wtorek, 3 grudnia 2013

Tęsknota

Jestem okrutna. Tak, okrutna i bezczelna w dodatku.
Egoistyczna do kwadratu.
I za nic w świecie nie da mi się dogodzić...




Zanim zostałam matką, z zazdrością patrzyłam na brzuchate, wózkowe i dzieciate matki. Na sam widok ściskało mnie w żołądku. Dokładnie 3 lata temu dowiedziałam się, że mój przedłużający się PMS to ciąża. 


Dzisiaj też zazdroszczę. Zazdroszczę tym, które nie są matkami i jak widzę ich niezależność, wolność i możliwość spokojnego oddechu. Dziecko zabiera wolność pod każdym względem. Okrutnie dobijają mnie te wszelkie hasła o ciągłej bliskości z dzieckiem po porodzie. Przyznaję bez bicia - ja się nie nadaję do ciągłego przebywania z dzieckiem skóra do skóry. Nie potrafię przebywać z nikim non stop. Ciągle walczę o swoją przestrzeń o kawałek, taki tyci tyci, bym mogła złapać oddech, naładować akumulatory czy zwyczajnie odpocząć od drugiego człowieka. 

W minioną niedzielę wybraliśmy się wraz z M do Warszawskiego Targówka na zakupy. SAMI. Dziecię odstawiliśmy na ten czas do dziadków. Decyzja analogiczna do faktu, że od soboty Dziecko na antybiotyku. Wyjazd planowany od miesięcy, przekładany perdyliard razy! A i tak zakupy średnio się udały. Jednak ten bezcenny czas gdy byliśmy SAMI. Coś czego nie doświadczamy na co dzień. Wyjazd tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że powinniśmy częściej tak robić... 

Wczorajszy dzień szybko pozbawił mnie złudnej nadziei. Dziecię moje dzień bez nas odbiło na mnie po stokroć. 0 współpracy, nie dało się niczym zająć, dogadać... Częściowo dzień upłynął w nerwowej atmosferze a ja Dziecku podałam syrop na uspokojenie (jakkolwiek to brzmi). I zawsze w takich trudnych momentach nic nie jest w stanie mnie podnieść w duchu macierzyńskim. To, że wyjazd się odbył jest nieważne, bo cena jaką się zapłaciło była zdecydowanie za wysoka. Wszystko nagle traci na znaczeniu a ja jestem mega zdołowana. Zawsze wydaje mi się wtedy, że posiadanie Dziecka to tylko i wyłącznie rezygnacja i nieskończona ilość wyrzeczeń... Zawsze też chwytam się wielorakich sposobów, by poprawić atmosferę ale jest to niezwykle trudne. 

Podobno matka z dzieckiem powinna być co najmniej 3 lata w domu, bo tak jest najkorzystniej dla rozwoju Dziecka. Można sobie gdzieś wsadzić to stwierdzenie. Na pewno nie dotyczy ono mnie. Nie raz chodzę po ścianach i chcę uciekać w kosmos. Nie raz czuję się jak domowy więzień. Od roku powtarzam, że chcę iść do pracy, bo mi bycie ciągłe w domu wychodzi już bokiem, uszami i czym popadnie.

I żeby nie było. Nie jest źle ani tragicznie. Jak jest dobrze - boję się o tym mówić na głos by nie zapeszać. Jest też radość, są pozytywy. Jest to zwykła przeplatanka i nie raz ten gorszy czas kładzie cień na ten lepszy i nic innego do mnie wtedy nie dociera. Ot natura.
 PODPIS

12 komentarzy:

  1. tez tak mam. rozumiem, ale...
    ostatnio usłyszałam,że.. skoro świadomie decydujemy się na macierzyństwo to.. nie powinnyśmy zazdrościć tym, które nie mają dzieci.
    przecież same to wybrałyśmy.. jest ciężko? jest i będzie. ale to był nasz wybór i trzeba poszukać zalet a nie wad.
    staram się tak robic i chyba jest lepiej...
    hmm..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym jak świadomie podjęłam decyzję o macierzyństwie doskonale zdaję sobie sprawę i nie raz zwyczajnie pukam się w głowę, że chyba mi wtedy odbiło.

