piątek, 18 października 2013

Okiełznać potwora histerii

To co się dzieje z Leną od paru dni jest istnym koszmarem
Moje Dziecko opętało jakieś COŚ!
Histeria w dzień, histeria w nocy.
Histeria rano, histeria wieczorem.

Histeria - płacz z rozdzierającym krzykiem. Wyginanie ciała w pałąk na zmianę z przelewaniem się przez ręce. Rzucanie wszelkimi możliwymi przedmiotami w zasięgu ręki. Walenie głową o rozmaite przedmioty - krzesło, oparcie łóżka, szafę, ścianę, drzwi. Jakakolwiek próba okiełznania vel uspokojenia NIE DZIAŁA! Dziecko jest jak w amoku, nic do niego nie dociera. Żadne słowo, żaden gest NIC! Histeria pojawia się z nienacka, z byle powodu, próbą wymuszenia...

Jak przetrwać histerię?

Usunąć z drogi wszelkie przeszkody. Jak Dziecko wali w/w przedmioty należy ja usunąć lub wziąć za fraki Dziecko i przestawić w bardziej bezpieczne miejsce. Histerii nie da się słuchać w spokoju i po kilkudziesięciu minutach człowiek jest w stanie dzwonić o pomoc do psychiatryka. 

Ja ignoruję takie zachowanie. Nie zwracam uwagi! Nie mogę się do Leny odzywać i tłumaczyć, bo jakakolwiek interwencja z mojej strony potęguję histerię.

Jako, że od paru dni histerie się powtarzają nawet kilka razy w ciągu dnia a łapanie oddechu i wiele innych technik manipulacyjno-psychologiczno-pedagogocznych nie dają rezultatu - zakładam słuchawki na uszy, odpalam głośno muzykę tak by zagłuszyć owy RYK i zajmuje się swoją robotą. Jednocześnie z pod byka obserwuję delikwentkę opętaną histerią, czy przypadkiem ręki nie urwało, krew się nie leje lub inny ząb wybity nie jest.

Zdarzały się takie epizody w życiu Lenki. Powodów może być wiele:

zęby (obecnie górne 5)
rozregulowany rytm tygodniowy
niemożność walnięcia się w drzemkę
skok rozwojowy
zmiana pogody/przesilenie jesienne
pełnia księżyca

Przytulanie jest możliwe ale PO akcie histerii. W trakcie nic nie dociera jak już wspomniałam. Dziecko wysyła jasny sygnał: "nie mów, nie rusz, nie dotykaj - bo pogryzę Ciebie, siebie i wszystko wkoło". Zdarza się, że po histerii podaję odrobinę neo spasminy.

Funkcjonuje na rezerwie. Jest cholernie ciężko tym bardziej, że dzisiaj w nocy Lena histeryzowała. Moją psychikę ratuje żłobek i te kilka godzin bez niej ale powiem szczerze, dzisiaj ociągałam się jak mogłam przed odbiorem Córki ze żłobka i wcale nie cieszyłam się z faktu powrotu Potwornickiej do domu...

Całe szczęście, że udaje mi się zachować jakiekolwiek opanowanie i sama nie wpadam w szał przy takich  jazdach...

 PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz