piątek, 31 stycznia 2014

Dzień z moją 2,5 latką.

Od wtorku kisimy się z Lenką w domu.
Awaria auta i syberia za oknem.
Żłobek odroczony.

Dopiero po 2 tygodniach nie chodzenia do żłobka moje Dziecko doszło do normy. Normą jest brak histerii, brak agresji, brak bicia, brak wrzasków, jęków, ryku... i temu podobnych historii.

Lenka wstaje o 6-7. Teraz u nas potwornie wieje i Dziecię dzisiaj wstało o 5:30, powiedziała że spać nie będzie, bo jest burza... Ostatnie tygodnie wyglądały tak, ze Lena wstawała o 5:30 i darła się, jęcząc, rycząc i siłując się z Tatą. Od 2 poranków jest spokojnie. 
Lena wstaje z Tatą, Tata robi śniadanie. Kilka tygodni temu zabrałam smoczek od butelki do picia kaszy. Dziecko nasze zrezygnowało z porannej kaszy a wieczorną ograniczyła ze 180ml do 120ml. Pije obecnie przez niekapek. Jest to proces malejący więc i wieczorna kaszka niebawem odejdzie w niepamięć :)

Tata jedzie do pracy, codzienny rytuałem gdy Tata wychodzi z domu są "gumi". Dziecko dostaje od Taty 3 żelki (niestety ten proceder odbywa się za moimi plecami). Lenka ogląda swoje ulubione programy, uwielbia "Pana Robótkę" - Pan budka, "Pana Warzywko" - Pan Ziwko i Teletubisie. Telewizor wyłącza się automatycznie po Teletubisiach, lub wyłączam go ja, gdy Dziecię się orientuje mówię, że nie ma prądu ;) (to u nas częste niestety). 
Lenka sama obsługuje sie fizjologicznie. Biega na nocnik, albo nocnik wystawia na środek chałupy i robi co trzeba. Za każdym razem komunikuje co i jak w razie konkretu oczywiście pomagamy :) Lenka śpi z pieluszką w dzień i w nocy. Zazwyczaj ma suchą pieluchę i zapełnia ją dopiero nad ranem lub tuż po obudzeniu. 

Lenka robi w domu najróżniejsze rzeczy. Maluje farbami, wykleja klejem obrazki, bawi się ciastoliną, w użyciu są też kredki, mazaki, nożyczki i wycinanie... Staram się organizować Dziecku konkretne zadanie tak by mogła się zając na dłużej, żeby się nie nudziła. Potrafi robić cuda przez 2-3h nawet!

Razem przygotowujemy posiłki, wspólnie zasiadamy do jedzenia śniadań, obiadów i podwieczorków. Składamy pranie, sprzątamy. Lenka chętnie garnie się do pomocy a ja bardzo to doceniam i chwalę pod niebiosa. Bardzo dużo rozmawiamy, dzwonimy do cioć i Taty żeby podzielić się czymś ważnym. Wygłupiamy się, tańczymy, budujemy domki z koców :)

Gdy Lenka jest zmęczona, oznajmia że chce spać. Potrafi sama się położyć i zasnąć... Co raz częściej bez butelki z piciem! Gdy wstaje z drzemki, czeka tylko i wyłącznie na powrót Taty z pracy. Nic nie zje, jeśli już to wypije picie i czeka aż wróci by razem z nim zjeść :) Potem zabawa z Tatą. 

Wieczorny rytuał kąpielowy robimy na zmianę z mężem. Koniecznie musi być przeczytana bajka. Bez bajki to nie ta bajka :)

Lenka przy mnie w domu jest bardzo spokojna. Zdarzają się epizody niezadowolenia. Bywają dni rozdarte ale jest ich co raz mniej. Najczęściej zależne jest to od mojego nastroju, nerwów czy poświęconej uwagi Córce. Jak Tata jest w domu wtedy Lena potrafi dokazywać. Tak też bywa gdy mamy w domu gościa.

Jak widać, mamy fajnie i spokojnie. Ciężko jest wtedy gdy ja coś MUSZĘ pilnie zrobić, coś co wykracza poza schemat naszej codzienności. Ostatni czas pokazał mi, że mimo pewnych trudności udaje nam się życ w symbiozie i spokoju. :)

 PODPIS

9 komentarzy:

  1. miło się to czyta, Twój spokój udzielił się Lence.
    taka miłość i łagodność bije z tego posta :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że udało się Wam uzyskać tą symbiozę i spokój. Wierzę, że uda się Wam wytrwać w tym stanie jak najdłużej. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że mała się uspokoiła. Widać, że "odstawienie" żłobka wpłynęło pozytywnie na Lenkę.
    Mój Oskar też lubi popisywać się jak mamy gości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dzieci też lubią Pana Robótkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjemne te wasze dzionki:)

    OdpowiedzUsuń