piątek, 3 stycznia 2014

Inny level.

Dzisiejszy dzień dał mi jasno do zrozumienia,
że ten rok jest zdecydowanie na innym poziomie od ubiegłego.
Chcąc nie chcąc niezależnie od nastroju i mojego bleszczenia
Osiągnęłam COŚ i teraz mam tego efekty.




Poprzedni rok był mega wkurzający, wkurwik gonił wkurwik. Poniekąd to dzięki Waszym komentarzom Pod poprzednim postem a i Matka Debiutująca zmobilizowała mnie owym postem do lepszej refleksji. Na szczęście tamten rok się skończył a wczoraj skończyła się nostalgia i musiałam zebrać tyłek do roboty.

Zawiozłam dzisiaj Lenkę do "ziobka". Bez problemu (!) ubrała rano kurtkę i wsiadła do auta. Gorączkowo zastanawiałam się jak rozplanować dzisiejszy dzień (plany pffff) i postanowiłam wrócić do domu na 1h by zjeść śniadanie i ogarnąć chałupę z porannego burdelu. Tak też zrobiłam i poleciałam z powrotem do miasta. Udało mi się skompletować urodzinowy prezent dla Chrześniaka (bluza z lidla i drewniana układanka z pepco będzie jeszcze coś DIY), zaopatrzyłam się w zielicho w lidlu (po świętach i noworocznym obżarstwie tęsknie za moim dietowaniem) i odwiedziłam Mamę, która morduje się na L4.

Udało mi się dotrzeć na moją uczelnię, dorwać numer do babki od praktyk i dzięki rozmowie z nią, wiem, że papiery zostały wysłane i mam czas do 25 stycznia aby rozliczyć się z praktykami. 

Później odebrałam Lenkę ze żłobka. Poszłyśmy do sklepu kupić farbki, które się Lence skończyły. A moje Dziecię jest miłośniczką malowania farbami o ile to są farby do malowania palcami. Po wyjściu ze żłobka Lenka wpadła w słowotok:

"Mama! malowałam fabkami"
A obiadek zjadłaś?
"Tak, mam pełny bziusiek"
Trajkotała całą drogę. Poszłyśmy do sklepu ale Pan nie miał farbek. Dziecko niczym się nie przejęło:
"Pan nie miał fabek, choć mama do Pani, dugiego kepu kupimy fabki"

W drodze do Pani po farbki, wstąpiłyśmy do sklepu po soczek. Przed wejściem, tłumaczę, że gum ma nie brać tylko idziemy po soczek. W sklepie wybrała Lenka 2 soczki w kartoniku z kubusiem puchatkiem i scooby. Podeszłyśmy do kasy i Lena zmieniła zdanie.

"Mama, bieź soćki, nie lubie soćków" 
Oddała kartoniki i stoi z gumami mamba.
Tłumaczę, że ma odłożyć ale jest twarda. Dorwałam wzrokiem mini herbatniki i udało się namówić na zamianę! Mamy więc sukces.

Idziemy do Pani po farbki. Farbki są! Bierzemy, dziękujemy, mówię "Do widzenia" i Lenka na cały głos:
"Do idzenia! Do idzenia Paaani!"

Powoli kończymy wycieczkę. Idziemy do auta, które stoi pod babci blokiem:
"Lenki auto u babci bloku! Babcia chola"

Pakujemy się do auta, jeszcze o soczku sobie przypomniała i jedziemy do domu.

W domu nie było drzemki. Po półgodzinnej próbie poddałam się. Dałam Dziecku ekwipunek do malowania wraz z nowymi farbkami. W tym czasie poszłam po ziemniaki do garażu, obrałam je, posprzątałam bajzel w domu i łazienkę.

Rok temu nawet nie myślałam, że taki dzień jest realny. Przepełniała mnie frustracja, byłam rozżalona i ciskałam się jak gówno w bucie. Każdy dzień to była walka o przetrwanie i mega smutek z powodu rutyny życia na wsi. TEGO JUŻ NIE MA. Jest inna jakość życia, inny poziom, zupełnie inny. Rok temu nie miałam domu po dach tylko fundament więc chcąc nie chcąc jestem bliżej przeprowadzki niż mi się wydaję.

A jeszcze w Sylwestra byłam na fochu :P



 PODPIS

6 komentarzy:

  1. Jak to mówią, Nowy Rok, nowe możliwości. No i nastrój lepszy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulację! Trzeba znaleźć w sobie to coś, dzięki czemu chce się zmieniać przebieg każdego dnia! Również mieszkam na wsi i każdy dzień wyglądał do znudzenia tak samo, nie bardzo cieszyłam się z dnia, bardziej z jego końca. Ale również i u mnie zmiany nastały, życzę Ci powodzenia i uśmiechu na twarzy, dużo siły by w końcu coś zmienić! Pozdrawiam https://www.facebook.com/DziecinnaRewolucja

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko idzie w dobrym kierunku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiesz jak lubię takie Twoje posty. Gdy pomimo różnych dołów i frustracji ta duża doza optymizmu prześwituje. Tego Ci życzę, szczerze, mocno!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, bardzo się cieszę !
    A jeszcze bardziej jestem z Ciebie dumna !

    OdpowiedzUsuń