poniedziałek, 10 lutego 2014

Mój luksus.

Kwestia powrotu Mamy do pracy gdy urodzi się Dziecko
jest tak sporna jak wojna między cyckami a butelką.
Najnowszy stereotyp najlepszego modelu zakładania rodziny to:
studia --> praca --> małżeństwo --> Dziecko/Dzieci
Do tego pakietu najlepsza jest jeszcze babcia pod ręką - darmowa opieka nad Dzieckiem.




No cóż ja podjęłam inne decyzje. Czekać nie chciałam i nie mogłam (ze względu na zdrowie) wszystko więc potoczyło się szybciej z czego jestem ogromnie dumna.

Po ponad roku bycia Mamą zaczęłam mieć dosyć. Na tyle dosyć, że zapragnęłam pójścia do pracy. Czułam takie wewnętrzne ciśnienie, miałam dość gnicia w domu w pieluchach i zupkach. Rutyna dobijała mnie a frustracja doprowadzała do szału.
Mimo to do pracy nie poszłam. Przede wszystkim nie mam babci na emeryturze, która "posiedziałaby" z moim Dzieckiem, najlepiej za darmo. Propozycja bo wozić ją do Dziadka była nie do przyjęcia - Dziadek ma zbyt wielki pociąg do alkoholu. Na żłobek uważałam, że Lena jest za mała. Poza tym tak na prawdę nie musiałam iść wtedy do pracy. Nie pławię się w luksusach jednak nasza sytuacja ekonomiczna nie miała się nigdy tragicznie na tyle, że musiałabym rzucać dom i lecieć do roboty. Poza tym wtedy marzyłam o pracy na pół etatu a takiej niestety nie znalazłam do dnia dzisiejszego. Jak już składałam gdzieś papiery to słyszałam, że przecież nie mam uprawnień pedagogicznych a to stanowi przeszkodę. 

Będąc na studiach podyplomowych musiałam odrobić 120h praktyk pedagogicznych. Żeby je zrealizować, jedynym sposobem był żłobek. Praktyki są bezpłatne a za żłobek trzeba było płacić. Jednak innego wyjścia nie było. Na szczęście udało nam się wyegzekwować dobrą cenę, na miarę naszych możliwości. 

To co się wiąże ze żłobkiem to choroby, które i tak nas nie ominęły. Kilka razy musiałam odwoływać planowane zajęcia, bo Lena była chora i musiałam się Nią opiekować. Nie czułam się z tym dobrze, było to kłopotliwe nie tylko dla mnie ale również dla osób wobec których byłam zobowiązana.

Mój mąż ma taką pracę, że nigdy nie mógł wziąć dnia wolnego by móc opiekować się Córką w razie jej choroby. To niestety hamowało na dobre decyzję o moim pójściu do pracy. To ja muszę rezygnować z siebie na rzecz Dziecka a nie mąż. Wyjątków nie było. Z tego też powodu przez pewien okres czasu miałam żal do męża i jego przełożonych. 

Jeśli ktoś myśli, że pójście do pracy będąc Matką małego Dziecka jest tak oczywiste to niech spada na drzewo. Sytuacja każdej Matki jest zupełnie inna! Opłata za opiekę nad Dzieckiem musi się kalkulować na tyle, by opłacało się iść do pracy. Mi się nie opłacało. Ale mam dość tłumaczeń, że nie wynika to z naszej a mojej tym bardziej, wygody. Nie jest mi wygodnie z faktem, że nie generuję żadnych dochodów a przecież to co robię obecnie to też jest PRACA! To, że skończyłam kolejną szkołę, zdobywając kolejny papier niestety nie daje gwarancji, że praca do mnie przyjdzie. A już niestety usłyszałam teksty typu: "To teraz do pracy pójdziesz." Poszłabym. Zamierzam składać papiery w różne miejsca, ale kurwa nie wierzę w to, że pracę znajdę z dnia na dzień.
 PODPIS

22 komentarze:

