piątek, 11 kwietnia 2014

A good Day!

Takie dni jak dzisiaj nie zdarzają się często.
W ostatnim czasie tym bardziej.
Więc zapisuję dla potomności!
To był wspaniały dzień!




Najpierw piątkowe śniadanie. Czyli omlet! 2 jajka na maśle klarowanym. W środku sałata, ogórek świeży, oliwki i kawałek sera żółtego. 



Później wyczekana wizyta u stomatologa. Poszłam z myślą uzupełnienia tego co jakiś czas temu mi wypadło. A tu klops. Pojawiło się widmo kanałowego. Na szczęście strach miał wielkie oczy. I tak kosztem z czyszczonego w 1/3 zęba mam niemal nowy i wyleczony. Z odbudową kosztowało mnie to tylko 80zł!  Odzyskałam komfort. A znieczulenie trzymało niemal cały dzień :D

Udało mi się załatwić ważną sprawę. Tak czasami się dzieje, że ktoś chce komuś pomóc i musiałam w tym pośredniczyć. Mam nadzieję, że to coś da.

Zrobiłam zakupy! Nabyłam asortyment kosmetyczny do włosów. Dziś zafunduję swoim kłakom SPA w domu :D Jak będą efekty dam znać ;)

Wpadłam do biedronki. Te kubki są najpiękniejsze jakie widziałam i jakie miałam! Nie mogłam się zdecydować i wzięłam 2 :D





Wróciłyśmy z Lenką po 13. A po 14 Lenula spała! Jak nigdy, drzemka o tak wczesnej porze :D Odpoczęłam i poczułam, się bardzo szczęśliwa :D 

Udało mi się dzisiaj posiać marchew i pietruszkę. A ogródku już wyłazi cebula i rzodkiewka. Następna będzie sałata i rzeżucha. W tym roku sieję sama z Lenką wg. faz księżyca :D

A biedronce nabyłam ściągaczkę do mycia szyb. I jeszcze umyłam od podwórka 3 okna i drzwi :D 
I pranie zrobiłam też.

Zupełne pierdoły a cieszą mnie dzisiaj ogromnie :)

  
Paradoks. Wczoraj byłam u psychologa. Zbyt wiele emocji wywołały ostatnie wydarzenia. Wygadałam się i usłyszałam kilka bardzo ważnych zdań. Istotne jest teraz moje nastawienie a może być ono takie, że jestem na tym świecie po to, by wykorzystać swój potencjał w pełni - tego ojciec nie potrafił i zmarnował swoje możliwości, bo nikt go tego nie nauczył.

Ta myśl napawa mnie takim optymizmem i spokojem jak nic innego w ostatnim czasie.

I cieszę się, że Lenę Kocham ogromnie i męża też i potrafimy sobie nawzajem to okazywać.
I cieszę się, że mimo bałaganu mam czysto w domu!
Że potrafię przygotować bardzo dobre jedzenie i kawę :D
I mam takie ładne kubki.
I uwielbiam jeździć autem :D
I mam skończone studia :D
I schudłam :D

I mogłabym tak dalej... ;)
 PODPIS

4 komentarze:

  1. Fajnie, że miałaś taki dobry dzień :) Kubki faktycznie fajowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ tu bije pozytywizm po oczach... aż żal opuszczać stronę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie terapia też dużo daje...wzmacnia, oczyszcza...droga jest trudna bo muszę utorować sobie w mózgu nowe ścieżki zachowań i jak najmniej wracać do starych schematów...a to trudne, nie powiem...ale kiedy cieszą takie wydawałoby się drobiazgi to uważam, ze idziesz w dobrym kierunku :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że taki krótki ten post bo Twoja pozytywna energia mi się udzieliła!

    OdpowiedzUsuń