe wciąga je razem ze mną :D Na widok banana aż się trzęsie :P

Dzisiaj Lenka tłukła indyka na kotlety :-D 

Poczucie własnej wartości to również relacje między rodzicami. Jeśli chcemy by nasze Dzieci miały dobre kontakty z rówieśnikami i nawiązywało dobre relacje - za te odpowiada relacja między rodzicami. Dziecko obserwując jak rodzice się w stosunku do siebie odnoszą kopiują to zachowanie i przenoszą na swoich rówieśników. Nie ma co ukrywać czułości rodziców przed Dzieckiem. Niech Dziecko wie, że rodzice się kochają i niech wie jak ma wyglądać prawidłowa relacja między ludźmi.

Mamy najwspanialsze Dzieci. My możemy być najlepszymi rodzicami i to od nas zależy przyszłość naszych dzieci. Oprócz akceptacji, doceniania możliwości, ich przyszłością są mądre pochwały. To je motywuje to rozwoju i samodzielności. Nie szczędźmy więc Dzieciom pochwał :)

P.S. Oparzenie goi się wspaniale! Najlepsza maść: ARGOSULFAN.



 PODPIS

21 komentarzy:

  1. Bardzo Naukowy dziś Twój wpis, taki akademicki. Mam tylko skąd wzięłaś tą magiczną granicę 3 lata? To po pierwsze. Po drugie: każde dziecko jest inne, mój synek nie za bardzo lubi robić to co ja. Zachęcam od początku, pokazuję, tłumaczę, ale różnie to bywa. Widzę, że wiele czynności robi później niż inne dzieci w jego wieku. Bo on NIE CHCE! Czy to znaczy, że jak nie nauczę go tego wszystkiego do 3 lat, to znaczy, że w niego nie wierzyłam i on z tego powodu nie poradzi sobie w życiu? Bynajmniej...
    Po trzecie: nie łączyłabym poczucia własnej wartości ze spełnieniem i szczęściem. Naprawdę! Uważam się za mega szczęściarę, spełniam się jako matka i żona,ale poczucie własnej wartości cześto - gęsto u mnie kuleje jeśli chodzi o sprawy zawodowe. To chyba trochę bardziej złożone zagadnienie...
    Gratuluję bystrej córci, to skarb! :) Pozdrawiam serdecznie i sorki, że tak się rozpisałam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magiczna granica 3 lat wyciągnięta z własnych notatek studenckich.

      Poza tym piszę o tym jak jest w przypadku mojego Dziecka, nie odnoszę własnych doświadczeń by pouczać pozostałych rodziców.
      Nie chodzi o to, by uczyć Dziecko wszystkich codziennych czynności do 3 lat! Tylko o to by chwalić często, gęsto przy każdej okazji. Przetoczyłam przykłady z naszej codzienności.

      Natomiast poczucie własnej wartości przenosi się w różnych sferach życiowych. Jest to zagadnienie złożone i dlatego nie mam zamiaru pouczać czytelników jak mają budować własne poczucie wartości...

      Usuń
    2. U nas jest podobnie. Hanka ma 1,5 roku a już się interesuje tym, co ja robię, więc pozwalam jej pomagać, choc na tym etapie to raczej przeszkadzanie, ale nie przepędzam jej tylko dziękuję za pomoc. Masz rację, że to my budujemy to poczucie wartości. A jest ono niezmiernie ważne. Dzięki za ten wpis:)

      Pani Urszulo, synek może nie chce robic tego co Pani, ale może będzie chciał robić to, co robi jego tatuś:) dzieci z reguły podążają za płcią - dziewczynki częściej wolą gotować z mamą, chłopcy przybijać gwoździe z tatą:) choć oczywiście pełno od tego wyjątków:D

      Usuń
    3. Trzeba się pogodzić z tym przeszkadzaniem. Z czasem przeszkadzanie ewoluuje we współpracę ;)

      Usuń
  2. Madre podejscie!
    Mysle bardzo podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uważam, że poczucie własnej wartości budują właśnie GŁÓWNIE relacje Rodzic-Dziecko. Dziecko Docenione przez Rodzica - który jakby nie było, robi Mu za idola;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgoda, podobno 3 pierwsze lata dziecko chłonie wszystko jak gąbka. Staram się dać Ani maksymalnie dużo. Wiem, ze nie uniknę błędów, że różnie będzie w życiu, ale baza powstaje, oby była mocna i dawała oparcie przez całe życie. Ale z poczuciem własnej wartości to pewnie bardziej skomplikowane... Sama siebie uważam za szczęśliwą osobę, miałam cudowne dzieciństwo i mądrych kochających rodziców. Pewności siebie jednak mi nie raz bardzo brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma margines błędu jaki wykonuje. Nie ma ludzi bezbłędnych. Toć ja nie jestem idealną matką. Przede wszystkim nie mam cierpliwości a to jest karygodny błąd!

