niedziela, 10 listopada 2013

Terroryzm i zamordyzm.

Ostatnie tygodnie upływają nam burzliwie pod względem zachowań Lenki.
Ja zdążyłam zaliczyć wszystkie fazy: od zwątpienia w swe matczyne moce,
przez bezsilność, rozpacz, wyrzuty sumienia, wkurw do załamki.
Wszelkie próby okiełznania mojej 2 latki i zgarnięcia siebie z ziemi kończyły się fiaskiem...


Moje Dziecko zachowuje się okropnie. A ja nie potrafię tego zrozumieć i zaakceptować. Reaguję stresem, ściśniętym żołądkiem, strachem i paniką.  Gdy Lena się stawia ja odsuwam się od niej, by sama jej nie skrzywdzić... Co tak na prawdę się dzieje? Jak wygląda schemat ostatnich dni?

Noce - Pobudki nawet 3 krotne. Budzenie się w środku nocy lub nad ranem z rykiem, histerią, rzucaniem się, wygięciem w pałąk, zanoszeniem, waleniem głową o ścianę, łóżko, podłogę... I tak średnio przez godzinę. Ja nie mogę się zbliżyć do Dziecka, NIC nie mogę zrobić. Lena reaguje na mnie jeszcze gorzej.

Gdy jesteśmy we 3 razem... Ja nie mogę zbliżyć się do Leny ani do męża. Tatuś ma robić wszystko! Gdy ja się zbliżam jest agresja...

Agresja - Lena bije, gryzie, szczypie mnie, męża a raz nawet podnosiła rękę na Dzieci w żłobku. Oczywiście nie dzieje się to wszystko bez przerwy, są to epizody ale przynajmniej raz w ciągu doby.

Poza tym cała seria zachowań z serii buntu 2-latka...

Dla mnie jest to nie do zniesienia. Moja empatia, współczucie i akceptacja spadła do 0. Co więcej mam wrażenie, że kiedysiejsza nerwica znowu mnie dopadła i zaczęłam sięgać po uspokajacze. Moje własne myśli były nie do wytrzymania. Zadręczanie siebie samej sięgnęło zenitu. 

Mąż przejął opiekę nad rozdartą Leną wieczorem, w nocy i rano. Co ciekawe gdy mąż znika z zasięgu wzroku Lenki, agresja w kierunku do mnie znika natychmiastowo. Parę razy sięgnęłam po neo spasminę i podałam Dziecku (w dupie mam wszelkie opinie na ten temat). Na samą myśl, że mam zostać z Potwornicką sama- zaczynam panikować. Zupełnie tak jakby Dziecko mnie terroryzowało.

Wszelkie próby wpływające potencjalnie na poprawę tychże zachowań działały chwilę lub w ogóle. Dzięki Bogu za te wszystkie chwile spędzone BEZ Dziecka, gdzie mogłam złapać oddech i do reszty nie zwariować.

Być może najgorsze za nami. Ale to nie jest pewne. Na pewno za nami noc bez ryku i histerii. Dzień nie był tragiczny ale i nie łatwy. 

Mojemu Dziecku wyżynają się 5. Chodzi z ręką w buzi, pokazuje że boli. Za nami wirusowe zapalenie gardła a teraz jest katar i mały kaszel. Poza tym dowiedziałam się kilku faktów z przeszłości mojego męża... A dokładniej z okresu Dziecięcego. I wcale mu się nie dziwię jak mi mówi, że powinnam być bardziej wyrozumiała... 

Wyobraźcie sobie wyżej opisane zachowania w wersji HARD!

Żeby rozładować napięcie nerwowe zaczęłam biegać i ćwiczyć. Jeszcze bardziej przykułam uwagę do naszej codziennej diety. Rozpoczęłam domową produkcję mleka roślinnego. Udało mi się zrobić ryżowe i migdałowe...

 



 PODPIS

8 komentarzy:

  1. Ja czasem mam podobnie-popadam ze skrajności w skrajnośc,,,od maksymalnej irytacji po rozpacz...a wydawac by się moglo, ze macierzyństwo to sielsko-anielski czas,,,

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam aż tak jak Ty, ale był okres że musiałam brać persen żeby nie wyjść z siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, u mnie też nie lekko...moja odporność fizyczna i psychiczna oscyluje w granicach zera... chyba rozumiem twój stan...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uj, tulę. Też jestem mało odporna psychicznie, nie dałabym rady z dzieckiem, gdyby nie otoczenie, które mnie wspiera. A przecież z nią jest mało problemów! Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu, chyba bym poszła do lekarza po środki uspokajające...

    OdpowiedzUsuń
  5. Liczymy do 10... a takie pobudki w nocy zdarzają sie o stalych porach? Poobserwuj, bo dzieci w tym wieku czasem mają koszmary senne, nazywa sie to nocny terror. Dziecko o stałych porach zaczyna śnić, nie mozna go wybudzić w tym czasie, krzyczy, bije broni się, nie raz wydaje się jakby dziecko wiedziało co robi, a tak na prawdę mimo otwartych oczu ono nadal śpi. Zapisuj sobie te godziny, może to cos z tego kierunku. Ja miałam podobny problem i po 2 tygodniowych obserwacjach, zaczełam małego wybudzać 15 minut przed godziną X, a w naszym wypadku było 3 takie pobudki w ciągu nocy.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas też nielekko... dodatkowo, poza atakami złości Luśka protestuje przeciwko udziałowi taty w rytmie dnia iwszystko ma robić mama, przez co nie moge nawet uciec - a czasem bym chciała...

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja nie ma aż takich zachowań póki co ale jej ciągłe bycie na "nie" doprowadza mnie do szału. Nerwicę mam jak nic. Z zazdrością patrzę na matki spokojnych dzieci .....

    OdpowiedzUsuń
  8. współczuję... nie wiem co o tym myślisz ale przebadałaś Lenkę na pasożyty? One mogą powodować takie rozdrażnienie, nerwowość i napady agresji a jak czytam o tych pobudkach nocnych to mam przed oczami mojego syna gdy miał owsiki.

    OdpowiedzUsuń