piątek, 21 lutego 2014

Milion pretensji

Wróciłyśmy do domu.
Nie doszłam do siebie jeszcze, do Leny podchodzę z rezerwą.
Dalej płakać mi się chce tak jak wczoraj ryczałam wracając do domu.
W głowie mam milion pretensji, największe do żłobka...


Jestem zła na siebie, że wyjechałyśmy. Przecież zakładałam, że ułożona Lena w domu to dobry materiał na wyjazd poza domem. Nie przyśnił mi się taki koszmar jaki przeżyłyśmy. Nie potrafiłam dotrzeć do mojego Dziecka i sama zatraciłam się w tym. Nie mogłam założyć z góry, że będzie armagedon i wojna, bo bym przecież nie wyjechała...

Dlaczego mam pretensje do żłobka?

Decyzja o posłaniu Lenki do żłobka była przemyślana na wskroś pisałam TUTAJ. Wszystko było dobrze, rokowania był rewelacyjne. Lena zaadaptowała się szybko i dostosowała do grupy. Przez wakacje była w grupie 1,5 i 2-latków. Były 2 Panie na gromadkę 12 dzieci. Od września to się zmieniło. Lena trafiła do grupy rocznika 2011, jedna Pani się zmieniła. Problemów nie było od razu. Dopiero w grudniu zaczęły się teksty, że Lena dzieci bije. Tłumaczyliśmy WSZYSCY, że tak robić nie wolno. Potem zaczęły się teksty, że Lena bije, nie słucha się... a przecież na początku była ANIOŁKIEM! 

W grudniu Lena z okazji Mikołajek miała wyjście do salonu zabaw, byłam jednym z rodziców do opieki. Wtedy zaczęły otwierać mi się oczy. Widziałam wojnę w grupie i brak reakcji ze strony opiekunek. Oczywiście wzięłam poprawkę na to, że dzieci są poza domem, że szaleją itd. Zaczęłam też baczniej obserwować co się dzieje w grupie, gdy odbieram Lenę. Zamiast czekać na Lenę pod drzwiami aż przyjdzie, czekałam na sali i obserwowałam co się dzieje. Dzieci biły się, popychały itd. Widziałam jak traktują moje Dziecko i jak Lena szturcha inne dzieci. Żadnych zasad, 0 szacunku. Samowolka.

PANIE NIE ZWRACAŁY UWAGI W OGÓLE! 0 reakcji.

Żłobek służył Lence dobrze, do czasu. W domu miałam spokój i nerwy moje rozeszły się po kościach. Punktem kulminacyjnym były święta Bożego Narodzenia, przyjechała moja siostra z 7-miesięcznym Łukaszem i zaczęła się wojna. Ja byłam przerażona. Byliśmy u znajomych którzy mają synka ponad rocznego i też Lena z nim wojowała. 

Po nowym roku postanowiłam zrobić Lenie odwyk od żłobka pisałam TUTAJ. Od tamtej pory Lena do żłobka nie wróciła. Normowanie mojego Dziecka trwało średnio 3 tygodnie. Następne były spokojne z niewielkimi epizodami do ogarnięcia. Dlatego podjęłam decyzję o wyjeździe.

W między czasie temat drążyłam dalej. Dowiedziałam się, że problem bicia dzieci w tym żłobku jest powszechny i znany. Panie każdemu rodzicowi mówią, że jego dziecko bije inne i nie słucha poleceń. Rodzice dzieci zabierają stamtąd czym prędzej i szukają miejsc gdzie indziej. Poza tym grupa liczy 20 dzieci a Pań jest 2! Mąż rozmawiał z Panią dyrektor owego żłobka, powiedział w czym rzecz i usłyszał, że...

Pani o problemie wie, że rodzice zgłaszają go na bieżąco... ale ona NIC NIE MOŻE Z TYM ZROBIĆ! 
Nie pojmuję jak można tak powiedzieć? Jak dyrektor nie może mieć wpływu na to czy opiekunki w grupie podejmują jakiekolwiek kroki gdy dzieje się coś nie tak? 

