środa, 19 marca 2014

Prosta droga do uzależnienia.

Za mało, wciąż za mało pisze się i mówi o tym jak prosta i łatwa jest droga do uzależnienia.
Granica przekraczająca człowieka do uzależnienia jest bardzo cienka.
Takie mamy czasy, że uzależnić można się od wszystkiego.
Uzależnionym może być każdy z nas.
Bez wyjątków.



Bo na początku zawsze jest fajnie. Pamiętacie ten pierwszy raz kiedy sięgnęło się po %%%? Ja pamiętam. To był dzień zakończenia roku szkolnego. Planowany od dawna. Nie powiem, której klasy - wszak ze wszystkiego obnażać się nie muszę. Było ciepło, fajnie, na luzie, wesoło. Była zgrana ekipa, plener. A potem karuzela w głowie i rzyganie jak kot. Nie sięgałam po alkohol przez kilka dobrych miesięcy. Ale był też kolejny raz i następne i następne...

1 faza - picie towarzyskie i poczucie zadowolenia.
Przede wszystkim w tej fazie kierujemy się chęcią przeżycia przygody. Wszak "zakazany owoc" kusi. I otoczenie namawia, nakłania, bo samemu to tak głupio się napić.  Towarzystwo musi być! Czujemy się przecież tacy dorośli. A i humor można byłoby sobie poprawić... i odwagi dodać sobie...

W tej fazie picie tzw. "okazjonalne" sprawia przyjemność. Choćby ta przyjemność miała trwać do czasu zgonu. Tolerancja na alkohol wzrasta. Najpierw piję 1 piwo a za jakiś czas już 3. A to prowadzi do kolejnej fazy...:

2 faza - ostrzegawcza, pojawia się możliwość uzależnienia psychicznego.
Bo jak raz, drugi było fajnie to może tak znowu powtórzyć?  To kto ma teraz urodziny? Będzie impreza? Bo początek roku szkolnego, bo zaliczyłam egzamin na uczelni, bo dostałam awans w pracy, bo mnie wyrzucili z pracy... W tej fazie szukamy okazji. Po wypiciu alkoholu zdecydowanie poprawia nam się samopoczucie. Jest total luz blues. Picie przynosi ulgę, uwalnia od napięć. W tej fazie co raz częściej zalicza się zgon i urywa się film. Dalej dochodzi do picia w samotności.

Ta faza jest początkiem uzależnienia psychicznego, które prowadzi nawyku - picia nawykowego. Ograniczona świadomość odrzuca poczucie świadomości niszczenia własnego zdrowia. Jeśli pijący w tej fazie zda sobie sprawę, że przesadza z piciem i przestanie sięgać po %%% jest w stanie uchronić się przed uzależnieniem. Jeśli nie to prędzej czy później dotrze do kolejnej fazy...:

3 faza - krytyczna - nawyk jako potrzeba korzystania - nałóg.

W końcu pojawiają się jakieś wyrzuty sumienia - kac moralny. Na kaca najlepsza jest puszka piwa, więc walimy non stop, klin klinem - to przynosi ulgę. Rodzina jest zaniedbywana przez pijącego, dochodzi do konfliktów w związkach. Nieobecności w pracy są coraz częstsze. Pijący żarliwie usprawiedliwia picie kolejnymi "okazjami". Włącza się agresor u młodych osób dochodzi do konfliktów z prawem. Pijący przestaje dbać o siebie. Występują zaburzenia popędu seksualnego.
Ciągi! Picie ciągami z okresami całkowitej abstynencji dla poprawy zdrowia i udowodnienia "silnej woli". Składanie przysięgi abstynencji. Poczucie pustki i bezradności.

W tej fazie spełnianie przyjemności doznań jest silniejsza od świadomości niszczenia własnego zdrowia i życia. Traci się całkowitą władzę nad sobą, nad własną wolną wolą wyboru, władzę nad swoim mózgiem - występują utrwalone nawyki czyli jest to nałóg - uzależnienie.
To jeszcze nie koniec. Jest jeszcze jedna faza, najgorsza...:
4 faza - chroniczna.

Picie bez przerwy, non stop. Na śniadanie - wóda, na obiad - wóda, na kolację - wóda. Nie no nie aż tak, bo tolerancja na alkohol spada więc wystarczy butelka taniego wina, lub piersiówka pod ręką. Osoba ta upija się w samotności - towarzystwo już nie jest potrzebne. Okazji też już nie trzeba, bo okazja trwa cały czas. Rodzina się rozpada, osoba ta jest zdegradowana zawodowo i społecznie. Jak się nie ma za co pić, to wynosi się z domu rzeczy a nawet... kradnie.
Alkohol dosłownie wyżera organizm - mózg, bo występuję otępienie alkoholowe tzw. "wtórny analfabetyzm". Występuje psychoza alkoholowa, delirium, padaczka alkoholowa. Organizm jest skrajnie wyczerpany, wątroba odmawia posłuszeństwa - marskość wątroby.
Wyjście z tej fazy graniczy z cudem. Za nią jest śmierć i koniec życia.
Dzisiaj jestem osobą, która sięga po alkohol od święta - kilka razy w roku. Zdarza mi się piwkować wieczorami z mężem - zazwyczaj kilka łyków od męża. Jako bardzo młoda osoba dotarłam do granicy między 2 a 3 fazą. Doświadczenia z dzieciństwa działały na mnie otrzeźwiająco - nigdy nie chciałam stoczyć się jak ojciec. I  chociaż odcięłam się od własnego ojca to niestety przyszło mi patrzeć jak stacza się mój teść - obecnie jest w ostatniej fazie.

źródło: www.komenda.friko.pl 
http://alkoholizm-życie.pl 

 PODPIS

1 komentarz:

  1. Całe szczęście nie byłam nawet w fazie pierwszej.

    OdpowiedzUsuń