poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jest szał!

Wczoraj Sroka podała przepis na domową ciastolinę.
Miałam zagwozdkę, bo nie mogłam rozgryźć ile to jest 200g soli :P
I znalazłam proporcje podane na "kubki" Tuuuuuu.


Zamiast kubka mąki dałam 3. Zamiast proszku do pieczenia dałam sodę oczyszczoną. I barwników brak, bo w domu nie mam ale jak wyzdrowieję to poszukam i kupię :)

Ciastolina wyszła...
Zarąbista! Dzisiaj miałam w domu anioła w ciele Dziecka.
Zabawa trwała cały dzień! Jak ciastolinę zrobiłam o 11 tak do 15 Lenka młuciła ją aż padła w drzemkę...





Dzisiaj dowiedziałam się, że jeden z Mikołajów już ma dla Lenki zestaw ciastoliny ze sprzętem do robienia makaronów... ale będzie szaaaał!!!!

W kwestii zdrowotnej:

Dostałam taki antybiotyk, który musiałam odstawić. Zawroty głowy, drżenie rąk, trzęsiawka od środka, bezsenność, huśtawka nastrojów... Po odstawieniu: ból stawów, mięśni, głowa ciężka jak na kacu. Zamieniłam antybiotyk na taki, który miałam w domu i jest lepiej. Poza tym do leków przepisanych od lekarza robię inhalacje z nebulizatora 2-3 razy dziennie, do soli fizjologicznej dodaję krople Berodual. No i w sobotę wieczorem mąż postawił mi bańki... Efekt? 
Gardło nie boli, kaszel nie dusi ale staje się mokry. Tylko osłabienie męczy... ALE!
Dziś trzasnęłam kremową zupkę z buraczków na wzmocnienie :-D

Dziecko wytrzymuje kichawę w domu. Wytrwaliśmy we 3 bite 3 dni z rzędu w domu! Z mężem się nie pożarliśmy z czego mąż bardziej zdumiony. W zasadzie to nasze wspólne chorowanie tylko nas zbliżyło ;) Gorzej, bo mąż dzisiaj poszedł do lekarza po dalsze zwolnienie... bo jemu choroba nie odpuszcza... a oporny na bańki zupełnie jak Lenka w ostatnim czasie! 
Oznajmiłam już, że jak nie będzie poprawy i w nocy nie da mi spać dychraniem jutro stawiam mu bańki.
 PODPIS

2 komentarze:

  1. Dużo zdrówka życzę, Lenka sobie nieźle radzi z tą masą :) U nas wczoraj pierwszy raz plastelina:))

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze, te bańki rzeczywiście takie uzdrawiające są?
    zdrowa!

    OdpowiedzUsuń