Moje Dziecko wychowywane jest wg norm i zasad, wobec których jesteśmy konsekwentni. Tam tego nie było i Lena pogubiła się. Biorąc pod uwagę jak małym jest Dzieckiem nie ma się co dziwić, że tak szybko wzorce ze żłobka zaczęła przenosić poza niego. Stosunek Leny do dzieci zmienił się diametralnie. Każde Dziecko, które znajduje się w jej pobliżu traktuje jak wroga, z którym należy walczyć. Nawet jeśli to jest jej brat cioteczny, który ma 9 miesięcy i do niej podchodzi... Wystarczy, że ją dotknie a Lena go atakuje i zaczyna bić i popychać. Później potrafi powiedzieć, że "Łukasz mnie bije." Nie umie oddzielić pewnych zachowań, bo będąc w żłobku i mając takie zachowania na co dzień, nikt jej nie tłumaczyć że jest to złe. Nie było reakcji w momencie gdy coś takiego miało miejsce.

Bezpiecznie czuje się tylko przy mnie i tylko ze mną potrafi być spokojna. Wręcz przykleja się do mnie i wisi przez połowę dnia. Ma zachwiane poczucie bezpieczeństwa, bo nawet jak jest mąż w domu zachowuje się inaczej. Dlatego miniony wyjazd był dla Niej koszmarny a ja nie potrafiłam do niej dotrzeć. Wróciłyśmy tak szybko jak było to możliwe, byłyśmy tylko od niedzieli do wczoraj czyli czwartku. 

Dzisiaj Lena zachowuje się dobrze. Jest w domu, czuje się bezpiecznie. Ja usiłuję wrócić do siebie i sama unormować się, bo było to dla mnie traumatyczne. 

Jeśli ktoś z Was, moi drodzy czytelnicy chce wiedzieć o którym żłobku napisałam, dajcie znać na e-mail. 



 PODPIS

25 komentarzy:

  1. szkoda, ale jak nie ma zasad to się nie dziwię że dzieciaki po suficie latają...

    OdpowiedzUsuń
  2. Złobek to nic dobrego dla dziecka... przedszkole owszem, żlobek nie. Mam w rodzinie dziewczynę, która studiuje pedagogikę i miała w żlobku praktyki. Po tym co widziała tam i co mówily jej kolezanki o praktykach w innych złobkach, nigdy nie dałaby swojego dziecka w takie miejsce. Samowolka, itp. takie maluchy nie potrzebują towarzystwa innych dzieci. Nie umieją się bawić z dziećmi, tylko obok. Najlepszym wyjściem jest sprawdzona opiekunka
    pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas na opiekunkę nie było stać. Mieliśmy bardzo dobrą cenę a Lena nie chodziła tam codziennie. Poza tym to było sprawdzone miejsce i na początku wszystko szło świetnie.

      Usuń
    2. nie jest prawdą, że każdy żłobek jest zły. Ja z naszego jestem bardzo zadowolona, chłopcy też. Chodzą tam już drugi rok. Mają ciekawe zajęcia, dobrze jedzą, wysypiają się i uczą się żyć w grupie.

      Usuń
    3. Dokładnie, nie wszędzie jest źle. Poza tym tam Panie nie traktowały dzieci źle w tym żłobku. Przeładowanie w grupie świadczy o podejściu dyrektorki, bo to ona obciąża opiekunki a robi to dla kasy.

      Usuń
    4. Też się nie zgodzę. Oskar jest "pożłobkowy" i każdemu żłobek polecam z całego serca !

      Usuń
    5. Podpisuje się,, są fajne żłobki!

      Usuń
    6. A mnie wydaje się, że wszystko zalezy od ludzi, którzy pracują z dziećmi. Od tego czy im sie chce pracować i maja ku temu przygotowanie, czy zatrudniani są po to, by pelnić funkcję opiekuńczą, siedzieć cicho bo tu rządzi dyrektor a każde dziecko jest na "wagę złota" bo przynosi pieniądze. Biznes, niestety szkoda, że kosztem dzieci, zresztą jak wiele dziwnych rzeczy dziejących się kosztem naszych dzieci w naszym państwie Dobrze, że autorka bloga jest świadomą mama, która interesuje się swoim dzieckiem, jej rozwojem i kształceniem.

      Usuń
    7. Zależy dla którego dziecka i jaki żłobek. U nas są same plusy żłobkowej edukacji.

