wtorek, 29 kwietnia 2014

Odnaleźć spokój.

Osiągam swój najważniejszy, dotąd cel.
Co raz częściej odczuwam wewnętrzny spokój.
Zdobywam to co przez większość mojego życia wydawało się niemożliwe.
Wciąż odkrywam składniki na swojej recepcie do szczęścia.



Dzieci z ADHD mają niskie poczucie własnej wartości. Dla nadpobudliwego Dziecka najważniejsze jest bycie NORMALNYM. Tacy jak inni, jak wszyscy, jak reszta. Bycie oustiderem, wyrzutkiem to brzemię, które ciąży aż do dorosłości, do czasu gdy nadejdzie samoakceptacja. Czasem nie nadchodzi nigdy...

Z ADHD się nie wyrasta. Pewne zachowania i cechy są z nami do końca życia. Nie da się przeskoczyć i przepracować zmian w mózgu, które mamy od urodzenia. Można pracować, pracować i jeszcze raz pracować nad sobą. Najpierw jednak, trzeba siebie poznać i zaakceptować.

Praca nad sobą to 2 kroki do przodu i 1 w tył.  Przede wszystkim należy znaleźć sobie zajęcie, które pomaga w rozładowaniu energii i nadmiaru negatywnych emocji. Bez fachowej pomocy jest to nierealne. Nie da się przeprowadzać terapii na samym sobie, bez nadzoru osoby z zewnątrz. Osoby, która ma o tym szerokie pojęcie. 

Kolejną bardzo ważną kwestią w utrzymywaniu wewnętrznego spokoju, jest nie  uleganie negatywnym wpływom. Mając wokół siebie dobrych dla nas ludzi sami też będziemy dobrzy. Jeśli jest przy nas, ktoś kto działa na nerwach, kto podburza nasze poczucie własnej wartości należy zrobić z kimś takim porządek. Nie raz przekonałam się, że najlepiej działa brak kontaktu...

Nie będę ukrywać tego, że po śmierci ojca z dnia na dzień odczuwam co raz większy spokój. Jest mi lżej, jakiś ciężar na mojej duszy po prostu zniknął. Do dnia śmierci ojciec śnił mi się bardzo często. To były trudne i ciężkie sny. Po jego śmierci te sny już nie wróciły. Jak ręką odjął. 
 W dniu gdy dowiedziałam się o tym co się stało, przyśniło mi  się, że anioł nosił mnie na rękach a ja byłam w pałacu w zwiewnej białej sukni. Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze, że to co się stało to tak miało być. Przez ten miesiąc czekałam na to aż ojciec mi się przyśni. Bardzo chciałam go spotkać, bo wiedziałam, że to nie będą takie sny jak za jego życia.

Dziś mi się przyśnił. Był piękny, młody. Stał w ciemnej sali a Jego otaczało światło. Nie patrzył na mnie, po prostu był. Spokojny i szczęśliwy. Ja krzyczałam: "Tato! Tato! Nareszcie mi się przyśniłeś! Nie mogłam się doczekać!"

To było niesamowite :)

Cały czas szukam składników i dopisuję kolejne składniki na mojej recepcie do szczęścia. Uczę się doceniać i cieszyć drobiazgami, zamiast wkurwiać byle czym. Moim marzeniem jest szczęście mojej Córki. A szczęściem mojej Córki jest szczęśliwy dom i rodzice, którzy Ją wychowują. To ja stanowię wzór dla Leny, to mnie będzie rozliczać jako dorosła. Tak jak ja rozliczyłam się z ojcem.

 PODPIS

1 komentarz:

  1. ja ostatnio cos się zacięłam...odwaliłam kawał dobrej roboty, zaczęłam uruchamiać nowe ścieżki w mózgu, na nowe, lepsze radzenie sobie ze swoimi emocjami, z otaczającą rzeczywistością...i nagle regres...albo strach.. sama nie wiem...nagle poczułam się jak w pustym pokoju bez ścian, a wokół ciemność...wiem, że to mam do przepracowania, ale od paru tygodni zamiast czerpać garściami efekty swojej pracy.. trzymam się kurczowo rzeczy na które nie mam wpływu.. tak jakbym nie umiała puścić starych zachowań...ehhh

    OdpowiedzUsuń