wtorek, 26 listopada 2013

Matka "siedzi, leży i pachnie".

Gdy organizowałam żłobek Lence zostałam osądzona od czci i wiary.
Bo wymyślam żłobki jak przecież "siedzę" w domu.
Bo mam kaprys.
Bo jestem wygodna.
Bo mam za dużo pieniędzy.
Bo to strach! Tak zostawić Dziecko w żłobku.
Żłobki to zło!


   To moja Mama wyszła z inicjatywą i podsunęła myśl o żłobku i to na kilka miesięcy przed podjęciem przez nas decyzji. Dziś gdy odebrałam Lenkę i szykowałyśmy się do wyjścia wraz z drugą Mamą małego żłobkowicza wymieniałyśmy się "wrażeniami".

   Żłobek ma jedną wadę - chorowanie. Poza tym jest to cudowne miejsce dla dzieci. Pod każdym względem! Jestem pioruńsko wdzięczna za tydzień adaptacyjny. Nie dość, że mogłam być tam z Dzieckiem to obserwowałam pracę Pań. Gdy Lenka zaczynała chodzić do żłobka rozwój mowy szedł opornie. Natomiast dzisiaj Dziecię nawija całymi zdaniami! Lenka uwielbia Dzieci a dzieci Ją. Rano gdy wchodzi do grupy nawet się ze mną nie żegna tylko pędzi do Dzieciaków. W żłobku Lenka je i jej gusta kulinarne znacząco się poszerzyły. W domu je więcej a mi ulżyło, bo nie muszę wydziwiać by dogodzić młodej Pannicy. 
  Przede wszystkim mam bardzo uspołecznione Dziecko. Uwielbia chodzić do "ziobka" i w weekend mamy rano "tragedię", bo Dzieci w żłobku nie ma. Wiem, że dzieciaki się przytulają i całują, bo widać tą czułość w domu. Jest też faza na siusiaki u chłopców i pipcie u dziewczynek. Wcale nie jestem tym zaskoczona. Widziałam jak jedno Dziecko pędzi do nocnika i zaraz ustawia się cały sznurek w kolejce :D Moje Dziecię codziennie ma czesane kucyki, bo w żłobku dziewczynki też mają i nareszcie dni z kołtunem na głowie już nie istnieją. Codziennie sama wybiera sobie ubranie do chodzenia. Z resztą samodzielność wzrosła o 200%. Codzienne czytanie bajek jest już nawykiem. Daję Lence farby, kredki, mazaki i potrafi nimi mazać sama dłużej niż 15 minut.
  W poniedziałek mam zebranie w żłobku. Przed Lenką wigilia, wyjście do salonu zabaw z okazji Mikołajek i wiele innych atrakcji. Duma mnie rozpiera i jestem mega szczęśliwa za podjęcie tak dobrej decyzji. Lenka jest zaprowadzana do żłobka 3x w tygodniu. Spędza tam czas w godzinach 9:30 - 13:30.

   Przyznaję bez bicia, że dzięki żłobkowi odżyłam. Przede wszystkim przemogłam wewnętrzny lęk i zaczęłam sama jeździć autem! Odzyskałam niezależność. W tym czasie gdy Lenka jest w żłobku załatwiam mnóstwo spraw. Przede wszystkim latanie za kredytem na dom. Całą papierologię załatwiłam w tym czasie. Praktyki w szkole także. Jak i zrobienie RTG kręgosłupa. Zaledwie kilka razy zdarzyło się tak, że po zawożeniu Lenki do żłobka wracałam do domu i miałam czas" dla siebie". Trudno to nazwać czasem dla siebie, bo zazwyczaj w takich chwilach wpadam do domu jak oparzona, chwytam za 5 rzeczy jednocześnie i odliczam ile czasu zostało i ile jeszcze zdążę zrobić w domu. To jest też czas gdy mogę zrobić zakupy sama! W czasach przed żłobkowych Lenkę ciągałam ze sobą wszędzie. Teraz korzystam z faktu, że mogę zrobić coś sama. Średnio 2 razy w miesiącu funduję sobie rarytas w postaci kawy w ulubionej kawiarni. I wcale nie potrzebuję do tej imprezy towarzystwa. :)
  Na początku gdy Lenka zaczęła uczęszczać do żłobka czułam się jak matka burżujka, która Dziecię odstawia i może sobie "bimbać". Po zaprowadzeniu Lenki nie wiedziałam tak na prawdę czego się chwytać. Na dzień dzisiejszy moja wydajność wzrosła. Robię znacznie więcej niż wcześniej, chociaż czas wcale mi się nie rozmnożył. 

