czwartek, 9 stycznia 2014

Żłobkowy odwyk.

Wszystko co dobre kiedyś się kończy.
Tak jak do tej pory wychwalałam żłobek będąc dumna z mojej Córki.
Tak teraz tylko duma nad Córką pozostała.
Natomiast żłobek zaczyna mnie wkurzać.

Gdy Lenka zaczęła przygodę ze żłobkiem był lipiec. Wtedy dom potrafiła roznosić, urządzać histerie i takie tam różne. Natomiast w żłobku była Aniołem. Teraz role się odwróciły. W domu jest spokojnym (na miarę jej możliwości oczywiście) i cudownym Dzieckiem natomiast ze żłobka zaczęły napływać skargi..

Pierwsze sygnały o tym, że Lena bije dzieci dotarły do mnie na przełomie listopada i grudnia. Oczywiście rozmawialiśmy z Córką, tłumaczyliśmy z mężem...

Przed świętami byłam z Lenką i jej grupą na sali zabaw z okazji Mikołajek. Widziałam jak Dzieciaki się popychają, szturchają i biją. Jedna z dziewczynek ciągała okrutnie za włosy Lenkę i dobrze, że tam byłam! Bo Panie tego nie widziały! Kolejne akcje widziałam podczas wizyty Mikołaja. Inne widziałam gdy odbierałam Lenkę i wchodziłam do grupy...

Na początku Panie nie skarżyły się szczególnie. Mówiły, że Lena całuje, tuli dzieci. Z czasem, że całuje, tuli i odpycha... a potem, że bije, wyrywa zabawki itd.

Punktem kulminacyjny były minione święta. Przyjechała do nas siostra z synkiem i Lena szarpała się z nim, wyrywała zabawki i podnosiła rękę.

Jak widać jest co raz gorzej. Z mojej obserwacji powodem jest brak reakcji ze stron Pań opiekunek, gdy Dzieciaki się biją. A jak widać tłumaczenie dzieciom, że nie wolno tak robić nie dociera. Albo Panie olewają temat albo na 2 opiekunki jest za dużo dzieci.

Zastanawiam się nad zmianą żłobka, bo są też inne rzeczy które mnie wkurzają... między innymi jest temat odżywiania dzieci... Bo niestety Lenie się przytyło...

Problem jest wewnętrzny i ja za bardzo nie mogę działać. Nie jestem pewna, że Panie są w stanie ogarnąć problem w całej grupie. Na dzień dzisiejszy zarządziłam żłobkowy odwyk. Dlatego odpuściłam dzisiejszy bal i przyszły tydzień Lenka nie będzie w żłobku. Do pomocy nad opieką Lenki mam siostrę męża, więc spokojnie mogę skończyć praktyki.

Wczoraj było mi przykro jak się dowiedziałam z resztą widziałam Lenę w akcji, gdy ją obierałam jak szturchała butelką z piciem dziewczynkę siedzącą z nią przy stoliku. W drodze powrotnej ochrzaniłam Córkę (co za głupota i bezmyślność!) a w domu ciężko było mi się nią zająć. Ogarnęła mnie bezradność. Poczytałam trochę na temat. Ochłonęłam i przytuliłam moje Dziecko. Zapewniłam, że damy radę sobie z tym.

Nie wiem jak wybrnąć z tematu ale coś wymyślę. Póki co odwyk zarządziłam i zobaczymy jak będzie po przerwie. Przy czym na pewno zamierzam porozmawiać ostrzej z Paniami.

 PODPIS

17 komentarzy:

  1. To nieźle u nas panie reagują jak dzieciaki broja. Chociaż mnie wkurzaja grupie odzywki syna a ma 5 lat nauczyl się od kolegów co maja starsze rodzeństwo
    masakra
    Wiola

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też było przykro i tak dziwnie jak dowiedziałam się e Mania ugryzła panią w żłobku, ale potam Manię ugryzł kolega w plecy i już wiedziałam skąd się nauczyła....W każdym bądź razie to był pojedynczy epizod. Posyłając dziecko do żłobka/przedszkola trzeba liczyć się z tym, że w grupie dziecko zachowuje się inaczej, moim zdaniem ,,walczy'' o swoje, to nie to co w domu, gdzie mama zawsze obroni. Zależy też oczywiście jak reagują panie, u nas jest tak że słyszę nawet pod salą jak zwracają uwagę dzieciom kiedy broją i moim zdaniem świetnie sobie radzą. Wyrywanie zabaek i szturchanie - oim zdaniem to normalne dla tego wieku. Moja Mania też walczy o zabawki z innymi dziećmi (widzę to kiedy chodzimy na salę zabaw), rz jej się udaję a raz nie, ja interweniuje kiedy jest jakoś groźnie lub dochodzi bicie. dziecko uczy się bycia w grupie i wg mnie to zchowania o których piszesz są w normie, ale oczywiście trzeba dziecku tłumaczyć co wolno a co nie, może ,,odwyk'' pomoże. Co do żywienia u nas panie gotują i jedzenie jest napradę rewelacyjnie zbilansowane, ale wiem e w większości żłobków zamawiany jest teraz catering a co za tym idzie - gorszej jakości żywność.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze sa plusy i minusy. Piotrek rozwinal sie w przedszkolu, ale kopiuje tez niestety tez negatywne zachowania np. pluje i piszczy. Na szczescie na razie jestesmy bardzo zadowoleni z opieki

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tylko znajdę pracę to żłobek nas nie ominie a że nasza córeczka to straszny chachar to się już tego boję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno znaleźć żłobek idealny ale trzeba szukać!

      Powodzenia życzę :)

      Usuń
  5. Panie w tym żłobku muszą być, za przeproszeniem, jakieś ułomne. Jeżeli dziecko bije i kopie jest to oznaką, że próbuje zwrócić na siebie uwagę i z czymś sobie nie radzi, bo nie umie w pełni wyrazić swoich emocji. Poza tym nie wiem, czy wiesz, ale dwulatki przechodzą skoki rozwojowe. U swojej córki tego nie dostrzegłam, u syna już zauważam. Jeszcze jakiś czas temu synek był paskudny, płakał, wykłócał się o wszystko, nie słuchał, szarpał się z siostrą... Aż któregoś dnia wstał w dobrym humorze, mówił jakby lepiej, sam ubrał się do przedszkola i po drodze zapytał siostrę, czy da mu rączkę. Od tamtej pory jest tylko lepiej. Więc może i u was wszystko się unormuje jak skok przejdzie. Trzymam kciuki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo uważam. Jak Lena miała zachowania agresywne w domu to bardziej pilnowałam by ją czymś zająć i dużo przytulańców. A problem się skończył wraz z wyrżnięciem ostatnich zębów...

      Usuń
  6. Pamiętaj, że Lenka nie poznała bicia, plucia etc w przedszkolu, już wcześniej się tak zachowywała w stosunku do Ciebie. Ma charakterek i prędko podłapała zachowania dzieciaków, które już znała bo pozwalała sobie na Tobie, a że dzieci się leją i tłuką na potęgę chyba wszędzie to raczej normalne. Moja Ania pogryzła dwie koleżanki, ona oberwała od kolegi bo chciał jej zabrać łopatkę w piaskownicy etc. Po za tym - przy dzisiejszych przepisach, że w żłobku może jedna pani na 8 dzieci to co Ty się dziwisz, że nie upilnują wszystkich dzieciaków? Głupie odzywki, szturchańce, plucie, złośliwości - dzieci próbują, co im wolno, a te kobiety w przedszkolu raczej nie wszystko są w stanie zauważyć. Pewnie połowy nawet nie widzą. Aby wykorzenić takie zachowania trzeba by dziecko do nieba oddać, tam gdzie są tylko grzeczne aniołki. Zawsze się trafi co najmniej jeden łobuz, a reszta łapie w lot i oto jest grupa łobuzów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa.

      Co nie zmienia faktu, że najbardziej rażący jest brak reakcji ze strony Pań w żłobku. Niestety ale to one powinny współpracować z dziećmi nad ich zachowaniami. W domu problem się skończył więc nie chce by Lena ciągle żyła w stresie.

