wtorek, 11 marca 2014

A dlaczego NIE?

Na tvn jest taki nowy serial "Sama słodycz"
Jedną z bohaterek jest była żona głównego bohatera.
W tej roli Roma Gąsiorowska.
Jaka ona jest do mnie podobna! Z zachowania! Egoistyczna egocentryczka - zupełnie jak ja.





Patrząc na nią patrzę na siebie.
Ona robi coś takiego: jest miła bo czegoś chce a za chwile robi się wredna zołza :D

Pewnie gdybym była pozbawiona surowej samooceny i dystansu działałaby mi na nerwach jak w większości z Was. Taki ze mnie człowiek, że co i rusz ktoś obok mnie wygłasza tzw. "prawdę" o mnie. To tak jakbym non stop była poddawana ocenie. Ostatnio usłyszałam, że za bardzo skupiam się na sobie.



Wiecie co odpowiedziałam na ów zarzut? Z uśmiechem na twarzy przyznałam, że to prawda. Skupiam się na sobie, inwestuję cały czas. Na tą drogę weszłam już wiele lat temu, gdy podjęłam się mozolnej pracy nad sobą, nad moim adhd jednocześnie będąc Dorosłym Dzieckiem Alkoholika. Jako dziecko nasłuchałam się tylu negatywnych opinii na swój temat, że wraz z nimi wchodziłam w dorosłe życie.

Przywykłam do faktu, że czegokolwiek się nie podejmę nie spotyka się to z aprobatą bliskich mi osób. Ostatni miesiąc jest trudny. Lena przechodzi fazę, jest bunt na maksa i ja nie wyrabiam nerwowo. Gubię się w tym, bo nie potrafię dojść do ładu ze swoim Dzieckiem. Nie mam problemu z tym, żeby przyznać wszem i wobec, jak bardzo ten stan załamuje. Taka prawda. W tym czasie ciężko jest skoncentrować się na wymuszającej i rozhisteryzowanej Córce, bo doprowadza mnie to do stanów depresyjnych. Łatwiej to znosić gdy skupiam się na czymś innym, przyjemniejszym. To pozwala przetrwać ten czas. Przekierowanie myśli jest czymś co udało mi się wypracować przez lata. Poza tym, czy nerwowemu Dziecku potrzebna jest nerwowa matka? Niestety w moim przypadku trudno jest osiągnąć spokój. Cierpię na chroniczny deficyt cierpliwości. W dodatku mąż jest w domu! Wchodzi mi w drogę.

Weekend minął nam burzliwie. W domu była wojna, niestety przyczyniły się do tego osoby trzecie... Próbujemy jakoś ułożyć codzienność tak żebyśmy we trójkę się nie pozabijali. Tak to bywa, gdy pod jednym dachem mieszkają 3 silne osobowości.

Wpadłam w wir przygotowań do wirtualnego biegu pt.: MY MAMY RAZEM BIEGAMY. Jeżdżę na rowerze, ćwiczę to pozwala na wyładowanie negatywnej energii i naładowanie tą lepszą. Staram się raz w tygodniu wybrać SAMA do miasta by pozałatwiać kilka spraw, by móc odetchnąć. Czy w tym jest coś złego? Dlaczego mam tego nie robić? Mam ciągle narzekać, jak jest źle bo taka jest domena naszego społeczeństwa? Mam siedzieć w domu i biadolić na swój los jak mi ciężko?

Nie, nie mam zamiaru.



Zdrowsze odżywianie i ćwiczenia to najlepsze, co mogłam zrobić dla siebie od wielu lat! Wyglądam lepiej, czuję się lepiej i cały czas jest z czymś lepiej. Chcę tym zarazić moje Dziecko, by i ona mogła rozładować swoją energię, w podobny sposób. Chcę dawać jak najlepszy przykład! Już dawno zrozumiałam, że jeśli robię coś dobrego dla siebie, daję to dobro również Córce i mężowi. Oni mają spokojniejszą matkę i żonę w domu, dzięki czemu wszyscy jesteśmy szczęśliwsi.

Jeszcze kilka miesięcy temu zazdrościłam innym Mamom organizacji i czasu dla siebie. Uważałam, że inwestycja w ciało i umysł kosztuje pieniądze. Nie mogłam się zmotywować, by ruszyć z miejsca. Udało mi się i jadę z tym dalej.

 PODPIS

4 komentarze:

  1. Super wpis, jakbym czytala siebie :) nie dawno Cię odkryłam i strasznie lubie Twój blog no i będę z Tobą biegac oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. inwestuj, inwestuj. jesteś doskonałym przykładem, że można :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cały czas narzekałam na swój wygląd ale czytając Twoje wpisy postanowiłam wziąć się za siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie tak jak piszesz - nic lepszego dla siebie nie mogłaś zrobić !
    Taki egocentryzm bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń