Tęsknota

Jestem okrutna. Tak, okrutna i bezczelna w dodatku.
Egoistyczna do kwadratu.
I za nic w świecie nie da mi się dogodzić...




Zanim zostałam matką, z zazdrością patrzyłam na brzuchate, wózkowe i dzieciate matki. Na sam widok ściskało mnie w żołądku. Dokładnie 3 lata temu dowiedziałam się, że mój przedłużający się PMS to ciąża. 


Dzisiaj też zazdroszczę. Zazdroszczę tym, które nie są matkami i jak widzę ich niezależność, wolność i możliwość spokojnego oddechu. Dziecko zabiera wolność pod każdym względem. Okrutnie dobijają mnie te wszelkie hasła o ciągłej bliskości z dzieckiem po porodzie. Przyznaję bez bicia - ja się nie nadaję do ciągłego przebywania z dzieckiem skóra do skóry. Nie potrafię przebywać z nikim non stop. Ciągle walczę o swoją przestrzeń o kawałek, taki tyci tyci, bym mogła złapać oddech, naładować akumulatory czy zwyczajnie odpocząć od drugiego człowieka. 

W minioną niedzielę wybraliśmy się wraz z M do Warszawskiego Targówka na zakupy. SAMI. Dziecię odstawiliśmy na ten czas do dziadków. Decyzja analogiczna do faktu, że od soboty Dziecko na antybiotyku. Wyjazd planowany od miesięcy, przekładany perdyliard razy! A i tak zakupy średnio się udały. Jednak ten bezcenny czas gdy byliśmy SAMI. Coś czego nie doświadczamy na co dzień. Wyjazd tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że powinniśmy częściej tak robić... 

Wczorajszy dzień szybko pozbawił mnie złudnej nadziei. Dziecię moje dzień bez nas odbiło na mnie po stokroć. 0 współpracy, nie dało się niczym zająć, dogadać... Częściowo dzień upłynął w nerwowej atmosferze a ja Dziecku podałam syrop na uspokojenie (jakkolwiek to brzmi). I zawsze w takich trudnych momentach nic nie jest w stanie mnie podnieść w duchu macierzyńskim. To, że wyjazd się odbył jest nieważne, bo cena jaką się zapłaciło była zdecydowanie za wysoka. Wszystko nagle traci na znaczeniu a ja jestem mega zdołowana. Zawsze wydaje mi się wtedy, że posiadanie Dziecka to tylko i wyłącznie rezygnacja i nieskończona ilość wyrzeczeń... Zawsze też chwytam się wielorakich sposobów, by poprawić atmosferę ale jest to niezwykle trudne. 

Podobno matka z dzieckiem powinna być co najmniej 3 lata w domu, bo tak jest najkorzystniej dla rozwoju Dziecka. Można sobie gdzieś wsadzić to stwierdzenie. Na pewno nie dotyczy ono mnie. Nie raz chodzę po ścianach i chcę uciekać w kosmos. Nie raz czuję się jak domowy więzień. Od roku powtarzam, że chcę iść do pracy, bo mi bycie ciągłe w domu wychodzi już bokiem, uszami i czym popadnie.

I żeby nie było. Nie jest źle ani tragicznie. Jak jest dobrze - boję się o tym mówić na głos by nie zapeszać. Jest też radość, są pozytywy. Jest to zwykła przeplatanka i nie raz ten gorszy czas kładzie cień na ten lepszy i nic innego do mnie wtedy nie dociera. Ot natura.
 PODPIS

Komentarze

  1. tez tak mam. rozumiem, ale...
    ostatnio usłyszałam,że.. skoro świadomie decydujemy się na macierzyństwo to.. nie powinnyśmy zazdrościć tym, które nie mają dzieci.
    przecież same to wybrałyśmy.. jest ciężko? jest i będzie. ale to był nasz wybór i trzeba poszukać zalet a nie wad.
    staram się tak robic i chyba jest lepiej...
    hmm..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym jak świadomie podjęłam decyzję o macierzyństwie doskonale zdaję sobie sprawę i nie raz zwyczajnie pukam się w głowę, że chyba mi wtedy odbiło.

