piątek, 28 marca 2014

Kołtun

Na polu wychowawczym dzieje się cały czas.
Ze względu na "dojrzałość" mojej 2,5 latki,
 musiałam przewartościować nasz system wychowawczy.
I wprowadzam system nagród.



Nasze Dziecko ma mocny charakter. Jest uparta tak jak my - Jej rodzice. Nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Da radę się z Leną dogadać ale jak czegoś nie chce to koniec. Choćbym miała przed nią skakać jak małpa nie da się przekonać. Lena jest wymagająca. "Opieka" jest dość wyczerpująca, bo trzeba się nieźle gimnastykować żeby uniknąć dzikich histerii. Wiele razy przekonałam się, że tłumaczyć mogę milion razy a i tak nic do Niej nie dotrze.

Nie mam porównań i nie wiem jakie są inne dzieci w wieku mojej Córki. Wiem, że rozwija się w tempie ekspresowym. Do tej pory unikałam sytuacji w których Lena miałaby obiecywane "Coś za coś". Nawet jak próbowałam w ten sposób Córkę do czegoś przekonać, to nie rozumiała o co w tym chodzi i zazwyczaj miała to gdzieś.

Ostatnie tygodnie to przede wszystkim niechęć do czesania i mycia włosów. Doszło już do tego, że Lena miała na głowie wielki sfilcowany kołtun a ja płakałam nad Jej głową. Nie dało się prośbami, tłumaczeniami i groźbami typu: "obetniemy włoski i będziesz wyglądać jak chłopiec" przekonać. Wiele bliższych i dalszych osób również próbowało pomóc w ogarnięciu włosów Leny ale to nie działało.

Któregoś dnia zebrałam się w sobie na tyle, że po raz milionowy postanowiłam zrobić porządek z Leny włosami. Byłam dość zdesperowana. Włączyłam serię odcinków Elma na youtubie, posadziłam przed laptopem, wzięłam spray na rozczesywanie włosów, dałam 2 misie, grzebień i szczotkę. I jakoś się udało. Lena spryskiwała misie i "czesała" im futerko a ja odkołtuniałam włosy. Udało mi się nawet zrobić fryzurę, która przetrwała pół dnia!

Niestety za 2 dni znowu był bunt na czesanie a mnie znowu szlag jasny trafiał. Na prawdę można się wkurwić. Nie miałam zamiaru codziennie puszczać Lence serie Elma, by za każdym razem Ją czesać.

Wczoraj zabrałam Lenę do Pepco. Pozwoliłam wybrać gumeczki i spinki. Wzięła z hello kitty. Obiecała, że będzie się czesać i nosić...

No i dzisiaj się udało!


Nie było to takie łatwe. Nagrodziłam Ją ząbkiem czekolady. Doszłam do wniosku, że ta bardzo nie lubiana czynność przez Lenę powinna kojarzyć się z czymś przyjemnym. Jeśli to ma pomagać jestem w stanie znieść ten rodzaj "coś za coś". Na pewno za każdym razem nie będzie czekolady czy elma, bo bym zwariowała. W innym przypadku nożyczki i maszynka do strzyżenia czekają, nawet nowa wersja imienia Córki została wymyślona: "Lenosław".
 PODPIS

8 komentarzy:

  1. kurcze no to rzeczywiście masz przechlapane ! odetchnęłam z ulgą,że moja tylko czasem się poskarży,że ją ciągnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas bajka zawsze leci rano z godzinę, bym mogła spokojnie ogarnąć dom, siebie i dziewczynki.
    w tym czasie sprzątam naczynia po wieczorze, myję H butelki po nocnym jedzeniu, ścielę łóżka, ubieram dziewczynki, odkurzam, robię im śniadanie i sobie kawę, bo przy jedzeniu nie ma tv.
    następna bajka jak usypiam H na dworze albo jak myję podłogę, by mi Em nie robiła śladów.
    kolejna dopiero wieczorem na wyciszenie przed snem.
    nie dałabym rady bez bajek, wszystko trwałoby 2 razy dłużej.
    ślicznie Lena wyglada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie. nie dałabym rady bez bajki rano wyszykować córkę i mnie do żłobka i pracy ( córka w wieku twojej Emilii) bez bajek. Wtedy mogę ogarnąć rano i ją i siebie.Następne bajki lecą podobnie popłudniu jak ją odbiorę i jesteśmy w domu po obiedzie. Ona mówi że jest zmęczona kładzie się na kanapie( rozumieniem ją ja nieraz po pracy też jestem padnięta) i ogląda chwile a ja z mężem pije kawę w spokoju (rano w domu bez szans na coś ciepłego pracy jak to w pracy więc to jedyna szansa na chwile odpoczynku po pracy ) a potem obowiązkowo wieczorynka przed kąpaniem.
      Dziękuję twórcom bajek dla dzieci!!!
      oczywiście bajki staramy się wybierać mądrze bez przemocy i żeby czegoś uczyły ( u nas już mineła faza Klubu Myszki MIKI teraz DORA rządzi ;)
      Pozdrawiam i czytam twojego bloga

      Usuń
  3. Lena i moj Piotr to chyba blizniaki :-)))))))))))) identyczne charaktery

    OdpowiedzUsuń
  4. skąd ja to znam! szczęście, że włosy obcięłam, bo chłopiec chociaz chciałabym, żeby tak rosły mi jak jemu.
    mocne charaktery to jakaś zmora ostatnio, co nie rozmawiam to wszędzie bunt na pokładzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja 2,5 latka wylądowała ostatnio w szpitalu na zapalenie płuc. Diagnoza chlamydia pneumoniae i trzy tygodnie antybiotykoterapii po 2 razy dziennie. I weź tu przekonaj uparciucha, że lekarstwa trzeba brać bo to dla zdrowia, a my wcale nie chcemy wracać do pani doktor... I zdarzyło się, że Młoda zobaczyła lalę w reklamie i ona chce. Zakupiłam naklejki, zrobiłam planszę i za każde lekarstwo naklejka, jak uzbieramy wszystkie będzie nagroda w postaci wymarzonej lali. Skończyło się na tym, że sama nam przypominała, że lekarstwa trzeba brać i z radością za każdym razem przyklejała naklejkę :) Po trzech tygodniach pojechałyśmy i kupiłyśmy lalkę. Radość niesamowita :) Polecam! Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Córeczka zdrowa.

      Dziękuję Olu za podpowiedź :)

      Usuń
  6. U nas jest bardzo podobnie, tylko, że wybrałam inną drogę. Doszłam do wniosku, że skoro nie daje sobie czesać włosów, to jeszcze nie pora na kucyki i warkoczę i ścięłam jej włosy. Staram się wychowywać bez kar i nagród, bazując na jej motywacji. Zorientowałam się, że z tymi kucykami, to właściwie tylko mi zależało, aby ślicznie wyglądała. A jej faktycznie wygodniej jest w krótkich. Problem kołtunów i czesania znikł z dnia na dzień. Krótkie czesze nawet sama :) Fajnie, że są różne drogi na rozwiązanie i różne metody wychowawcze. Mam nadzieję, że jak trafi do przedszkola, to sama zapragnie kucyków ;)

    OdpowiedzUsuń