poniedziałek, 24 lutego 2014

Bo najbardziej na świecie kocham... ROWER!

Wczoraj była przepiękna pogoda!
Ludzie jak mrówki wypełzli z domostw.
A ja o 10 wsiadłam na rower...




Uwielbiam jeździć na rowerze, uwielbiam jeździć po mojej okolicy. Jeździłam w grudniu i wczoraj. Do tej pory przez całe moje życie nie jeździłam na rowerze w tych miesiącach roku. Teraz tylko czyham na lepszą aurę i jadę.

Jestem wygodna a tutaj na swojej wiosce wyprawa na rower zajmuje mi 5 minut.
Rower w garażu.
Ja nie umalowana.
Dobrze ubrana, w sensie że nie za ciepło nie za lekko ale wygodnie.
Jeszcze tylko telefon, słuchawki w uszy, czapka i ziuuu!
Najpierw jadę po polnych drogach, żwirówce gdzie mnie wytrzęsie na wszystkie strony.
Potem jest gładka jazda po asfalcie...


Łąki i pola...


Lasy.
Las mam przy chałupie, wokół domu i dookoła wszędzie...


Cudowne powietrze, świeże, rześkie.
Promienie słońca grzejące plecy.
Wiatr, który jazdy nie ułatwia w ogóle nie przeszkadza. Daje opór dzięki czemu jazda jest efektywniejsza.
Kiedy jadę na rowerze u siebie, czuję się wolna.
Moje myśli są wolne, jakikolwiek stres umyka w powietrze.
Jest mi lekko więc jazda jest po prostu wspaniałą przyjemnością...
Wystarczy 1 godzina jazdy na rowerze a ja jestem jak nowo narodzona!
I wszystko od razu jest piękniejsze i dużo łatwiejsze :)
Uwielbiam to uczucie giętkości ciała, jak po trzęsącej jeździe na wertepach, zsiadam z roweru i nogi mam jak z waty :-D


Nie mogę się doczekać dnia, w którym moją trasę rowerową będę mogła... przebiec.
21 marca zaczynam wraz z HEXE naukę biegania. Naukę, bo z bieganiem nie miałyśmy do czynienia do tej pory. Biegać będziemy razem wirtualnie. Zakładamy kilkutygodniowy plan biegowy... ale o tym innym razem.


 PODPIS

10 komentarzy:

  1. Zazdroszczę umiejętności jazdy na rowerze. Robiłam wiele podejść i nadal mam ogromnego cykora wsiadając na rower. Wolę pobiegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie może jeszcze się przełamiesz :)
      Dla mnie rower to pestka w porównaniu z .... autem!

      Usuń
  2. Też mieszkam na wsi ale jakoś na rower mi nie po drodze. Muszę chyba się do niego przekonać. A o waszym bieganiu to chętnie poczytam. Może dołączę do was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi wygodniej po rower sięgnąć niż jak mieszkałam w mieście :P
      Jeśli chcesz dołączyć nie ma sprawy :)
      Zapraszamy :D

      Usuń
  3. ale Ci zazdroszczę.
    uwielbiam jazdę na rowerze :)
    przez chwilę przemknęła mi myśl by kupić sobie i mężowi, a dziewczynom krzesełka an rower i ziu na wycieczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boje się jazdy po wertepach z Leną w krzesełku. Mam opory straszne. Wolałabym doczepkę... ale są drogie strasznie.

      Usuń
  4. Co do biegania :) Ja biegam od 3 tygodni :) A trzeba wiedzieć, że nawet w podstawówce na wf-ach migałam się od biegania :P Zaczęłam od 2,5km marszobiegu, stopniowo doszłam do około 4km teraz. Zaczynałam od przebiegnięcia 300m bez zadyszki, teraz biegnę kilometr :) Moja rada - olejcie plany treningowe na tym etapie. Tylko się zniechęcicie, serio :) Trzymanie się minut marszu i biegu jest takie demotywujące. Biegajcie sobie na luzie. Ja biegnę aż nie poczuję,że muszę się zatrzymać, wtedy zaczynam maszerować,uspokajam oddech. Jak już wszystko wraca do normy to znowu biegnę. Jak pisałam wyżej - są mega postępy :) Aplikacja na telefonie też się przydaje, można widzieć te postępy tak bardziej "namacalnie" :) Pozdrawiam i życzę wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówkę omówimy ją :)

      Usuń
    2. Nie ma za co :) Jeszcze chciałabym polecić jedną rzecz. Mianowicie bardzo, bardzo wolne początki .Taki całkiem trucht :) To też owocuje i człowiek się nie zniechęca :)
      A w wolnej chwili zapraszam do mnie na bloga ;) - choć tam akurat nie o sporcie :)

      Usuń
  5. Oj teraz to i ja mogę powiedzieć, że mam swój rower, mam go w swoim garażu i mieszkam na wsi;) Ach... Ale żeby pojeździć sobie tak sama to jedynie w weekend, jak tato zajmie się dziećmi;)

    OdpowiedzUsuń