sobota, 11 stycznia 2014

Najlepszy sposób na rozładowanie napięcia nerwowego.

Napięcie nerwowe to coś co mi towarzyszy od zarania dziejów.
Od zarania dziejów mam problem z rozpięciem nerwówki.
I tak po latach, dobiegając do 27 doszłam do tego, co najlepiej działa na rozpinkę...

Z ćwiczeniami nigdy nie było mi po drodze. W-f był fajny bardzo krótko a już od klasy 5 szkoły podstawowej to był horror. Nie cierpiałam wychowania fizycznego do końca mojej edukacji w ławce. Na studiach miałam sporty walki i samoobronę. To było fajne! Po powrocie z tych zajęć męczyłam wtedy jeszcze nie męża :D Tłukliśmy się nieźle.

W minionym roku postanowiłam ogarnąć swoją wagę i coś tam zaczęłam robić. Na rowerze uwielbiam jeździć ale mogę tylko po powrocie męża z pracy a teraz jest ciemno... a w mojej wsi jest ciemno jak w dupie murzyna i ja się zwyczajnie boję jeździć. Poza tym od grudnia choruję więc nie chcę się narażać. Próbowałam biegać udało mi się do czasu aż dostałam @ i już nie wróciłam do biegów. Więc zaczęłam ćwiczyć w domu. A jednak to cały czas nie było to! Jeśli chodzi o gibanie się grupowe to do tego mi daleko.

Grudniowe chorowanie odebrało mi siły do ruszania się. Do czasu... :D

Jak zaczęły mi się rzucać w oczy taśmy fitness. Nawet zaczęłam przeglądać owe w internecie, na allegro, czytać o nich. Akurat w tym samym czasie w lidlu pojawiła się oferta sportowa. Taśmy wyhaczyłam jeszcze w gazetce. Napaliłam się na nie jak 150! A tak na prawdę nie wiedziałam czego się po nich spodziewać :D


A okazało się, że są zarąbiste! Całe szczęście, że jest zestaw bo Lence spodobało się tak bardzo, że codziennie mi mówi, że będziemy "cicić" :D Możemy się podzielić, wymieniać i obydwie jesteśmy zadowolone :)

W ostatnim czasie żyję dość intensywnie (wooow i ja to mówię?). 2 dni kładłam się spać o 2:30. Do 25 stycznia muszę rozliczyć się z praktykami, mieć zaliczone przedmioty a 3 lutego oddać napisaną prace dyplomową. Niemal codziennie jestem poza domem. A przecież w domu trzeba ogarnąć, obiad zrobić, uprać... A przede wszystkim zająć Lenką, która w ostatnim czasie potrzebuje dużo mojej uwagi. Mimo przeziębienia jakie mnie morduje jestem w dobrej formie psychicznej a z Leną żyjemy w zgodzie. Dziecię moje ma fazę i lgnie do mnie ogromnie.

Te taśmy są zajebiste! Mogę na nich machać się niemal jak na siłowni. Ćwicząc jest mi wygodnie, mięśnia napinają się tak, że je czuję a nie męczę się tak bardzo! Nie mogę przesadzać, tym bardziej ze względu na kręgosłup, więc nie ćwiczę codziennie.

Gibanie doskonale wpływa na moją duszę i ciało. W końcu znalazłam coś co rozładowuje mnie od środka we własnym domu, bez niczyjej szkody. Mogłabym codziennie ale nie chcę nadwyrężyć lędźwiowego odcinka kręgosłupa, bo dysk mi zaczyna się wysuwać, a z tym trzeba uważać.

Swój sposób odkryłam i polecam szukać swojego! Warto :)

 PODPIS

10 komentarzy:

  1. A ja kupiłam skakankę w Lidlu i też szaleję aż cały dom się trzęsie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarąbiście! U mnie brak miejsca na skakankę więc po cichu zazdroszczę :D

      Usuń
  2. nie słyszałam o tych linach. Ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  3. zastanawiałam się na tymi taśmami ... jednak zdecydowałam się na zestaw ciężarków do fitness :-) niech żyje LIDL!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy następnej ofercie sportowej na pewno zdecyduję się na kolejny zakup :)

      Usuń
  4. Taśmy są boskie :), też bym takie chciała :)
    Trzymam kciuki za wytrwałość w cicieniu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak szybko zmiotło te taśmy, bo bym Ci kupiła :P

      Usuń
  5. Super, że Cię tak wzięło :)
    Nie dość, że ciało na tym korzysta to i umysł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tym, nawet chciałam sobie kupić, ale sie bałam, że nie będę uzywać:-p

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o rozładowanie nerwów to nie ma dla mnie nic lepszego niż muzyka metalowa, najlepiej Slayer. Gdy jestem ostro wnerwiony włączam płytkę Regin in Blood i napięcie mija.

    OdpowiedzUsuń