poniedziałek, 16 grudnia 2013

Mikołaj był!

W żłobku oczywiście :)
Pękam z dumy nad moim Dzieckiem.
A co!


Na wigilię i spotkanie z Mikołajem dostałam zaproszenie. Niestety ze względu na chorobowe w zeszłym tygodniu mój mąż nie mógł dzisiaj wziąć wolnego na to spotkanie. Trochę mi było przykro, na szczęście nie byłam jedynym rodzicem bez drugiej połówki na dzisiejszym spotkaniu :)

W szatni wisiała kartka a na niej menu wigilijne. Bacząc na ostatnie wolne miejsce przy słodkościach szybko wpisałam nas na listę. Co by nie było, że pierogów nie ma komu robić i będą mnie wołać :P Nie mam piekarnika ani innego sprzętu do pieczenia więc o zrobienie biszkoptu poprosiłam moją młodszą siostrę :) Krem zrobiłam sama w domu ;) Tu w fazie przygotowań:


Lenka przeżywała wizytę Mikołaja bardzo. W sobotę powiedziała, że do niej Mikołaj nie przyjdzie, bo jest niegrzeczna. (informacja wyniesiona ze żłobka) Dzisiaj zapewniłam Dziecię, że jedziemy i Mikołaj będzie, bo musimy zawieźć dla niego ciasto :)

Rano zawiozłam Lenkę do żłobka i powiedziałam, że przyjadę później :) 

W domu sprzątanie, pranie, gotowanie czyli dzień jak co dzień. Czas zleciał szybko i poleciałam do Lenki.
Przyznaję bez bicia, Dziecię mnie od razu porwało na salę więc zdjęć nie narobiłam :) Ale Panie przygotowały piękną dekorację świąteczną i stół ze smakołykami pięknie był ustawiony i ozdabiał go śliczny stroik. Była więc wigilia i opłatek, w tle leciały kolędy. W pewnym momencie płakać mi się chciało :P 

A dzisiaj puchnę z dumy! Oj tam pękam z dumy nad moim Dziecięciem. Po serii płaczów i krzyków, była jednym z pierwszych Dzieci, które bez problemu usiadło Mikołajowi na kolanach :D

 
Szczęścia był ogrom! Dziecko moje zachwycone, Mikołajem i prezentem :D Na szczęście udało mi się przekonać, do rozłożenia głównego prezentu dopiero w domu :) Lenka ochoczo rzuciła się czekoladowego Mikołaja :D



I to już w domu. Lenka na rozłożonych puzzlach, już później położyła poduszkę, położyła się i okryła kocykiem ;)


Dziecko naładowane adrenaliną przeżyć i cukrem z 2 zjedzonych cukierków obyło się bez drzemki. Mycie było tuż po 18 i padła sama przed 20 ;)
 PODPIS

3 komentarze:

  1. To nazywają się emocje :) Nie dziwię się Lence po taki dniu pełny wrażeń też by mi się spać nie chciało:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyyle wrażeń, kto chciałby spać w taki dzień :) U Luśki w żłobku dziś choinka - niestety rodzice nie zaproszeni. Szkoda, chętnie bym podejrzała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. już nie mogę się doczekać Wigilii i emocji i drżących rąk Emilki :)

    OdpowiedzUsuń