      Usuń
  5. Wspaniałą jesteś matką. Tym lepszą, że zdajesz sobie sprawę z błędów Twoich Rodziców i masz ogromną świadomość tego, jaki ogromny masz wpływ na swoją córkę, a szczególnie w tych pierwszych latach. Z reguły, kiedy ja rozmawiam ze swoimi o tym jak mnie wychowali, ich komentarze mają często ton żartobliwy w stylu "haha taką krzywdę Tobie zrobiliśmy", ale śmieszne to wcale nie jest. Chcieli jak najlepiej, w to nie wątpię tak samo jak w ich miłość do mjie, ale z niewiedzy albo ignorancji wyszło jak wyszło. Zaglądam tu czasem. Chociaż mamy trochę inne życie to tak wiele rzeczy, które głęboko w Tobie siedzą, ja również mam w sobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm chyba o to chodzi, żeby spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu i pokazać mu jak ile się da z dorosłego świata metodą praktyki...
    dać mu poczucie, że jest ważne, kochane
    ale w późniejszym okresie kiedy będzie miała kontakt z innymi dorosłymi- w przedszkolu: kucharki, panie z poszczególnych grup, poczucie własnej wartości będzie kształtowane właśnie także przez nich, a umysł dziecka jest kruchy niczym porcelana to co ty budowałaś przez trzy-cztery lata mogą zniszczyć inni w ciągu miesiąca...
    dlatego myślę, że od najwcześniejszego wieku (jak tylko dziecko przejawia chęć) powinno mieć dziecko kontakt z obcymi osobami,
    jeśli trzeba po na początku pod twoją kontrolą...
    dla przykładu podam ci przykład:
    Stonka kiedy przychodzą do niej dzieci bawi się z nimi grzecznie, ale jeśli tylko idzie do sąsiadki (bo musi jej popilnować) to zaczynają się herezje bije inne dzieci, zabiera zabawki...
    więc gdzie tkwi błąd?
    za wcześnie miała kontakt z obcymi? a może to ja biję Pana i władcę?
    ooo jeszcze lepiej mój Pan i Władca leje mnie:D
    dziecko to baczny obserwator i nie tylko "kopiuje"relacje panujące w rodzinie, ale też relacje z innymi ludźmi, czasem jedno nie pozorne zdarzenie: zmiana mieszkania, przedszkola, wyjazd jednego z rodziców może zachwiać poczucie wartości dziecka, a twoja praca w ciągu kilku godzin legnie w gruzach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam, że poczucie wartości jest tak kruche. Powiedziałabym że poczucie bezpieczeństwa owszem. Przeprowadzka czyli zmiana otoczenia, może zachwiać poczucie bezpieczeństwa. Dziecko czuje się niepewne i staje się nieufne. To zupełnie co innego.

      Moje Dziecko też bije, to naturalny sposób radzenia z własnymi emocjami. Trzeba Dziecku dostarczyć odpowiednich bodźców by mogło się gdzieś wyżyć i wtedy nie będzie miało problemu z nadmiarem emocji. Nie raz Dziecko reaguje agresją na zmianę otoczenia i zachwiane poczucie bezpieczeństwa... Broni się, bo jest mu źle.

      A może Stonka nie lubi sąsiadki? Może nie odpowiada jej atmosfera panująca w tym nowym otoczeniu?

      Usuń
    2. jeśli kiedyś będziesz miała okazję się przeprowadzić to zobaczysz jak twoje dziecko będzie się zachowywało... w pierwsze chwili nawet w domu będzie niepewne nie będzie widziało co wolno a czego nie. później jeśli zobaczy że relacje się nie zmieniają będzie taką córeczką jak przed przeprowadzką- przynajmniej w domu.
      za to przystosowanie się do otoczenia zewnętrznego może zająć jej więcej czasu...
      a co do sąsiadki... no cóż "daje nogę" do sąsiadki jeśli tylko nie zamknę drzwi na klucz więc to nie jest chyba kwestia lubi/nielubi... tylko pewności siebie w domu to ona jest u siebie udostępnia swój azyl, a u kogoś musi wyegzekwować sobie "terytorium" i właśnie bicie innych dzieci jest oznaką braku pewności siebie... nie twierdzę, że to jest nagminne i częste ale zdarz się...