      Prędzej czy później po deszczu przychodzi słońce i jest lepiej. W poście powyżej przedstawiłam jedną z wielu perspektyw z jaką łączy się macierzyństwo ;)

      Usuń
    2. ja Cię poprostu doskonale rozumiem, ale odką usłyszałam TAMTE słowa patrze inaczej i tez gdybym mogła cofnąć czas to bym przesunęła decyzję o dziecku na za parę lat, ale wtedy nie miałabym mojego małego Muminka <3
      ;-)

      Usuń
  2. Też tak mam. Mam potrzebę oddechu, odrobinę przestrzeni i tylko i wyłącznie mojego kawałka podłogi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że wszystkie mamy tak mają, tylko nie wszystkie się do tego przyznają. Dopóki nie zaczęłam pisać bloga i czytać inne mamy, myślałam że jestem wyrodną matką bo mam tak jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czy Lenka przeklina? a wiesz moze jak sobie z tym poradzic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mieliśmy takich problemów więc nie pomogę.

      Usuń
  5. Wróć....Przebywanie NON STOP z dzieckiem nie jest dobre ani dla rodzica ani dla dziecka, bo i jedna i druga strona potrzebują samotności. Bardzo złe jest to, że rodzice teraz za wszelką cenę próbują sobą wypełnić 24 godziny na dobę dziecku co do ułamka sekundy. I nie ma to nic wspólnego z rodzicielstwem bliskości. Dziecko by mogło się prawidłowo rozwijać potrzebuje czasu, w którym będzie poznawało świat albo raczej przyswajało sobie ledwo zdobytą wiedzę a najlepiej dzieje się to wtedy, gdy dziecko ma chwilę dla siebie. Bo nie jest rozpraszane przez rodzica....Bo o tym, jak ważna jest chwila wytchnienia rodzicowi chyba pisać nikomu nie trzeba.
    Nie popieram podawania syropów uspokajajcych dziecku, ale rozumiem co Tobą kierowało. I nie potępiam:)
    3 lata w domu? ok - tyle, że nie każda matka jest w stanie to zrobić i nie każde dziecko tego potrzebuje. To co w imię reguły matka ma się zamknąć w domu i być nieszczęśliwą a frustracje wylewać na dziecko? bo to niestety tak potem wygląda....
    Aniu rób to co czujesz, że sprawia Tobie przyjemność i wprowadza Ciebie w lepszy nastrój. Bo to też udzieli się Lence:)

    OdpowiedzUsuń
  6. słuchaj, a może nie łącz tak ściśle ze sobą tych dwóch faktów - Waszego wyjazdu i jej gorszego dnia. Jeszcze trudniej będzie Ci wyjść gdzieś kolejny raz. A może to naprawdę nie miało jedno z drugim za wiele wspólnego?

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz ciężkie warunki bytowe, ja takie miałam zaledwie 4 miesiące i roznosiłam wszystkich po kątach, potrzebowałam dwóch miesięcy po przeprowadzce, żeby załapać równowagę. Teraz jest normalniej, Maluch raczkuje, zajmuje się sobą, pozostawiam go na chwilę w pokoju i mam chwilę spokoju. Ale ja mam spokojne dziecko - na wypisie w szpitalu nawet to napisali, ja też jestem spokojniejsza od Ciebie. Wierzę, że będzie ci LEPIEJ, jak będziesz miała SWÓJ POKÓJ. Nie będzie idealnie, ale lżej. Współczuję, trzymam kciuki. PRzytulam :)

    K.B.W.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przestań, ocipieć można. Jak masz okazję ty wychodź sama, z mężem, z koleżanką, nie mówię, że co dzień, ale czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja nie jestem słodko pierdzącą mamusią która opisuje swój idealny świat, też mam czasem dosyć DZiecia, ale wiecie co? jak wychodzę sama i myslę sobie, kurcze nareszcie sama, to przysięgam na wszystko, to jest minuta dwie, góra godzina i tak TĘsknię za nim, poważnie..... po prostu tęsknię za Dzieciem mimo, że czasem mnie wkurza....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga