środa, 16 października 2013

Brak hamulców czyli najgorsza zmora wszystkich ADHD-owców

ADHD to nie przelewki.
To zaburzenie psychiczne, które zaniedbane w dzieciństwie prowadzi do destrukcyjnego trybu życia dorosłych a wraz z nim wielu innych współwystępujących zaburzeń.
Zaburzona regulacja neuroprzekaźników:
dopaminy
noradrenaliny
i serotoniny

jest źródłem mnóstwa problemów z którymi każdego dnia zmaga się ADHD-owiec.

W tym poście przybliżę Wam jak w życiu codziennym rozregulowane wydzielanie noradrenaliny utrudnia funkcjonowanie.


Na początek definicja:

Noradrenalina - neuroprzekaźnik wydzielany w części rdzeniowej nadnerczy oraz w miejscu sinawym, zwykle razem z adrenaliną w sytuacjach powodujących stres. Wywołuje silny wzrost ciśnienia tętniczego zarówno skurczowego, jak i rozkurczowego głównie w wyniku skurczu naczyń krwionośnych (zwłaszcza skóry, nerek a także mięśni szkieletowych i wątroby) i związanego z tym zwiększenia oporu obwodowego.
Noradrenalina kontroluje nasze zachowanie i ocenia zagrożenie, a potem albo pobudza nas do działania, albo uspokaja. *

I wszystko jest fajnie dopóki ktoś nie ma ADHD. Mając to cholerstwo wydzielanie noradrenaliny ma silny związek z rodzajem adhd jakie posiada dana osoba. ADHD to zespół cech występujących u danej osoby. Można mieć wszystkie objawy adhd ale mogą pewne cechy występować w różnym nasileniu. I tak np. jedna osoba z adhd przejawia ogromną nadruchliwość i nerwowość a druga deficytem uwagi i zaburzoną koncentracją - jest to spowodowane brakiem regulacji i kontroli mózgu nad wydzielaniem neuroprzekaźników czyli dopaminy, serotoniny i noradrenaliny.

Osoba z ADHD nie jest w stanie kontrolować samodzielnie wydzielania tych neuroprzekaźników. To tak jak jazda samochodem bez sprawnych hamulców i z prędkością nad którą kierowca nie ma kontroli. 

W przypadku noradrenaliny pojawiają się nagłe niekontrolowane skoki poziomu lub gwałtowne spadki. Jak to wygląda w życiu codziennym? Osoba z adhd jednego dnia wstaje lewą nogą, wkurwia się na byle drobiazg, które to drobiazgi wyprowadzają totalnie z równowagi, traci panowanie nad sobą, nad nerwami... Może trwać w takim stanie w czasie nieokreślonym, kilkudniowym, kilkutygodniowym... kilkumiesięcznym. Odzyskanie równowagi i panowanie nad sobą jest cholernie trudne a wśród dzieci wręcz niemożliwe bez jakiejkolwiek pomocy. Pomoc natomiast, musi być konkretna i określona - dobrana indywidualnie do danej osoby. Niejednokrotnie należy wypracować sobie system, który potrafi wspomóc powrót do równowagi... 
Można wpaść w szał, w białą gorączkę z byle powodu! Bywa też tak, że ciśnienie nerwowe rośnie systematycznie aż prowadzi do niekontrolowanego wybuchu wtedy powrót do normalności jest równie trudny. 

Dlaczego piszę o tym teraz? Bo przerabiam to na sobie. 

Jeśli czytacie mojego bloga od dawna wiecie, że nie raz wpadałam w nerwowe "ciągi". Usilnie jednak chwytałam i chwytam wciąż się wszelkich sposobów by móc żyć sama ze sobą. 

Zazwyczaj wyglądało to tak:

Funkcjonowałam na ciągłym ciśnieniu czyli poziom noradrenaliny miałam w stanie gotowości. Nie potrafiłam żyć w pozornym nawet spokoju. Wpadałam w szał i poziom wybuchu potrafił trwać tygodniami. Po kilku tygodniach przychodził czas wyciszenia. Po wyrzuceniu z siebie wszelkiej żółci pojawiała się refleksja. Wyrzuty sumienia, poczucie winy a poziom noradrenaliny gwałtownie spadał... i pojawiał się wielotygodniowy DÓŁ! Czyli cykliczna deprecha. Bez jakiejkolwiek kontroli. 

Takie sytuację są na porządku dziennym. Przy bardzo wyczerpującej pracy nad sobą, z pomocą innych (pedagogów i psychologa do którego wpadam cyklicznie) udaje mi się osiągać stan nawet pozornego spokoju.