  1. polać jej !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. skad ja to znam.....madrze piszesz!
    jak juz chcialam wrocic do pracy to okazalo sie, ze moje stanowisko NIE ISTNIEJE. cudnie, porponowali inne. tak boskie, ze nie wiem czy bym mogla zaplacic za p-kole, transport swoj, szmate elegancka i obiad pracowniczy i zeby mi cos zostalo
    tak, wiec zostalam w domu
    i zle mi i dobrze
    wrocilabym ale nie ma gdzie
    szukam nowego, a wcale latwe nie jest

    gdybym wrocila wtedy jak mnie chcieli to byloby super i dla mnie i dla pracodawcy, jednak nie mialam w zanadrzu opiekunki-czyt.babci - dla roczniaka.

    przeszlo obok nosa...
    moze tak mialo byc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie namawiano na składanie dokumentów do OBI! Nie no jasne, powinnam tyrać za byle pieniądz w soboty i niedziele dla zasady żeby w ogóle pracować. Niestety ale rodzinę stawiam na 1 miejscu...

      Teraz nie frustruję się tak bardzo i cieszę, że moja Córka która w tym roku kończy 3 lata i to ja miałam do tej pory największy wpływ na Jej wychowywanie :)

      Usuń
  3. z racji zawodów mojego i męża nasz czas pracy jest bardzo długi.
    mąż jest spedytorem, ja geodetą.
    mąż pracuje 8-17/20, ja musiałabym 8-17.
    i pytanie z kim dzieci.
    kiedy czas dla dzieci, męża, domu, obowiązków itd?
    nie ukrywajmy dziecko w żłobku jest non stop chore, dwójka dzieci to już koszmar.
    koszt żłobka, lekarzy, lekarstw, wyprawek itd.
    i wyszło tak, że jestem w domu.
    nie wiem jak to będzie za 2,5 roku, gdy obie pójdą do przedszkola.
    czas pokaże.
    na pewno pójdę do pracy. jakiej, gdzie? nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Państwo ma nas w tyłku...

      Usuń
  4. heh... zgadzam się. Też siedzę z dzieckiem w domu, nie wiem kiedy wrócę do pracy bo do tej w której byłam przed ciążą nie chcę wracać, po 7 latach traktowania jak śmiecia, pogarszających się warunków pracy, gdzie ostatnie kilka miesięcy było nie do wytrzymania i to za 1500 zł.??? Bezsens. Oczywiście od 9:00 do 17:00 niech spadają. Mąż ciężko pracuje, wyjeżdża na 4 tyg. ja babć nie mam, obie pracują, obie nie na miejscu. Jestem z dzieckiem w domu. Sama. Ale dziś wychodzę do sąsiadów, nawiążę nowe znajomości i będzie lżej :D
    K.B.W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się wychodzić do ludzi, co by nie zwariować :)

      Usuń
  5. Oj prawda to! Też czasem czuję się samotna, sfrustrowana, zła... Staram się czasem uciekać w hobby, ale mogę się jemu oddać dopiero po tym jak syn pójdzie spać. Najgorzej jest gdy sobie uświadamiam, że to co robię to też PRACA. I ten kraj tego nie docenia, często nie doceniają tego też moi najbliżsi...
    Ale każdego dnia cieszę się, że mimo wszystko mogę być z synem co dzień, patrzeć na niego, jak się rozwija, osiąga nowe umiejętności, które często bardziej mnie zaskakują niż jego! I za to jestem wdzięczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kto miałby lepiej wychować moje Dziecko ode mnie. Mimo moich nerwów i frustracji to ja zapewniam najlepszą opiekę. Szkoda właśnie, że inni nie potrafią docenić tego jak ciężką pracę wykonujemy...

      Usuń
  6. To wszystko zależy od charakteru, jedna mama chce być w domu i przez 7 lat aż do podstawówki lub dłużej, inna chce godzić pracę z domem i dzieckiem. Nie mówię też o sytuacji gdy układ finansowy zmusza do pójścia do pracy. Samo znalezienie pracy nie jest łatwe sczególnie w mniejszych miastach, no i właśnie musi się to kalkulować, tzn. dobrze by było. Ja chciałam wrócić do pracy i dobrze się czuję pracując i jednocześnie będąc ,gospodynią'', jestem spełniona choć do pełnego spełnienia brak wymarzonej pracy, ale może kiedyś odnajdę taką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charakter to jedno a i tak na tych decyzjach przeważa sytuacja ekonomiczna w domu.