      Usuń
    2. Opierdol, Ania. Porządnie. Ania niby chodzi do przedszkola na wypasie, pań jest dużo i naprawdę pilnują ale młoda zgadała się z największą rozrabiarą Polą, wciągnęły Maję i jest koszmarna trójka ale słodka jak nie wiem - tylko psocą okropnie. Naprawdę jest problem ale one są cwane i ciężko jest ukarać dziewczynki, które już doskonale wiedzą jak odwrócić kota ogonem...

      Usuń
  7. Miałam ten sam problem z moim Synkiem. W październiku poszedł do przedszkola. Przez pierwsze 2,5 tygodnia było ok (no nie do końca, bo ciężko przeżywał rozstanie ze mną, ale na to byłam przygotowana). Tulił dziec, całował itp. A po tych 2,5 tygodniach nagle zmiana - zaczął bic. Początkowo nie chcaiałam w to uwierzyc, bo moje dziecko nigdy nie było agresywne w stosunku do innych. Myślałam, że panie trochę wyolbrzymiają. Niestety na pasowaniu na przedszkolaka zobaczyłam jak zachowuje się mój "Aniołek". Początkowo było mi strasznie wstyd. Zwłaszcza, że panie twierdziły, że tylko on w całej grupie bije (w to do dziś nie wierzę, bo chyba norma jest, że dzieci się między sobą leją). Na szczęście jedna z pań mnie podbudowała i powiedziała, żeby się tym nie przejmowac tylko tłumaczyc, tłumaczyc i jeszcze raz tłumaczyc. Młody bił przez jakieś 2-3 tygodnie. Konsekwentnie prowadziłam go do przedszkola i tłumaczyłam, że bic nie wolno. Ze stresu osiwiałam przez ten czas (bo nie było mi miło słuchac skarg). A po tych kilku tygodniach nagle bic przestał i do dziś dnia nikt na niego nie narzekał. Także wydaje mi się, że Lena po prostu ma taki etap i za jakiś czas Jej to przejdzie
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że to jeden z etapów rozwojowych, tym bardziej że Lena ma charakterek i zdarzało jej się zachowywać agresywnie w domu. Ale w domu problem się skończył wraz z wyrżnięciem się ostatnich zębów jakiś czas temu. Obawiam się, że tym razem problem nie przejdzie szybko, ze względu na nieudolność Pań opiekunek...

      Usuń
    2. U nas panie próbowały stosowac kary typu siedzenie za karę na krzesełku. Niestety 2,5 letnie dziecko nie rozumie jeszcze dlaczego musi tam siedziec. Młody nic sobie z tego nie robił i bił dalej. Aż tak jak pisałam pewnego pięknego dnia bic przestał. Lena też przestanie. Może sobie nie radzi z jakimiś sytuacjami i dlatego tak reaguje. Będzie dobrze!
      Aga

      Usuń
  8. Różnie to bywa z takimi placówkami, a po zachowaniu dziecka łatwo ocenić jaka tam jest opieka. Mój też był przez rok w żłobku, gdzie zaczął bić, gryźć itp. Panie narzekały. Szybko zmieniłam placówkę - nie dość że przestał to robić, to Panie na pytanie czy bije odpowiadały: "Zdarzyło się ale sobie poradzimy..." Takie zachowanie to zawsze wynik złych wzorców, które często dają sami wychowawcy. Spotkałam się z takimi placówkami, gdzie dzieci "dostawały po łapach" za brzydkie zachowanie. Zgroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Dlatego tak bardzo wkurza mnie brak konkretnej reakcji ze strony pan w żłobku.

      Usuń
  9. U nas w przedszkolu bicie jest niedopuszczalne - chociaż na pewno zdarzają się sytuacje gdy Pani czegoś nie zauważy ale bardzo sporadycznie... Co do odżywiania to Mila w przedszkolu je zdrowiej niż w domu ;)
    Mam nadzieje, ze uda Ci się jakoś poradzić z tymi problemami :|

    OdpowiedzUsuń
  10. Łooo kurcze! Reaguj! Tak nie może przecież być, żeby te panie nic sobie z tego nie robiły

    OdpowiedzUsuń