Wczoraj ciśnienie mi skoczyło a co za tym idzie? Nagły wzrost noradrenaliny. Dzisiaj rano zachowanie Dziecka wbiło przysłowiowy gwóźdź i nastąpił wybuch. Wybuch trwał kilka godzin. Miałam bardzo ograniczoną kontrolę nad sobą. Krzyczałam i ryczałam na zmianę. (wybuch i ogromna niemoc plus chęć powrotu do normalności) Robiłam co mogłam żeby się wyładować i jak najszybciej obniżyć poziom noradrenaliny. Wtedy nie mogę pić kawy ani zielonej herbaty, nie mogę spożywać cukru. Jednak leki na uspokojenie działają też średnio - po ich zażyciu następuje gwałtowny spadek noradrenaliny i strasznie się zamulam. (bywają sytuacje, że muszę sięgnąć i po taki lek). Gdy udało mi się w nerwach wydostać z dzieckiem z domu wyruszyć autem nie mogłam odzyskać równowagi. Pomyliłam hamulec z gazem, w mieście jechałam bez włączonych świateł. Na szczęście odstawiłam Dziecko w bezpieczne miejsce i musiałam w ciągu kilku kolejnych godzin zrobić wszystko by postawić się do pionu. Co mi pomogło?
Słuchanie głośnej muzyki w słuchawkach, śpiewanie, nucenie.
Zmiana otoczenia - musiałam jechać do szkoły na praktyki.
ROZMAWIAŁAM Z SIOSTRĄ!
Byłam w ciągłym ruchu - nie złapałam zamuły ani doła.
Udało mi się załatwić kilka istotnych spraw - podniósł mi się poziom dopaminy i serotoniny a obniżyła noradrenalina.
Udało mi się "wyłączyć". Czyli dotrzeć do miejsca gdzie mogłam totalnie odsunąć od siebie wszelkie myśli, skupić się na suficie - odetchnąć, złapać oddech i pozorną równowagę.
Wykorzystałam fakt podniesionego hormonu stresu i przełożyłam go na efektywność = rozładowałam napięcie dzięki wyznaczonym celon i ich zrealizowaniu. Wyregulowałam w jakimś stopniu rozjechane neuroprzekaźniki.

By nie złapać doła, łapałam się dobrych myśli. Skoncetrowałam się na faktach, że jestem w takim momencie gdzie potrafię sprowadzić się na ziemię i przerwać niekontrolowany wybuch szybciej niż kilka miesięcy temu. Powtarzałam sobie, że to iż pół dnia było koszmarne nie oznacza ciągu i dalszy dzień nie musi być równie koszmarny. Gdy poziom noradrenaliny zaczął spadać musiałam pilnować by nie był to spadek gwałtowny i w odpowiednim momencie sięgnęłam po czarną kawę i ciastko. Organizm pobudzony ale nie zamulony gwałtownym spadkiem neuroprzekaźnika jest w stanie miarodajnie funkcjonować.

Obcowanie przy osobie z adhd jest jak stąpanie po kruchym lodzie...

Z czasem pojawią się osobne posty o dopaminie i serotonine u adhd=owca ;)

 * źródło: www.wikipedia.org
www.swiat-zdrowia.pl

 PODPIS

6 komentarzy:

  1. Świetny artykuł. Muszę zagościć u Ciebie na blogu dłużej i poczytać. teraz jednak muszę znaleźć jakieś ziołowe środki na regulacje noradrenaliny żeby się wyciągnąc w górę. Jestem dorosłą z ADHD i mam dziecko z ADHD. Cyrk! Najgorzej jest gdy u mnie poziom noradrenaliny i serotoniny jest na samym dnie a u młodego na samej górze. koszmar jakiś. pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłam właśnie na Twojego bloga...mam 16 letniego syna z adhd, właściwie ADD. Chcemy spróbować teraz terapii biofeedback-chodzi o utworzenie połączeń, synapsy między neuronami (o ile dobrze to zrozumiałam). Wiąże z ta terapia wielkie nadzieje. Słyszałaś coś o niej, próbowała?

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha. I dodam, że mam męża DDA. W domu komplet ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry wieczór. Mi pomógł - Dziurawiec. Proszę spróbować stosować wyciąg z Dziurawca (nalewka, kapsułki z wyciągiem) - nie herbatki tylko wyciąg, chodzi o dostarczenie organizmowi m.in. hyperycyny - regulującej gospodarkę neuroprzekaźników (serotoniny, noradrenaliny, dopaminy). Dziurawiec jako ziółko zalecane na depresję, w przypadku osób z ADHD stabilizuje emocje. Dziurawiec działa jak farmaceutyk. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy dziecko może stosowac te kapsułki, bo nalewka to pewnie z alkoholem.

      Usuń
  5. nie chciałaś wypróbować oleju cbd lub cbd z thc? olej będzie zwiększać ilość dopaminy, której przy adhd brakuje.
    akademickie stymulanty mają pokaźną listę skutków ubocznych, i można je przedawkować, a przy przedawkowaniu można się uzależnić.
    zaś przy cbd (lub cbd&thc) tego nie ma.

    OdpowiedzUsuń