      Usuń
    3. Iwono sama sobie udzieliłaś odpowiedzi.

      Jednak wychodzę z założenia, że ten brak pewności siebie = zmiana otoczenia + zachwiane poczucie bezpieczeństwa w nowym miejscu.

      A przeprowadzka czeka mnie w najbliższym roku. Jednak zmieni się tylko dom a otoczenie zostanie to samo.

      Trzymam za Was kciuki!

      Usuń
  7. Moim zdaniem budowanie własnej wartości u dziecka buduje się całe jego życie, nie powiedziałabym że te pierwsze 3 lata są najważniejsze, ja osobiście pierwsze wspomnienia mam dopiero od 4 roku życia pomijając zdarzenia mocnego poparzenia kiedy miałam 1,5 roku. Śmiem twierdzić, że moi Rodzice po dziś dzień udowadniają mi moją własną wartość i z całego serca im za to dziękuję, bo dzięki nim jestem pewna siebie, nie mam kompleksów i jestem najzwyczajniej w świecie z siebie i własnego życia zadowolona. Tak samo chciałabym przekazać z Mężem te wartości mojej Córce. Pochwały są bardzo ważne i staram się codziennie chwalić i powtarzać Córce, że jest mądra i śliczna bo dla mnie jest naj naj na świecie, oczywiście są też momenty na zwrócenie uwagi, czasem niestety podniesienie głosu (kajam się za każdym razem) kiedy Córa bardzo rozrabia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze szczerą radością zazdroszczę Ci tak dojrzałych i mądrych rodziców :) Oczywiście, że następne lata są ważne jednak jeśli chodzi o poczucie wartości to te pierwsze 3 stanowią niepodważalny fundament.

      Nie da się nie unieść na Dziecko jeśli widzisz je np. (abstrahując) z pudełkiem zapałek. To jeszcze mieści się w normie.

      Usuń
    2. Na pewno coś w dziecięciu z tych pierwszych lat zostaje bo podobno to najbardziej ,,chłonne'' lata, choć zastanawia mnie ten fakt skoro wspomnienia najczęściej mamy po 3 roku życia, swoją drogą nasz mózg jest bardzo skomplikowanych i zarazem fascynującym urządzeniem :) Bardzo staram się nie krzyczeć i nie unosić, ale czasem po prostu nie zapanuję nad głosem, nad emocją a potem jest mi głupio:/ Ale pracuję nad sobą każdego dnia:) Rodziców mam naprawdę przekochanych, bo sprawili że moje dzieciństwo było beztroskie, piękne a ja czułam się kochana i wartościowa. I nawet teraz stara baba prawie 30letnia słyszę komlementy od Rodziców to moje serce rośnie i mówię im dziękując jednocześnie za to jaka jestem, że to dzięki nim:)

      Usuń
  8. zgadzam się. trzeba dziecko zachęcać, pokazywać, nawet jak zrobi źle, to nie wyręczać, mówiąc; daj bo nie potrafisz. kiedyś się w końcu przecież nauczy, a ile z tego będzie mieć radości i jakie będzie dumne. i chwalić - to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A słyszałaś o tych modnych ostatnio koncepcjach by dziecka ani nie karać ani nie chwalić, nagradzać tylko "wyrażać swoje oczekiwania i emocje" bo wychowa się człowieka zewnątrzsterowalnego? Wiekszej bzdury wymyślonej z nudów nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój!

      Do mnie nie przemawia też w nurcie Rodzicielstwa Bliskości niekonsekwentne wychowywanie... Nie dopuszczam do siebie bycia niekonsekwentną wobec dziecka. Dziecko szybko wystawiłoby mi rachunek za brak konsekwencji... ;)

      Usuń
  10. ja miałam piegi i wiem że gdyby nie moi rodzice ich utwierdzanie mnie w mojej niepowtarzalności byłoby mi ciężko, mojej dzieci podlewam słusznymi pochwałami jak kwiatki

    OdpowiedzUsuń