      Usuń
  7. Jasne. U każdego jest inaczej. A ja wróciłam do pracy, a po pół roku na znów wychowawczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja wychodzę z założenie, że tłumaczenie się komukolwiek ze swoich wyborów jest bezcelowe. Zawsze znajdą się argumenty przeciw i tacy, którzy będą chcieli Ci wmówić że Twoja decyzja jest zła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tłumaczę się. Jednak po iluś tekstach zwyczajnie wkurwiają mnie wszelkie "przytyki".

      Usuń
  9. Poszłabym. Gdyby w obecnej pracy płacili więcej niż najniższą - poszłabym. Żeby starczyło na dojazdy, zawiezienie dzieci do żłobka i p-kola, opłacenie ich, posiłki dla dzieci - poszłabym. Poszłabym. Ale mnie nie stać. Bo koszt pójścia do pracy, przewyższa dochody. Takie życie.

    Cieszę się tym, co mam, cieszę się moimi Kropelkami, i tylko czasem ciężko bardzo, bo ludzi brak, tego szumu, inności ...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie chciałam żebyś moje ,,teksty,, traktowała jak ,,przytyczki,, co do pracy w obi. Skoro mówisz że nie masz kasy to możesz coś zarobić. Ja pracowałam od zawszę i nie musiałam narzekać. A myślę że ciebie najmniej powinno obchodzić jaki mam wpływ na wychowanie dziecka. Masz swoją wspaniałą 3letnia córkę to skup się na jej cudownym wychowaniu. To myślę ze już nie będę cię wkurwiać ani ja ani mój mąż. Małgorzata Ch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwięcej przytyków robił mi własny mąż. To On wręcz na mnie naciskał żebym składała tam papiery. Bo kazał mi natychmiast wysyłać. Dopytywał się czy już wysłałam a jednocześnie potrafił się mnie czepiać że od lat w weekendy jestem poza domem w szkole. Do niego miałam najwięcej żalu o czym napisałam... otoczenie to nie tylko Wy ale również reszta rodziny i znajomych. Za bardzo do siebie wzięłaś to co napisałam...

      Usuń
    2. Droga Małgorzato Ch. cóż za zjadliwy tekst. Mam pytanie, czy przeczytałaś dokładnie tekst Anny? Czy gdziekolwiek wymieniła Cię z imienia i nazwiska cytując Twoje słowa?! Temat: "mama wraca do pracy" jest stary od wielu lat i blogerka go porusza ogólnie. A z tego co czytam, to blogerka skupia się na wychowywaniu swojej córki bardzo. To chyba nie miejsce na tego typu komentarze, tylko prywatnie. Pomyliły Ci się miejsca i brakuje Ci umiejętności czytania tekstu ze zrozumieniem.
      K.B.W.

      Usuń
  11. Widze,ze kazda osoba bez pracy w tym miescie szykuje sie do pracy w obi...niesamowity to pracodawca....he he:-) Aniu,olej to!rob to co sama uwazasz za sluszne,przeciez wychowywanie dziecka to tez praca.A jezeli stwierdzisz ze. Chesz pracowac to zacznij od rozwiezienia cv po szkolach i przedszkolach ,zrob to przed wakacjami-na pewno znajdziesz cos w nowym roku szkolnym! Trzymaj sie cieplutko-Iwona

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem cos o tym,koncze studia w 5 i 6 semestrze mam 400godzin praktyk a w domu 6 miesieczne dziecko. studia niestacjonarne,wszyscy pracuja i trzeba kombinowac bo kto dostanie tyle wolnego w pracy.Powodzenia wszystkim mamom:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmmm skąd ja to znam? Mam synka 3 letniego i 5 - cio miesięczną córkę. Od ponad roku siedzę w domu - całą ciąże bo miałam zagrożoną + czas po urodzeniu córki. Szukam pracy na 1/2 etatu ewentualnie na weekendy i cisza - niestety. A ja mam dosc siedzenia w domu!!! Kocham swoje dzieci, ale potrzebny jest też kontakt z ludźmi.

    OdpowiedzUsuń