      Usuń
  3. To co mogę napisać jako niedoświadczona jeszcze mama to to, że te dzieciaczki ze są biedne. Takie zachowanie opiekunek jest po prostu niedopuszczalne. Nie rozumiem jak w takie grupie dzieci może panować totalna samowolka i zero reakcji na takie zachowania. Wydawać by się mogło, że człowiek dziecko chce uspołecznić a tutaj efekt wręcz odwrotny:(

    Mam nadzieję, że szybko uda Wam się odzyskać równowagę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro, że wyjazd Wam się nie udał. Pamiętam, jak się na niego cieszyłaś na Fb... Masz rację, Lena jest mała, nie odróżnia jeszcze zachowań, które warto powielać, a których nie. Szokująca jest rzeczywiście postawa pani dyrektor.
    Szybkiego powrotu do Waszej wspólnej normalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj jest coraz lepiej, normalniej wracamy do normalności w tempie ekspresowym :)

      Usuń
  5. To jakiś koszmar z tym żłobkiem. Ja bym na Twoim miejscu publicznie napisała co to za miejsce, bo jak ktoś szuka opinii w necie o danym żłobku to przecież każda jest na wagę złota. Mam teorię, że żadnego żłobka, żadnej obcej niani, bo to więcej krzywdy dziecku może zrobić niż pożytku.. Jeżeli już byśmy musieli, to tylko prywatna placówka z monitoringiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam teorię, że żadnej niani i żadnej opiekunki. Nie zawsze tak się da. Musiałam odrobić ogromną ilość praktyk a cioć i babć pod ręką nie mam. Nie pracuję i zarabiam więc opiekunka jest ponad nasze koszta... Z resztą nie było źle od początku.

      Usuń
  6. Cieszę się, że doszłaś do tego skąd się wzięło bicie Leny, teraz na pewno będzie z górki.
    Widać na Lenę bardzo wpływa zmiana otoczenia. Tymon to taka powsinoga, że wszędzie by poszedł.
    Dobrze, że już jesteście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chyba wiem który to żłobek,moja siostra tam pracowała
    Pzdr Iwona

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że tak sprawa ma się ze żłobkiem. Najgorsze, że to, co wcześniej wypracowaliście z Leną poszło teraz na marne. Życzę Wam żeby Lena szybko wróciła na "stare tory"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wczoraj przerażał mnie fakt ile pracy przed nami ale muszę zakasać rękawy i ogarnąć temat. Szukam dobrych bajek terapeutycznych :)

      Usuń
  9. Syn mojej siostry jest w wieku mojej córki, ale jest między nimi ok. 8 mcy różnicy. Kiedy do nas przyjeżdżają, lub my do nich wystarczy, że Hania do niego podejdzie od razu ją bije, albo popycha...Siostra oczywiście zwraca mu natychmiast uwagę. Przyznała się też, że to "norma" w złobku. Kilka razy przyszedł..pogryziony że żłobka. Same dzieci nie są złe. Złe zachowania nabierają właśnie w żłobku, gdzie Panie mają głęboko w dupie reagowanie. Więc pieprzenie , że to tylko rodzice wychowują traci sens w przypadku "zasad przetrwania" w żłobkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżizus! Jaka "norma" do cholery? To ja w dupie mam takie "normy" i "zasady przetrwania". Płacę więc wymagam jak jest źle to zabieram Dziecko, wystawiam opinię i biorę się do roboty, żeby było lepiej. Nie wyobraża sobie, żeby moje Dziecko przychodziło ze żłobka pogryzione. Moje tłumaczenie w domu, że bić nie wolno mogłam sobie o kant tyłka potłuc, bo w grupie i tak nic się nie zmieniało. Więc moje wychowanie było psu na budę wobec samowolki w żłobku.

      Usuń
  10. Może faktycznie jest coś na rzeczy w temacie żłobków. Ze żłobka (prywatnego, gdzie w grupie 7 dzieci było) też czym prędzej wypisałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja przyjaciółka ma ten sam problem ze żłobkiem. Ma monitoring i widzi, że panie czasem wcale nie reagują na bijące się dzieci. Ja uważam, że w przedszkolach musi być dyscyplina i to była najważniejsza rzecz jakiej szukałam wybierając placówkę dla dziecka. U mojej małej w przedszkolu za bicie dzieci mają karę a panie wcale nie patyczkują się z nimi. I widać różnice w wychowaniu mojej córki a np. innych dzieci.

    OdpowiedzUsuń