   Mimo wszelkich opinii wciąż nie mam czasu na pomalowanie paznokci... ;)

   


 PODPIS

12 komentarzy:

  1. Czy Lenka plaka na poczatku zlobka? w jakim wieku poszla?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żłobkowanie zaczęliśmy z początkiem lipca a 21 Lenka skończyła 2 latka. Nie było żadnego płaczu. Płacz się pojawia jak Lenka ma nie iść do żłobka.

      Usuń
  2. Nie masz czasu na pomalowanie paznokci? No coś Ty, przecież "siedzisz" w domu i nic nie robisz cały dzień. :D
    Takie opinie często wydają Ci, którzy nie mają zielonego pojęcia z czym wiąże się zajmowanie dzieckiem i domem i wszystkim co z tym związane. Taki żłobek to skarb dla mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już nie raz spotkałam się z taką opinią, nie walczę z tym.
      kto jest głupi, ten niech żyje w błogiej nieświadomości.

      Usuń
    2. A ja tam staram się znaleźć ten czas na malowanie paznokci bo lubię kolorowe pazurki :D

      Usuń
  3. Ja też uważam, że żłobek to była jedna z lepszych decyzji bo widzę jakie mam rozwinięte dziecko, nawet w porównaniu z innymi,w tym wieku, które nie chodzą, taka prawda. mamy nie zapewnią takuch atrakcji, rytmiki, zajęć, a przede wszystkim towarzystwa innych dzieci będą z dzieckiem w domu, choćby na głowie stawały. Ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie też takiego ,,siedzenia'' z dzieckiem kilka lat...skoro są tak cudowne instutucje, które pomagają w wychowaniu, w rozwoju przede wszystkim i rozwijaniu umiejętności. Ja w tym czasie mogłam spokojnie oddać się poszukiwaniu pracy i jeździć na spotkania a po drugie teraz łapię każdą chwilę z Córką po żłobku, nie mogę doczekać się weekendu i doceniam czas z dzieckiem a nie jestem sfrustrowana ciągłym ,,dniem świstaka''. Żłobek jest super! A co do chorowania, u nas odpukać na azie nic się nie przyplątuje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. cieszę się bardzo z takiego rozwoju wydarzeń, to była świetna decyzja i jak się okazało dobra dla Was wszystkich. Innych olej - wiem, że to robisz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też odżyłam przy żłobku, Teraz starszy w przedszkolu, młodszy jeszcze w domu pewnie z rok będzie. Na razie mi "wolności" nie brakuje, ale na pewno za jakiś czas będzie potrzebna. Pamiętam te pierwsze dni, jak nagle odkryłam ile mogę w kilka godzin zrobić :) Dobrze, że Lenka tak się zaadoptowała, rozwija. U nas też pójście do żłobka było dobrą decyzją. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Najważniejsze, że Lence żłobek pasuje i chętnie do niego chodzi. A gadać zawsze będą - taka specyfika narodu :) My też jesteśmy zadowoleni ze żłobkowej decyzji, mimo trudnych początków i w kółko powtarzanych opinii o 'wyrodnych matkach karierowiczkach', 'wygodnych babach', itd. Oficjalnie mam gdzieś ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej. U nas na blogu nominacja dla Ciebie do Versatile Blogger Award. Bawisz się z nami?
    http://happyrodzice.blogspot.com/2013/11/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem Ci, ze ja w nosie miałam co ludzie powiedzą, gdy puszczałam Lulę do żłoba, choć pracy jeszcze nie miałam. Fakt, ze więcej nie chodziła niż chodziła, ale mogłam spokojnie posprzątać, ugotować, nadrobić jakieś śmieciowe zlecenia i ogólnie odsapnąć. Jak ktoś coś mówił, to polecałam mu siedzenie z dzieciem przez rok. Bo to jak gadanie ze ślepym o kolorach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bym bardzo chciała aby mój starszak poszedł do przedszkola ale na razie nie ma na to szansy. Szkoda bo wiem, że byłby bardziej samodzielny i nauczył się dzielić zabawkami.

    OdpowiedzUsuń