wtorek, 1 kwietnia 2014

Przerwa.

No i stało się!
Nadeszły dni, w których nie mogę...

Ćwiczyć! Musiałam zbudować chociaż mini napięcie. Trochę inaczej wśród prima aprilisowych ciąż i gróźb zamknięcia bloga ;)
A tak na poważnie. Na razie z biegania nici. Ból nogi a dokładnie prawej łydki nie pozwala na bieganie. Na dniach lecę do lekarza rodzinnego, zobaczymy co będzie dalej. Do tego jeszcze 4 dni w bólach i to takich o jakich zdążyłam zapomnieć. Tym  razem organizm mówi dość.

Nadejście wiosny wraz z obejrzeniem filmu Volver, to już tradycja!


ALE nie stoi to na przeszkodzie dobremu stołowaniu się :)

Zielony potwór!
"Green Monster"
mandarynka + jabłko + gruszka + szpinak + natka pietruszki + woda mineralna + sok z cytryny


Śniadanie to nie tylko owsianka 
Omlet z 2 jajek na maśle klarowanym.
Ze szpinakiem, pomidorki koktajlowe, ogórek konserwowy, kiełki.


Najlepsza kawa w wersji latte z kozim mlekiem.


Zielonego Potwora poleca Lenka!


P.S. - Dzisiaj jest światowy dzień Autyzmu! Stąd barwy niebieskie.



 PODPIS

9 komentarzy:

  1. a ja dziś na obiad miałam omleta z dwóch jaj z sałatą i botwinką :) pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniaaam! Skąd miałaś botwinkę Kasiu? :D

      Usuń
    2. kupuję w tesco sałatę z botwinką taki mix. teraz jem z tym kanapkę na pumpernikiel :)

      Usuń
  2. Ojej, no ale przynajmniej pysznie się stołujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany mała to "zielone paskudztwo" spija? Moje by nawet nie podeszły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zielone nie jest takie paskudne :)

      Usuń
  4. potwierdzam zielone koktajle są pyszne ja robię ze szpinakiem :d mniam mniam ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. zielone koktajle - pyyyyycha :D

    OdpowiedzUsuń