      Prędzej czy później po deszczu przychodzi słońce i jest lepiej. W poście powyżej przedstawiłam jedną z wielu perspektyw z jaką łączy się macierzyństwo ;)

      Usuń
    2. ja Cię poprostu doskonale rozumiem, ale odką usłyszałam TAMTE słowa patrze inaczej i tez gdybym mogła cofnąć czas to bym przesunęła decyzję o dziecku na za parę lat, ale wtedy nie miałabym mojego małego Muminka <3
      ;-)

      Usuń
  2. Też tak mam. Mam potrzebę oddechu, odrobinę przestrzeni i tylko i wyłącznie mojego kawałka podłogi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że wszystkie mamy tak mają, tylko nie wszystkie się do tego przyznają. Dopóki nie zaczęłam pisać bloga i czytać inne mamy, myślałam że jestem wyrodną matką bo mam tak jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czy Lenka przeklina? a wiesz moze jak sobie z tym poradzic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mieliśmy takich problemów więc nie pomogę.

      Usuń
  5. Wróć....Przebywanie NON STOP z dzieckiem nie jest dobre ani dla rodzica ani dla dziecka, bo i jedna i druga strona potrzebują samotności. Bardzo złe jest to, że rodzice teraz za wszelką cenę próbują sobą wypełnić 24 godziny na dobę dziecku co do ułamka sekundy. I nie ma to nic wspólnego z rodzicielstwem bliskości. Dziecko by mogło się prawidłowo rozwijać potrzebuje czasu, w którym będzie poznawało świat albo raczej przyswajało sobie ledwo zdobytą wiedzę a najlepiej dzieje się to wtedy, gdy dziecko ma chwilę dla siebie. Bo nie jest rozpraszane przez rodzica....Bo o tym, jak ważna jest chwila wytchnienia rodzicowi chyba pisać nikomu nie trzeba.
    Nie popieram podawania syropów uspokajajcych dziecku, ale rozumiem co Tobą kierowało. I nie potępiam:)
    3 lata w domu? ok - tyle, że nie każda matka jest w stanie to zrobić i nie każde dziecko tego potrzebuje. To co w imię reguły matka ma się zamknąć w domu i być nieszczęśliwą a frustracje wylewać na dziecko? bo to niestety tak potem wygląda....
    Aniu rób to co czujesz, że sprawia Tobie przyjemność i wprowadza Ciebie w lepszy nastrój. Bo to też udzieli się Lence:)

    OdpowiedzUsuń
  6. słuchaj, a może nie łącz tak ściśle ze sobą tych dwóch faktów - Waszego wyjazdu i jej gorszego dnia. Jeszcze trudniej będzie Ci wyjść gdzieś kolejny raz. A może to naprawdę nie miało jedno z drugim za wiele wspólnego?

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz ciężkie warunki bytowe, ja takie miałam zaledwie 4 miesiące i roznosiłam wszystkich po kątach, potrzebowałam dwóch miesięcy po przeprowadzce, żeby załapać równowagę. Teraz jest normalniej, Maluch raczkuje, zajmuje się sobą, pozostawiam go na chwilę w pokoju i mam chwilę spokoju. Ale ja mam spokojne dziecko - na wypisie w szpitalu nawet to napisali, ja też jestem spokojniejsza od Ciebie. Wierzę, że będzie ci LEPIEJ, jak będziesz miała SWÓJ POKÓJ. Nie będzie idealnie, ale lżej. Współczuję, trzymam kciuki. PRzytulam :)

    K.B.W.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przestań, ocipieć można. Jak masz okazję ty wychodź sama, z mężem, z koleżanką, nie mówię, że co dzień, ale czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja nie jestem słodko pierdzącą mamusią która opisuje swój idealny świat, też mam czasem dosyć DZiecia, ale wiecie co? jak wychodzę sama i myslę sobie, kurcze nareszcie sama, to przysięgam na wszystko, to jest minuta dwie, góra godzina i tak TĘsknię za nim, poważnie..... po prostu tęsknię za Dzieciem mimo, że czasem mnie wkurza....

    OdpowiedzUsuń