poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Żal.pl

Obwinianie otoczenia o swoje niepowodzenia życiowe jest plagą.
Nic tak nie wychodzi dobrze jak powtarzanie:
"To Twoja wina".





Za brak odpowiedzialności za siebie samego najłatwiej obwiniać swoich rodziców. Bo matka to, bo ojciec tamto. Szanowanie czyichś decyzji wychodzi bokiem. W zasadzie nie istnieje coś takiego jak szacunek wyborów drugiej osoby. Natomiast ocenianie i krytykowanie owszem. Ludzi zjada żal i wewnętrzny jad. Nie potrafią brać odpowiedzialności za siebie, na własne barki. Nie potrafią iść do przodu bez oglądania się za siebie. Ciągłe babranie się w  przeszłości to tylko odwracanie uwagi od aktualnej beznadziejności. Niestety w dzisiejszych czasach bycie dorosłym jest cholernie trudne.

Tego etapu nie pominęłam w swoim życiu. Też miałam żal i winiłam otoczenie. Ale zawsze też chciałam żyć inaczej. Nie umiałam być inna. Przecież jeszcze rok temu byłam w stanie powtarzać, że coś jest niemożliwe. A dziś utwierdzam się w przekonaniu, że niemożliwe nie istnieje.

Jest taka mentalność, że wybaczyć to znaczy zapomnieć o krzywdzie i żyć tak jakby się nic nie stało. Kiedyś trafiłam na wspaniałą książkę, w której była mowa o wybaczaniu ale nie zapominaniu. O życiu w zgodzie z samym sobą i rozumieniu otoczenia.

Małe dzieci aby zwrócić na siebie uwagę robią raban wokół siebie. Płaczą, ryczą, krzyczą i wprost domagają się uwagi. Dorośli postępują podobnie... z tym, że zamiast robić raban wokół siebie doszukują się rabanu u innych. Szkoda, że w tym wszystkim nie pamiętają o jednej najważniejszej rzeczy: KAŻDY OCENIA WEDŁUG SIEBIE. Wytykając czyjeś błędy tak na prawdę wskazujemy na swoje własne. Nie potrafiąc się do nich przyznać, wytykamy je u innych tak by nie "rzucało się w oczy", że postępuję się dokładnie w ten sam sposób.

Przez kawał czasu patrzyłam na człowieka pogrążonego w poczuciu krzywdy, przepełnionego żalem, gniewem i złością. Za każdym razem powtarzałam sobie, że ja taka nie będę. A potem przyszedł czas, że musiałam zmierzyć się z tą częścią mnie, która próbowała tak postępować. Najwięcej wymagam od siebie i widzę efekty na Dziecku i na tym jak zachowuje się mąż. Szkoda mi czasu i zdrowia na pławienie się w żalu i obwinianiu "bo Ty to i tamto". Chcę się cieszyć życiem a nie męczyć sobą innych. Nie pisałabym o tym gdyby nie fakt, że sama ten etap przerabiałam i to jeszcze niedawno! Teraz tym bardziej jestem wyczulona na tego typu zachowania. Swój żal i gniew rozłożyłam na łopatki. I polecam taką pracę każdemu kto nosi w sobie poczucie krzywdy do swoich bliskich.

Życie w gryzącym swetrze zawsze będzie uwierać.


 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Widzę , że mamy wiele wspólnego. Ja też mogę z dumą stwierdzić, że wiele się nauczyłam bacznie obserwując otoczenie przez lata i sama siebie pilnuję by nie popełniać znanych mi błędów. Nie ma sytuacji bez wyjścia i warto słuchać szczerych (nie zawsze miłych) krytyk. To buduje i otwiera oczy. Szkoda tylko, że ogól ludzki ma jednak inna naturę, a ludzi szczerych tępią totalnie.
    Świetny temat poruszyłaś, bo mało kto patrzy na siebie krytycznie. Każdy (prawie) zawsze jest idealny, a w innych widzi same wady. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo są takie typy, które za wszystko obwiniają siebie,w sobie wiecznie doszukują czegoś złego.
      i mi właśnie bliżej do takiej osoby.
      ani jedna, ani druga postawa nie jest dobra.
      ciężko jednak stanąć obok i obiektywnie ocenić daną sytuację.
      ludzie mają ogromną tendencję do popadania ze skrajności w skrajność.

      Usuń
    2. Kasiu to też przerabiałam... ;)

      Usuń
  2. a mozna wiedziec co to za ksiazka?

    OdpowiedzUsuń